poniedziałek, 10 lutego 2014

Podrap Biebera za uchem, czyli jak odkryć swoją dziką naturę

Hej! Dziś wracamy do rzeczywistości - bo nawet potterowe opko wydaje się trochę mniej atrakcyjne, skoro na świecie dzieją się takie rzeczy, że nawet twarde analizatorskie serca są nimi poruszone. Bo jak nie uznać, że rok 2014 będzie dobry, jeśli już na wejście twarda ręka sprawiedliwości dotknęła pewnego popularnego piosenkarza. No dobra, tylko pomiziała, ale to już coś.
Obrończynie postanowiły nie być bierne i specjalnie na tę okazję serwujemy Wam bieberowe opko szczególnej urody. Nie tylko poznamy alternatywne metody pozbywania się dorosłych z opka, ale też dowiemy się między innymi, czy wkładaniem kostiumu kąpielowego można zagiąć czasoprzestrzeń, czy ślinotok jest atrakcyjny dla płci przeciwnej, no i najważniejsze - czy Justin aby na pewno jest człowiekiem. Niektórzy bohaterowie zdają się mieć sierść, względnie skrzela.
Zapraszamy! 

Adres blogaska: 

Zanalizowały:
Toldie
Żabencja

Rozdział 1 - Pożegnanie

Siedziałam sobie w pokoju i słuchałam muzyki, gdy weszła do mojego pokoju mama.
- Skarbie musimy porozmawiać. - popatrzyła na mnie poważnie i usiadła na łóżku.
Wyłączyłam muzykę i odłożyłam słuchawki na bok.
Wiesz, że sprawa jest poważna, kiedy bohaterka zdejmuje słuchawki.

- No dobrze, o co chodzi? - zapytałam ciekawa
- Więc jest taka sprawa, że dostałam nową prace w Nowym Yorku  i muszę poświęcić jej bardzo dużo czasu przynajmniej pierwsze dwa lata. Mało bym ci poświęcała czasu i jeżeli chcesz możesz zamieszkać z ciocią Katy ( mama Chrisa) oczywiście odwiedzałabym cię. - uśmiechnęła się do mnie.
W skrócie, znalazłam robotę lepszą niż ty. Znajdź sobie nowy dom, bo nie mam dla ciebie czasu. 
A tyle się mówi, że kobiety w dzisiejszych czasach skupiają się wyłącznie na karierze, zamiast wychowywać dzieci. Widzicie teraz, do czego to prowadzi!
To ten cały zgniły dżender, widzisz.
Fascynujące jest też to wtrącenie w nawiasie - kto dookreślił, kim jest ta ciotka ex machina? Mama, bohaterka czy Ałtorka?

Zaczęły lecieć mi łzy po policzku, w końcu nie mam wyboru nic nie obchodzę mojego tatę więc mogłam albo mieszkać z zapracowaną mamą, która nie będzie miała dla mnie czasu albo z kochanym kuzynem. Pomyślałam .
Punkty za styl, w jakim AŁtorka pozbyła się z opka rodziców. 
I pół punkcika za spację przed kropką.

- Dobrze mamo, więc jadę do cioci - uśmiechnęłam się do niej i przytuliłam ją z całych sił .
-Więc wyjeżdżamy jutro - popatrzyła na mnie.
 - Jutro??? - powiedziałam zdziwiona i otworzyłam szeroko buzie.
- Tak, jutro - mama zachichotała - Idę już spać dobranoc kochanie - pocałowała mnie w czółko.
Dobrze, nie daj jej czasu do namysłu, bo jeszcze dojdzie do wniosku, że jednak jesteś okropną matką. 
Całkiem sprawnie się też uwinęły z Trudną Rozmową o Przyszłości, która zajęła całe osiem wypowiedzi.

- Dobranoc mamo. - uśmiechnęłam się do niej szeroko.
Bohaterka albo ma pamięć złotej rybki, albo jej iloraz inteligencji. Jeszcze nie jestem w stanie zdecydować. 

Gdy tylko wyszła od razu zadzwoniłam do Moniki ( mojej najlepszej przyjaciółki) .
(Dzięki za podpowiedź, ale dlaczego w nawiasie?)
(To takie konspiracyjne wtrącenie, wiesz.)

- Monia możemy się spotkać w parku za 30 min? To bardzo ważne! - mówiłam szybko ze zdenerwowaniem
-Dobrze, stało się coś? - powiedziała zaniepokojona 
Ależ skąd ta myśl? To już nie można spotkać się w środku nocy w parku, żeby spytać o opinię na temat nowego lakieru do paznokci?

- Tak tzn. nie.... ale tak!
Tak zwana postać niezdecydowana. Punkty za umiejętność mówienia skrótami.
Z takim nastawieniem jej codzienne schodzenie na śniadanie musi trwać przynajmniej półtorej godziny.

 Powiem ci wszystko tylko szybko przyjdź pa - rozłączyłam się
Pół godz. później czekałam na Monie gdy tylko zauważyłam jak idzie w moim kierunku podbiegłam do niej i przytuliłam ją z całych sił.
Brak znaków przystankowych w tym zdaniu sprawił, że dostałam myślowej zadyszki.

 Poleciała mi łza po policzku (samotnie spływająca po policzku, jest!) nie chciałam się z nią rozstawać była dla mnie jak wymarzona siostra.
Ile informacji można zawrzeć w jednym tylko zdaniu. 

-Hej, kochanie co się stało? - powiedziała do mnie przyjaciółka. - Tylko proszę nie płacz, bo ja zacznę płakać. - zaśmiała się cichutko i wytarła ręką moje łzy.
To była tylko jedna Kryształowa Łza, że się tak wtrącę.

 Usiadłyśmy na ławce a ja opowiedziałam jej wszystko co powiedziała mi mama.
- No i wyjeżdżam do kuzyna na bardzo bardzo długo... - powiedziałam patrząc na nią zauważyłam w jej oczach łzy.
- Ale jak długo? - poleciała jej jedna łza wiedziała o co mi chodzi i że wyjeżdżam na kilka lat.
Telepatia prawdziwa, bo dla nastolatki "bardzo długo" równie dobrze mogło oznaczać dwa tygodnie, szczególnie u "nielubianego kuzyna". Zastanawiam się, czy AŁtorka wyliczyła stopień pokrewieństwa prawidłowo, bo oczywistym jest, że tajemniczy kuzyn <ekhem> Bieber <ekhem> jest domyślnym Truloffem bohaterki. 
Są krewnymi w czwartym stopniu, mogą się chajtać. Przynajmniej w Polsce.

- Na bardzo długo.... nawet na kilka lat i nie wiem czy nie na zawsze. -  przytuliłam ją mocno i zaczęłyśmy obie płakać.
Rozumiem, że po osiągnięciu pełnoletniości bohaterka przejdzie na własność kuzyna, bo rzecz dzieje się na południu Stanów Zjednoczonych w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku?
I dlaczego narzeka, wszak będzie wielką panią na plantacji bawełny!

- Dobrze ale obiecaj że będziemy przyjaciółkami na zawsze że będziemy do siebie dzwonić i jak zawsze zwierzać się ze wszystkiego i będzie tak jak zawsze, bo żadne tysiące kilometrów nas nigdy nie rozłączy. - popatrzyła na mnie i próbowała przestać płakać.
Żartujesz? Słyszałaś kiedyś o niewolnicy posiadającej telefon komórkowy, albo chociaż konto na Fejsbusiu?
Czy można już mówić o dziele inspirowanym, mając na myśli najnowszy film Steve'a McQueena?
Nie liczy się, jeżeli nie pojawi się Fassbender. 

- Obiecuje przyjaciółki forever - uśmiechnęłam się do niej a ona odwzajemniła.
A może 5ever? To więcej niż 4ever.

- A teraz opowiadaj podobno ten twój kuzyn przyjaźni się z samym JUSTINEM BIEBEREM!!! - prawie wykrzyczała niestety jest jego wielką fajną
"Wielka fajna" to trochę jak naczelna kapłanka czy bardziej zwierzchnik wojsk, bo nie wiem gdzie umieścić ją w hierarchii Bleblebersów?
No nie, więc nie jest jej kuzynem? A ja liczyłam na prawie kazirodczą opowieść o waśniach i przebaczeniu.

 a ja gościa wręcz nienawidzę!!! 
 Gdybym nie była przekonana, że w następnym rozdziale będą już się do siebie ślinić, powiedziałabym, że się w czymś jednak zgadzamy.
  
- No tak niestety! Nienawidzę go!
Cieszę się, że Ałtorka wyraźnie przekazuje nam komunikaty, ale wydaje mi się, że raz wystarczy.

 Wydaje mu się że może wszystko bo jest wielką gwiazdką w tym zwariowanym świecie... wgl. gwiazdorzy się i ślini na widok każdej ładnej dziewczyny.. - zrobiłam skwaszoną minę. Monia się na mnie patrzyła smutnym wzrokiem.
- Szkoda że tak uważasz.. - popatrzyła w podłoge
W jaki sposób one nadal są przyjaciółkami, skoro bohaterka cały czas jeździ po idolach Moniki? Ja rozumiem, że przyjaźń, ale jakby ktoś obrażał moich ulubionych wokalistów (nieważne, kim by byli), wiedząc, że ich lubię, chyba bym się obraziła. 
Ja za krytykowanie Fredka Mercury'ego zawsze wyjeżdżam z byka.

- Ale według mnie taka jest prawda - podniosłam ręką jej podbródek i uśmiechnęłam się do niej odwzajemniła uśmiech.
Po czym pocałowałam namiętnie.
Nie to opowiadanie? A to pardon.

- A kiedy wyjeżdżasz? - popatrzyła na mnie ciekawa.
- Emmm... no... wiesz..... yyy.... - teraz ja popatrzyłam w podłoge.
Tę podłogę w parku? Nie wiem w jakim mieście dzieje się akcja opka, ale to musi być ciekawe miejsce.
To ławka dla vipów, pod nią zamiast zwykłego chodnika jest brzozowa klepka. Podgrzewana.

- No mów! - prawie krzyknęła.
- Jutro.. - popatrzyłam na Monikę i znowu widziałam łzy w jej oczach.
- No dobrze bd tęsknić - przytuliła mnie mocno - Muszę już iść do jutra. - uśmiechnęła się i poszła.
Rola postaci pobocznej się skończyła, może się wycofać ze sceny. 
Dobrze, że sama mogła się wycofać, a nie została zabita przez kosmicznego shar-pei.

 Ja poszłam do domu i ubrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Nie mogłam spać, więc zaczęłam się pakować nie mogłam uwierzyć że już jutro zobaczę Chrisa, Caitlin ( jego siostrę) i Katy niestety żałowałam że opuszczam moje państwo rodzinne ( Polskę) mamę i Monikę.
 W tym zdaniu jest tyle rzeczy, o których chciałabym powiedzieć, a mamy tak niewiele czasu. 
 Po pierwsze, nie wiem, czy AŁtorka wie, że te dziwne rzeczy, które widzi w niektórych zdaniach to nie paprochy na ekranie. Wbrew obiegowej opinii, przecinki mają pewną rolę w zdaniu i czasami się nawet przydają. 
 Didaskalia przydają się w dramacie, w opowiadaniu wyglądają dziwnie i sugerują, że Ałtorka nie ma pojęcia jak przekazać pewne informacje czytelnikowi. 

 W końcu się spakowałam i położyłam spać niedługo potem zasnęłam. 
Opkowa narkolepsja strikes again!
  
Obudziłam się o 9:40 , ubrałam z krótkie czarne spodenki, białą koszulkę na ramiączka i buty na niskim obcasie .
A poranne czynności gdzie? Sama bluzka na naramkach mnie nie satysfakcjonuje.

 Była wiosna i tego dnia było na prawdę gorącooooo!
Łoboruuuuu!

Zeszłam na dół (HA!) i zjadłam śniadanie naszykowane przez mamę. Nastała cisza, którą kilka minut później przerwała mama.
- O 12:00 wyjeżdżamy. - powiedziała uśmiechając się do mnie. 
Była 10:00 więc miałam jeszcze chwilę wolnego czasu. Pierwsze co wpadło mi na myśl to zadzwonić do Moniki i spędzić z nią te dwie godziny. 
- Jesteś już spakowana? - spytała mama
- Tak - odpowiedziałam odchodząc od stołu i sprzątając.
Napisałam jej esemesa " Przyjdź do mnie jak najszybciej wyjeżdżam już za dwie godziny : ( "  
Ona odpisała "Już biegnę" Dwie minuty później zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam.
Czekajcie, skoro mieszkały dwie minuty od siebie, to po kiego kija w nocy spotykały się w parku oddalonym od domu bohaterki o pół godziny?
Kręcą konspirę. Może naprawdę łączy je płomienny romans.

- No hej - uśmiechnęła się do mnie zdyszana Monika.
- Wow szybka jesteś nie musiałaś tu biec . - podałam jej szklankę wody.
W końcu napisałaś jej, żeby zjawiła się jak najszybciej, więc co się dziwisz?

- Dzieki - odpowiedziała i napiła się. - Wiem ale tylko dwie godziny nam zostały musimy jakoś ten czas wykorzystać. - uśmiechnęła się cwano i poszłyśmy do mojego pokoju.
Jak człowiek uśmiecha się cwano, i czy to oznacza, że będą seksy?



 Gadałyśmy o wszystkim i o niczym tak jak zawsze, porobiłyśmy sobie kilka ostatnich słit foci i wspominałyśmy. 
 Do wyjazdu najlepszej przyjaciółki  zostały dwie godziny, spędź je na strzelaniu samojebek. 
Mogłyby złożyć przysięgę krwi, a tu takie nudy. 

 Te dwie godziny minęły bardzo szybko mama krzyknęła żebym się już zbierała. Wykonałam jej rozkaz i zeszłam na dół z walizkami.
 Czy jej matka należy do marines, skoro wydaje jej rozkazy?

  Pożegnałam się ten ostatni raz z Moniką i wsiadłam do taksówki.  Jechałyśmy na lotnisko. Teraz musiałam się pożegnać z mamą. To bardzo bolało przytuliłam ja mocno i nie chciałam jej puścić .
Będzie boleć jeszcze bardziej, jak tak będą się zgniatać w nieskończoność.  
  
Popłakałam się. Mama musiała już iść na samolot w końcu ja też . 
- Trzymaj się tam kochanie i zadzwoń jak dojedziesz - pocałowała mnie ten ostatni raz w czółko.
Czółko, czółeczko, czółenko, czółnusio. Żebyś nie musiała po raz trzeci używać tego samego słowa, naszykowałam ci kilka wersji alternatywnych. 
Czoło też dobrze brzmi, choć to taki archaizm.

- Dobrze mamo żegnaj. - poszłam w stronę samolotu i machałam jej. Dwie minuty później odwróciłam się ponownie za siebie a jej już nie było.
To by było tyle, jeżeli chodzi o rodziców. AŁtorka zdecydowała się na zabieg bardziej pracochłonny niż zwykle. 
A mogła zabić!

 Wsiadłam do samolotu. Leciałam 3 godziny w tym czasie spałam albo słuchałam muzyki.
 Co prawda chyba nigdzie nie było sprecyzowane gdzie dokładnie udaje się bohaterka, ale z dużym prawdopodobieństwem jest to lot transatlantycki, a żeby przelecieć tę trasę w trzy godziny bohaterka musiałaby chyba załapać się na wycieczkę z X-menami.




Specjalnie po nią przyleciał ze wszystkimi honorami, nie musiała nawet przejść przez odprawę. 
(Wolverine robił za stewarda.)

  Doleciałam i poszłam do samochodu cioci. Pobiegłam do niej i przytuliłam ją mocno.
- Cześć ciociu! - powiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Cześć Natalia - tuliła mnie mocno. 
Dialogi wartkie niczym strumień informacji publikowanych przez WikiLeaks.
Prawdopodobnie resztę niusów tu się przekazuje przez te maniakalne uściski.

- A gdzie jest Chris i Caitlin? - zapytałam ciekawa.
- A więc Caitlin zamieszkała ze swoim chłopakiem około pół godziny drogi samochodem od nas...a Chris został w domu .
Bo nie miał chłopaka.

- Ahaaa... Ale odwiedzimy Caitlin prawda? Jest dla mnie bardzo ważna, stęskniłam się za nią. - powiedziałam wsiadając do samochodu.
- No pewnie. Jutro do nas przyjedzie. - pojechałyśmy w stronę domu.
Przyjedzie do nas, ale i tak ją odwiedzimy - najlepiej w tym samym czasie.

 - A Chris już nie może się doczekać twojego przyjazdu jak Caitlin w domu nie ma to biedaczysko nie ma się z kim kłócić rano. - uśmiechnęła się do mnie cwano.
No wiecie, nawet ciotka?


- Aaaa... ja juz mu dam popalić. - zaśmiałam się i zacisnęłam pięści.
Gdyby przy mnie ktoś jednocześnie się śmiał i zacisnął pięści, obawiałabym się o kształt mojego nosa.

- Nie przesadzaj on jest delikatny jak piórko - obie wybuchłyśmy śmiechem. Dojechałyśmy do domu. Wzięłam walizki i weszłam w próg drzwi.
Zatrzymało ją pole siłowe. 
Jest kornikiem.

- Chris już jesteśmy! - krzyknęła Katy.
Chris podbiegł do mnie jak poparzony i przytulił mocno.
Nie jestem pewna, czy fakt, że podbiegł do niej jak poparzony, był dobrą rzeczą. 

- Witaj upierdliwcu. - wytknął mi język i się zaśmiał.
- Witaj gorylu! - poczochrałam go po włoskach 
...pod paszkami, hihi.

i wytknęłam mu język.
Palcem?
To nie ładnie, wiele osób wstydzi się wyglądu swojego języka, nie powinno się wytykać takich rzeczy. Nieczuła świnia.

- Ja gorylem??? - spojrzał się i zaśmiał.
- Tak!!! A ja upierdliwcem!?!?! - spojrzałam na niego  z otworzoną buzią.


To tak dla zobrazowania sytuacji. 

- Tak !!! Zamknij buzie kochanie bo ci jeszcze mucha wpadnie - ręką zamknął mi buzie i oboje wybuchliśmy śmiechem.
Gdzie jest ich przedszkolanka?

Zaprowadził mnie do kuchni.
- Teraz poznaj moich przyjaciół to jest Ryan Chaz i Justin..
Chłopcy to jest Natalia moja upierdliwa kuzynka - zachichotał  
Co??? Weszłam do domu i od razu musiał się tam znaleźć Bieber???
Lepiej zacznij już kompletować wyprawkę dla waszego dziecka, Imperatyw Blogaskowy jest nieubłagany.

 Jezu jak na niego patrze rzygać mi się chce..
Wow, takie silne emocje, tak jakby autorka nie myślała w ten sposób i trochę przesadziła z opisem. 
Za każdym razem, gdy tylko na niego spojrzy, zaczyna jej się cisnąć na pawia. Stan z South Parku tak właśnie wyrażał swoje zainteresowanie.

- Cześć powiedzieli chórem w tonacji A-dur po czym Justin zagryzł dolną wargę.
I na co on tak sie lampi?! Mówiłam że się ślini na widok każdej dziewczyny jaką spotka.
Ale zobacz, jaki jest dzielny, zagryza wargę, by mu nie pociekło.

 Po Prostu będę go ignorować. Pomyślałam. 
Od takiego zapisu wypowiedzi są przecinki. Albo cudzysłów. Powiedziałam.
Może jej myśli były niezależne od zdania na temat ignorowania i tą kropką chciały się odseparować od reszty, podkreślając swoją autonomię?

- Cześć - powiedziałam zwracając się do Ryana i Chaza podczas gdy Bieber się na mnie lampił i o czymś myślał.. Mam się bać ?? 
Tak, nie słyszałaś ile osób ostatnio zmarło od "lampienia się"? To trzecia najniebezpieczniejsza rzecz, od której umiera młodzież w Stanach Zjednoczonych. 
To jakiś synonim na okładanie kogoś po głowie hotelową lampką nocną?

Chyba nie chce na razie poznawać jego myśli.
Na ich roztrząsanie znajdziemy czas, kiedy już się w nim bez pamięci zakochasz. 

- Chris możesz zaprowadzić mnie do pokoju?
-Oczywiście - uśmiechnął się i wszedł na schody.- Ale walizki sama sobie wnieś. BUAHAHA 
- Oj no proszę pomóż mi! Nie mam już siły. - popatrzyłam na niego oczami tego kotka ze Shreka x D 
Kot ze Shreka Iks De to chyba jakaś tajwańska podróbka.
Może ten x to znak mnożenia? Nie chcę jednak wiedzieć co może kryć się za literą D. 
Dekiel.

- No.... zastanowie się... - udawał że się zastanawiał gdy nagle wkroczył Justin który wziął moje walizki i wniósł na górę. Fuu... bardzo nie chciałam żeby ich dotykał, ale nie miałam juz siły się kłócić i je sama wnosić poszłam za Bieberem...
Wyluzuj, dziewczyno, on ci nie zostawi na tych walizkach śluzu.
A skąd wiesz, czego przed chwilą dotykał?

 Chris wrócił do Ryana i Chaza bo szedł ze mną Justin na górę więc on uznał że nie ma po co tam iść,
 Jaki miły z niego kuzyn. 

  jeszcze gdy Chris mnie widział pokazałam mu znak, że go zabiję na co on wysłał mi całusa.. pff... 
- No to tu - JB otrorzył mi drzwi
- Dzięki - wymamrotałam i wzięłam szybko walizki od niego.
- A może jakaś nagroda? - popatrzył na mnie zagryzając dolną wargę.
Chyba Justin przeczytał 50 Shitów i głęboko wierzy, że przygryzanie dolnej wargi wywołuje u płci przeciwnej atak nieposkromionej chuci.
Ja bym uważała, za rogiem może czaić się napalony Grey. 

- Za co? Za to że wniosłeś mi walizki mogłam sobie sama poradzić.. pfff... - prychnęłam 
O nie, znowu ten dżender!

- Ale stało się juz i się nie odstanie - lampił się na mnie jak na jakąś sławną gwiazdę...
"Patrzeć" jest tak archaiczne, że już nawet Rej tego nie używał.

- Co się tak lampisz? Albo nie odpowiadaj znam odpowiedź.. chcesz mnie przelecieć.. - popatrzyłam na niego
Bohaterka albo ma wysokie poczucie własnej wartości, albo dziwne zdanie o facetach. 
Gdzie w tej scenie występuje facet?
Racja, przepraszam wszystkich mężczyzn, którzy to czytają. 

- Czytasz mi w myślach - uśmiechnął się cwano 
Jak jest cwano, to pozamiatane. Jedyne, co możemy zrobić, to zasponsorować pampersy.

na co ja mu się tylko zaśmiałam w twarz
- Ha ha chciałbyś! - uniosłam głos
- No chciałbym - poruszał brwiami 
W rytmie calipso. Albo to ta sztuczka, którą Grey prezentował ostatnio. 

- To co będzie nagroda? - puścił mi oczko
Złota Malina za najgorszy dialog.

- Zależy jaka...może powiesz co masz na myśli? - czekałam na jego odpowiedź z założonymi rękami.
Tak, bo ten tekst z pewnością upewni go w przekonaniu, że nie jestem nim zainteresowana. 

- Więc.... - udawał że myśli- możesz mnie......................
Zbić wiązką buraków. 
Nie wiem, improwizuję.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siemanko : D To mój pierwszy rozdział wiem.. wiem.. trochę nudny, starałam się żeby był długi.. będę wdzięczna za dodawanie komentarzy to mnie będzie motywowało do kolejnych rozdziałów ;3                            ~~ Dziękuje~~

Rozdział 2 - Głupi Justin i spotkanie z Caitlin

-Możesz mnie pocałować w polik - pokazał palcem na polik
To dopiero pierwsze zdanie drugiego rozdziału a ja już popadłam w stupor.

- Yyy... chyba w snach a teraz wynocha! - wydarłam się i wyrzuciłam go za drzwi.
Jak śmiał złożyć jej tak niemoralną propozycję!

 Ubrałam koszulę nocną która dochodziła mi ledwo do ud.
Doszła tylko tu, na dalszą wędrówkę nie miała już sił.

Położyłam się spać bo byłam bardzo zmęczona i o 23:00 zasnęłam.
 A teraz trochę humanistycznej matematyki. Dzięki doświadczeniu wiem, że podczas podróży do Stanów Zjednoczonych lecimy tak śmiesznie względem stref czasowych, że dzięki ośmiogodzinnej różnicy na miejsce docieramy praktycznie o tej samej porze, o której wylatywaliśmy z Europy. Co to oznacza? Jeżeli bohaterka wyleciała z Polski w okolicach południa, w domu w USA mogła być, powiedzmy, koło 15 (dajmy jej kilka godzin błędu statystycznego, zakładając, że na lotnisku był korek i leciała przez Zimbabwe). Oznacza to, że bohaterka najwyraźniej wpadła w stan hibernacji na jakieś osiem godzin między jej przyjazdem do domu a pójściem spać. 

  Obudziłam się o 2:00 w nocy bardzo chciało mi się pić. Zeszłam na dół, a tam chłopcy jeszcze siedzieli, śmiali się i gadali. Byłam zaspana omijając ich podeszłam do lodówki, wyjęłam mleko i zaczęłam pić.
Pełna kulturka. Mleko prosto z kartonu w domu, który nie jest twój. 
W tym domu widać panuje zasada "twój pluj, mój pluj".
  
- O cześć co tu robisz? Jest 2:00. - powiedział zdziwiony Chris.
- Nie prawda bo jest 2:01 - poprawił go Chaz ze śmiechem.
Po czym dom eksplodował, rozsadzony Elementem Komicznym. Koniec.

Justin się tylko na mnie patrzył tak że miałam wrażenie, że zaraz się na mnie rzucił ale dlaczego....? A no tak mam na sobie tylko koszulę nocną. Przypomniało mi się.
Ach, no tak, szczegół. Rozumiem, że Justin nie jest w stanie się kontrolować? Trudno, od jutra bohaterka nosi jedynie płaszcze puchowe, żeby nie drażnić Edwarda. Tfu! Skąd to się tu wzięło, to ja sama nie wiem...

- Chciałam się napić. - powiedziałam chłopcom odkładając mleko do lodówki. - A gdzie jest ciocia? - spytałam ciekawa.
Zniknęła, bo nie jest nam potrzebna w tej chwili. Właściwie nie jest w ogóle potrzebna, jako że należy ją zaliczyć do grona rodziców. 
Ciocia wylogowała się już z imprezy i właśnie kłania się porcelanowemu bogu. Bo to takie dziwne, że niektórzy mogą spać o drugiej w nocy.

- Pojechała do koleżanki na noc. - odpowiedział Chris
Proste i niezwykle zmyślne ze strony autorki, że w ogóle zaprzątała sobie głowę wymyślaniem jakiejś wymówki odnośnie nieobecności ciotki. 

- Spoko - powiedziałam i chciałam iść w stronę schodów gdy nagle stanął przede mną Justin.
- Dlaczego nie piszczałaś na mój widok jak mnie zobaczyłaś? - spytał zdziwiony.
Boru, to są dopiero trudne pytania...

- Eee.. może dlatego bo nie jestem twoją fanką... - powiedziałam patrząc się w jego czekoladowe oczy.
Te tak zwane czekoladowe oczy mówią coś zupełnie innego.

- Czemu? - zapytał i złapał mnie rękami w pasie.
- A powinnam być? - odsunęłam sie od niego.
- No fajnie by było. - zachichotał
Najbardziej bolesne w tym dialogu jest to, że właściwie jest dosyć prawdopodobny, patrząc na wiadomości jak ta:


- Okey - rzuciłam się na niego - O mój Boże! To Justin Bieber kocham cię!!! Jesteś taki wspaniały i seksowny.  - obmacywałam go rękami po jego torsie. - Boże ty mnie tak podniecasz i ten Jerry! Mrrr.. - zamruczałam mu do ucha.- Kocham cię! Pragnę cię! Kochaj się ze mną! - powiedziałam to wszystko z wielkim uśmiechem na twarz, Justin stał zamurowany. Podeszłam do stołu patrząc na chłopaków którzy mieli minę WTF?
Cieszę się, że AŁtorka nawiązuje do zjawisk popkultury, ale... nie.
Przyjmijmy na chwilę, że przez ostatnie dwa lata nie miałam styczności z internetami. Sięgam do Googla, żeby mi powiedział czym jest mina WuTeEf i powiem szczerze, że wynik jest dosyć przerażający:

 Po chwili Ja Chris Chaz i Ryan wybuchnęliśmy śmiechem. Justin do mnie podszedł, przytulił mnie od tyłu i szepnął mi do ucha:
- To co idziemy do ciebie do pokoju? - poruszał brwiami.
Boru.
Rusza brwiami, wiemy, co to znaczy.

- Po chuj!? - powiedziałam ze skwaszoną miną.
Tak, właśnie po to. 
Nie po nazwisku, on ma na imię Jerry.

- Zabawimy się. - powiedział szepcząc mi do ucha.
- No jasne, już biegnę. - powiedziałam ironicznie.
- To chodź - Justin złapał mnie za rękę zadowolony.
Poważnie, chyba nawet Bieber zajarzyłby co tu się dzieje.
Podobno brak zrozumienia sarkazmu to objaw zespołu Aspergera. 

-  Chłopcy my idziemy na górę się pobawić jakbyście słyszeli jakieś krzyki albo jęki to włączcie sobie głośno jakiś film albo się do nas przyłączcie. - nastała cisza a po minucie wybuchnęliśmy śmiechem.
Polecam Śmierć w Wenecji.

 - Dobra idę spać Dobranoc. - powiedziałam i poszłam do pokoju.
- Dobranoc powiedzieli chórem oprócz zdziwionego Justina który nie wiedział co się dzieje. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć.
OK, już wiem co się dzieje. Justin Bieber to imię psa, bo nie znajduję żadnego innego wyjaśnienia też sytuacji.
Poznajcie Justina:

To jest Justin. Justin lubi drapanie po brzuchu i ganianie za samochodami. Po lewej mamy jakiegoś kanadyjskiego frajera. 

                         Oczami Justina
Gdy Natalia poszła powiedziałem chłopakom że idę do toalety.
A było nie ruszać tak intensywnie brwiami.

 Poszedłem schodami i zapukałem do drzwi Natalii. 
- Proszę - odpowiedziała więc wszedłem. - A ty tu czego? - po chwili dodała siadając na łóżku.
Kogo się spodziewała? Ryana Goslinga?
Jeśli Gosling ma miękką sierść i mokry nos, to niewykluczone.
Nie, Gosling ma miękkie piórka i słodki dziobek.


- Jak pamiętasz mieliśmy się zabawić - poruszałem brwiami. 
Niby psy nie mają brwi jako takich, ale wiem, że czymś tam ruszają. 

- Ale.... ja... żartowałam - powiedziała wstając i śmiejąc się ze mnie i z tego że wziąłem to na poważnie. - A teraz wypad chcę iść spać.- powiedziała podchodząc do mnie.
- Mogę z tobą? - powiedziałem robiąc słodką minkę.
- Nie! - wydarła się i wyrzuciła mnie za drzwi.
Kurtyna. 

                          Oczami Natalii.
Wróciłam do łóżka była 3:00 więc starałam się zasnąć. 
I znowu gdzieś zgubiliśmy całą godzinę. AŁtorko, ogarnij się, to nie jest odcinek Doctora Who.

Chwilę później zasnęłam. Obudził mnie telefon była to Caitlin 
- Halo - powiedziałam zaspana.
- Hej kochana przyjdę po ciebie o 12:00 i pójdziemy na plaże.
Ton nie uznający sprzeciwu, to pewnie ona tresuje Justina. 

 Dawno się nie widziałyśmy musimy nadrobić stracony czas. - powiedziała zadowolona.
- Dobrze to do zobaczenia - rozłączyłam się była 10:00 więc ubrałam różowe bikini,krótkie spodenki i koszulkę nie zasłaniającą mi brzucha. Zeszłam na dół gdzie siedział Chris i ciocia.
Ja wiem, że fakt, iż "poranne czynności" zajmują mi 15 minut nie odnosi się również do reszty świata, ale kurczę, ubierać się w bikini na dwie godziny przed wyjściem, to już lekka przesada. Poza tym, witamy w świecie jet lag, gdzie po locie transkontynentalnym pobudka następuje o godzinie piątej. 
Może i urywa nam od czasu, ale za to wiemy, że bluzka bohaterki odsłania pępek.

- Dzień dobry - powidziałam.
- Cześć - odpowiedział Chris. - Wyspałaś cię? - zapytał z bananem na twarzy. 
Cię nie, ale siebie całkiem nieźle. 

- No nie za bardzo - ziewnęłam. Zjadłam śniadanie naszykowane przez ciocie Katy.
- A gdzie chłopcy? - spytałam ciekawa Chrisa.
Rozumiem, że chłopcy zaanektowali już kuchnię jako swoją własną i fakt, że ich tam nie ma, jest dziwny?

- Zaraz przyjdą a co stęskniłaś się już za Justinem?
Spytał po czym ciocia wyszła do ogrodu.
Ona też nie może tego więcej słuchać. 

- Ja... za nim?? Ha ha ! Nigdy! - zaśmiałam się.
- Jak było wczoraj w nocy? Tak głośno jęczałaś że nie mogłem z chłopakami normalnie rozmawiać. - zaśmiał się.
Witamy w świecie dwunastolatków, gdzie takie żarty mają być śmieszne. 
- Kto powiedział, że tylko ja tu jęczę dziewczęcym głosikiem.

- No wiesz nie za fajnie bo ma małego. - zasmiałam się gdy wchodził Justin.
- Kto ma małego? - spytał ciekawy Justin siadając obok mnie.
- Yyy... nikt - Odpowiedział Chris. A ja prosto z mostu powiedziałam:
- TY! - zaśmiałam się po czym weszła Caitlin do domu.
- Ja??? - otworzył zdziwiony buzie.
Nie wiem, nie sprawdzałem.

- haha tak ty - odpowiedziałam - Zamknij buzie bo ci skarbie coś wpadnie. - zaśmiałam się po czym przytuliłam mocno Caitlin.
Wow, to znaczy, wow. Przy takich scenach zawsze się zastanawiam czy AŁtorka rzeczywiście chce, żebyśmy polubili któregokolwiek z bohaterów jej opowiadania. 
Albo żebyśmy w ogóle zechcieli czytać dalej.

- To co idziemy ? - spytała.
- Tak - odpowiedziałam i wyszłyśmy.
Gdyby wszystko na świecie było takie proste.

 Szłyśmy w stronę plaży rozmawiając o wszystkim i o niczym.
Z tą przyjaciółką też gadała o wszystkim i o niczym, jest trochę monotematyczna. 

  Usiadłyśmy na kocu i posmarowałyśmy się nawzajem olejkiem do opalania. Położyłyśmy się na brzuchu obok siebie.
- Wpadłaś Justinowi w oko. - powiedziała uśmiechając się.
I wywnioskowała to z tych pięciu linijek dialogu o penisie Justina? 

- Co ty gadasz? - spojrzałam na nią zdziwiona. - Tak jak zawsze mówiłam zarywa do każdej dziewczyny i chce ją zaciągnąć do łóżka.
- Wiesz byłam z nim dwa lata temu jak pamiętasz i był całkowicie inny,
Uuuu, ktoś tu przed chwilą zarzucił dosyć niezręcznym tekstem. Bohaterko, ciesz się, że twoja twarz nie jest właśnie wpychana w piach. 

 ale może się tobie tak tylko wydaje. Widzę jak na ciebie patrzy i jak się do ciebie uśmiecha. - powiedziała Caitlin.
Miała na to jakieś trzydzieści sekund tej rozmowy o penisie, a równie dobrze Justin mógł myśleć wtedy o pizzy. 

- Yyy.. no nie wiem ale to nic nie zmieni bo ja go i tak nie nawidze.
Jak nie nawidzić, to i nawidzić można, wyczuwam zefirek staropolszczyzny.

Dobra zbierajmy się już jest 16:00. - powiedziałam ubierając się.
Poważnie, niech ktoś to wyśle Moffatowi, może on nam wyjaśni te zaburzenia czasowe. 

- Okey - powiedziała i odprowadziła mnie do drzwi.
Drzwi znajdowały się na plaży, jak mniemam?
Miałaś panele w parku, to i masz drzwi na plaży.

 Przytuliłam ją ostatni raz i weszłam do domu. Gdy stanęłam w drzwiach zobaczyłam.........
 Mistrzyni suspensu, wirtuozerka postępującego wielokropka... (... ... ... ... ha!)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
3 komentarze będzie nowy rozdział ;*
A proszę cię bardzo, masz nawet więcej.

16 komentarzy:

  1. Jeejku, dawno się tak nie uśmiałam! Super analiza :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Boru, przez własny masochizm weszłam na resztę blogaska i my eyes buuuurn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, zapomniałyśmy o ostrzeżeniu. Nie tylko treść tego blogaska jest straszna.

      Usuń
  3. O,analiza,fajnie!
    ...już na wejście twarda ręka sprawiedliwości dotknęła pewnego popularnego piosenkarza. No dobra, tylko pomiziała, ale to już coś. -nie łapię o co chodzi,ale ja nie w temacie.
    Wolverine steward o,to było dobre!
    Opko uroczo kanoniczne,ale jedno trzeba przyznać-bohaterka się mamusi słucha,nie pyskuje,nono!
    Dialogi są na poziomie pięciolatków.
    A tam na blogu to nieszczęsne dziecię pępek pokazuje...powinni tego zabronić.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda ręka sprawiedliwości jedynie pomiziała Bleblera ponieważ gdyby to moja nastoletnia siostra wsiadła do samochodu będąc pod wpływem środków psychotropowych, następnie wzięłaby udział w nielegalnym wyścigu i unikałaby aresztowania nie skończyłoby się na niewielkiej (jak dla niego) kaucji i wypuszczeniu po dwóch dniach z aresztu.
      A po fakcie na pewno nie byłaby tłumaczona słowami "ten wiek ma swoje lata, wszyscy popełniają błędy".

      Usuń
  4. Dziwne zachowanie bohaterki obajwia się już w jej początkowej reakcji na pojawienie się
    jej matki. Dziewczyna nie zaczyna narzekać, że matka wogóle śmiała jej wleźć do pokoju.
    Rozumiem, że tak ułożone dziewczyny jak Wy mogły na tej interpretacji oka nie zawiesić ale
    w świecie rozhisteryzowanych nastolatek wielbiących Bobera albo się nie panuje nad emocjami
    albo sie nie jest. Bohaterka jest więc prekognitką, czującą w kościach jak wiedźma deszcz, Bobera
    lub jest psychopatką planującą coś strasznego.
    To dziewcze teatralnie uroniło łzę na myśl o ojcu i zaraz wpadło w objęcia matki. A sama matka?
    O tak czasochłonnym procesie jak przeprowadzka informuje z dnia na dzień? Ona wie czym jest jej córka,
    nie zdziwiłbym się gdyby w dalszej części opowiadania pojawił się szpital specjalnego przeznaczenia.
    W opowieści o pożegnaniu z przyjaciółką jedna rzecz bardzo przebija: podłoga w parku. Zawiedziona
    koleżanka właśnie na nią patrzy wyrażając swój smutek z powodu niechęci bohaterki do Bobera.
    A co jeśli to podłoga jest jedynym autentycznym elementem otoczenia w tej scenie a reszta
    to narkotyczna wizja ofiary jaką jest koleżanka a która to wizja jest impresją wywołaną przez
    sugestię Tej-która-wyjeżdża? Podłoga naturalnie piwniczna. Quasi telepatyczne rozumienie się dziewcząt
    da sie tym także wytłumaczyć, bahadurka zaprogramowała przyjaciółkę tak by odegrała właściwie tę scenę.
    Na myśl przywodzi to scenariusz ułożony przez seryjnego mordercę, którego perfekcyjne, wymarzone
    wykonanie ma doprowadzić do celu- zabójstwa- taki cudny rytuał. Następnego dnia koleżanka zjawia się bardzo szybko
    albo mniejszej ilości czasu potrzebuje oprawca na przygotowania. Mam nadzieję, że po wyjeździe
    tej potwornej dziewczyny ktoś szybko odnajdzie Monikę w piwnicy zanim się odwodni. Dojść jednak nie mogę jak załatwiła matkę.
    Bo to, że przejrzała plan rodzicielki jest dla mnie oczywiste. Może ta "praca" dotyczy formowania karmicznego potencjału w innym świecie?
    Coś mi się wydaje, że spotkanie z ciotką i słowne przepychanki między kuzynem a Natalią są metaforycznym zapisem bójki między żeńskim Lecterem a kolejnym celem, być może ciotka jest wspólnikiem.
    Za tą tezą mogą świadczyć dość urywane dialogi przypominające wymianę ciosów. Chyba, że autorka nie umie pisac dialogów.
    Rozdział pierwszy, w myśl teorii o literackim symbolizmie morderstwa, kończy się małą grą przyszłego denata i oprawcy.
    Prawdopodobnie Natalia znęca się nad większością więźniów tylko nie nad Boberem, wyrabiając w nim nieprawomocne poczucie bezpieczeństwa.
    Jednocześnie obserwuje jego reakcje, wyrabia w nim syndrom Sztokholmski. W końcu Bober zabiega o względy dziewczyny uważając się za swego rodzaju wybranka.
    Rozgrywka prowadzona przez bohaterkę opłaciła się. Zabawa kosztem bezbronnego, ufnego meżczyzny się zaczyna.
    Pikanterii może dodać fakt używania przez Natalię dość grubiańskiego języka. Co jeśli to robol, który więżąc Bobera realizuje swoje sadystyczne fantazje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumile, muszę przyznać, że uwielbiam Twoje komentarze. Jak zwykle trafnie, jednak wydaje mi się, że jeżeli chodzi o urywane dialogi mające przypominać ciosy, to jednak jest tu wina niewprawności literackiej AŁtorki.

      Usuń
    2. Merci beacoup. Też sądzę, że pisarzyca była raczej nieudolna. Poświęciłem chwilę żeby poczytać dalsze części tej młodzieżowej gawędy i potwierdziło się, że dziewczyna nie potrafi pisać dobrych rozmów. I ile zbrodniczych interpretacji jej wypocin naszło mój mózg i zasmuciło refleksją do wymyślenia czego jestem zdolny:).

      Usuń
  5. Zerknęłam z ciekawości na następną część tego opowiadania i nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Proszę, zajmijcie się dalszym ciągiem tej historii, bo przezabawna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha, warto było znów na was czekać, dziewczyny : D Uwielbiam wasze analizy, ponownie zrobiłyście mi dzień.

    Pozdrawiam,
    Zelaznostopy

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahahaha jedna z lepszych analiz! Świetnie się czyta! I niecierpliwie czekam na pojawienie się drugiej części, mam nadzieje ze takowa powstanie. Reszta rozdziałów tego Blogaska jest przekomiczna sama w sobie, a z Waszymi opisami będzie jeszcze lepsza. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna analiza dziewczyny! I teraz jak to jest, że te gwiazdy mieszkają w mieście bohaterek, albo są przyjaciółmi kogoś bliskiego? Zero kreatywności xD
    Ps. ja zdania w nawiasach często podświadomie czytam szeptem.
    Podziwiam was, dodałam do czytanych bogów na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna analiza. ;)
    Btw. komentarze na blogu ałtorki są chyba nie na miejscu. Może i ałtoreczka "ma wielki talent" (ukryty w starej skrzyni zakopanej na placu zabaw), ale w tych rozdziałach się nim nie popisała. Aż boję się co ona pisze na wypracowaniach z polskiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. ,,Ja za krytykowanie Fredka Mercury'ego zawsze wyjeżdżam z byka.''
    Przybij mentalną piątkę.

    ,,Co prawda chyba nigdzie nie było sprecyzowane gdzie dokładnie udaje się bohaterka, ale z dużym prawdopodobieństwem jest to lot transatlantycki, a żeby przelecieć tę trasę w trzy godziny bohaterka musiałaby chyba załapać się na wycieczkę z X-menami.''
    Ok. X-Meni powinni zacząć spisywać testamenty. Parę godzin z boCHaterką i następnego dnia te nagłówki w gazetach: ,,X ludzie pokonani przez fankę BOBERA!''
    Kurde, toż to lepsze niż to całe remedium na gen X

    ,,Specjalnie po nią przyleciał ze wszystkimi honorami, nie musiała nawet przejść przez odprawę. (Wolverine robił za stewarda.)''
    O,o Właśnie wyobraziłam sobie Logana w stroju stewarda. Niezapomniane wrażenie xD

    ,,- Nie przesadzaj on jest delikatny jak piórko - obie wybuchłyśmy śmiechem. Dojechałyśmy do domu. Wzięłam walizki i weszłam w próg drzwi.''
    Wait. Ona weszła W PRÓG? To chyba znaczy, że jej twarz już nie wygląda najlepiej...

    OdpowiedzUsuń