wtorek, 2 września 2014

Tasakujące Spojrzenie Pottera, czyli Hermiony romans z kacem

Jesteśmy! Mamy nadzieję, że wczorajszy szczeniaczek przypadł Wam do gustu, naprawdę bardzo się starałyśmy... hehehe. Na szczęście nie natknęłyśmy się jeszcze na opko o Strażnikach Galaktyki i chyba w najbliższym czasie natknąć się nie chcemy, minęło zbyt mało czasu, by zmasakrować sobie świeżo wyklutą miłość do tego fandomu. Za to z rozkoszą, jaka wypływa ze specyficznego analizatorskiego masochizmu, zabrałyśmy się za opko potterowe, bo obie ostatnio skończyłyśmy czytać wszystkie tomy, a poza tym wszyscy wiedzą, że  potterowe opko z rana jak śmietana, oj dana dana (jest wieczór, ale szczegóły, szczegóły). Dana dana to będzie, ale bynajmniej nie po śmietanie, tylko po dosyć podejrzanych, niewymienionych wprost substancjach  - skutkujących tytułowym kacem, mdłościami, drastyczną zmianą osobowości, zwolnionym tempem reakcji i - przypuszczać można - klasycznym powakacyjnym zaokrągleniem. I właściwie to i tak zostaniemy trochę w klimatach marvelowskich, bo Harry i Hermiona zaczną wykazywać osobliwe talenty, którymi zainteresowałby się pewien profesor.
Zapraszamy!


Przedmiot analizy:
http://hermiona-harry-love.blog.onet.pl/2007/04/16/rozdzial-1-wyjazd-do-hogwartu/

Zanalizowały:
Toldie
Żabencja

Rozdział 1 – Wyjazd do Hogwartu

 Hermiona obudziła się dość wcześnie, ale była wyspana. To chyba z tych emocji.
Niecna składnia każe mi przypuszczać, że była wyspana z tych emocji.
Czyżby pierwsze znamiona opkowej narkolepsji?

No tak dziś pierwszy września. Wreszcie upragniony wyjazd do Hogwartu. Hermiona nie mogła się doczekać kiedy wreszcie zobaczy swoich najlepszych przyjaciół : Harrego, Rona i Ginny. Hogwart był jej drugim domem w którym czuła się bezpiecznie.
Rozumiem, że w swoim pierwszym domu oczekiwała zagrożenia czekającego na nią za każdym rogiem?
Wiesz, nie wszyscy umieją prawidłowo korzystać z piekarnika.

Była tam bardzo lubiana ( nie licząc Ślizgonów i Snape).
Snape nie lubić żadnego uczeń. Poza tym, czy nie jest drobnym nadużyciem twierdzić, że była aż tak lubiana? Nawet Ron zbijał się z tego, jak wyrywa się do odpowiedzi.

Miała bardzo dobre oceny, nawet co poniektórzy nazywali ją kujonem.
Ale była bardzo lubiana, więc miało to zabarwienie pieszczotliwe.

Można nawet przyznać że troche nim była. Dziewczyna wstała z łóżka i udała się do łazienki. Wzięła krótki prysznic i ubrała się. Gdy czesała włosy usłyszała głos swojej mamy: – Hermiono zejdz na śniadanie ! – krzyknęła mama z kuchni 
Pani Granger uprzedza to, co nieuniknione *radocha*.

– Już zchodze mamo! Daj mi jeszcze dwie minutki – odkrzyknęła Hermiona i skończyła czesać włosy. Wzięła swoją walizkę i Krzywołapa (jej kota) (nie mylić z Krzywołapem, jej bratem bliźniakiem) i zeszła na dół. Przy drzwiach wejściowych zostawiła swoją walizkę i Krzywołapa i udała się do kuchni.
Żeby nie było, że zostawiła przy tych drzwiach sklątkę tylnowybuchową czy coś. Poza tym przez podejrzaną nieruchliwość Krzywołapa mniemam, iż został on przez wakacje wypchany.

Zobaczyła tam swoją mamę która krzątała się po kuchni przygotowując córce śniadanie. – Cześć mamo. – powiedziała Hermiona do kobiety w średnim wieku ok.40 lat , o długich falowanych włosach koloru brązowego oraz bladej cerze.
Rasa kaukaska, liczne obrażenia twarzy, przyczyna zgonu nieznana. 

 – Witaj kochanie! Jedz śniadanie bo zaraz jedziemy na dworzec! – odpowiedziała kobieta i postawiła na stół talerz z jajecznicą i herbatę.
Obawiam się, że ten rewolucyjny zapis dialogów nie jest wynikiem dziwnego sformatowania tekstu. Obawiam się wręcz, że całe opko zostało napisane jednym ciurkiem i nie wiem, jak mam się z tym czuć.
No wiesz, to jest forma eksperymentalna. Teraz nie ma akapitów, zaraz nie będzie spacji, a w końcu AŁtorka będzie pisała opko w formie tweetów. Przyszłość jest teraz.

Dziewczyna zasiadła do stołu i zabrała się za konsumowanie posiłku przygotowanego przez mamę.
Innymi słowy, zużyła przygotowane przez swoje opiekunką prawną dobra w celu zaspokojenia swoich ludzkich potrzeb. 

Gdy zjadła razem ze swoją mamą udały się ubrać buty i kurtki.
Była to długa podróż, pełna niebezpieczeństw czyhających na nie z każdej strony. Już wiem, dlaczego Hermiona najbardziej bezpieczna czuje się w Hogwarcie.

 Hermiona wzięła swoją walizkę i Krzywołapa 
Pewnie jeszcze doprawiła mu rączkę, by wygodniej było go nieść razem z walizką.

i z mamą wyszły przed dom gdzie był już tata oglądając coś w silniku samochody.
Tata tradycyjnie czeka jedynie aż narrator włączy go do akcji. Przed samochodem stał prawdopodobnie od zeszłego tygodnia. 
A samochoda jest podobna do samochodu, ale trochę mniejsza i puszcza bańki rurą wydechową.
Wiesz, ja do swojego samochodu też mówię czasami jak do kobiety, ale per "samochodo" jeszcze do niego nie mówiłam. Poza tym, jak facet zamiast wykorzystać ostatnie godziny przed wyjazdem córki do szkoły, grzebie w samochodzie, to rzeczywiście muszą być ze sobą blisko. 

 – Witaj tato. – powiedziała Hermiona do swojego taty uśmiechając się. – O dzień dobry Hermiono. – powiedział tata i również się uśmiechną.
Nigdy nie przypuszczałam, że w jakichkolwiek okolicznościach zapałam namiętną tęsknotą za literą "ł".

Całą trójka wsiedli do samochodu i pojechali na dworzec. Na dworcu Hermiona pożegnała się ze swoimi rodzicami i ruszyła dworcem. 
Najpierw ruszyła nim lekko w prawo, potem w lewo, aż stwierdziła, że w końcu znajduje się w odpowiednim miejscu.
  
Gdy doszła do odpowiedniego peronu na dworcu przebiegła przez dworcową barierke i pojawiła się na peronie 9 i 3/4 który był na dworcu. Uśmiechnęła się pod nosem gdy zobaczyła Exspres do Hogwartu i ruszyła peronem.
...Niech zgadnę - który był na dworcu? 
W zeszłym sezonie piaskowiec był bardzo trendy, teraz mamy dworce. Trochę obniżył się standard, ale słyszałam, że ostatnio w modzie jest tak zwany normcore, więc musi być swojsko.
Dworce są takie vintage, dlatego cieszą się coraz większą popularnością społeczności hipsterskiej.
Fakt, zapomniałam o Warszawie Powiśle.

Nagle usłyszała wołanie. – Hermiona, Hermiona!!!! – dziewczyna rozpoznała ten głos, gdyż należał on do Rona.
Był jego dumnym posiadaczem, ale na szczęście nie zdążył go jeszcze wypchać.

 – Hermiona… wreszcie… cię… znalazłem… – powiedział zdyszany Ron witając się z nią. – Och Ron jak ja cię dawno nie widziałam – powiedziała uśmiechnięta Hermi.
Za każdym razem, gdy ktoś zdrabnia imię Hermiony, i tym kimś nie jest Graup, gdzieś na świecie umiera jednorożec. A pamiętajcie, zabicie jednorożca to potworna zbrodnia. 

 – A gdzie Harry ???? – Nie widziałem go jeszcze, ale pewnie jest już w pociągu. – powiedział Ron i pomógł dziewczynie wnieść walizkę do pociągu. 
Użył tych nadprogramowych znaków zapytania jako haków. 

Gdy szli między przedziałami w jednym z nich ujrzeli chłopaka o kruczoczarnych włosach , okrągłych okularach na nosie i bliżnie w kształcie błyskawicy. 
- Nie wiem, co to za typ, ale nie siadajmy tutaj - mruknął Ron. Ta bliżna, nie wiedzieć czemu, niemile kojarzyła mu się z Breżniewem.

To był… – Harry!!!! – krzyknęła uradowana Hermiona wbiegając do przedziału i rzucając mu się na szyje.
Ej, a Rona tylko łaskawie obdarzyła uśmiechem. Słowo daję, założę kiedyś grupę Ocieplanie Wizerunku Rona Weasleya, bo mam dosyć opek, w którym Ron jest głupi i ma wszy, a przynajmniej jest traktowany jak rekwizyt.

 – Cześć Hermiono. Cześć Ron – powiedział uśmiechający się na widok swoich przyjaciół Harry przytulając przy tym Hermione. – Cześć stary – powiedział Ron i uścisneli sobie ręce. Po wszystkich przywitaniach cała trójka usiadła i zaczeli rozmawiać . – A gdzie Ginny? – zapytał Rona Harry .
Została wyekspediowana z opka na mocy Imperatywu Blogaskowego. No co, tytuł blogaska mówi sam za siebie... 

  – Ostatnio ją widziałem na peronie jak rozmawiała z Luną , ale póżniej jej nie widziałam – powiedział rozmarzony Ron na myśl o Lunie.
Eee... Coś się chyba pozmieniało u Rona przez wakacje. Najwyraźniej zmienił personalia na Jacob Black i wpoił się w Lunę, dzięki czemu niezręczny problem miętusa, którego czuł do Hermiony, rozpłynął się niczym poranna mgiełka.
Lubię, jak AŁtorki ni z tego, ni z owego zaczynają opisywać wzdychających do siebie bohaterów, chociaż nic nigdy nie wskazywało, aby coś między nimi było. "Nagle poczuł, że ją kocha" nie jest wystarczającym wyjaśnieniem dla miłości instant.

 – Aha… – powiedział Harry, ale nie skończył bo w drzwiach stanęła Ginny. Miała długie rude wody, jasną cerę i szeroki uśmiech na twarzy. – Witajcie !! – zawołała Ginny i przywitała się z Harrym a póżniej z Hermioną. Póżniej cała czwórka rozmawiała sobie w najlepsze co przeżyła w minione wakacje. Potem Hermiona patrzyła na znikający kraj obraz za oknem.
W sensie, że ktoś biegł za powozem i machał raz po raz mapą Anglii?
Hermiona była jedyną osobą, która wyglądała za okno, reszta rozmawiała ze sobą w najlepsze. 
   
Rozmyślając co przyniesie jej rok szkolny zasnęła. 
Jest eliksir osłabiający wilkołactwo, naprawdę nie ma eliksiru na blogaskową narkolepsję? 
Jej umiejętności interpersonalne na serio musiały się pogorszyć przez wakacje, skoro w godzinę po spotkaniu się z przyjaciółmi, których nie widziała przez kilka miesięcy wali w kimę. Swoją drogą, po przerwie świątecznej pewnie nawet nie zawraca sobie głowy pytaniem "jak minęła przerwa", tylko od razu pada nieprzytomna na ziemię.

Rozdział 2 – Ogłoszenie Dumbledora

Uwaga nowa notka.
Czujcie się ostrzeżeni.



Miłego czytania:
Nagle poczuła jak ktoś głaszcze ją po włosach i wypowiada cały czas jej imię.
Teoria: Hermiona została uśpiona chloroformem i wywleczona z przedziału przez maniakalnego, niewidzialnego gwałciciela. Zaklepuję sobie ten pomysł na opko.

 Zaczęła powoli otwierać oczy i ujrzała nad sobą twarz Harrego. 
Ron był zbyt zajęty jedzeniem kanapek z peklowaną wołowiną, by to zauważyć.
Nie, to Harry po prostu poprosił wszystkich, żeby się odwrócili i zasłonili uszy, bo nie chce im zdradzać spojlerów co do dalszej fabuły.

Trochę zmieszana tą sytuacją zapytała : – Co się stało ? -Wstawaj Hermiono. Dojeżdzamy już do Hogwartu. Już wszyscy jesteśmy ubrani w szaty tylko ty jeszcze musisz się przebrać.
Kiedy najlepsi przyjaciele ignorują fakt, że śpisz, i mimo tego przebierają się, zostawiając ci na to mało czasu, budząc dopiero w ostatniej chwili, to wiedz, że coś się dzieje.

 – powiedział Harry, a Hermiona gdy tylko to usłyszała od razu zerwała się z siedzenia i pobiegła się przebrać w szatę.
Gdzie? Do toalety? Ostatnio, gdy byłam w toalecie PKP, było to porównywalne do tańczenia charlestona.

Gdy już była gotowa pociąg zaczął zwalniać. 
Dopiero wtedy. Gdyby nie zdążyła na czas, maszynista zapewne na pełnej prędkości przejechałby przez Hogsmeade zatrzymując się dopiero wtedy, gdy najlepsza uczennica Hogwartu będzie gotowa wyjść do prostego ludu w odpowiednim przyodziewku.

 Hermiona spojrzała przez okno i ujrzała z daleka wielki i wspaniały zamek – Hogwart.
 Cholera, raz miała nadzieje, że nas czymś zaskoczą i będzie to Neuschwanstein.



Uśmiechnęła się pod nosem i wpatrywała się w niego z uwielbieniem gdy nagle z zamyśleń wyrwał ją głos Ginny: – Chodź Hermiono. Już wysiadamy! – zawołała Ginny i wyszła z przedziału.
Kolejna, u której multitasking jest poza zasięgiem.

Hermiona poszła w jej ślady i wyszła z pociągu. W tłumie uczniów zaczęła szukać Harrego Rona i Ginny. Gdy już ich znalazła całą czwórką ruszyli w stronę powozów które miały zawieść ich zaufanie prosto do Hogwartu. 
A tymczasem zawiodły ich na pokuszenie, hue hue hue. 

Idąc spotkali po drodze Malfoya i jego dwóch goryli.
Zapewne kryli się po krzakach, tylko czekając na swoją kolej dołączenia do akcji opka. Tak samo jak ojciec Hermiony.
Myślę, że wojsko powinno się niedługo zainteresować patentem krzaka maskująco-zwiadowczego.

 Nie odbyło się bez docinek z ich strony. – O kogo my tu widzimy. Bliznowaty, rudzielce i szlama. – powiedział Malfoy uśmiechając się kpiąco. – Odwal się Malfoy – sykną Harry patrząc z wściekłością na Ślizgona. – A co mi zrobisz Potter co ? – powiedział Malfoy, 
- Jajco - odparł Harry czując, że musi dostosować się do ogólnego poziomu wypowiedzi.

a Harry nic nie odpowiedział tylko zaciągną Rona, Hermione i Ginny do powozów. Gdy już wygodnie zasiedli na siedzeniach w powozie Harry powiedział : – Mam już dość tego Malfoya. Najchętniej bym go zabił. – Dobrze powiedziane Harry – powiedział Ron uśmiechając się szeroko.
Ktoś tu chyba walił Eliksir Wielosokowy, ja nie wiem, kim są ci dwaj goście.
Znajdźcie mi, proszę, w tych wszystkich książkach przynajmniej jedną szczerą groźbę śmierci w kierunku któregokolwiek z uczniów. Poważnie, poza tym, że wiemy, że Harry i Draco za sobą nie przepadają, nie ulega wątpliwości, że nadal mamy do czynienia z książkami, których czytelnikami mają być w większości dzieci. Nie ma tu miejsca na groźby śmierci, szczególnie w świecie czarodziejskim, gdzie trzeba się liczyć ze słowami. Oczywiście były teksty na zasadzie "byłoby miło, gdyby stała mu się krzywda" ale nigdy "z przyjemnością bym go zabił". Wiem, że się czepiam, ale przypominam, że w świecie HP zabicie innego czarodzieja było zbrodnią, o której nawet nauczyciele nie chcieli mówić, a czary, które mogły zabić, były całkowicie zakazane przez Ministerstwo! 
Oczywiście, że to tylko takie gadanie, ale proszę, wyobraźcie sobie Harry'ego mówiącego coś takiego i powiedzcie mi, że nie brzmi to dziwnie.

 Hermiona nie brała udziału w rozmowie przyjaciół tylko siedziała z opartą głową o szybę i wpatrywała się w znikający krajobraz.
Westchnęła, gdy obok nich przejechał walec wzdłuż właśnie budowanej autostrady.

Miała spory problem. Po tych dwóch miesiącach wakacji gdy po raz pierwszy zobaczyła wtedy w przedziale Harrego coś do niego poczuła.
Czy ktoś wszystkich nafaszerował eliksirem miłosnym? Bo tylko w ten sposób jestem w stanie to wytłumaczyć.
No chyba że to literówka i zamiast "do" powinno być "od".

Przez wakacje zaokrąglił się w paru miejscach bardzo wyprzystojniał i bardzo się jej spodobał, ale on chodził z Cho… Nagle usłyszała głos Rona : – Hermiono coś się stało? – zapytał patrząc razem z Ginny i Harrym na nią z niepokojem. – Nie. Wszystko w porządku – powiedziała szybko Hermiona.
Dziewczyna zasypia nagle w drodze do Hogwartu, nic dziwnego. Nic nie mówi przez parę chwil, borze szumiący, dzwońcie po karetkę!

Oni popatrzyli na nią dziwnie i zaczęli powoli wstawać bo powóz się zatrzymał.
Zaczęli powoli wstawać. Już wiem, kto wypił Eliksir Wielosokowy, najwyraźniej enty chciały pobaraszkować w innym uniwersum.
Slow motion powoli przechodzi z filmu do książek. Taka nowa moda.

Gdy weszli do szkoły ruszyli do wielkiej sali. Gdy usiedli na ich miejscach. Rozpoczęła się przemowa profesora Dumbledora :
 Wszystko dzieje się tak szybko, że AŁtorka postanowiła podzielić zdania kropkami, żebyśmy nie dostali zadyszki.

  – Witajcie moi drodzy na kolejnym roku nauki w Hogwarcie. Mam nadzieje że ten rok szkolny przyniesie wam nowe ciekawe doświadczenia w nauce i wiele sukcesów. Mam dla was moi kochani pewną ważną informacje… – ciągną Dambledore 
Na klawiaturze "a" i "u" są dosyć daleko od siebie, więc to nie może być pomyłka. Ale trochę wyżej jest napisane poprawnie, więc... *skonfundowana*
Tak źle i tak niedobrze. AŁtorka próbuje wszystkich sił, żeby poprawnie zapisać nazwisko dyrektora, ale niestety, coś jej nie wychodzi.
Mała ściągawka: Dumbledore --> Dumbledore'a.
Tadaaaaam!



– Boże niech on przestanie już gadać i daje jedzenie! Jestem głodny – powiedziała troche zdenerwowany Ron patrząc się ze złością na Dumbledora. 
Jak Ron głodny to zły.

– … W tym roku odbędzie się wymiana uczniowska ze szkołą damską z Francji – Beauxbatons…
Co prawda w filmie z powozu Beauxbatons wyłoniły się tylko dziewczęta, ale w książce wytoczyło się stamtąd także kilku chłopców. BTW, "szkoła damska" brzmi podobnie dziwnie jak "żeńska toaleta".

 – Dumbledore przerwał słysząc głosy zachwytu ze strony dziewcząt i również chłopców. – Ci którzy nie wiedzą co to wymiana uczniowska wytłumacze. 
Niektórym uczniom wymieniamy tylko kończyny, a czasem szalejemy i zamawiamy pełne modele.
Ogólnie staramy się polepszać nasz skład z każdym rokiem. W zeszłym semestrze zakupiliśmy trzech studentów z Durmstrangu, teraz opchniemy dwójkę naszych studentów za prymuskę z Francji. 

Wymiana uczniowska z tą szkołą polega na tym że ze szkoły Beauxbatons przyjeżdza uczennica do grudnia przyszłego roku szkolnego i z naszej szkoły tam jedzie jedna uczennica też do grudnia przyszłego roku. 
Ale jaki to ma sens? Wysyłać ucznia na półtora roku do innej szkoły? Na rok, jeden semestr to jeszcze ma sens, ale na pewno istnieje jakaś różnica programowa między Hogwartem a Beauxbatons, uczennica, która wróci w środku roku do swojej szkoły dostanie przecież kręćka!

W przyszłym tygodniu będzie rada nauczycielska i nauczyciele wybiorą uczennice która jedzie i ogłosimy to w przyszłym tygodniu na wieczornej uczcie w środę.
I żadnych list chętnych, podań, nic? To wymiana uczniowska czy zesłanie na kołchoz?
To Wielka Brytania jest, tam nie ma demokracji a już na pewno nie w Hogwarcie. Dumbledore wierzy w starą dobrą monarchię absolutną. 

 A teraz nie będę ciągną. WSUWAJCIE!!! – krzykną Dumbledore i usiadł.
 Czego Dumbledore nie będzie robił?
 Nie wiem, ale to pewnie coś nieprzyzwoitego.



 Ron mrukną cicho a Żabencja stękła głośno „Nareszcie” i jak jakiś głodny pies rzucił się na jedzenie. Gdy uczta się skończyła wszyscy na jedzeni ruszyli do swoich sypialni. 
Wielki jedzeń ruszył z kopyta i przewiózł na swoim grzbiecie wszystkich uczniów do ich dormitoriów.

Również Hermiona tak uczyniła.
Jako rzekli, tako też uczyniła. Albowiem posłuszna z niej była niewiasta i wadzić nikomu swoją obecnością nie chciała.




 Ubrała się w piżame i wskoczyła do łużka zasypiając.
Ktoś tu ma wyjątkowo bogate życie wewnętrzne. 

Rozdział 3 – „Uwaga, barbie na horyzoncie”
Będzie zwiedzanie fabryki Mattel?

Dziś nowa notka:) Dzieki za miłe komcie ale fajnie by było gdyby było ich więcej;) Życze miłego czytania:
Po chwili, a może i po paru godzinach Hermiona poczuła że ktoś ją szturcha w ramie. 
Narrator nie jest jeszcze zdecydowany ile Hermiona spała, dlatego będzie trzymać nas w niepewności.

Domyśliła się że to była Ginny: – Wstawaj Hermiona!!! Jest siódma trzydzieści. Za 30 minut jest śniadanie! Ubieraj się! – zawołała pod denerwowana Ginny która sama była ubrana tylko w piżame.
Pół godziny, żeby się ubrać i względnie ogarnąć? Zdążyłyby nawet pomalować sobie paznokcie, w największej desperacji to i 10 minut wystarczy. Widocznie do Hogwartu wślizgnęły się nie tylko tamte dwa enty.

Hermiona pośpiesznie wstała i pobiegła do łazienki. Tam wzięła prysznic, wyszczotkowała zęby i uczesała włosy. 10 min później wybiegła z łazienki i ubrała się szybko w szate.
Okej, Rowling nigdy nie wyjaśniła, jak i gdzie kąpie się plebs w Hogwarcie - może i dobrze, bo słynna łazienka prefektów, której rangi w opkach nie można przecenić, musi bardzo ciekawie wyglądać w ultrafioletowym świetle. Co nie zmienia faktu, że Hermiona aktualnie biega nago po dormitorium.

 Ginny była już ubrana i razem wyszły z dormitorium i ruszyły w strone wielkiej sali. Gdy weszły do wielkiej sali Hermiona nagle się zatrzymała. Przy stole Gryfonów siedział Harry z Ronem i rozmawiali. 
A rzadki był to widok, zwykle jedli śniadanie w cieniu wierzby bijącej.

Hermiona poczuła że się czerwieni. „Zaraz zaraz. Co się ze mną dzieje?” – pomyślała Hermiona przyglądając się Harremu. „Zakochałam się? Nie to nie możliwe.
Oj, zaraz przeżywasz. Tak czasem bywa, jak wypije się gorącą kawę albo wyjdzie z kąpieli. Albo gdy ma się cerę naczynkową.
Albo menopauzę. To jest bardziej prawdopodobne, że po kilku latach znajomości z dnia na dzień Hermiona zdaje sobie sprawę z faktu, że kocha Harry'ego.

To tylko mój przyjaciel. Tylko przyjaciel…” – mówiła sobie w myślach. – Ej Hermi co tak stoisz? Chodź! – powiedziała Ginny machając ręką przed oczami Hermiony. – Co? A tak. Już idę. – powiedziała zmieszana Hermiona. Obydwie ruszyły między stołami. Gdy zatrzymały się przy miejscach chłopaków powiedziały równocześnie do nich : -Cześć!!! – O cześć dziewczyny! Siadajcie! –odpowiedzieli i zrobili im miejsce. Hermi usiadła obok Ginny, a Harry i Ron na przeciwko.
To Harry i Ron zrobili im miejsce, wstali i... usiedli?
I to usiedli po drugiej stronie stołu, więc albo przeszli pod stołem, albo nad nim przelewitowali. 

Los dał nie szczęście Hermionie bo akurat naprzeciwko niej siedział Harry.
Przysłał jej to nieszczęście poranną pocztą.
A wszyscy myśleli, że wyjec jest najgorszą rzeczą, jaka może cię spotkać podczas śniadania. 

I nie mogła się oprzeć żeby czasem na niego nie zerknąć, a gdy on łapał jej „ukratkowe” spojrzenia odwzajemniał je uśmiechem.
Ukratkowe, bo w kratkę było. Albo przeciśnięte przez krajalnicę do jajek.
Albo rzucone zza kratki wentylacyjnej.

Nagle Hermiona usłyszała cichy szept Ginny: – Uwaga, barbie na horyzącie.
Hej, AŁtorko nie szalej tak z tym horyzĄtem.

Gdy Hermiona to usłyszała pomyślała „O nie” i nagle usłyszała dobrze jej znany piskliwy głosik Cho Chang: – Harry kochanie jak ja się za tobą stęskniłam! – powiedziała uśmiechnięta Cho, objęła Harrego za szyje i czule pocałowała.
Albo Snape rozdaje składniki do eliksiru wielosokowego na prawo i lewo, albo ja już nie rozumiem co się tu dzieje.



Hermionie po tym co zobaczyła zrobiło się nie dobrze.
Tak niedobrze, że potrzebna była dodatkowa spacja, żeby wyrazić głębie tego uczucia.
Oho, poranne mdłości. Chyba nie tylko Harry zaokrąglił się przez wakacje.  

Jak najszybciej dokończyła swoje śniadanie i uciekła z wielkiej sali. Gdy dobiegła do portretu grubej damy wypowiedziała szybko hasło, pobiegła do dormitorium i rzuciła się na łużko z płaczem.
Nie wiem czym jest łużko ani dlaczego jest wyposażone w płacz, ale masz moją uwagę.
Musi być jej warte, skoro Hermiona z taką determinacją przebiegła cały zamek, by się na nie rzucić, zamiast zaszyć się w jakimś cichym kąciku w najbliższej toalecie. Może łużko ma automatyczny podajnik chusteczek.

„ Naprawde zakochałam się w Harrym „ – powiedziała do siebie Hermi i zaniosła się jeszcze większym płaczem.
Ciekawe masz kryteria - rumieńce i chęć rzucenia pawia.
Jeżeli to prawda, to jestem zakochana w kacu. To dosyć patologiczny związek, ale spędzamy ze sobą sporo czasu.

Nagle usłyszała jak ktoś wchodzi do dormitorium i podchodzi do jej łużka.
Na miłość borską, niech ktoś da tej dziewczynie jakiś słownik, albo przynajmniej dobrą autokorektę!

 To była Ginny. -Hermi co się stało?- Zapytała z niepokojem w głosie– Chodzi o Cho i Harrego??? – W pewnym sęsie.
Drinking game do błędów w tym opku zaowocowałby szybką wizytą mojego ukochanego.
  
  Bo ja się… ja się… – jąkała się Hermiona nie powstrzymując płaczu. – Zakochałaś się w Harrym?– zapytała Ginny. – Tak… – wyszeptała Hermiona.
- To trochę niezręczna sytuacja, bo wiesz, przecież parę ładnych lat zwierzałam ci się z mojego uczucia do Harry'ego - powiedziała Ginny i miotnęła w Hermionę upiorogackiem.
  
 – Boże Hermiono, od kiedy??? – znów zadała pytanie Ginny. -Od Kiedy zobaczyłam go poraz pierwszy w pociągu wczoraj nie mogę przestać o nim myśleć-powiedziała zanosząc się jeszcze większym płaczem. Ginny przytuliła ją do siebie cały czas szepcząc „Wszystko będzie dobrze”. Gdy Hermiona się uspokoiła wzięły swoje torby i poszły na lekcje.
Wiecie, bo my tu pitu pitu, ale trzeba wciąć dupę w troki i zacząć się edukować czy coś.

Obydwie były na innym roku więc się rozdzieliły pod wielką salą. Ginny ruszyła na dwór ponieważ miała ONMZ (czyt. Opieka nad magicznymi zwierzętami),
A ja myślałam, że to Organizacja Narodów Magicznie Zjednoczonych.

 a Hermiona Historie magii.
A ta nie była skrócona do HM?

 Gdy stanęła pod klasą nie było jeszcze dzwonka więc oparła się o ściane patrząc w jeden martwy punkt.
 Boru, ściana miała martwy punkt?
 «punkt, w którym część urządzenia będąca w ruchu posuwisto-zwrotnym zatrzymuje się dla zmiany kierunku»
(definicja wg sjp.pwn.pl)
 Ewentualnie może to się odnosić do martwego punktu w lusterku samochodowym, ale to też tak jakby nie za bardzo pasuje.
I jeszcze jedno: jeżeli dzwonka nie było pod klasą, kiedy przyszła Hermiona, to gdzie on się podziewał?
Może był z kacem w jakiejś ciemnej i ciasnej komórce na miotły?

 Nagle kątem oka zobaczyła że na korytarz wchodzi Harry i Ron. Gdy ich zobaczyła natychmiast odwróciła głowe udając że ich nie widzi. 
Mogła się jeszcze schować za różdżką, może by jej wtedy nie zauważyli!

Jednak nie udało się. Po chwili usłyszała głos Harrego: – Ej Hermi dlaczego wtedy uciekłaś z wielkiej sali? Martwiliśmy się o ciebie – powiedział patrząc na nią dziwnie.
Ale nie poszliśmy zobaczyć, co się z tobą dzieje, bo byłem zbyt zajęty wysysaniem twarzy Cho. A od Rona takich rzeczy się nie wymaga, no weź.

 „Ta jasne na pewno nie Cho” – mruknęła cicho do siebie Hermiona, a Harry zapytał: – Mówiłaś coś ? – Nie nic. Po prostu wtedy przypomniało mi się że zapomniałam wyłączyć prysznica i wydoić kozę – szybko skłamała Hermiona i akurat zadzwonił dzwonek więc szybko weszła do klasy. Lekcja była wyjątkowo nudna. Profesor Binns przy nudzał coś o tym czego będą się uczyli się w tym roku szkolnym.
No nie wiem, jak na profesora Binnsa to brzmi jak dosyć ciekawa lekcja.

Ron już na początku wykładu zasną zresztą nie on jedyny.
Mój poranny kochanku, nadchodzę!
  
 Inni uczniowie również pozasypiali, a Hermiona zauważyła że Harry cały czas na nią patrzył.
Wydaje ci się, on po prostu namalował sobie oczy na powiekach, by bezkarnie spać na lekcji.

Gdy ona odwracała się w jego stronę on automatycznie odwracał głowe w inną stronę.
Dzięki czemu wyglądali jak znerwicowane gołębie.

Na innych lekcjach było to samo. Po ostatniej lekcji Hermiona troszkę zdenerwowana podeszła do Harrego i spytała się go prosto w oczy : – O co ci chodzi ? Ubrudziłam się gdzieś? – zapytała Hermi. – Nie. Po prostu ładnie dziś wyglądasz. – powiedział Harry tasakując ją wzrokiem. 
Boru szumiący, najpierw grozi śmiercią Malfoyowi, a teraz ćwiartuje Hermionę swoim wzrokiem?! Ja nie wiem co tu się dzieje, ale Harry chyba nie powinien trafić do Hogwartu, a do szkoły Xaviera dla wybitnie uzdolnionych. Dogadałby się z Cyclopem. Obaj mają moc optycznej anihilacji otoczenia.
Hermiona za to posyła spojrzenia ukratkowe, jeśli rzeczywiście rzuca je zza kratki wentylacyjnej, musi mieć moc blokowania tego tasakującego. Czekam na nową serię Marvela, gdzie przez większość akcji oboje naparzają się wzrokiem. 

Hermiona zarumieniła się mruknęła coś w stylu „Dzięki” i poszła szukać Ginny. 
Jej odcięte kończyny krwawiły na podłodze.
Kurtyna w dół.
Fin.

42 komentarze:

  1. Fajnie znowu Was czytać! Kac i znerwicowane gołębie były fajne.
    Wiem, że się czepiam, ale przypominam, że w świecie HP zabicie innego czarodzieja było zbrodnią, o której nawet nauczyciele nie chcieli mówić, a czary, które mogły zabić, były całkowicie zakazane przez Ministerstwo! No,niby racja.
    A Harry i Snape nie uprawiają seksu.A setki fików o tym napisano.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Super widzieć was znów w formie! (: Tak trzymajcie!
    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
  3. no w końcu! krótka analiza, chcemy więcej i częściej! :D
    zwłaszcza, że analiza przecudnej urody :D tylko czekałam na zdanie, aż Hermiona zaśnie w podróży :D
    ale ten dialog:
    "- kocham Harry'ego
    - od kiedy?
    - od 2 dni, odkąd go zobaczyłam w pociągu"
    mnie Ómarł :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O,jesteście! :)
    Fajna analiza, potterowskie opka rządzą!

    Lina

    OdpowiedzUsuń
  5. tasakujący wzrok to najbardziej absurdalnie powalona wersja otaksować kogoś jaką kiedykolwiek widziałem... do tego exspres do kawy i wogóle. Tak czy siak umarł mnie komentarz z cyklopem i xavierem, ciekawe czemu z xawa nie wysyłają w podróż tam i spowrotem czyli poszukiwanie becikowego w Hogwarcie księga druga :p Tak przy okazji nie sądzicie że z czasem Dumb się robi wybredny ? kiedyś starczyło mu jak uczniowie się parzyli a teraz nawet uparł się na konkretną dwójkę... założył bym się nawet że przyślą z batona śliniącą się do Harry'ego Fleur, a do Francji pojedzie Ginny

    OdpowiedzUsuń
  6. Powrót w wielkim stylu. Analiza prześwietna. :)

    "– Aha… – powiedział Harry, ale nie skończył bo w drzwiach stanęła Ginny. Miała długie rude wody, jasną cerę i szeroki uśmiech na twarzy."
    Czy tylko mnie zastanawia, co to są te długie, rude wody u Ginny?

    OdpowiedzUsuń
  7. "Drinking game do błędów w tym opku zaowocowałby w szybką wizytę mojego ukochanego."

    Piękna ironia dramatyczna, biorąc pod uwagę, że po polsku nie mówi się "zaowocować w czymś", tylko "zaoowocować czymś (w tym przypadku - szybką wizytą)".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, dziękuję za czujność, już poprawiam.

      Usuń
  8. Najlepszy. Blog. Pod. Tym. Cholenie. Gorącym. Słońcem. Pozdro z podłogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żabencja, tekst o Polconie uroczy.Wypatrywałam Was na prelekcji o Sheppardzie, ale chyba wzrok mi zamąciło.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      W końcu na niej nie byłyśmy, w trakcie pozmieniały nam się plany, a bilokacji wciąż nie opanowałyśmy :<

      Usuń
  10. "Opieka nad magicznymi zwierzętami", a nie nad magicznymi stworzeniami?

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się spytam czemu znowu nam zniknęłyście tak bez słowa, co? : D
    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni miesiąc miałyśmy pełen egzaminów i rozjazdów - jak tylko Toldie wróci wracamy do gry :)

      Usuń
    2. To ja jeszcze uderzę czołem w podłogę w ramach przeprosin. Dopiero co wróciłam po dwóch tygodniach spędzonych w skandynawskiej dziczy (a co, od razu się pochwalę!), ale powiem szczerze, że stęskniłam się za tym wszystkim, także bierzemy się do roboty!

      Usuń
    3. Yaaay : D To czekamy z niecierpliwością! Super że wracacie! I mam nadzieję że wyjazd był fajny, Toldie, która część Skandynawi? ^^
      Zelaznostopy

      Usuń
  12. Żabencja,ja też bedę na komiksach.Może małe piwko od psychofanki?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam pojechać chociaż na niedzielę, ale mi się jednak nie uda - bo tak to bardzo chętnie bym reflektowała :<

      Usuń
  13. To innym razem! Umówimy się na przechadzanie w określonych bluzkach i z gazetami w ręku.. 10 złza wejście (w zeszłym roku za darmo) jakieś numerki po autografy,ludzi kupa.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny jesteście genialne! :D Czytam was od pierwszej analizy Greya ( w przerwach czytałam poprzednie, także już chyba poznałam wszystkie notki) i były momenty, kiedy chciałam czytać jeszcze inne tego typu blogi, ale to już nie to samo. Oprócz jednej wady, mianowicie: odstępu pomiędzy kolejnymi notkami, posiadacie chyba same zalety. Komentarze napisane w inteligentny i zabawny sposób, widać, że wszystko jest przemyślane i zrobione dokładnie. No i dlatego wybaczam to oczekiwanie, lepiej tak, niż żeby kolejna analizy były zrobione "na odwal się". Ale tęsknie. Myślałyście kiedyś nad napisaniem jakiejś książki? Coś jak "porady dla przyszłych pisarzy", chętnie przeczytałabym jakieś wasze dzieło :) Oczywiście postarałabym się o egzemplarz z autografem! :D
    No i mam nadzieję, że kolejna notka pojawi się wkrótce,
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i Żabencji za tak miły komentarz. Niestety sprawa ma się tak, że z naszą prywatną twórczością jest jeszcze gorzej niż z naszymi analizami, przynajmniej jeżeli chodzi o częstotliwość powstawania. Ale staramy się i mam nadzieję, że jak już rok akademicki się na dobre zacznie i usiądziemy przynajmniej na chwilę w jednym miejscu, to za równo analizy, jak i innego typu teksty, będą powstawać częściej. Poza tym z analizami i tak nie jest najgorzej, bo na przykład, na moim prywatnym blogu teksty powstają jak na razie z częstotliwością jednego na rok. ;)

      Usuń
  15. Żyje tu ktoś? ;-;

    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
  16. Wierna publiczność!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow, napierdalanie się z opowiadania pisanek przez dwunastolatkę w 2009 r. Rzeczywiście zabawne.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przymusu czytania nie ma.Tak jak potrzeby wulgarności.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  19. Co tam dziewczęta?
    Mija młodość miła, a nowa analiza jeszcze się nie powiła...! ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kobietki, żyjecie?

    Inga

    OdpowiedzUsuń
  21. Może jakaś świąteczna analiza? Tęsknimy za waszymi tekstami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Właśnie?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest materiał, jest plan, jest czas, chęci też mamy - jak się ogarniemy, to wrzucimy coś już niebawem ;)

      Usuń
  23. Wszystkiego naj na Święta! Analizatorkom i czytelnikom!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak dawno nie czytałam waszego analizowania, uwielbiam to i pierwszy raz od dawna się śmieję. Dziękuję wam za to :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pomocy, dwa razy spadłam z łóżka ze śmiechu XDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  26. Drogie Obrończynie Kanonu.
    Nie wiem czy jeszcze kiedyś wrócicie na tego bloga, ale jeżeli tak to proszę, posłuchajcie mnie.
    Jakiś czas temu była u Was analiza opka o HP. Analiza ta jednak zaraz zniknęła, nie zdążyłam jej przeczytać i nie rozumiałam co się z nią stało. Teraz już zrozumiałam, że było to opko Vergithii, a ona postraszyła Was sądami i jakimiś innymi bzdurami.
    Otóż moja prośba jest taka, żebyście olały ją ciepłym moczem i wstawiły analizę jeszcze raz. Nie bądźcie dziećmi i nie trząście dupami na słowo "sąd". Nie zrobiłyście nic nielegalnego, a Verghita nic nie może zrobić. PLUS i NAKWa właśnie teraz też są przez nią straszone. Może sobie zgłaszać analizy gdzie chce, ale prawo prawem i nikt analizatorom krzywdy nie zrobi. Naprawdę proszę o powrót tej analizy, bo, szczerze mówiąc - bojąc się takich śmiesznych pogróżek ałtorki nie pokazujecie siebie w zbyt dobrym świetle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, analiza przepadła w pomrokach internetów. A szkoda, bo patrząc po tym, co się dzieje na PLUSie coraz bardziej żałuję naszej decyzji...
      Sądów się nie przestraszyłyśmy, znamy swoje prawa, niestety, w przeciwieństwie do aŁtorki, nie mamy nieograniczonej ilości wolnego czasu, żeby przepychać się z anonimowymi ludźmi o pierdoły.

      Usuń
    2. Toldie, bez jaj. Ktoś wam kazał odpowiadać na komentarze? Trzeba było zlać pannicę ciepłym moczem, a niechby się pultała do końca świata, a analiza by sobie wisiała. Pierwsze, co się w tym momencie nasuwa na myśl to to, że faktycznie przestraszyłyście się tego śmiesznego pierdololo o sprawach sądowych. Trochę żalsko. ;D

      Usuń
    3. Proponuję zrobić jeszcze jedną analizę opka tej pani, może być jakieś inne opko niż to, które zanalizowałyście poprzednio, żebyście się 2x nie męczyły z tym samym.

      A w ogóle to miałem gigantycznego pecha, wiecie? Bo ja często ściągam sobie analizy, żeby czytać w trybie offline i ściągnąłem tamtą analizę i wgrałem sobie na kartę pamięci telefonu i zanim zdążyłem przeczytać to mi karta pamięci się coś spsuła, musiałem sformatować i analiza uciekła precz. No kurde, jakbym ją miał to bym wam podesłał nawet,a tak to kupa :((((( #storyofmylife.

      Usuń
  27. Kiedy cos nowego?

    OdpowiedzUsuń
  28. O. Mój. Boże xD
    Jest to najgorsze z czytanych przeze mnie do tej pory dennych ff o Harrym xD
    A wasze komentarze jak zawsze wprowadzają mnie w stan radosnego pierdolnięcia.
    Ubóstwiam was po prostu :') ♥

    OdpowiedzUsuń