środa, 28 sierpnia 2013

Problemy techniczne i problemy z Miley

Witamy i od razu pragnę jeszcze raz przeprosić za nasze spóźnienie z analizą. Obiecuję, że następnym razem jak zdarzy się coś takiego, będziecie mogli wymyślić dla nas karę proporcjonalną do przewinienia. Niestety naszej analizie widocznie nie jest dane ujrzeć światła dziennego, dzisiaj bowiem dodatkowo padła strona, na której tymczasowo przechowujemy niedokończoną analizę Ja, anielicy. Dlatego też musiałyśmy szybko improwizować i powracamy do tematu muzycznego, bo jak tu tego nie zrobić, kiedy na świecie dzieją się takie rzeczy:


Tak proszę państwa, dzisiaj zanalizujemy piosenkę ulubienicy młodzieży - Hanny Montany, czyli jak już możemy o niej mówić dzisiaj - Miley Cyrus. Miley najwidoczniej chcąc zerwać ze swoim image'em słodkiej dziewczynki w blond lokach postanowiła... pójść po bandzie. Zwróciło to naszą uwagę na tekst piosenki, która od kilku miesięcy nie przestaje być w kółko grana w radiu (które na szczęście zdarza mi się słuchać jedynie w samochodzie, kiedy moja rodzina ma już dosyć zapętlonej płyty Kansas). Zapraszamy więc, najpierw do odsłuchania kawałka, a później do przeczytania naszej analizy tekstu. Tłumaczenie wykonałam ja, Toldie, za co przepraszam. 

Przedmiot analizy: Miley Cyrus - We can't stop

Analizę wykonały:
Toldie
Żabencja




It’s our party we can do what we want
<To nasza impreza, możemy robić co chcemy>
Ale pamiętajcie, po 22 należy odrobinę przyciszyć, inaczej przyjdą panowie w mundurach. 

It’s our party we can say what we want
<To nasza impreza, możemy mówić co chcemy.>
Nie no, ja nie mam nic przeciwko, chyba że jesteście moimi sąsiadami z siódmego piętra. W blokach z płyty jest porażająca akustyka.

It’s our party we can love who we want
<To nasza impreza, możemy kochać kogo chcemy.>
Chyba, że akcja dzieje się w Rosji, wtedy tak jakoś nie bardzo...
A jak ci oni nie chcą, to co wtedy?

We can kiss who we want
<Możemy całować kogo chcemy>
Jeżeli chcecie, żeby rosyjska policja wbiła się wam na imprezę, proszę bardzo, może wtedy nie będę musiała znowu słuchać tego dzieua.

We can see who we want (2x)
<Możemy widzieć kogo chcemy>
Nie wiem, jaka jest rosyjska polityka dotycząca narkotyków, ale mam nadzieję, że nadal trzymają poziom, jeżeli chodzi o więzienia. 
O ile dożyją, ostatnio w Rosji modny jest krokodyl.

Red cups and sweaty bodies everywhere
<Czerwone kubeczki i spocone ciała są wszędzie>
Porozwalane na podłodze, okazjonalnie wdepytwane w dywan.
Brzmi jak kolejny odcinek Hannibala. 

Hands in the air like we don’t care
<Ręce w górze, jakby nas to nie obchodziło>
Siedzę, myślę i nijak nie jestem w stanie wykoncypować powiązania podniesionych rąk z maniem wyjebane.
Nie zapomnij, że rzecz dzieje się w Rosji, podczas obławy. W tej chwili w sumie pewnie jest im już wszystko jedno przez te narkotyki, alkohol i stos trupów w dużym pokoju. Swoją drogą, czy ta piosenka nie ma zbyt makabrycznego tekstu, jak na piosenkę POP?

Cause we came to have so much fun now
<Bo przyszliśmy się dobrze bawić>
Jasne, to coś jak z tym wyjściem na jedno piwo. A później budzisz się o piątej rano w nie swoim mieszkaniu i nie przypominasz sobie, żebyś się przykrywała tym kocykiem. 
Gorzej, jak to jest kurtka kogoś, kogo nie znasz, a poza tym wszyscy wzięli cię za miejsce składowania rzeczy i budzisz się z głową przywaloną plecakami.

Bet somebody here might get some now
<Założę się, że ktoś może tu zaliczyć>
Tylko błagam, nie w toalecie. Słyszałam kiedyś historię, że na imprezie, właśnie w kiblu, gość w trakcie tere-fere obrzygał swoją wybrankę, ale mimo to nie zaprzestał... czynności.

If you’re not ready to go home
<Jeśli nie jesteś gotowy iść do domu>
Jedyne, co mi się nasuwa, zestawiając hasła "impreza" i "nie jest gotów" to wyobrażenie takich nieruchawych zwłok po jedenastu piwach.

Can I get a hell no
<Dajcie mi "Hej nie"!>
Hell no, ta piosenka to dno.
Nie dziękuj. 
"Hell, no" to mi się w mózgu samo wybobrowało.

Cause we gonna go all night
<Bo będziemy się bawić całą noc>

Till we see the sunlight alright
<Aż zobaczymy świt>
Nie zobaczycie, w miejscu, w którym was umieszczą nie ma okien.

So la da di da di, we like to party
<bla bla bla bla bla, lubimy imprezować>

Dancing with Miley
<Tańczyć z Miley>
Patrząc na twój ostatni występ z Robinem Thicke, to ja nie chcę z tobą tańczyć.

Doing whatever we want
<Robić cokolwiek tylko chcemy>
Aż rodzice nie przyjdą zapewne.
To jak w opkach, dobrzy rodzice to nieobecni/martwi rodzice.

This is our house
<To nasz dom>
A właśnie apropos "naszego domu" to jestem tego ciekawa, bo piosenka prawdopodobnie skierowana jest do nastolatków, którzy nie mają jeszcze "swojego" domu, więc ogarnij się Miley z tym swoim kontem w banku. 

This is our rules
<To nasze zasady>
Moje zasady są mojsze od waszych.




And we can’t stop
<I nie możemy przestać>
A nauczyciele ostrzegali przed zgubnym wpływem środków odurzających, ale Miley pewnie o tym nie słyszała, bo przywdziewała wtedy swoją blond perukę i wraz ze swoim bratem, który w rzeczywistości ma trzydzieści lat, śpiewała przesłodzone piosenki. W zeszłym tygodniu odebrała dzieciństwo kilku milionom dzieci, które oglądały dla niej galę MTV VMA. 
Też się czuję pokrzywdzona, chociaż nie oglądałam Hanny Montany. Jak to dziś obejrzałam, uroniłam nie łzę, a trochę obiadu. 

And we won’t stop
<I nie przestaniemy>
A jednak czasami przydałoby się skończyć.



Dlaczego ten gif prezentuje się jeszcze straszniej niż sam film?

Can’t you see it’s we who own the night
<Czy nie widzisz, że ta noc jest nasza?>
Noc należy też do waszych sąsiadów, którzy muszą wstać do roboty o szóstej rano.

Can’t you see it we who bout’ that life
<Czy nie widzisz, że (Jeżu szumiący ten tekst rzeczywiście nie ma sensu)>
Poważnie, tekst jest w wielu miejscach co najmniej dziwny. Przyznaję się, że mój angielski nie jest na poziomie studentów Filologii Angielskiej, ale dawno nie zdarzyło mi się nie ogarnąć tekstu. Ostatnio siedzę w kawałkach Macklemore, a to już coś. 
A ten apostrof przy "bout" to tak ma być na końcu, a nie na początku, czy ja czegoś nie wiem?

And we can’t stop
And we won’t stop
We run things, Things don’t run we
<Prowadzimy sprawy, sprawy nie prowadzą my (WTF?)>
Piwo dla tego, kto mi powie co Miley miała na myśli. Poważnie, ostatnia dawka chyba była zbyt mocna. 
A ja na to: Og zeżreć wszystke jabłki.

We don't take nothing from nobody
<Nie bierzemy niczego od nikogo>
Szczerze wątpię...
Sami sobie ugotowali!

REF.

To my home girls here with the big butt
<Do moich dziewczyn, tych z wielką dupą>
I oto nadciąga mój ulubiony fragment piosenki. Wczujcie się w przesłanie!

Shaking it like we at a strip club
<Kręcących tym jakbyśmy byli w strip clubie>
Na przykład tak?


Remember only God can judge ya
<Pamiętajcie, tylko Bóg was może osądzić>
No nie wiem, ja też czuję się odrobinę kompetentna. Właściwie każdy może was osądzić, łącznie z kilkuset tysiącami sędziów na całym świecie. 
Zwłaszcza pewien prezydent zza wschodniej granicy.

Forget the haters cause somebody loves ya
<Zapomnijcie o hejterach bo ktoś was kocha>
To smutne takie, bo po ostatniej gali Miley pewnie kochają tylko rodzice. 
A i oni pewnie popadli w stupor, siedząc przed telewizorem. Babcia tym bardziej.

And everyone in line in the bathroom
<I wszyscy w kolejce do łazienki>
Mała zmiana scenerii, żeby słuchacz nie czuł się klaustrofobicznie, poza tym trupy w dużym pokoju zapewne zaczęły podśmierdywać.
No cóż, wiele rzeczy w życiu widziałam, ale żeby śpiewać o tym, jak wszystkim chce się lać i jak stoją w kolejce do klopa, to... nie, nie widziałam czegoś takiego.

Trying to get a line in the bathroom
<Próbujący (na bora szumiącego nie wyrobię tego idiotyzmu)>
Przepraszam, mój mózg zabronił mi tłumaczenia tej linijki. To nie jej wina, to kumulacja całości dotychczasowego tekstu. 

We all so turned up here
<jesteśmy tu tak podnieceni>
W tej łazience? Ja rozumiem, są różne fetysze, ale jeszcze nigdy nie słyszałam o takim dotyczącym kranów i papieru toaletowego.
Ale obczaj ten klimat - wszyscy mają przepełnione pęcherze, ciśnie im się na bełta albo chcą kogoś przelecieć w kabinie prysznicowej, nagle wszyscy są sobie równi... Czyż to nie piękne?

Getting turned up, yeah, yeah
<Podniecamy się>
Dzięki boru dotarliśmy do końca.
Ja rozumiem, że kibel to swoiste Las Vegas zarówno w pracy, jak i w klubie, ale litości...

Druga połowa piosenki to ciągłe powtarzanie tekstu, dlatego wybaczycie, że podaruję sobie tłumaczenie.
Jeszcze kilka słów. Ja wiem, że zapewne pojawią się głosy, że piosenki POP nie powinny być ambitne, powinny wpadać w ucho i człowiek powinien się przy nich dobrze bawić. Sama złapałam się na tym, że słuchając tego w samochodzie pierwsze kilka razy nawet nie zwróciłam uwagi na tekst. Ot taki miły dla ucha kawałek, nic specjalnego. Dopiero moja siostra, której ostatnio zdarza się słuchać ESKI, zwróciła mi uwagę na to, o czym jest ta piosenka. Już nie jestem w stanie tego słuchać. Poważnie, mogę dużo znieść w muzyce. Na bora, mam na iPodzie nawet płytę PSY, bo fajnie się do tego jeździ na rowerze. Ale pewnej dawki idiotyzmu nie da się znieść, szczególnie nie po tym, co Miley wyrabiała na MTV VMA. Wiem, że to nie jest ambitna impreza, choć jak sobie człowiek puści występy Nirvany z 1992 roku czy Michaela Jacksona z 1995 to może się łezka zakręcić w oku. Bo niektóre z tych starszych utworów może i też nie były przesadnie ambitne, ale na bora, człowiekowi przynajmniej nie zbierało się przy nich na wymioty.
Pięknie ujęte. Powaga, spędziłam ostatnie dwa tygodnie siedząc w zagłębiu disco polo, jakim jest Mielno - dzień w dzień słysząc rzeczy w stylu "Plastikowa biedronka", bo parę razy dziennie przejeżdżał pod pensjonatem samochód reklamujący imprezy na plaży. Nie wspominając o tym, że koncertowały tam tylko zespoły disco polo, w knajpach śpiewało się disco polo na żywo, ludzie na plaży puszczali disco polo z komórek, miałam w telepudle do wyboru aż dwa kanały nadające tylko disco polo, a na zakończenie wakacji facet w busie też puszczał disco polo - a spędziłam w tym busie półtorej godziny, stojąc w korku. Ale nawet te dwa tygodnie nie podziałały na mnie tak, jak jedno obejrzenie teledysku do tej piosenki...

5 komentarzy:

  1. Piosenka to pół biedy. Załamałam się jak obejrzałam teledysk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne!
    Brzmi jak kolejny odcinek Hannibala - dobre!
    Przypomniała mi się anegdota o imprezie, na której spod koców i plecaków wyczołgał jakiś koleś i powiedział do pary obok
    Robiliście to na mnie!

    Jakie to szczęście nie słuchać takich piosenek.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. O borze, o borze! Cały zeszły weekend spędziłam na naśmiewaniu się z tej piosenki, co za przypadek! Teledysk jest rzeczywiście... autoparodią samego siebie (a ja naiwnie myślałam, że to http://www.youtube.com/watch?v=a_bwh2RYBWw jest grubą przesadą - nie, ani trochę nie!). Dziękuję! Lecę czytać!:D


    niezalogowana Karol

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze raz ja, dziękuję za gifki! <3 Boru, Boru, Boru, dziękuję za tę analizę! XD
    A propos jednego z moich ulubionych wersów:
    http://lolzbook.com/2013/07/god-hates-miley-cyrus/
    A to dotyczy dalszej części piosenki:
    http://www.youtube.com/watch?v=xGQ-eISD2pY


    P.S. Tak, ja naprawdę znęcałam się nad tą piosenką przez cały weekend.
    Karol

    OdpowiedzUsuń
  5. Piąteczek,a analizy dalej nie ma. :(

    OdpowiedzUsuń