czwartek, 20 marca 2014

Przed wyruszeniem w drogę należy spoić drużynę, czyli co zrobić, aby zgwałcić Władcę Pierścieni cz. 2

Cześć!
Na wstępie wdziewamy wory pokutne i nacieramy się popiołem. Szczerze kochamy rozbebeszać opka, ale czasami dopada nas rzeczywistość - kolokwia, prace roczne, trzeźwienie, wyprawa mająca na celu wrzucenie złotego artefaktu do wulkanu przy ograniczonych środkach komunikacji miejskiej itd. Życie jak melon, innymi słowy. Przepraszamy Was za zwłokę i jak już wybatożymy się rzepą, będziemy wrzucać analizy częściej.
Dziś na tapecie druga część tolkienowskiego opcia. Podobno im dalej w las, tym więcej drzew, i ten schemat sprawdza się również tutaj - im głębiej zachodzisz w opkowe Śródziemie, tym więcej skarłowaciałej logiki, a do tego absurd wali cię po głowie młotkiem. Dowiemy się, jak skutecznie zgubić pościg, co lubią robić konie wczesną jesienią i czym zajmują się elfy po godzinach.
Sponsorem dzisiejszego odcinka jest Will Smith.

Zapraszamy!

Adres blogaska:

Analizowały:
Toldie
Żabencja


- Arantilu musimy ich zgubić – powiedziałam w myślach i jeszcze bardziej przyspieszyliśmy. Po nie długiej chwili wjechaliśmy do lasu ,
Długa chwila. Coś jak krótka wieczność i w chuj blisko.

 gdzie zastawiłam pułapki na naszych gości ;]. 
 Innowacyjne pułapki, na które składał się średnik i zamknięty nawias. Goście nie mieli szans.
Może to taki interpunkcyjny wilczy dół - wpadasz w nawias i nadziewasz się na przecinek. Chociaż i tak te "pułapki" sugerują, że porozwieszała na drzewach swoje nagie zdjęcia czy coś.

 3 zostało pochwyconych przez latorośle ,
 Latorośle są niezwyciężone przy pościgu.
Latorośl - młody pęd roślinny. Jak cię złapie, to jakby ci ktoś założył nelsona.

inni przez bagna z których nie mogli się wydostać.
Bagna zastosowały taktykę biernej przemocy.
  
Otwarta przestrzeń.
Bardziej uspołeczniona od zamkniętej przestrzeni, która woli trzymać się na dystans od reszty ludzi.
Otwarta przestrzeń trochę nie pasowała do środka lasu, ale ich nie obchodziło co ludzie gadają.

Wciąż goni mnie trzech Czarnych Jeźdźców , ale co to ? Przede mną rozciągał się wąwóz.. Było tylko jedno wyjście. Jeźdźcy jednak zatrzymali się , widząc  co zamierzam uczynić. Ale to już się nie liczyło. Trzy , dwa jeden…  mój koń wykonał skok , drogi powrotnej już nie było.
Otworzyłam oczy i spojrzałam. Byliśmy na ziemi a więc udało się.
Nie wiem czy przy skoku znalezienie się na ziemi zawsze jest sukcesem. To znaczy, jeżeli znajdujesz się na ziemi po pięćdziesięciometrowym spadku, czy nadal można to uznać za sukces?
Poniekąd tak, zawsze mogła się wbić w glebę po samą szyję. 
Właściwie nikt tu nie powiedział, czy przeskoczyła ten wąwóz, czy rąbnęła o jego dno.

 Popatrzyłam za siebie – ani śladu prześladowców więc ruszyliśmy dalej.
Albo spadli, albo poszli szukać Bambiego.

Wkrótce potem znaleźliśmy się nad rzeka , którą bez trudu prześlijmy 
Słyszałam o sprowadzaniu piasku, ale żeby całą rzekę gdzieś przesyłać?

 a dalej rozciągał się teren Rivendel i zamek mojego ojca, który wyszedł nam na powitanie.
Zamek najpierw wykonał swoje ćwiczenia rozciągające, zanim powitał gości.

- A wiec Irith udało ci się – powiedział wyraźnie zadowolony , a ja po kryjomu zauważyłam , że odetchnął z ulgą.
Bardzo dyskretne zauważenie, nikt niczego nie podejrzewa.

- Tak – oto on – powiedziałam i pokazałam mu.
Środkowy palec, bieliznę, lokalizację samolotu malezyjskich linii lotniczych?
Narząd męski?

- A wiec to wszystko prawda… No nic posłuchaj mnie juro i kredo, mezozoiku w ogóle zjawia się twoi towarzysze , którzy będą ci towarzyszyć przynajmniej przez jakiś czas,
To miło, że towarzysze towarzyszą, a na przykład nie rzucają w ciebie kamieniami.

 więc dobrze by było gdybyś odpoczęła – zarządził władca.
Głosem nie przyjmującym sprzeciwu. Władca każe odpoczywać, więc lepiej, żebyś się kurna zrelaksowała!
Najlepiej w lochach.

- Dobrze – odparłam i poszłam czym prędzej do pałacu. Wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka , w którym zasnęłam od razu.
Opkowa narkolepsja jak zwykle niezawodna, albo ta dziewczyna ma poważny problem z wydzielaniem adrenaliny. 

Następnego dnia
Słońce było już wysoko na niebie gdy byłam w ogrodzie z moją służącą. Konie biegały wolno , skuwając ostatnie trawy
Konie miały takie malutkie dłutka, którymi powoli skuwały trawę. 

 – nadchodziła jesień.
 Rozpoznała to, ponieważ konie skuwały trawę lewymi kopytkami, to niezawodny znak, że zbliża się jesień. 
Odrobina pragmatyzmu: kto wpuścił konie do ogrodu?

W tym momencie zabolała mnie mocno ręka i ujrzałam ten przedziwny znak w kształcie smoka.
Smaug jest czymś zdenerwowany. Odkąd w dzieciństwie próbował ją zabić, łączy ich niewytłumaczalna więź, która objawia się, kiedy smok odczuwa gniew.
  
- Leasie?
- Tak pani? – zapytała kobieta.
- Czy wiesz może co to za znak? – zapytałam pokazując go jej.
Leasie bardzo się przestraszyła i nie chciała mi za nic powiedzieć.
Też bym się zaniepokoiła, gdyby komuś nagle pojawiały się dziwne znaki w kształcie smoka, których istnienia nie był w stanie wytłumaczyć. 
To tolkienowska odmiana czerniaka.
Mam nadzieję, że w Rivendell mają dobry oddział onkologiczny.

 Czym prędzej opuściła ogród , zostawiając mnie w zdumieniu i  bez najmniejszego wyjaśnienia.
- Leasie co się stało ? – zapytał Elrond kiedy dziewczyna zapukała do jego drzwi.
Pewnie, każdy może się wbić Elrondowi na kwatery. Wystarczy zapukać.
Z flaszką w drugiej ręce. 

- Panie , znak na ramieniu Irith się pojawił..- wyszeptała.
Czekajcie, czyli nawet pierwsza lepsza służąca wie o co chodzi? Czy Lassie jest potajemną kochanką Elronda i odbywają tradycyjne postkoitalne zwierzenia ze swoich problemów?

- Wiedziałem , że ten czas musi kiedyś nadejść. – powiedział i spojrzał za okno – Przekaż jej że Drużyna już jest dostępna w hipermarketach Real i Lol.

****
- Pani o ma pani – Leasie wbiegła do ogrodu.
Że co ona ma?
Psa. To są myśli Lassie, gdy biegnie do Irith z patykiem w pysku.

- O co chodzi Leasie ? – zapytałam zimnym tonem.
- Drużyna się pojawiała – wysapała
Pojawiała się i znikała, jak Józek z piosenki, który w międzyczasie też pewnie sapał.

 a ja czym prędzej opuściłam raj  nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem.
OMG, jaka ona zimna i obojętna. Koniki skuwające kopytkami trawę zawsze wprawiają ją w taki ponury nastrój?
No i musiała opuścić raj, do tego włożyć te paskudne liście figowe i jeszcze pewnie leciał za nią anioł z gorejącym mieczem.

*****
- Ahhh Gandalfie miło cie widzieć. Pamiętasz może moją córkę, Irith ? – zapytał Elrond a ja podeszłam do niego.
-  Irith jak tyś wydoroślała przez ten długi czas – zaśmiał się czarodziej przyglądają mi się z uwagą.
To ile setek lat oni się nie widzieli? To znaczy o ile mi wiadomo, Elfy starzeją się trochę wolniej od reszty i wierzę, że Gandalf nie wbija się do Elronda każdego roku, ale chyba nie wybył gdzieś z kraju na sto lat?
Szukał odpowiednio dużej flaszki, by wbić się w dobrym stylu.

- Dziękuje Gandalfie. Ty też się nic nie zmieniłeś – odparłam z uśmiechem.
- W Shire zafundowałem sobie botoks i przedłużanie włosów.

- A swojego szwagra to już powitać nie łaska ? – zapytał znajomy głos  i się odwróciłam.
- Ahh Aragornie , wybacz jakbym mogła o tobie zapomnieć – powiedziałam , a ten pocałował mnie w rękę (  szkoda , że  mało jest takich dżentelmenów ;])
Rzygam tęczą. Szwagra. 
Widzę Aragorna za stołem u cioci na imieninach.

- A oto syn Gloina – Gimli.
- Witaj pani – krasnolud ukłonił się nisko.
- Witaj kochany Gimli – odparłam
Ostatni w kolejce był oczywiście kto?
- A oto książę Mrocznej Puszczy – Legolas Greenleaf.
Podszedł do mnie niczym cień.
Przyczepiony do czyichś nóg? Ocierał się bezszelestnie o ścianę?

 „ A więc tak on wygląda” pomyślałam przyglądając mu się.
- Witaj Irith wiele o tobie słyszałem – powiedział i również pocałował mnie w rekę)
-  Witaj Legolasie ja  o tobie tak samo – odparłam sprawiając że na naszych buziach pojawił się uśmiech.
Buzie nam się rozpromieniły, złapaliśmy się za łapki, a potem Legolas pokazał mi swoje nowe kredki.

Trzy godziny później rozpoczęła się narada.
Trzy godziny zajęło im rozpracowanie odpowiednio dużej flaszki Gandalfa.

- Ale gdzie są nasi towarzysze , gdzie hobbici ? – zapytał Gandalf.
Wciąż kłaniają się porcelanowemu bogu, ta rasa ma słabą tolerancję na alkohol.

- Niestety nie mogli tutaj dotrzeć – odpowiedział Elrond – Iritch , połóż  ukaż pierścień , by nikt nie miał wątpliwości co do tej strasznej prawdy.
Połóż ukaż, jak spierdzieliliśmy sprawę ostatnim razem. 

Poczułam na sobie wzrok całej drużyno.
Bo so niby drużyno, ale jak przychodzi co do czego, to gapio się jak na nie wiem co.

 Zdjęłam go z szyi i położyłam na kamieniu , a po chwili dało się słyszeć zduszone okrzyki.
 Po starannie odmierzonej chwili, aby nadać scenie odrobiny suspensu. 

  Wyglądało na to , że przygoda rozpocznie się na nowo. Jednak trzeba byłoby zdecydować , kto podoła wziąć na siebie ciężar pierścienia oraz wejść w zastępstwo zamian za hobbitów.
Czy AŁtorka wali shota po każdym zdaniu czy mi się tylko wydaje? 
Jednak prawdziwym pytaniem pozostaje: kto podoła wziąć oraz wejść w zastępstwo zamian za hobbitów?

- W zamian za Froda , a zatem przyjmując ciężar Opiekuna pierścienia , wchodzi Irith. Czy jest ktoś temu przeciwny? – zapytał.
A za Boromira wejdzie Ronaldo. Merry'ego zastąpi Beckham, a Pippina Sharapova, bo fajnie będzie mieć w składzie kogoś w kusej spódniczce.

- Ale Elrondzie.. ona.. – następcy Isildura zabrakło słów.
Przecież to... <szeptem> kobieta!
Może chce iść do kina?


- Jest kobietą? Obyś się nie przeliczył. 
OMG, tak na prawdę Irith ma kuśkę, tylko lubi się przebierać w kobiece fatałaszki?
W tych kręgach to popularna forma rozrywki:



<tak, to Thranduil>
Widzę twojego Thranduila i przebijam:





Coś dziwnego musi się dziać na planie zdjęciowym.

Zmieniła się od waszego ostatniego spotkania – powiedział Pan Rivendell.
Rozpoczęła terapię hormonalną. Nie jest już tym samym Edgarem, którym była ostatnio. 

 Ja tymczasem w duchu zaczęłam chichotać. Mój szwagier zobaczy na co mnie stać.
 Też zastawi na niego pułapkę z nawiasu i średnika?

- Dobrze więc , jeżeli nikt nie ma nic przeciwko temu , to zapytam ponownie : czy Drużyna Pierścienia na nowo połączy swoje siły i stanie do walki przeciw Dziewięciu Sługom Saurona?
- Tak , ale jest jeden problem. Skoro hobbistów nie ma .. – zaczął Legolas.
Kto będzie z takim zaangażowaniem zbierał znaczki i opowiadał o czołgach z drugiej wojny światowej?

- Tak wiem o tym , dlatego dołączy do was jeszcze trójka : człowiek , elf i krasnolud. Jutro tu przybędą na moje wezwanie. – rzekł.
Oho, ktoś wskrzesił Seana Penna?

- Elrondzie a czy powiedziałeś Irith o prawdzie ? – zapytał Gandalf.
- Jakiej prawdzie? – teraz to ja się wtrąciłam , a drużyna na mnie dziwnie spojrzała.
Gandalf, mistrz dyskretnej polityki i dyplomacji.

- To ona nic nie wie? – zapytał zdziwiony krasnolud.
- Ja po prostu nie mogłem..
- EHM przypominam , że nadal tu jestem .. więc co to za prawda?
- Irith … Już czas..
- To się zaczęło ponad 1000 lat temu. Śródziemie i Mordor w tym czasie żyły w pokoju i sojuszu. Pokoju strzegło 5 ludzi, wybranych
przesz  Starszą Radę. Nazywano ich Jeźdźcami , bądź Smoczymi Wybrańcami. Było ich pięciu : Theo , Ilios, Varen , Graon i Will.
Czy ten na końcu to książę William? Pytam, bo na smoku chyba niewygodnie gra się w polo.

 Każdy z nich posiadał smoka i określony żywił nad jakimi panował : Theo – ogień , Ilios- woda , Varen – powietrze , Graon – ziemia a Will – pioruny.
Nie, to jednak nie książę William.


Skrzyżowany do tego z Will z Łicza:



Niesety… Każdy z nas ma w sobie ukryte zło. Kiedy  królowa elfów – (P)Aranoya , chciała z likwidować otaczające nas zło , jeden z nich stawił się.
Jako ochotnik do sprzątania smoczego łajna. Likwidację zła trzeba zacząć od podstaw.

  Varen został przeciągnięty na stronę zła – w tym również czasie pojawił się Sauron. Rzecz jasna tylko on  mógł wymyślić cos tak nikczemnego jak zmanipulowanie Jeźdźca. Varen w rzeczywistości nas zdradził podczas Wielkiej Wojny.

Przeszłość
Nastały zimne i mroczne czasy dla Śródziemia. Jego sojusznik – Mordor zdradził nas wszystkich. na ciemnej górze zwanej Przeznaczenia
Góra ciemną była, a imię jej było... Przeznaczenia. 

Pojawił się on – Suron – Władca ciemności.
O, to ten brat od plecionych bransoletek. Nie wierzę, że on jest zły, on po prostu lubi lata dziewięćdziesiąte.
  
 Kiedy na świecie było 8 pierścieni , on sam stworzył własny – na swoje potrzeby.
Jego pierścień miał bardziej ergonomiczny kształt i był odpowiedniejszy dla wysublimowanych potrzeb właściciela.

 Pierścień ten mógł połączyć wszystkie by zapanować nad tymi którzy je posiadając – tak między innymi stworzył swoje najwierniejsze sługi – Czarnych Jeźdźców, którzy byli kiedyś ludźmi. Ale to mu nie wystarczyło. Varen od bardzo dawna czuł się nie swojo wśród swoich towarzyszy.
Nie swojo, nie mojo, w sumie to tak trochę bezpańsko się czuł w nowej rzeczywistości.
I było mu trochę nie zręcznie, ale co to ma do oczekiwań Surona, to ja nie wiem.  

Innymi słowy nudził się i uważał miedzy innymi to , że za uratowanie ludzkiego życia , powinni otrzymywać wynagrodzenie.
Jak sobie porozpierdala trochę kaski, to od razu życie nabierze rumieńców.
Sto złotych monet za kobietę, osiemdziesiąt za mężczyznę po trzydziestce, trzy martwe skunksy za nastolatki używające słowa YOLO.

 Oczywiście . pozostali się z nim nie zgodzili.
Nazwali go brudnym kapitalistą i utworzyli komunę, w której sami sobie szyli ubrania z lnu.

Varen odszedł. Postanowił wraz ze swoim smokiem ucie , od tych , którzy stali się dla niego drugą rodziną. Na swojej drodze spotkał Saurona.

[rozmowa]
Idąc w stronę Mordoru, naszego sojusznik,  ujrzałem, że ktoś mi wychodzi na spotkanie.
Czekał specjalnie na niego, a teraz wyszedł zza krzaczka. Jak spotkać kogoś na swojej drodze, to dosłownie.
Tak się zapatrzył, że aż trochę od deklinacji mu urwało.

 Był to wyglądem przypominający Uruk-ha , lecz odziany w zbroję jak Jeźdźca. Po niedługim czasie nieznajomy odezwał się:
 - Sorry, zawiesiłem się.

- Bądź pozdrowiony Varenie – Jeźdźcie Wiatru!
Ktoś własnie spuścił fleksję w kiblu.

- Bądź pozdrowiony o nieznajomy!
- Dokąd zmierzasz? Czy w Śródziemiu jest tak ci źle?
- Skąd, ty… – zapytałem zdziwiony.
- Widać to po tobie i twoim smoku.
Na smoku wciąż było napisane sprejem "żądamy godziwego wynagrodzenia". 

 Czy stało się coś złego? – pyta z udanym niepokojem.
- Jeźdźcy… cos z nimi nie jest tak. – opowiedziałem to co mnie spotkało .Nieznajomy zaśmiał się.
- Popełniłeś w tym wypadku błąd , ale… Mordor jest gotowy przyjąć każdego , kto chce służyć jego panu , ale w zamian za postawione warunki.
- Jakie?
- Po pierwsze : Oddasz się całkowicie mocy naszego Pana. Po drugie zerwiesz kontakty ze Śródziemiem oraz z twoimi towarzyszami , rodziną, bliskimi. Oddasz się tylko walce w obronie narastających sił ciemności i będziesz wiernie jej służył.
Brzmi jak rekrutacja do seminarium.
Albo Terms and Condition przy rejestracji na Tumblra. 

- A co będę miał w zamian?
72 dziewice i drugie tyle dla smoka.

- Dostaniesz królestwo. Ludzi, będziesz miał poddanych, którzy będą cię szanowali jak nikogo innego. Więc jak?
Gość jest władcą piorunów, a ty mu proponujesz kawałek ziemi i zgraje plebsu? Oj ktoś tu powinien zaopatrzyć się w 101 technik skutecznej negocjacji.

Chwila do namysłu. Czy to nie będzie przypadkiem zdrada, tego co mi powierzono?
Daaaj spoookój, przecież i tak odwróciłeś się od Czarodziejek, ups, drużyny Kapitana Planety, ups, facetów w czerni, ups, Smoczych Jeźdźców.

 Czy to nie będzie poważny błąd?
Czy jeszcze kiedyś zagram na skrzypcach?

Nieznajomy przyglądał mi się z dużym zainteresowaniem.
- Skoro nie to nie.- już zbierał się na odchody , kiedy….
Stwierdził, że zamiast gówien woli zbierać grzyby.
Mi też się powoli zbiera, ale nie na odchody, tylko na to z drugiej strony.
Poszedł Sauron za chałupkę, zdjął majteczki, zrobił kupkę...
<Żabencja przeprasza>

- Zaczekaj – odwrócił głowę w moją stronę.
Reszta ciała została na swoim miejscu, jak u tej dziewczynki z Egzorcysty.

 - Zgadzam się – uśmiechnął się – Gdzie znajdę waszego władcę.
Zebrało mu się na odchody, ale zaraz wyjdzie.

- Stoisz przed  nim. Jestem… SAURON.
I mam rozdwojenie jaźni.

**************************************************
[ Wielka wojna Ojczyźniana chyba}

Śródziemie i Mordor stanęły do walki. Z oby dwóch stron siły były potężne niż kiedykolwiek. Na wzgórzu stanęło czterech jeźdźców, którzy wyglądali na zaniepokojonych.
Jak wojna wybucha to bierze człowieka takie zdziwko.

 Nie było wśród nich powiem Varena. Mało, kto wierzył w jego odejście.
Nie uwierzą, póki nie przedstawi im tego na piśmie i nie obrzuci ich smoczym gównem.

- Co się z nim mogło stać? – zastanawiał się Will.
Znowu zapił.

- Nie ma go nigdzie na polu walki. W każdym razie nie widzę go – rzekł Ilios.
- Nie ma czasu go szukać. –rzekł Theo – Tutaj nas potrzebują.
Wszyscy czterej wskoczyli na smoki i dołączyli do bitwy. Nie wiedzieli jednak, że po niedługim czasie spotka ich przykra niespodzianka. Postanowili się rozdzielić. Dwóch z nich walczyło  w powietrzu – z Nazgulami a pozostali razem z innymi. W końcu nadszedł on – Sauron.
Szedł krokiem powolnym a zarazem dostojnym.
Z wdziękiem omijając ludzi przebijających się klingami.

 Wszystko zamilkło. Isildur szedł mu na spotkanie – to miał być dzień ostatecznego trimfu ludzkości i elfów nad ciemnością. Niebo stawało się coraz ciemniejsze.
Ludzie podobno nazywają to zmierzchem. 
Nie użyła słowa "Zmierzch" pewnie w obawie o prawa autorskie.

  Jednakże na jego drodze stanął jeden z Jeźdźców. Walka zaczęłaby się gdyby nie to ,że Sauron został zasłonięty. W tejże chwili zderzyły się ze sobą dwie klingi. Theo otworzył oczy a one zamieniły się w dwa czarne punkciki jak na wielkim białym tle.
...Bardzo się staram, ale widzę tylko faceta z poduszkami powietrznymi zamiast oczu.

 To co ujrzeli wszyscy sprawiło w ich kompletne osłupienie.
- Varen?! Co ty wyprawiasz?! – krzyknął zaskoczony.
- To co powinienem już dawno zrobić. Bracie – warknął i na nowo rozpoczęła się walka. Wkrótce potem Theo oraz pozostali zostali zabici. Jedynym , jeźdźcem który ocalał to Will oraz jego smok – Szafir.  Od tej chwili postanowili się ukrywać , dopóki prawowity/a następca/czyni Jeźdźców nie stanie do walki o los Śródziemia.
Proszę zakreślić dobrą odpowiedź.

***************************************
Resztę historii już każdy doskonale zna – powiedział na koniec Gnadalf. Przez nie dłuższy czas panowała okrutna cisza. 
Nie dłuższy niż co? Czas rozkładu izotopu węgla C14?
Gnadalf Gniady to wie.

Sama zastanawiałam się nad tym co przed chwilą usłyszałam. To było straszne. Moje myśli rozlatywały na wszystkie możliwe strony , aż w końcu milczenie przerwał Gimli:
Myśli uciekały jak najdalej od tej sceny, pozostawiając bohaterkę samej sobie. 

- Ale skąd pewność , że to o Irith chodzi?
Elrond pokiwał głową , wyraźnie spodziewając się takiego pytania :
- Są dwa ku temu ważne powody , Synu Gloina. 
Pierwszy - to Mary Sue. Drugi - to Mary Sue, a teraz idź i zrób mi kanapkę.

Pierwszy z nich – Irith pokaż  prawą rękę.
Ku zdumieniu wszystkich  
Irith rzeczywiście miała prawą rękę. Ten fakt przesądzał sprawę.

 na ramieniu widniał widoczny znak smoka , który uaktywnił się niedawno.
Czarny Pan rośnie w siłę.

- Po drugie Irith jest  siostrzenicą jednego z legendarnych Jeźdźców – Willa. –dodał widząc , zaskoczenie na twarzach towarzyszy.
Zajebistość dziedziczy się też po kądzieli.

- Cóż takiego!
- Zadecydowaliśmy wiec, Irith czy podejmiesz się tego dzieła?
- Tak ojcze – odparłam twardo.
Obrady zakończono. Człowiek elf i krasnolud mieli dotrzeć jeszcze dziś wieczorem. Elrond wezwał mnie jeszcze do siebie , aby porozmawiać. To co tam usłyszałam , sprawiło, że natychmiast wyleciałam z gabinetu , osiodłałam konia i pojechałam. 
- Irith nie!!!
**********

I na zakończenie: chcąc jakoś ukoić ból spowodowany tym opkiem, poprosiłyśmy Willa o drobną przysługę:


14 komentarzy:

  1. Słodka analiza, dzięki dziewczyny :). Następnym razem planujecie ciąg dalszy koszmaru w Śródziemiu, czy wykończycie "Anielicę"?

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne, cudne, ubóstwiam Was, bo przecież podobno szczery śmiech przedłuża życie i w tym układzie powyższy tekst zasponsorował przynajmniej dodatkowy tydzień mojej egzystencji ;) Nawet nie będę wymieniać, co mnie najbardziej poruszyło, bo właściwie to wszystko. Ale dochodzę do wniosku, że pastwienie się nad ałtorką, chociaż idzie Wam z wdziękiem, zaczyna zakrawać na okrucieństwo: ile ona ma lat, dziesięć? Współczuję w tej chwili wszystkim, dla których "Władca..." jest świętością i którzy w związku z tym wyjątkowo cierpią nad tą profanacją :) Good luck in real life, ale wróćcie z jakimś tekstem niebawem!

    OdpowiedzUsuń
  3. HAHAHAHAHAHAHA PADŁAM.
    Kocham Was Dziewczyny, z każdą Kolejną analizą mam Coraz Więcej śmiechu. Przy każdej zaśmiewam Się Do łez i czasem Aż nie mogę Uwierzyć, że takie Beznadziejne opka w ogóle Istnieją...
    A właśnie, Kiedy Zamierzacie wykończyć ''Anielicę''? Cały czas Czekam na kolejną Część.. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym "szwagrem", to technicznie rzecz biorąc autorka ma rację... ;)

    Pozdrawiam i kłaniam się nisko, Wypłosz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Forma teoretycznie jest poprawna, ale muszę przyzać, że nazywanie Aragorna szwagrem wygląda komicznie.

      Usuń
  5. Pierwszy - to Mary Sue. Drugi - to Mary Sue, a teraz idź i zrób mi kanapkę - Mary Sue i wszystko jasne!
    Śliczna analiza.
    Anielica! Anielica! Lud czeka.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku jej, szwagier Aragorn to prawie jak teściowa Elronda, Galadriela. Niby kanoniczne, ale uwiera w mózg.
    Fikasek straszny. Czy naprawdę autorka musiała swój pomysł na Merysójkę na smoku jeżdżącą upychać na siłę w Śródziemiu? Zrobiłaby z tego historię (wtórną, jasne) o Irith, która musi utopić, bo ja wiem, Tiarę Zguby, w Oceanie Rozpaczy. I ma elfiego trólavera i szwagra-króla i musi wytrenować swojego smoka. Głupie by to było niemożebnie, ale przynajmniej nie zatruwałoby tolkienowskiego świata...

    Ija Ijewna

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że AŁtorka nie przeczytała najpierw "Silmarilionu" zanim zabrała się za tego opka, może wtedy to opowiadanie nie byłoby takie odbiegające zupełnie od przeszłości Śródziemia.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Poszedł Sauron za chałupkę, zdjął majteczki, zrobił kupkę..."

    umarłam

    OdpowiedzUsuń
  9. "Gość jest władcą piorunów, a ty mu proponujesz kawałek ziemi i zgraje plebsu? " Varen to był ten od powietrza, a nie od piorunów :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy jeżeli Irith jest siostrzenicą Willa'a to Elrond ma siostrę, o której ja nie wiem... A czytałam Silimarilion, więc może przekradła się gdzieś pod peleryną...
    Świetna analiza, czekam na następną,
    Lilliann

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja pomyliłam coś sobie w tworzeniu w umyśle drzewa genealogicznego

      Usuń
    2. Czy ja pomyliłam coś sobie w tworzeniu w umyśle drzewa genealogicznego

      Usuń
  11. Czy jeżeli Irith jest siostrzenicą Willa'a to Elrond ma siostrę, o której ja nie wiem... A czytałam Silimarilion, więc może przekradła się gdzieś pod peleryną...
    Świetna analiza, czekam na następną,
    Lilliann

    OdpowiedzUsuń