wtorek, 24 września 2013

Jesień z Anielicą, cz. 10 - jak nie należy zalotów uskuteczniać względem wybranki swej

Cześć! Lato opuściło nas na dobre - ale nie nasza Anielica! Postanowiłyśmy kontynuować przygodę z naszą ulubioną trylogią, żal by było po prostu zostawić dalsze rozdziały, które - uchylając rąbka tajemnicy poliszynela - są jeszcze bardziej analizogenne niż to, co do tej pory w bólach opracowałyśmy. Spodziewać się też możecie naprzemienne zwykłych opek - na razie nie ustaliłyśmy  jak będzie wyglądał ten system, ale jak mawiają, reklama dźwignią handlu.
W odcinku poprzednim było sporo nawiązań do Dana Browna, dziś polecimy w stronę literatury w stylu Klątwa namiętności. Trochę też cofniemy się w czasie, bo poniższy rozdział przypomina też zapiski mało rozgarniętej panienki gdzieś z odmętów wiktoriańskiej Anglii. Nie wiemy, czy czerwona satynowa pościel dobrze wchłania łzy żałości, więc radzimy Wam zaopatrzyć się w chusteczki.
Indżojcie... to znaczy, radujcie się, wielmożowie i niewiasty!

Przedmiot analizy:
Katarzyna Berenika Miszczuk, Ja, anielica, wyd. W.A.B, 2011.

Zanalizowały:
Toldie
Żabencja


Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze umieszczonym na suficie nad ogromnym łożem w mojej nowej niebiańskiej sypialni.
No jakżeby inaczej. 

 Przystojny diabeł miał chyba jakąś obsesję na punkcie luster.
 Czy nie mówiłaś już kilkukrotnie, że był zapatrzonym w siebie egocentrykiem? Wydaje mi się, że w jakiś sposób te dwie kwestie mogą się ze sobą łączyć.
 Może lubi je melodramatycznie tłuc do rytmu W grocie Króla Gór?

 Nie mogłam zrozumieć, czemu Beleth je tam umieścił. Chciał, żeby jego goście tuż po przebudzeniu mogli zobaczyć, jak źle wyglądają?
Błagam, powiedzcie mi, że ta dwudziestokilkuletnia kobieta nie jest aż tak naiwna jak się wydaje? Przecież funkcję lustra nad łóżkiem znają już piętnastolatkowie!
Służy po to, byś mogła wypatrzeć każdą plamę na pościeli. Pytanie, jakiego pochodzenia są te plamy, ale nie będę brukać twej niewinności...

Ja teraz źle wyglądałam.
Oj tak, powiedz nam jak niską masz samoocenę, żeby dwie strony później ktoś mógł podkreślić twoją niesamowitą urodę. 
Chyba odkryłaś nowe prawo w opkach, gratulki.
Do usług.



 Zmierzwione od wiatru włosy sterczały we wszystkie strony.
 Jeśli to jest dla niej synonimem złego wyglądu, nie chcę znać przymiotnika na wygląd w stylu "wczorajszy, po imprezie z tequilą, gdzie dominuje to uczucie, gdy chcesz beknąć, a w rzeczywistości to rzyg".

Dobrze, że miałam piekielne moce. Wystarczyło tylko pstryknąć palcami, a ułożyły się na poduszkach w miękkie fale.
No tak, nic dziwnego, że tak bardzo chcesz wracać do domu, przecież tak nie można żyć!

Przed chwilą wróciłam do rezydencji Beletha. Wcześniej, po naszym strasznym locie, kiedy to umoczyłam na szczęście tylko stopy w oceanie niebiańskim,
Chyba każdy lubi moczyć stopy w morzu, ale pierwsze słyszę, że to jakiś rytuał przynoszący szczęście.

 na chwilę skoczyłam na Ziemię. Nie było mnie tam przez dwa dni. Musiałam sprawdzić, czy brat się o mnie nie martwił i czy na uczelni było wszystko dobrze.
Czekaj, z tego zdania wynika, że nie "wróciłaś" do rezydencji, ale dopiero do niej przybyłaś. Nie ma tu jakiejkolwiek wzmianki o tym, że dotarłaś tu już wcześniej!
Zdefiniuj mi to "wszystko dobrze" na uczelni, skoro jest to pierwsza wzmianka w tej książce, że jednak wciąż studiujesz? Warunki to ci się pewnie rozpleniły jak prusaki.

Jedynie moja najlepsza przyjaciółka Zuza zdenerwowała się na mnie. Nie dałam jej znaku życia, a obiecałam przecież, że pójdę z nią na imprezę do Tomka, naszego kolegi z uczelni.
O tak, zapomniałam, jedynie główna bohaterka jest dojrzałą, poważną osobą i nie myśli cały czas jedynie o imprezach. 
Spójrz na to inaczej - to Zuza odzywa się tylko wtedy, gdy chce iść na imprezę.

Pierwotnie miałam iść tam także z Piotrkiem.
To dzięki niemu nikt się nie przestraszył, że zniknęłam na dwa dni bez słowa. Wyjaśnił znajomym, że pojechałam w odwiedziny do krewnych, a mojemu bratu powiedział, że pojechaliśmy do jego rodziców.
Uczynny Piotrek zawsze znajdzie ci jakieś alibi, w razie gdybyś trafiła do zaświatów. Robi to z taką wprawą, że zastanawiam się, ile trupów zakopał już w lesie. 
Jest chyba do tego stopnia uczynny, że musiał czymś naszprycować brata bohaterki. Facet generalnie myli odprowadzenie siostry do domu z brutalnym pobiciem.

Byłam mu wdzięczna za pomoc na Ziemi. Oszczędził mi wielu kłopotów i zmartwień.
Ona ma chyba jakieś dziwne rozdwojenie jaźni, bo raz mówi, że nie chce mieć z nim wspólnego, bo ją zdradził, a później znowu rozpływa się nad tym jaki to on jest miły i uczynny. Weź się zdecyduj, kobieto!

Wróciłam myślami do Zuzy. Będę musiała pójść na tę imprezę. Nie miałam na to ochoty, ale musiałam się zmusić.
O Boru, jak ty znosisz te katusze życia towarzyskiego?!

 Inaczej przestałaby się do mnie odzywać.
 Chyba, że uprzejmie poinformowałabyś ją, że nie masz ochotę na imprezy i wolisz zostać w domu. Gdyby po tym Zuzka się obraziła, miałabyś moje błogosławieństwo aby rzucić na nią klątwę zapomnienia, albo, jak my to nazywamy, wywalić ją ze znajomych na fejsie.
Serio, na jakiej podstawie ona dobiera sobie towarzystwo? 

  Zresztą i tak może się obrazić, gdy dopiero na imprezie dowie się, że zerwaliśmy.
Mówisz, że twoja przyjaciółka może się obrazić za to, że zerwałaś ze swoim zdradzającym cię chłopakiem? Bo jeżeli tak, to nie tylko wyrzuć ją z fejsa, ale też przestań ją śledzić na Twitterze.
No bo mówi jej o tym dopiero po dwóch dniach, a nie jeszcze w trakcie rozmowy zakańczającej związek! Mamy chyba podstawy sądzić, że Wiki jest zobowiązana wobec Zuzki do składania regularnych raportów co właśnie robi i gdzie. Chyba że Zuzka jest dominą.

Zawsze mówiłyśmy sobie o wszystkim, a tu nagle takie długie milczenie z mojej strony. Przecież nie mogłam jej mieszać w moje anielsko-diabelskie sprawy. Jeszcze stałoby jej się coś złego.
No, mogłaby na przykład zadzwonić do jakiegoś dobrego szpitala psychiatrycznego i nasłać na ciebie mężczyzn w kitlach. 

Nie spotkałam podczas swojej krótkiej wizyty na Ziemi Piotrka. Bałam się naszego spotkania. Bałam się, że tak po prostu mu przebaczę.
Jezu, to brzmi jak pamiętnik trzynastolatki. Poważnie, taka drama to w gimnazjum.
To się nie nazywa przebaczenie, tylko branie na cienką nawijkę.

Gdy tak rozmyślałam, wpatrując się w swoje odbicie, ktoś zastukał do moich drzwi. Oczywiście wiedziałam, kto to był.
Bo po pierwsze jestem wszechwiedzącą Mary Sue, a po drugie w tym domu znajdują się jedynie dwie osoby, także wybór jest dosyć ograniczony. 
A może to karzeł ze srebrną tacą pełną kokainy?

 Po przybyciu do rezydencji poprosiłam go, żeby dał mi chwilę dla siebie. Wymigałam się też od kolacji, twierdząc, że nie jestem głodna.
 Co zważywszy na to, że znajdujesz się w zaświatach, czyli tak jakby nie posiadasz materialnego ciała, jest dosyć prawdopodobne. 
 Ale trącasz bardzo dobrą kwestię. Ałtorka nigdy nie wyjaśniła, czy jest jakaś istotna różnica między ziemskim ciałem a tym czymś, czym bohaterowie są obecnie. Wygląda na to, że nie.

Najwyraźniej uznał, że to koniec mojej samotności...
Nastawił sobie minutnik, człowiek może drugiej osobie dać jedynie ograniczoną ilość czasu w samotności. 

 - Czego chcesz, Beleth? - zapytałam. Wsunął głowę do pokoju. 
- Chciałbym z tobą porozmawiać. Mogę?
- Tak. - Gdybym powiedziała „nie” i tak by nie posłuchał.
Chyba, że powiedziałabyś to z przekonaniem i nie dawała za wygraną za jednym zamachem. Poważnie, czy ktoś jeszcze się zastanawia dlaczego Wikta nie jest zdolna do podejmowania własnych decyzji?

- Co robisz? - zapytał, siadając na łóżku.
- Nakurwiam bobsleje.

- Czemu nad łóżkiem, na suficie, wisi lustro? - odpowiedziałam pytaniem i wróciłam spojrzeniem do lśniącej tafli.
Przystojny diabeł położył się obok mnie. Był potężnym mężczyzną, z szerokimi ramionami.
Co warto w końcu zaznaczyć w drugim tomie, bo jak dotąd dowiedzieliśmy się jedynie jak wyglądają detale jego twarzy i włosów. Może w trzecim tomie dowiemy się czegoś na temat jego wzrostu czy czegoś. 
Na hasło "potężny mężczyzna" to wizualizuje mi się ktoś o gabarytach zapaśnika sumo. Ewentualnie wielki bysior dwa na dwa, w skórzanej kurtce i na harleyu. Kurde, Beleth, wstrzymaj konie, bo jeszcze zgnieciesz naszą bohaterkę.
(Mogę ci za to zapłacić.)

 Mimo to nie było nam ciasno. Iście królewskich rozmiarów łoże zasłane czerwoną satynową pościelą zapewniało dużo przestrzeni.
Czerwona satyna. Czy oni dodają ją obowiązkowo każdej debiutującej autorce? Może one mają to zapisane w kontraktach? Albo to jakiś rodzaj lokowania produktu?

 Spojrzeliśmy sobie w oczy w lustrze.
Tak niby w oczy, ale jednak w lustrze. 
  
- Żeby, uprawiając miłość, można było zerkać do góry i nadal widzieć partnera - uśmiechnął się łobuzersko. - Pomyśl, jakie to podniecające.
Mimowolnie się zaczerwieniłam. Wyobraźnia okazała się moim wrogiem.
O mój Boru czy on mówi o tym, o czym myślę? Nie, na pewno nie chodzi mu o <teatralny szept> SEKSY?!
To w jakiej pozycji on uprawia te seksy, skoro nie widzi partnerki? Może dla niego seks polega na zamknięciu się w oddzielnych pokojach?

- Możemy spróbować, jeśli chcesz - zaproponował. - Poznasz wszystkie zalety tego lustra.
Skąd on bierze te teksty na podryw? Z Grona? 
To Grono jeszcze istnieje?

Jego ręka wolno zaczęła sunąć po pościeli w moim kierunku. 
- Beleth... Nie miałam siły na te gierki. Jego palce w końcu napotkały moją rękę. Delikatnie opuszkami zaczął kreślić kółka na mojej skórze.
Mistrz Gry Wstępnej.



 Po moich plecach przebiegł, o zgrozo, dość przyjemny dreszcz.
Gość dostanie ode mnie medal, jeżeli doprowadzi ją do orgazmu głaszcząc po dłoni. 
Dorzucę koszulkę z napisem "Sex Instruktor". 

Wyrwałam mu się i usiadłam.
Zluzuj, królowo dramatu, facet tylko dotknął twojej dłoni a ty od razu z "wyrywaniem się"?
Z CZEGO ona się tak w ogóle wyrwała? Z marazmu?

 - Przestań! 
Beleth także usiadł. Jego twarz dzieliło od mojej kilkanaście centymetrów. Serce zaczęło mi mocniej bić.
Laska mdleje jak gość zbliży się na kilka centymetrów. Nie, z pewnością na niego nie leci. 

 - Jestem gotów wykonać każdy twój rozkaz, a ty każesz mi przestać? 
Rzygam tęczą.
- Skoro tak, to byś przeniósł się na Ziemię i umył mi naczynia, przez dwa dni zaczęły trochę pośmiardywać.
  
-zapytał niskim głosem. - Zastanów się nad tym, moja piękna Wiktorio. Chcę całować twe usta, zatopić dłoń w twoich włosach, pieścić twoje ciało.
Jak oparzona wyskoczyłam z łóżka.
Jak śmiał, ordynarny barbarzyńca?
Czuje się jakbym czytała nieudolny fic Dumy i Uprzedzenia

- Wyjdź z mojego pokoju - powiedziałam najspokojniej, jak potrafiłam. - Natychmiast.
Poważnie, ta kobieta była w związku i jest zdegustowana tym, że facet wziął ją za rękę i powiedział, że chciałby ją pocałować?
No wiesz, może związek z Piotrusiem polegał tylko na myciu naczyń. Przez niego. 

- Żądaj wszystkiego, ale nie tego - najwyraźniej nie miał zamiaru zejść z mojego łóżka ani opuścić sypialni.
Król i królowa dramy w jednym pomieszczeniu, to może być ciekawe. 
Pośród sypialni siedzi ta królewska para...

Poczułam się nieswojo. Jednak nie dlatego, że się go bałam. Bałam się w tym momencie samej siebie. Zaczęłam ulegać jego pięknym słowom wypowiadanym niskim, zmysłowym tonem. Czarował mnie, jak zwykle. Nie rozumiałam, dlaczego jego głos miał nade mną tak silną władzę.
Objęłam się ramionami, jakby miało mi to zapewnić ochronę.
- Belecie, nie wiem, na co liczysz, ale tego nie dostaniesz.
Aha, chyba tylko główna bohaterka w to wierzy. Równie dobrze na ścianie mógłby wisieć zegar odliczający czas do momentu, kiedy wylądują razem w łóżku. 
I to będzie wspomniany wcześniej minutnik. Takie nakręcane, cykające jajko.
Ale skoro mu odmawia TEGO, to chyba jednak wie CZEGO on chce?

Wyjdź stąd jak prawdziwy dżentelmen albo ja pójdę poszukać innego pokoju. Jestem pewna, że znajdę ich tu dziesiątki.
Anę Steel wychowali amisze, Wiktę prawdopodobnie dziewiętnastowieczne, angielskie mieszczaństwo. 

Westchnął znużony i wstał. Przeciągnął się, abym mogła dokładnie przyjrzeć się jego sylwetce w opiętej białej koszuli. Był niczym rzeźba Michała Anioła.
Na miłość wszystkiego co święte! Na miejscu Beletha już dawno olałabym laskę, bo przecież tego nie da się znieść!



Ja na jego miejscu już dawno bym zainwestowała w konto premium na Red Tubie.

- Naprawdę nie rozumiem, czemu nie chcesz mi się poddać. Przecież jestem taki... wspaniały. Nie da się tego inaczej określić.
OK, cofam poprzednie zdanie. Oni są siebie warci. 
Osobiście kupię im i wręczę zapas kondomów, byle tylko nie byli w stanie się rozmnożyć.

- I zapatrzony w siebie - mruknęłam. 
Uśmiechnął się rozbawiony i stwierdził: 
- Nie przeczę. W końcu jest na co popatrzeć, czyż nie?
I ten facet naprawdę figuruje w tej powieści jako Ten Pociągający? To jest co najwyżej marny Książę Dupeczek. Co ja mówię, to Szlachcic Zagrodowy Dupeczek.

Zaśmiałam się. Rozbroił mnie. Znowu. 
- To o czym chciałeś porozmawiać? - zapytałam.
W sensie, że to koniec epickiej dramy? Czy ja czytam książkę fantastyczną, czy oglądam operę mydlaną, bo zaczynam się gubić?

 - O niczym. Tak naprawdę to był tylko pretekst, żeby bezkarnie wejść do środka i namówić cię do cielesnych rozkoszy - odparł szczerze.
 W ten własnie sposób AŁtorka chce powiedzieć: tę scenę napisałam, bo tak, nie szukajcie sensu ani powodu. 

 Minął mnie, kierując się do drzwi. - Kochanie, nie bez powodu dałem ci ten pokój. Otrzymałaś właśnie „sypialnię pożądania”.
 Ona wychowała się w XIX-wiecznej Anglii, ale on wychował się oglądając romanse klasy C.
 W sensie że w tej sypialni pożądanie zasypia? Nie zaprzeczę.
  
 Nie ma drugiej takiej w mojej rezydencji - oznajmił. Lustra, ściany pomalowane na głęboki burgund, szerokie łoże z satynową poświatą, szafka z drogimi alkoholami, choć w Niebie nie wolno pić, stare obrazy przedstawiające rozebrane nimfy.
Czekajcie, w sensie, że on ma w domu sypialnię do ciupciania, która nie jest jego sypialnią? Jaki to ma sens?
 Nie wiem, mnie natomiast ciekawi to, że każdy pokój pomalowany na czerwono jest równoznaczne z powieszeniem na drzwiach tabliczki TU SIĘ UPRAWIA SEKS.
Nie wiem co mam sądzić o tym, że mam jedną ścianę w pokoju czerwoną. 

Może rzeczywiście ta sypialnia miała w sobie coś obscenicznego, ale... 
Jeszcze jedno, bohaterka zauważyła lustro na suficie, ale w swojej pruderyjności nie zauważyła roznegliżowanych nimf na ścianach? WTF?
Aha, jeszcze jeszcze jedno. Satynowa POŚWIATA? Co to kurna jest?
Stawiam na jakieś subtelne lasery wszyte w pościel.
  
 Diabeł przeszedł przez próg. - Gdybyś zmieniła zdanie, wystarczy tylko zawołać. Stawię się, gotów spełnić wszystkie twoje mroczne zachcianki...
W mojej wersji książki ucięło to zdanie na końcu linijki i myślałam, że zdanie brzmi "Stawię się gotów."



 Muszę przyznać, że zawiódł mnie brak takiej dwuznaczności. 
To może być dosyć problematyczne, kiedy Wiki zawoła Beletha, bo na przykład skończą się płatki śniadaniowe. A on tymczasem pojawi się w drzwiach na golasa i z miejscem strategicznym przewiązanym wstążką. 
  
 Bez słowa zamknęłam za nim drzwi. - Spełnię wszystkie twoje fantazje, Wiktorio, nawet te najbardziej grzeszne.
Wykrzykiwał za drzwami. Ten to wie, jak zdobyć kobietę. Nic nas tak nie kręci jak wydzieranie się zza drzwi.
 No wiesz, grzeszne fantazje, zamknięte drzwi... Nasuwa mi się tylko jedno - zamawianie ogromnej pizzy.

Skorzystaj z tego, dopóki jestem diabłem - jego radosny śmiech oddalał się ode mnie, gdy odchodził.
Czy on właśnie zdegradował się do roli żigolaka?

Kręcąc głową, wróciłam do łóżka. Beleth zawsze będzie taki sam.
No nie, w końcu podobno ma zmutować w anioła. 
Czytaj: zmutować w Kena.

 Nie przeszkadzało mu, że mógłby złamać ze mną jedno z boskich praw. Widać jako diabeł czuł się bezkarny.
Przez chwilę zastanawiałam się, czy powinnam mu uświadomić, że gdy stanie się już aniołem, będę dla niego całkowicie niedostępna.
Bo on prawdopodobnie tego nie wie. 

Nie... lepiej chyba tego nie robić. Popsułabym zabawę.
Niech ktoś załatwi jej dobrego psychiatrę, bo nie wyrabiam.

Wiedziałam oczywiście, że Beleth kocha najbardziej samego siebie i nie zrezygnowałby dla mnie ze skrzydeł. Chociaż z nim nigdy nic nie wiadomo. Jeszcze by mnie zaskoczył tak jak wyznaniem miłości podczas naszego poprzedniego spotkania w Stambule.
Pstryknięciem palcami rozebrałam się do samej bielizny.
Poważnie, ona używa swoich mocy do tak idiotycznych rzeczy, że zastanawia mnie, kto pomyślał, że byłaby z niej dobra diablica.

Chyba pod wpływem nastroju panującego w sypialni postanowiłam zamienić bawełniany stanik i majtki w seksowny komplet z koronkami. W lustrze zobaczyłam całkiem inną dziewczynę.
Bloody Mary?
To koronkowe majtki zmieniają wygląd? Chyba kupiła je w sex-shopie na Pokątnej.

To ja? Zbita z tropu położyłam się w satynowej pościeli. Klasnęłam delikatnie w dłonie i światło zgasło.
Mimo to było jasno. Przez wysokie okna bez problemu wpadały promienie księżyca. Olbrzymia bryła była kilkanaście razy większa niż ta widoczna z Ziemi.
Moje spojrzenie znowu powędrowało do lustra. Zobaczyłam w nim smutną dziewczynę.
Jeszcze jedna? Może, to lustro Erised z Harry'ego Pottera, czy coś?
No i już wszystko wiadomo - ona w głębi serca pragnie być smutna, dlatego jej zachowanie można klasyfikować jako zbrodnia przeciwko jednostce.

Odwróciłam głowę w bok i wpatrzyłam się w pustą poduszkę. Nie dość, że smutna dziewczyna, to jeszcze samotna.
Połóż na poduszce misia, będzie trochę lepiej.

Wiedziałam, że wystarczyło tylko zawołać, a moja samotność byłaby przeszłością. Nie chciałam jednak tego robić.
I dobrze, w świetle tamtej gry wstępnej nie zniosłabym opisu tego, co mogłoby tu zajść. Skoro to XIX wiek, skończyłoby się pewnie na dotykaniu przez rękawiczki. Albo na dojeniu kozy.

15 komentarzy:

  1. Ten diabeł ma 13 lat? Bo zachowuje się jak nastolatek, a teksty ma jak z głupawego romansu.Nie,serio, ktoś tak mówi:. "Stawię się, gotów spełnić wszystkie twoje mroczne zachcianki..." ?!
    Satynowa poświata,hłehłe.I miała bawełniane troczki.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie doczytałam się, że Pani Autorka miała niewiele ponad 13 lat, gdy zaczynała "tworzyć", co może wiele tłumaczyć, ale nie diabła, który nie potrafi skusić panienki do grzechu. Że o czerwonej satynie nie wspomnę...

    Crusade for Logic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynała tworzyć w wieku około trzynastu lat, to prawda, ale Diablicę napisała o ile się nie mylę, będąc już osobą dorosłą (mniej więcej). Ja za to z chęcią dorwałabym się do pierwotnej wersji "Wilka", którego napisała w wieku lat piętnastu. Ostatnio wydała wersję poprawioną, bo wcześniejsza jest "nie do zdobycia".

      Usuń
    2. Mam "Wilczycę" w e-booku, stara wersja, "Wilka" usunęłam, jakby co mogę podesłać.

      Usuń
    3. O, byłabym bardzo wdzięczna, jestem ciekawa jak wyglądała ta legendarna, pierwotna wersja literackiego debiutu naszej AŁtorki :)
      obronczynie.kanonu@gmail.com

      Usuń
    4. O, to ja też jeśli to nie kłopot : )
      queen_penelope@wp.pl

      Usuń
  3. Ta pani napisała pierwszą powieść w wieku 15 lat, wydała trzy lata później, teraz ma już dwadzieściaparę, jest już po studiach, a nadal tworzy takie coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś czytałam, że Diablica miała być jej pierwszą "dorosłą" powieścią. Wolę nie sprawdzać jak wyglądają jej poprzednie dzieua.

      Usuń
    2. Niestety, podobnie, nie ma tylko seksualnych aluzji. A poza tym bohaterka ma niemal podobny charakter, marudzi na wszystko, a wszyscy dorośli są według niej gUpi i naiwni.

      Usuń
  4. Ha, ja już wiem o co chodzi! To błąd, tak? Przez przypadek, zamiast wrzucić kolejną część analizy "Anielicy", wrzuciłyście jakieś nędzne opko z otchłani Onetu. Prawda?
    Prawda...?
    Naprawdę, nie mogę uwierzyć, że nie pisała tego czternastolatka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciała, żeby to był jedynie żart. Przeraża mnie myśl, że w jakimś wydawnictwie, którego nazwy boję się sprawdzać, ktoś przeczytał pierwszą wersję tej książki i stwierdził "Wydajmy to, na pewno odniesie sukces."

      Usuń
  5. Jeny od kiedy przeczytałam, że Beleth to "potężny mężczyzna" nie mogę wyzbyć się z głowy obrazu takiego napakowanego mięśniaka, co nosi arbuzy pod pachami! Ach wróć wizjo przystojnego i zgrabnego diabła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, miałam dokładnie takie samo wrażenie. :) Od teraz w mojej wyobraźni Beleth jest takim napakowanym kwadratem, który ledwo mieści się w drzwiach.

      Usuń
  6. Rozumiem, że można sobie pisać takie dyrdymały i nawet być przekonanym o ich wspaniałości, ale żeby znalazł się chętny, by to wydawać i promować? Brrrr… Z rozdziału na rozdział to cudo coraz bardziej przypomina opko nierozgarniętej gimnazjalistki.
    Przynajmniej już wiem, czemu to Azazel jest tym podstępnym diabłem, a nie Beleth. Przystojny diabeł i jego kuszące zachowanie oraz wyszukane teksty na podryw – nic tylko dać się uwieść. Czy to jakaś nieudolna, żałosna wersja Johnny'ego Bravo (nie obrażając Johnny'ego)?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie do konca rozumiem, co sie stalo z Piotrusiem (pfu!). Dostal moc, a mimo to nadal zyje miedzy ludzmi, z okazjonalnym wypadem do Piekla...?
    Pruderyjna (eks?)diablica. Psia mac, zaraz mnie szlag trafi.

    OdpowiedzUsuń