czwartek, 1 maja 2014

Ballada o umięśnionym brzuchu Deana cz. 2, czyli jak być dyskretnym inaczej

Na początek dwie sprawy.
Po pierwsze nasz profil na Facebooku polubiło już ponad 200 osób, za co Wam serdecznie dziękujemy. 
Obiecujemy ogarnąć się życiowo, publikować więcej analiz i szybciej odpowiadać na pytania zawarte w komentarzach.
A skoro jesteśmy przy komentarzach, jeden przykuł naszą uwagę i pragniemy się z Wami nim podzielić, albowiem jest to dzieło samo w sobie:

Wypada jako że posiadać wiedzę, że biżuterii tytan właściwości bezustannie
zszarzały. Nie ulega pytanie. Powiększanie penisa.
Przez wzgląd z jakiej przyczyny mogą dogadzać na zarysowania a wytrzymałość, iż największość.
Z przyczyny temu biżuteryjne wyrobów spośród śnieg życie.
Niestety wadą, jaką posiadającą elegancji - takie zniekształcenia.
Jest przy użyciu tytan własność. Przez wzgląd bądź srebra.
Entuzjastycznie wyświechtany. Powiększanie penisa. Niemniejszać, iż pożądane byłoby wobec
tego alternatywą gwoli kosztownych, nieużywanych precjozów.
Powiększanie penisa. O. 

Proszę zwrócić uwagę na to O, które tak doskonale zamyka kompozycje. Wspaniałe. Niestety, autor się nie podpisał, a szkoda...


Dzisiaj powracamy do tematów Supernaturalowych. Przynajmniej tak uważa AŁtorka, bo nam, poza imionami bohaterów nie udało się odnaleźć żadnych cech wspólnych z SPN. Co nas czeka? Mnóstwo dialogów na poziomie tych z telenoweli wenezuelskich, teleportujących się bohaterów oraz tyle bezsensu, ile tylko można wcisnąć w tekst o tej objętości.

Indżojcie i mimo wszystko, miłego weekendu majowego!


W poprzednim odcinku: TUTAJ


Przedmiot analizy:


Zanalizowały:
Toldie
Żabencja

- Słucham? O nie, nie, nie! Wracaj tu! – wrzasnął, doskakując do bruneta. – Musisz stawić temu czoła!
- Czemu niby? Zachowałem się, jak skończony głupek. – pisnął spanikowany. Usiadł na drewnianej ławce, pozwalając płynąć słonym łzom. – Nie widzisz tego?
- Tylko się teraz nie rozklejaj!
- Nie potrafię inaczej!
Mentalnie wciąż tkwię w wieku niemowlęcym.

- Castiel, spójrz na mnie. Cas! – Złapał przyjaciela za podbródek. – Zawsze musisz się mazgaić? Ile ty masz lat?
- 17.
Wytłumaczcie mi proszę jedno, dlaczego, skoro te postaci nie mają nic wspólnego z pierwowzorami, AŁtorki usilnie próbują wcisnąć, że mamy do czynienia z Casem i Deanem? Przecież nie zrobiłoby absolutnie żadnej różnicy, gdyby nazywali się Rosalio i Eduardo.

- Nie musiałeś odpowiadać, kurczaczku. – Na twarzy pojawił się promienny uśmiech. Usiadł obok skulonego nastolatka, próbując zachować powagę i dojrzałość (co było nieziemsko trudne!). – Posłuchaj mnie teraz bardzo, ale to bardzo uważnie.
- Dobrze. – Podciągnął nosem, niezdarnie ścierając z policzków resztki łez.
W notce poprzedzającej opko jest informacja, że jest to fluff AU. Pogrzebałam trochę w internetach i okazuje się, że u"fluff" to osobna kategoria fanficów, zwłaszcza yaojców, gdzie nie ma seksu, a jest dużo miziania, słodkich słówek i chodzenia łapcia w łapcię.
Może w alternatywnym uniwersum dorastający mężczyźni rzeczywiście zachowują się jak wyjątkowo afektowane dziesięciolatki, co ja tam wiem. 

- Kochasz Dean’a… Ani mi się waż. – Ostrzegawczo uniósł palec w górę, widząc sprzeciw w szafirowych oczach. – Mam tego dosyć. Dorośnij.
- Ale…
- Shhh! Kochasz go i pozostaje jedynie kwestia, powiedzenia mu o tym.
Wild przecinki appear! Ale nawet ta mowa wężów ich nie poskromi, w dalszej części jest ich sporo.
Przecinki przecinkami, ale apostrofy próbują ukraść AŁtorce widownię.
Albo to są... zamaskowane przecinki!

 – Zastanowił się przez chwilę. – Mam doskonały pomysł!
- Nie jestem pewien, czy chcę go poznać.
- Oj cicho bądź. – Zbył go machnięciem ręki. – Z pewnością jest lepszy, niż twoje padanie na kolana i…
Czy padanie na kolana jest fluff? Bo mi się bardziej kojarzy z filmami Wajdy albo xxx.
To ciekawe, że jesteś w stanie znaleźć jakąś rzecz łączącą Wajdę i porno. Może powinien się w końcu przekwalifikować? Z pewnością jego filmy zaczełoby oglądać więcej licealistów. 
I tu, i tu ludzie padają na kolana i jęczą, tylko w tym pierwszym wyjękują monologi o treści patriotycznej.
W drugim przeważają krótkie kwestie o charakterze religijnym. 

- Nie przypominaj mi o tym, błagam.
To się stało dziesięć minut temu.

- Dobrze, dobrze. – Stanął naprzeciwko ciemnowłosego. – Pójdziemy teraz do szkoły.
Tam zdejmiemy w szatni paltocik i zmienimy buciki, a potem usiądziesz w klasie i będziesz grzecznie słuchał pani, tak, bąbelku?
Bohaterowie widocznie przejmują rolę narratora. 

- Ale ja nie chcę!
- Ostrzegam cię! – Pogroził palcem. – Z kim ja się zadaję! – Złapał się za czoło, głośno wypuszczając powietrze z płuc. Spojrzał w górę, na rozpromienione niebo, przez moment nic nie mówiąc. – Pójdziemy do szkoły. – powtórzył groźnie. – Będziesz zachowywał się tak samo niezdarnie, jak zawsze. Przewróć się, czy coś. 
Jak pamiętamy, znajomość Any z Panem G. zaczęła się właśnie od wyrżnięcia już w progu jego gabinetu - śmiem twierdzić, że taki plan na pewno poskutkuje. 
Boru, jeżeli takie rzeczy naprawdę działają, może powinnam się częściej przewracać?
Ja się ciągle przewracam i nic, może powinnam dłużej poleżeć na tym chodniku.

Chociaż, możesz też…
- Słucham!? – obruszył się. – Ja? Niezdarnie? – Skrzyżował ręce na klatce z kanarkiem, srogo marszcząc brwi. – Nie mogę uwierzyć, że jesteś moim przyjacielem.
- Jedynym, najukochańszym. Lepszego nie znajdziesz. – Cmoknął.
Castiel wstał szybko, chcąc minąć nastolatka i ruszyć przed siebie. Nie zauważył jednak, zamarzniętej kałuży znajdującej się zaraz obok. Zrobił kilka kroków, po czym poślizgnął się i padł na ziemię. Blondyn wybuchł dzikim, niepohamowanym śmiechem.
Lepszego przyjaciela nie znajdzie, inny rzuciłby jeszcze cegłą.

- Nawet tego nie komentuj!
- Cas, uwielbiam cię! – Klasnął w dłonie. Pomógł brunetowi podnieść się na równe nogi, po czym wtulił w wąskie ramiona.
- Chyba nie rozumiem…
Ja chyba też nie rozumiem, dlaczego znowu sobie to robię i czytam ten shit, ale co zrobić, niektóre pytania we wszechświecie powinny pozostać bez odpowiedzi. 

- Wpadłem na jeszcze lepszy pomysł. Wszystko dzięki tobie! – Poczochrał chłopaka po włosach. – Szybko do casmobilu! Nie możemy się spóźnić!
Skują i przeniosą ślizgawkę do szkoły? Wypastują i wyfroterują podłogę w korytarzu na całym piętrze?       
  
***
Winchester przekraczając próg szkoły, chciał jak najszybciej porozmawiać z błękitnookim. 
Goście od złotowłosej i sinobrodego muszą się teraz przekręcać w grobach.

Pragnął wreszcie wyznać mu swoje uczucia, by w końcu wtulić się w te drobne ramiona, pocałować miękkie wargi.
Posiadacz tych drobnych ramion ma jakieś 180 centymetrów wzrostu i w realnym życiu jest w stanie zbudować dom. 
Właśnie dlatego uwielbiam, kiedy Casa opisuje się jako tego "drobnego"


No wiecie, ten gość jest maratończykiem, wybudował własny dom i takie tam.

 Wiedział, że gdy prawda wyjdzie na jaw, brama do „deanowo- fretkowego” raju, nareszcie zostanie otwarta.
Fluff czy nie fluff, ja tu widzę jakąś podejrzaną metaforykę. Założę się, że spokojnie da się znaleźć nawet trzy części "Deanowo-fretkowego raju" w sklepie z DVD pod Centralnym.

 Nie jutro, za tydzień, miesiąc – dziś! Dzień świętego Walentego, zdawał się wręcz perfekcyjną okazją.
A po raz pierwszy będą się trzymać za ręce do utworów Celine Dion.

- Cześć, Dean! – krzyknęła rudowłosa piękność, machając zalotnie. – Będziesz moją walentynką?
- Nie. – burknął, nie racząc dziewczyny choćby spojrzeniem. 
- Pff…
Proste i jasne komunikaty kluczem do porozumienia.

Idąc korytarzem czuł na sobie dziesiątki ciekawskich spojrzeń. Słyszał plotkujące w kącie cheerleaderki i wredne komentarze zazdrosnych kujonów.
Tak zawistnie to pewnie komentują deanowy sześciopak napinający się rytmicznie pod obcisłą koszulką z lycry.

Nie mógł powiedzieć, że tego nie lubi. 
Kto by nie lubił wrednych komentarzy zazdrosnych kujonów...
- I normalnie wczoraj mu wyszła delta na minusie, a jeszcze potem pomylił trias z permem!

Wręcz przeciwnie. Był najbardziej znaną osobistością w szkole. W bezlitosnej hierarchii „popularnych” - zajmował czołowe miejsce. Miał pozycję i sławę.
Był już tak ustawiony, że nie musiał już sam dręczyć kujonów, inni robili to za niego.

 Nigdy nie narzekał, lecz dziś – liczyła się wyłącznie jego fretka – osoba, dla której był gotów zrobić wszystko. 
Stojąc przy szafce, rozmyślał o minionych wydarzeniach. Serce biło mu, jak u królika.
Fajna metafora, szkoda tylko, że nie mam rozległej wiedzy dotyczącej rytmu serca królików, która to pozwoliłaby mi ją zrozumieć. 
Podobno od 120 do 160 uderzeń na minutę.
Hej, ja tu próbuję coś udowodnić!

 Z plecaka wyjął gruby zeszyt. Pomiędzy kartkami znajdowała się czerwona koperta, w której zawartość zaadresowana była do błękitnookiego nastolatka. Dean wiedział, że musi przekazać ją osobiście, bowiem nie znał imienia ani nazwiska, swojego wybranka.
Eee... Co? Oni się poznali w szkole, czy w darkroomie?

 Odkąd pamiętał, zawsze nazywał go fretką, nie myśląc o poznaniu jego tożsamości.
Nie wiem, kim jesteś i jak się nazywasz, ale i tak chcę słuchać z tobą Celine Dion!
Chyba pójdę po wino, zostało coś jeszcze z dzisiejszego świętowania.  

Zagryzł dolną wargę, zastanawiając się nad odpowiednią porą.
- Co tam masz? – Usłyszał znajomy głos.
- Nieważne.
- No powiedz mi, co to jest. – zaskomlał, wyrywając kopertę z rąk Winchestera.
Zaskomlał i poddańczo przewrócił się na plecki.
- Ash! Oddawaj to! – Dean wrzasnął, w stronę długowłosego nastolatka. – Ty mendo! Oddaj mi to!
Jeżu, nawet on?


Sam sex, idealnie pasujący do roli rywala najprzystojniejszego i najbardziej lubianego gościa w szkole. Ash w życiu nie należałby bowiem do tej garstki zazdrosnych kujonów.

- A co to takiego? – spytał, oglądając nabytą zdobycz. – List do dziewczyny?
A co, wyrwałeś mu to dla zasady, bo nic nie powinno uchować się w jego rękach?

- Zamknij się!
- Czyli jednak.
W zielonych oczach zapłonęła panika. Nie wiedział, jak wybrnąć z tej nieszczęsnej sytuacji, by nie wzbudzić żadnych podejrzeń.
Nie próbuj już wyrywać tego listu, wtedy na pewno się domyśli, że jesteś gejem. 

- Ash, błagam!
- Hm? – Otworzył kopertę. – Zaraz zobaczymy, kto jest twoją wybranką.
- Ty… - Podbiegł do blondyna, jednak on odskoczył szybko. Wyjął lekko pomiętą kartkę i zaczął czytać. Uśmiech spełzł z jego twarzy tak szybko, jak się pojawił.
- Dean, czy ty na poważnie?
Zielonooki wyrwał kartkę, nie racząc przyjaciela ani jednym słowem.
Specjalnie czekał z tym wyrwaniem, aż Ash skończy czytać, cwaniaczek.

 Kipiał ze złości i wstydu.
- Ej, poczekaj! Nie ma się czego wstydzić!
- Że co? – spytał zdezorientowany. 
- Kochasz go, tak? – Poklepał blondyna po plecach. – A on ciebie?
Akcja dzieje się w liceum, role w scenie należą do dwóch nastolatków, ta scena to jedna wielka byczakupa.

- Chyba tak. Znaczy się, dzisiaj jak szedłem do szkoły, to usłyszałem co nieco na swój temat.
- Hm? – Zrobił powściągliwą minę. – Musimy upewnić się, czy ta twoja fretka darzy cię tym samym, gorącym uczuciem. – uśmiechnął szeroko.
Zapalimy światło w darkroomie i wtedy się tego dowiemy.
Aha, jeszcze jedno. Jeżeli Dean pisze o Casie jako o fretce, Ash nadal nie może wiedzieć czy chodzi o laskę czy faceta. Chyba, że nawiązał w liście do Casowego atrybutu, czy coś w tym rodzaju. 
Marzę co noc o twoim anielskim ostrzu...

 – Póki co, zachowuj się neutralnie.
- To znaczy?
- Widzisz go, prawda? – Wskazał palcem na stojącego pod ścianą bruneta.
Pokaźne rumieńce na policzkach ciemnowłosego i uroczo zaczerwieniony nos, wyrwał z gardła Winchestera głośne westchnięcie.

 Zacisnął pięści, ignorując masę głupich, nieprzemyślanych pomysłów, które nawiedziły jego zamroczony umysł. Jednym z najbardziej idiotycznych było podejście i balladowe wyśpiewanie mu swoich uczuć.



- Ziemia do Dean’a! Słyszałeś mnie? Pytałem o coś.        
- Tak. Nie. Nie wiem.
- Co normalnie byś teraz zrobił?
- Pewnie podszedł do niego, potargał włosy i wyzwał od fretki. Kocham witać go w ten sposób.
Od dłuższego czasu ot, tak podchodzę do niego i czochram, chociaż dalej nie wiem, jak ma na imię, ale w sumie nie takie rzeczy już się robiło po ciemku.

- Dokładnie. Idź i to zrób.
- Ale…
- Co? Wstydzisz się nagle?
- Noooo…
- Przestań, idź! – Pchnął jasnowłosego przed siebie.
Kurde, ten jest jasnowłosy, ten jest blondyn, ja już nie wiem, kto kogo tu popycha.

 – Trzymam kciuki, bracie. – Dean mógł zaprzedać duszę diabłu,


ale wyczuł w głosie przyjaciela szczerą troskę.
A gdy tylko się odwrócił, Ash zaczął kręcić filmik telefonem.

Winchester odetchnął głęboko, uspokajając rozdygotane ciało. Bał się, że głos ugrzęźnie mu w gardle. Na okrągło powtarzał sobie, co ma powiedzieć. W jaki sposób wyrecytować kilka prostych zdań, by nie było to w żaden sposób podejrzane.
To znaczy chce dać Casowi do zrozumienia, że na niego leci, ale jednocześnie w taki sposób, by się tego nie domyślił? Czy czy po prostu nie chce, by każdy na tym zapełnionym szkolnym korytarzu domyślił się, dlaczego go czochra?

- Będzie dobrze. – szepnął pokrzepiająco. – Musi być!
Tak sobie powtarzam przed każdym finałem sezonu, i co? Już siedem sezonów temu powinnam przestać się łudzić. 

Minął grupkę cheerleaderek, całkowicie ignorując uporczywe wołanie ze strony rudowłosej. Dziewczyna uśmiechała się, próbując zwrócić na siebie uwagę starszego.
Starszego stopniem? Starszego plutonowego? Starszego drużby?
Nigdy się tego nie dowiemy...

- Czemu mnie ignorujesz? Dean!
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. – prychnął pod nosem. - Daj mi wreszcie spokój!
- Dupek!
Rzeczywiście, jak on mógł nie zwracać na nią uwagi! A poza tym, kim właściwie jest rudowłosa i czy została wprowadzona tylko po to, abyśmy jeszcze raz przekonali się o orientacji Deana?
Te dziewczyny, z którymi przez wszystkie sezony uprawiał seks, to tylko zasłona dymna!

- Co za uporczywe babsko. – wymamrotał.
Tekst godny prawdziwego waginosceptyka.
Babsko - totalnie słowo, którego licealista używa w stosunku do dziewczyny równej mu wiekiem. 

Każdy krok, przybliżał go do niezręcznej konfrontacji. Kamlot w klatce piersiowej stawał się coraz cięższy, a nogi miękły mu w kolanach.
kamlot «miękka tkanina z wełny czesankowej» 
(SJP PWN)

- Hej… - Krzyknął w stronę niskiego bruneta.
Ten wielokropek niczym piła tarczowa przeciął powietrze.
Bo to był okrzyk niedopowiedziany.

Ten odwrócił się zaskoczony, spoglądając zaciekawionymi, szafirowymi oczyma.
Brązowe i niebieskie zostawił bowiem w szafce.

Winchester zaniemówił, przygnieciony nadzwyczajną urodą nastolatka.
Boru, jeżeli oni tak na co dzień na siebie reagują to ja się dziwie, że cała szkoła jeszcze o niczym nie wie. 

 Uniósł rękę, chcąc jak zwykle poczochrać chłopaka po głowie. Jednak nie na włosach spoczęła jego dłoń, a na policzku. Niczym zahipnotyzowany, badał opuszkami miękką skórę, czując jej nadzwyczajne gorąco.
- C-co rrobisz? – wyjąkał.
- Muszę coś zrobić, by ta ruda się wreszcie ode mnie odczepiła, a do tego lubię, gdy plotkuje o mnie cała szkoła.

Dean był tak blisko niego, dotykał go, głaskał!
- Ja… - Zmarszczył brwi, rzucając spanikowane spojrzenie. – Nie wiem, fretko.
Spanikowane spojrzenie było wściekłe, bowiem ich długotrwały związek był bardzo szczęśliwy i nic nie wskazywało na to, że Dean go rzuci. 

- Nie przestawaj.
- Dobrze.
Stali naprzeciw siebie – milcząc. Było dawno po dzwonku, ale żaden z nich za bardzo się tym nie przejął.
Podobnie jak połowa uczniów szkoły, którzy stali właśnie wokół tej dwójki.

- Jestem… - zamierzał się przedstawić, jednak niższy mu na to nie pozwolił.
A ja się śmiałam z błękitnookich i jasnowłosych...

- Dean Winchester. Klasa trzecia, o profilu sportowym. Kapitan szkolnej drużyny piłkarskiej. Zdobywca wielu tytułów mistrzowskich. Zdobywca tytułu Merlina trzeciej klasy. I Największej Szychy Wizengamotu. W zeszłym roku zostałeś mianowany najprzystojniejszym chłopakiem w szkole, z czym absolutnie się zgadzam.



 Jesteś najlepszy. Ponadto… obserwuję cię, jak śpisz...
- Widzę, że dobrze mnie znasz. – Kąciki ust uniosły się w niewyraźnym uśmiechu. – Niestety ja nie wiem o tobie tylu rzeczy. Nawet nie znam twojego imienia…
A potem zaręczasz się z takim, o którym nic nie wiesz, a on chce tylko przejąć twoje królestwo... wait.

- Castiel Novak. Klasa trzecia o profilu matematycznym. Przewodniczący szkolnego kółka „Młodych naukowców”. 
Już za samo imię i nazwisko musiał dostawiać wpierdol od całej drużyny hokeja.

Od pierwszej klasy… - Przymknął usta, zażenowany spuszczając wzrok. – Przepraszam.
- Masz naprawdę piękne imię.
Nadali ci je w niebie, zanim z niego spadłeś?

- Dz-dziękuję.
- Nie wstydź się mnie, Castiel-kun  

Ciemnowłosy nie mógł zrozumieć postawy towarzysza.
Postawa towarzysza Deaniła Winchesterova pozostawiała wiele do życzenia. 
Do kołchozu z nim.

 Nie żeby narzekał na rozwój sytuacji, jednak zachowanie zielonookiego wzbudziło w nim pewne podejrzenia.
Od dawna podejrzewał, że jego bujny wąs nie jest prawdziwy.


SPNG TAGS: Richard Speight /Salut à l’homme fou / Bonjour!
A special thanks to jackhawksmoor for submitting yet another gif!
Looking for a particular Supernatural reaction gif? This blog organizes them so you don’t have to spend hours hunting them down.
 

- Dean, mogę cię o coś… 
- Czy ty, co roku wysyłałeś mi anonimową walentynkę? – zapytał nagle z niepokojącym błyskiem w oczach. Zbliżył się do zawstydzonego chłopaka, kładąc mu dłoń na ramieniu. – Dziś też dostanę?
- T-tak. Przepraszam. Zapomnij o tym. – Jeszcze nigdy nie czuł gorszego wstydu. - To tylko wygłup, ja… Co?
- Pytałem, czy masz dla mnie walentynkę.
- N-nie.
- Dlaczego? – Pogłaskał chłopaka po policzku, wpatrując się w błękitne oczy.
- Bo teraz… chciałem… z tobą porozmawiać… - Słowa coraz ciężej opuszczały zachrypnięte gardło. – chciałem… powiedzieć ci, co czuję!
Ja mogę wam powiedzieć, co czuję. A tym czymś są mdłości, bo tak kiepskich dialogów nie widziałam od czasów fali popularności wenezuelskich telenoweli.
To już w tych kwestiach o charakterze religijnym jest więcej ikry. 

Blondyn niespodziewanie złączył ich usta w nieśmiałym pocałunku.
A jeżeli drużyna hokeja też nie poszła na lekcje? A jeżeli ta szkoła znajduje się w Alabamie lub innym konserwatywnym stanie? A jeżeli Ash dalej kręci filmik? A jeżeli ktoś nie chce się całować, będąc opartym o szkolną szafkę?
Nieśmiały pocałunek - jest!

 Castiel otworzył oczy ze zdumienia. Serce rozrywało mu żebra, płuca jakby kurczyły się z braku powietrza.
Polecam poradzić się najbliższego pulmonologa. Astma to nie żarty.

 Dean odsunął się na moment pozwalając nastolatkowi odetchnąć.
 Ludzki pan.

- Przepraszam – wyjąkał. Sam musiał dojść do siebie.
Sammy osunął się na ścianę, trzymając się za serce.

 Nie spodziewał się, tak silnej reakcji swojego ciała.
Nie to, żebym się nie cieszył, ale to tylko piórnik w mojej kieszeni, tylko piórnik! 

- Ja…
- Nie musisz przepraszać. Od dawna o tym marzyłem . – odparł, zanim zdążył zastanowić się na tym, co właśnie mówi. Szybko skrył twarz w dłoniach, czując jej ciepło. W rzeczywistości policzki oblane były wręcz szkarłatnym rumieńcem.
A w wirtualnym świecie jakie były te policzki?
#FF2400 mniej więcej.

 – Głupio mówię, nie słuchaj mnie. Zawsze tak mam, jeśli chodzi o ciebie. – Mamrotał pod nosem. – Jesteś idealny i chyba to mnie onieśmiela. Ja jestem zwykłym nastolatkiem…
O mój Boru, chyba mi się ulało...

- Przestań mówić, fretko.
Zgadzam się z przedmówcą. Najlepiej obaj zamilknijcie.
I przestańcie produkować litery.

- Bardzo zależy mi byś nie pomyślał o mnie, jak o wariacie. Jestem normalny, tylko…
tylko nie.

- Dużo mówisz.
- Gdy się denerwuje.
Kto się denerwuje? Dużo mówi jak ktoś się denerwuje? Czy to musi być konkretna osoba?

- Odkryj twarz.
Spod tego welonu mało widać.

- Po co? Jestem czerwony…
No trudno, jakoś sobie poradzimy z twoimi komunistycznymi zapędami.

- No i? To słodkie. – Chwycił chłopaka za biodra, zmniejszając granicę dzielącą ich ciała.
Nadal jesteśmy na korytarzu w liceum. Ile mam czekać na zbereźne wierszyki i rysunki w toaletach?
Podobają mi się twoje czerwone ciągoty, skrzyżować bym chciał swój sierp z twoim młotem.

- Oh! Mhm… Nie rób tak! – obruszył się, odsuwając pół kroku.
- Czemu?
Nici z bara-bara, gdy nieślubna para.

- Bo… - Położył dłonie na szybko unoszącej się klatce Winchestera, nie mogąc złapać tchu. – To mnie zawstydza.
- A to…
- A to? - Chciał pocałować bruneta w nos, jednak on uniósł głowę i wydymał usta. – Co robisz?
Boru szumiący, co on zrobił ustom?!
Bo przed ślubem oralnie można, to przecież jeszcze nie tró seks!

- Ja… - Poczuł, jak żołądek skręca się w środku. – Ja… myślałem, że chcesz mnie znów pocałować. – Pragnął ponownie zapaść się pod ziemię. Wyglądało na to, że towarzystwo Hadesa jest nieuniknione. 
Kij tam Hades, Lucyfer z Michałem już wymyślają w klatce zboczone piosenki.

Szybko odwrócił głowę, próbując uspokoić płytki oddech. – Ale się wygłupiłem. Chyba już czas, żebym…
- Nigdzie nie pójdziesz. Najpierw muszę cię pocałować w… - Zbliżył usta do szyi. Wysunął koniuszek języka i polizał gorącą skórę.
To chyba trochę nieuprzejmie lizać kogoś, kogo ledwo się zna? 

- Hahahahaha! Nie rób tak! To mnie łaskoczę! – pisnął, odsuwając się od nastolatka. Ten spoglądał na niego rozbawiony.
- Ale ja chcę. – mruknął. Chwycił bruneta za nadgarstki, kładąc jego dłonie na swoich biodrach. Przysunął miednice blisko brzucha. – Mam pewien pomysł, fretko.
Ej albo Dean jest jakieś trzydzieści centymetrów wyższy od Casa, albo ktoś ma powalone proporcje, jak mu miednicę do brzucha przysuwa. Chyba, ze tu chodzi o taką miednicę z wodą. 
Na pewno. A potem razem moczyli sobie nogi.

- J-jaki? – spytał, wybałuszając oczy. Jego głowa wypełniła się setką dziwacznych myśli i obaw. Winchester przyglądał mu się uważnie, nic nie mówiąc przez jakiś czas. Powietrze zrobiło się gęstsze. – C-co masz na myśli, Dean?
- Jak już się porządnie wymoczymy, zrobimy sobie peeling stóp.

Zagryzł wargę, wciąż czując na sobie przenikliwe, wręcz świdrujące spojrzenie blondyna. Ciężar zielonych tęczówek był zbyt wielki, by mógł sobie z nim poradzić w normalny i opanowany sposób. Zaczął robić to, co potrafił najlepiej.
Wyjął nici i zaczął szydełkować. 

- Dean, nie za bardzo wiem, co masz na myśli. Jeśli zaraz nie powiesz mi, o co chodzi pójdę sobie. – burknął jednym tchem.
Dla człowieka z atakiem astmy musiał to być nie lada wyczyn, całe zdanie na jednym wydechu, fiu, fiu...

 – Nie widzisz, jak mocno się denerwuję? Jesteś bardzo stresującą osobą, wiesz? Nigdy nie czułem takiego zażenowania, jak teraz. Wszystko, co teraz słyszysz, jest efektem mojego zdenerwowania. Chyba lepiej będzie, jak się po prostu…
- Nie. – Pokiwał głową. – Uwielbiam twój głos.
- Co? – Otworzył szeroko usta, po czym szybko zamknął je przykładając dłoń. – Ty mmnómnisz serpio?
- Tak. Proszę, nie wstydź się mnie.
Boru, przez chwilę myślałam, że to "proszę, wyjdź za mnie".

 – Wplótł palce w ciemne włosy. Serce dziko uderzało w klatkę piersiową, nieustannie przypominając o swojej obecności. 
Nie wiadomo czyje, serce też widać mają kolektywne.

Głośno przełknął ślinę, nawilżając spuchnięte usta.
On chyba naprawdę ma jakiś atak, przestańcie się smyrać jak pensjonarki i jedźcie do szpitala!

 – To co? Chcesz wiedzieć, na jaki pomysł wpadłem?
- Nie wiem… - Wzruszył ramionami.
- Tak czy nie?
- Tak.
- Wpadłem na naprawdę przyjemny pomysł. Na pewno będziesz zadowolony.  
- Z-zadowolony? Co ty chcesz mi zrobić?
- Sprawić przyjemność. – Uśmiechnął się kokieteryjnie, widząc zawstydzone i nieco skonfundowane oblicze. Ujrzał wszystko, co kocha. Czerwone policzki, kąciki ust wygięte w dyskretnym uśmiechu i oczy wypełnione dziecinnym zawstydzeniem. Nareszcie przyznał się do swych uczuć. Nareszcie mógł trzymać w swych ramionach osobę, którą darzył tak głębokim uczuciem.
I która jest tak zestresowana twoją obecnością, że nie może wypowiedzieć zdania złożonego. To naprawdę dobrze wróży waszemu związkowi. 
To głębokie uczucie, pogłębiane z każdym czochraniem na korytarzu.

- Jeszcze tego nigdy nie robiłem! – Głos zadrżał spanikowanie.
A może mu po prostu chodzi o wspólny piknik, albo gokarty...

- Zawsze musi być ten pierwszy raz. – Pogłaskał bruneta po policzkach. Opuszkami palców badał miękką skórę, podziwiając jej piękno. – Będzie fajnie.
- Robiłeś to już wcześniej?
- No pewnie! – Zaśmiał się. – Wiele razy! Chodź ze mną, a na pewno nie pożałujesz.
Castiel drżał, walcząc z natłokiem niekomfortowych myśli. Nie za bardzo wiedział, jak zareagować. Dean robił to niejednokrotnie – Novak wcale. Nastolatek szczerze wątpił, że jest w stanie zrobić coś podobnego.
Czy to jest ten typ opowiadania, w którym stosujemy eufemizmy na poziomie TO i TAM NA DOLE? Bo jeżeli tak, to ja rezygnuję z tej zabawy...

 Niby codziennie o tym marzył, jednak jak już nadawała się ku temu okazja, miał ochotę uciec z głośnym krzykiem. No, bo jak to miałoby wyglądać? Był chodzącą pokraką. Szybciej stanie się któremuś krzywda, nim zdążą przejść do przyjemniejszych rzeczy.
...Jakie pornosy on musiał oglądać, skoro ma takie wyobrażenie o seksie? Takie, gdzie nawalają się lancami?

 Mimo niepewności i protestów rozsądnej części mózgownicy, Cas postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Będzie, co będzie.
- Dobrze. Chcę to z tobą zrobić. – Szepnął nieśmiało.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę! – Klasnął w dłonie uradowany. Podarował niższemu krótki, ale pełen czułości pocałunek.
- Będzie boleć?
- Ale… co? – spytał, nie do końca rozumiejąc pytanie nastolatka. – Co ma cię boleć?
- Ty robiłeś to wiele razy, ja nigdy. Boję się, że cię nie zaspokoję.
Wokół nich zapanowała niesamowicie długa i krępujące cisza. Żaden z nich nie miał odwagi odezwać się, jako pierwszy. Castiel stał podparty o ścianę, z możliwie najniżej opuszczoną głową. Dean otworzył usta, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. Skrzyżował ręce na piersi. Po chwili odezwał się, burząc mur milczenia.
A mury runą, runą, ruuuną... 

- Miałem na myśli zupełnie co innego.
- Nie chciałeś się ze mną kochać? – spytał, dławiąc się ostatnim słowem. – Boże, co za kompromitacja. Odchylił głowę w tył i spłynął na podłogę. Usiadł na zimnych kafelkach, chowając twarz między kolanami.
- K-kochać? – Podrapał się w tył głowy, szybko klękając naprzeciwko bruneta. Odchrząknął nerwowo, chwytając go za ramię.
Dlaczego oni tak lubią kontakt z podłogą?

 – Oczywiście, pragnę tego całym sercem. Ale nie teraz! – Uniósł dłonie, widząc strach w błękitnych oczach. – Miałem na myśli ucieczkę… no wiesz, zerwać się z lekcji.
Badum tsss.
Swoją drogą, to charakterystyczny da nastolatków skrót myślowy przyjemność= sex, a może pytanie, jak nastolatek wagary opisuje słowem "przyjemność"?

- Czemu nie teraz?
Tutaj, teraz na korytarzu.
W kanciapie woźnego.
Na biurku wychowawczyni.

- Fretko pragnę cię, rozumiesz? Całym moim sercem… - Chwycił bruneta za policzki. – Tylko najpierw chciałbym pójść z tobą na randkę…
Ooooo, jaki on romantyczny. Najpierw kolacja, potem kino (a może na odwrót). Pamiętajcie o zasadzie trzech dni na wykonanie telefonu. 
Najpierw kino, bo "kolacja" musi się rymować z "kopulacja". Ale on i tak postępuje wbrew zasadom, bo najpierw liże Casa, a dopiero potem chce się umawiać.

- Oczywiście! Przepraszam, plotę głupoty. Nie słuchaj mnie.
- Więc? Uciekamy, czy nie? – Chciał nieco rozluźnić napiętą atmosferę, by móc wreszcie należycie cieszyć się z obecności nastolatka. Ten nagle spochmurniał.  – Ej, co jest znowu?
- Nic, tylko ja nie mogę uciec.
- Bo?
- Jak posiedzę jeszcze pół roku, to wyjdę wcześniej za dobre sprawowanie.

- Jestem przewodniczącym. Mam nienaganną frekwencję. Nie mogę, tak po prostu zerwać się z lekcji. To byłoby nie w porządku w stosunku do nauczycieli.
- Co ty mówisz? – Zaśmiał się. – Teraz powinieneś być na lekcji fizyki, a mimo wszystko siedzisz tu ze mną.
- To zupełnie, co innego.
Jeśli mnie złapią na korytarzu, zawsze mogę powiedzieć, że szukałem łazienki, z której nie wychodzi bazyliszek.

- Nie sądzę. – Podniósł ciemnowłosego z podłogi i pociągnął w stronę wyjścia. – Chodź, musisz się nieco rozluźnić.
Wskażcie mi proszę moment, w którym Cas położył się na podłodze. 

- Nie mogę! – pisnął. Pokusa była monstrualna, ale… wagary? Dla Castiela byłaby to jedna z najbardziej szalonych rzeczy, jakie zrobił w swoim życiu!
Niedługo zacznie walić piwo bezalkoholowe i przekraczać marginesy w zeszytach.
A później się zbuntuje, ogłosi bogiem i będzie trzeba przez kolejny sezon sprzątać ten syf...

Na co dzień był spokojnym uczniem, pilnie spełniającym swoje obowiązki. Udzielał się w szkolnym samorządzie, chodził na najróżniejsze kółka. Nigdy przez myśl nie przeszło mu, że mógłby się zerwać z lekcji. Nigdy!
- Możesz.
- Nie.
- Tak.
- Nie. Co jeśli, ktoś nas przyłapie, albo spotkamy naszych rodziców? – Przyłożył dłoń do skroni. – To zbyt ryzykowne.
Możecie umrzeć, albo co gorsze, mogą was wyrzucić!

- Przesadzasz. – Wzruszył ramionami. Otworzył drzwi, wręcz wybiegając z budynku. – Choć raz, możesz zrobić coś szalonego. Proszę… - Zatrzymał się przed lśniąco czarną Impalą. Puścił chłopaka, dumnie opierając się o przednią maskę. Na piegowatą twarz wpełznął cwany uśmieszek.
Nie mam dobrych skojarzeń z tym cwanym uśmieszkiem, bo gdy analizowałyśmy opko o Bieberze, ten bez przerwy uśmiechał się cwano. I się lampił.

 – Zrób to dla mnie, fretko.
- No nie wiem… - zastanowił się. Nie chciał wyjść na sztywniaka. Coś jednak nie dawało mu spokoju. – Dziś mam ważną pracę klasową z mikrobiologii molekularnej, jeśli jej nie napiszę…
- Mikro-czego? – westchnął ciężko. – Castiel, błagam cię.
Zaczęli pięć minut temu, a już się okazuje, że mają odmienne priorytety. Niedopsz, niedopsz.

- Dobrze, już. Zrobię to. Ucieknę! – Zacisnął pięść, dumnie unosząc ją w górę. – Tylko muszę do kogoś zadzwonić. To ważne.
Mamo, właśnie zrywam się z lekcji, nie czekaj na mnie z obiadem.
Ty mój buntowniku, ty...

Winchester zaniemówił, wpatrując się w stojącego nastolatka. Ten niezdarnie grzebał w plecaku, zapewne szukając telefonu. Marudził pod nosem, przeklinając bałagan, jaki tam panował. Po niecałej minucie wyrzucił całą zawartość na ziemię, przebierając w stercie luźnych kartek i zeszytów.
- Mam! – krzyknął. Wystukał numer i przyłożył telefon do ucha. Odezwała się automatyczna sekretarka. – Cześć, Balthy mam ogromną prośbę. Właśnie urywam się z Dean’em… - Ściszył głos, odwracając się od blondyna. 
Oni tu wszyscy mają jakiś dziwny problem z dyskrecją.

- Tak, z tym Dean’em! Rozumiesz?! Nie mogę w to uwierzyć. 
Opublikuj to jeszcze na Twitterze i nie zapomnij o oznaczeniu się na Foursquare.

To musi być sen. Jutro się pewnie obudzę i wszystko jasny szlak trafi, ale nie to chciałem mówić. – Zaśmiał się głupiutko. – Urywamy się z lekcji, więc nie będzie mnie na pracy klasowej z mikrobiologii molekularnej.
Zaraz po fizyce kwantowej i chemii jądrowej standardowy program nauczania amerykańskiego liceum. 

 Mógłbyś przekazać pani profesor, że źle się poczułem i wróciłem do domu? Spytaj się jeszcze, kiedy mógłbym ją nadrobić.
Dokładnie, bo przecież zwolnienie od szkolnej pielęgniarki nie jest potrzebne. Ani zgoda od opiekuna o zwolnienie z zajęć. Wystarczy, że twój znajomy z ławki przekaże nauczycielce, że musiałeś iść do domu. Tak to właśnie działa...

 – Spojrzał w zniecierpliwione zielone tęczówki. – Jak wrócę koniecznie musimy się spotkać.
Trzeba będzie starannie obrobić Deanowi dupę... i te inne części ciała. 

 – szepnął. – Dzięki, papa. – Schował komórkę do kieszeni. – To, co? G-gdzie jedziemy?
- Mam pewien pomysł. Wsiadaj.
Do czego? Przecież nadal są na korytarzu, chyba, że nagle się teleportowali, a autorka nie poczuła się, żeby nam powiedzieć. 

Wnętrze samochodu pachniało świeżością.
Wszystko dzięki choince Wunder-Baum. Dean nie jest w sumie z tych, co zostawiają stare hamburgery na tylnym siedzeniu, ale mimo wszystko nie potrafię wyobrazić sobie w Impali aromatu cytrynki albo kokosa.

 Cas usiadł się wygodnie, znów wpadając w panikę. Wziął głęboki, uspokajający oddech.
- Zapnij pasy.
Tych co, o ile mnie pamięć nie myli, nie ma. 

- Tak. – Chwycił metalową sprzączkę, próbując wcisnąć ją w należyte miejsce. Ta bezczelnie się buntowała, wpędzając nastolatka w zażenowanie. – Chyba nie mogę… - wyjąkał żałośnie.
- Spokojnie… - Nieprzypadkowo dotknął dłoni bruneta. – Widzisz? Trzeba to robić bardzo spokojnie.
- Zapamiętam.
Znów zapanowała cisza. Winchester odpalił silnik i ruszył przed siebie. Powietrze jakby znów zgęstniało, a temperatura wzrosła kilkakrotnie.
Wolnego z tymi bujnymi metaforami, bo ta sytuacja wygląda teraz tak, jakby chcieli się w tej Impali zaczadzić.
Ktoś znowu podłączył rurę wydechową do nawiewów. To rywal Deana z równoległej klasy- Lucjusz.

- Powiesz mi gdzie jedziemy?
- Tak, tak… oczywiście.
- Więc?
- Jedziemy do wesołego miasteczka. – Ucieszył się, niczym dziecko. – Masz coś przeciwko?
Sammy zapłakał w bagażniku.

- N-nie. Chyba nie. – Głośno przełknął ślinę. Niczego nie obawiał się bardziej. Chodzące klauny, mordercze karuzele, dziesiątki rozwrzeszczanych dzieciaków. Poczuł gęsią skórkę na plecach.
- Stało się coś? Strasznie zbladłeś.
- Wszystko w porządku. – uspokoił towarzysza. – Już nie mogę się doczekać.
To wszystko zapowiada idealne popołudnie, z obrzyganą karuzelą w roli głównej. 

- Ja też!
My też nie mogłyśmy się doczekać. Końca tego opka.

42 komentarze:

  1. O, jest analiza,świetnie!
    u"fluff" to osobna kategoria .- w jakimś filmie sensacyjnym była taka kwestia,gdy coś zginęło w wojsku (bomba?) i taka sytuacja miała jakiś swój kod.Główny bohater:"Nie wiem,co jest gorsze, że ktoś ukradł bombę czy że kradną je tak często,ze jest na
    to specjalna nazwa"
    Ni,no koszmarne to opko.Ja jeszcze na upartego mogę zrozumieć,ze kogoś
    podnieca opisywanie seksu męsko-męskiego,weszłam nawet w jakiś fanfik,gdzie Dean się prostytuował,a klientem był Crowley,ale tu nawet seksu nie ma.
    Jak mają17 lat,to Novak nie oddał ciała Castielowi,który grzecznie siedzi..u siebie..Dean sie uczy, poluje i opiekuje bratem i tyle.

    Tak sobie powtarzam przed każdym finałem sezonu i co? Już siedem sezonów temu powinnam przestać się łudzić.
    Prawda?
    Kij tam Hades, Lucyfer z Michałem już wymyślają w klatce zboczone piosenki.
    Marzę co noc o twoim anielskim ostrzu...
    Dobre teksty.
    Dziękuję za ubaw.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. ''Od pierwszej klasy… - Przymknął usta, zażenowany spuszczając wzrok. – Przepraszam.
    - Masz naprawdę piękne imię.
    Nadali ci je w niebie, zanim z niego spadłeś?''
    Płączę ze śmiechu, dziękuję za poprawienie humoru!
    Mam do was prośbę: mogłybyście napisać krótki poradnik co zrobić, żeby uniknąć głupich błędów w ff? Sama myślałam nad pisaniem ff o Huncwotach (so boring, i know). Tyle, że w odróżnieniu od AŁtoreczek chciałabym, by ten ff był sensownie napisany a dialogi nie wyglądały jak wyrwane z podstawówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, gdzieś kiedyś widziałam krótki tekst o tym jak rozpoznać, że twoja postać jest Mary Sue, bardzo przydatne. Co do poradnika to niezły pomysł, jednak podobno nie powinno się pokazywać jedynie błędów, a znaleźć przepis na dobry FF nie jest tak łatwo.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. I miejmy nadzieję, że ciąg dalszy nie nastąpi. Miałam ochotę zapytać dlaczego w gejowskich opciach zawsze występują dwie postaci: mamejowata łazęga i dominujący samiec, a zmieniają im się tylko imiona w zależności od opka. Niestety za dużo analiz za mną i terminy seme oraz uke również są mi znane.
    [oddala się casmobilem byle dalej od złego opka] Sajooonaaaaraaaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety łazęga i samiec to chyba według AŁtorek jedyne słuszne możliwości jeżeli chodzi o pary gejowskie. Ale kiedy mądrości życiowych szuka się w fanfikach, to się czasami nie dziwię. :)

      Usuń
  5. Hm... Uprawianie seksu? -eeee.... okej, no dobra.
    Ucieczka z lekcji? -Czyś ty do reszty zwariował?! Jak można?!
    Analiza świetna, padam do stóp i chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Btw. Post dodany w moje urodziny, dziękuję za wspaniały prezent <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie spóźnione sto lat życzę. :)

      Usuń
  7. U mnie w liceum nie trzeba mieć zwolnienia od pielęgniarki, aby wrócić do domu jak się źle czujesz. Wystarczy poprosić kogoś by przekazał nauczycielowi. Analiza świetna, nieźle się uśmiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. poziom żenady tego tekstu reached over 100000 O.o nie wiem czy dam radę doczytać do końca, nawet Wasze komentarze mi nie pomagają! :(

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna analiza, uśmiałam się jak zwykle XD. Częściej analizujcie Supernaturalowe opka :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Padam do nóżek, analiza cudowna jak zawsze. Przerwałam czytanie przy "Castiel-kun", postaram się dokończyć jak będę miała zapas valium pod ręką. Jeżuniu, jak tak można pisać... AU rządzi się swoimi prawami jeśli chodzi o wydarzenia, ale kiedy postacie są OOC to w sumie z kanonu zostają tylko imiona... (Przy okazji, zamiast którlików chyba powinno być królików, chyba że to ja nie ogarnęłam.)
    Jest mnóstwo erotycznych fanfiction z gatunku fluff. Głównie nie trzymają się oryginalnej fabuły i czyta się je wtedy, kiedy kanon bardzo boli (np. fluffiaste opka w których Sasuke i Naruto mieszkają razem bo coś tam coś tam i mnogo seksów)
    Na koniec zarzucam linkiem do nieistniejącego już bloga - http://web.archive.org/web/20090110042333/http://naruto-yaoi-world.blog.onet.pl/
    Czytałam go namiętnie w 2007 roku (na szczęście wraz z wiekiem poprawił mi się gust) i niedawno przypomniałam sobie adres. Większość postów jest nadal dostępnych, trzeba tylko wchodzić przez archiwum po lewej a nie przez listę na dole strony. Szczególnie pierwsze notki są tragiczne, ale w sumie to z całego bloga można zrobić syte "the best of" na kilka analiz.
    Pozdrawiam~

    OdpowiedzUsuń
  11. "Zagryzł wargę, wciąż czując na sobie przenikliwe, wręcz świdrujące spojrzenie blondyna. Ciężar zielonych tęczówek był zbyt wielki, by mógł sobie z nim poradzić w normalny i opanowany sposób. Zaczął robić to, co potrafił najlepiej.
    Wyjął nici i zaczął szydełkować. "


    Szydełkować nićmi?!

    OdpowiedzUsuń
  12. "Podobają mi się twoje czerwone ciągoty, skrzyżować bym chciał swój sierp z twoim młotem."
    umarłam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst jest genialny, chociaż brzmi jak z tkstu piosenki jakiejś mocno prawicowej , punkowej kapeli :)
      Z drugiej strony jestem w stanie sobie jakoś wyobrazić, że Kazik to śpiewa w jakimś politycznym kawałku :D

      Usuń
    2. Me too xD
      Analiza przecudowna, świetna i ogólnie super, ale poziom żenady przekracza wszelkie granice, dlatego musiałam przerywać kilka razy, żeby się odstresować -,-
      Swoją drogą, tak kocham kiedy faceta opisuje się jako tego o wąskich ramionach, mającego problem z uniesieniem przedmiotów powyżej 2 kg, niskiego i szczupłego, podczas gdy w rzeczywistości jest kupą mięśni i ma ponad 180 cm wzrostu. Przeczytałam tyle ficów, że uważam to za klasyk

      Usuń
  13. Ej, dziewczyny, żyjecie? tak tylko pytam się z ciekawości, nie poganiam ani nic (:

    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam na jakąś analizę.:)Ale rozumiem,nie macie za dużo czasu na analizy.Lubię wasze analizy,są świetne i czekam na więcej.:D

      ~Druidka

      Usuń
    2. A,zapomniałam jeszcze dopisać:sorry za to powtarzanie wyrazu ,,analiza",jakoś tak się napisało.XD

      Druidka

      Usuń
  14. "Kto by nie lubił wrednych komentarzy zazdrosnych kujonów...
    - I normalnie wczoraj mu wyszła delta na minusie, a jeszcze potem pomylił trias z permem!"

    Ten kawałek jest boski!

    "- Masz naprawdę piękne imię.
    Nadali ci je w niebie, zanim z niego spadłeś?"

    Totalnie widzę, co tu zrobiłyście ;D

    "To na prawdę dobrze wróży"
    "Sammy zapłakał z bagażniku."

    Naprawdę, nie "na prawdę". Z bagażnika, nie "z bagażniku". Poprawcie, bo błędy w komentarzach analizatorów to wstyd jak beret.

    OdpowiedzUsuń
  15. sądzę, że tam jest literówka i miało być "W bagażniku"

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja sądzę, że kogoś tu od dawna nie ma... Serio, ej, dziewczyny, żyjecie? ):
    Odezwijcie się proszę, a nie tak znikacie!
    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy! Jakoś...
      Przepraszamy za tak długą nieobecność, mamy nadzieję, że odpokutujemy to nową analizą już niedługo :)

      Usuń
    2. Oooooo! A to miło, już się bałem że was nie zobaczymy! :)
      Nie no, ważne że dajecie znak. Poczekaliśmy tak długo, to jeszcze wytrzymamy! ^^

      Zelaznostopy

      Usuń
  17. Zyjecie?To super!Czekamy!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdzie analiza harry'ego?

    OdpowiedzUsuń
  19. Snape się wkurzył i zlikwidował.Zaraz zrobi obliviate wszystkim, którzy przeczytali, jak go szefu molestuje...

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  20. Laski, lipiec juz mamy! My tu bez was umieramy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa analiza była jeszcze wczoraj, ale zrobił się taki dym, że wolałyśmy ją wywieźć do Burakistanu, by była bezpieczna. Postaramy się jak najszybciej wysmażyć kolejną :)

      Usuń
    2. Taki dym to znaczy co? :o

      Usuń
    3. Czyżby dym = obrażona aŁtoreczka?

      Usuń
  21. Nosz kurna, nie poszło chyba o te trzy malutkie błędy (jakbyście mi dały maile czy coś mogłabym szybko na priv pisać zamiast w komentarzach jakie babole znalazłam)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że nie - to super, że czuwasz i wychwyciłaś nasze błędy ;) wyjaśnimy ten ambaras przy okazji kolejnej analizy.

      Usuń
  22. No cóż, czekamy i trzymamy kciuki :3

    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziewczyny,będziecie na Avangardzie?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nawet nie myślałyśmy o tym, za to na pewno będziemy na Polconie :)

      Usuń
  24. Macie w planach kontynuacje Greya? Moze zanalizujecie kolejny rozdzial, tak z okazji wypuszczenia trailera?

    OdpowiedzUsuń
  25. O,super,też się wybieram!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  26. Będzie kiedyś jakaś analiza? (Tak tylko pytam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także od dawna się nad tym zastanawiałam, ale pomyślałam, że dziewczyny zrobiły sobie wakacje więc postanowiłam czekać z tym pytanien do września :) Próbowałam innych analizatorni, ale to nie to samo :/

      Usuń
  27. Matko! Pierwszy raz miałam tak, że ciekły mi łzy po policzkach (przy czym zupełnie nie były one samotne) jednocześnie z zażenowania ( z powodu tragicznego opko) jak i ze śmiechu ( ze względu na cudną analizę).
    Wykorzystanie imion bohaterów SPN to chyba więcej niż profanacja w tym wypadku - próbowałam, niestety, sobie ich wyobrazić w przedstawianej sytuacji i przyznam, że gdyby nie wizerunek półnagiego, męskiego Casa, który pozwolił mi odreagować, nie wiem, czy mój umysł nie przeszedłby w fazę topnienia i ostatecznej destrukcji.

    OdpowiedzUsuń