piątek, 14 czerwca 2013

Opowieści z Azji: Swag, Śpiączka i Usterka w Łazience

Kontynuujemy nasze fascynujące tournee po świecie w towarzystwie Lei, Justina B. i ich własnych, niczyich innych rąk. W zeszłej analizie bohaterka nagle dostaje mroczków przed oczami - i to tuż po tym, jak musiała sprostować na Twitterze rewelację, jakoby siedziała Justinowi na (jego) kolanach. Co to za tajemnicza choroba, która będzie ją trapić przez resztę analizy? Czy Justin znów jej położy swoje ręce na jej biodrach i czy po wielu zmaganiach skończy zbliżać swoją twarz do jej twarzy? Jak potoczy się trasa koncertowa po Azji, która okaże się być centrum handlowym? I co na to wszystko Selena?
Zapraszamy!

Adres blogaska:

Zanalizowały:
Toldie
Żabencja


Trzy.
Nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami …
Obudziłam się w białej sali, podłączona do jakiś kabelków.
Jeżeli kabelki nie były podłączone do prostownika to autorka traci świetną okazję. 

 Na dworze świeciło słońce.  Przy łóżku siedział Liam i patrzył się na mnie z niedowierzaniem.
Budzisz się w nieznanym otoczeniu, co zauważasz pierwsze:
- kabelki, do których jesteś podłączona
- pogodę za oknem
- bliskich siedzących przy twoim łóżku?


- Obudziłaś się wreszcie.
- Co jak ? – wyszeptałam.
Dobre pytanie, mimo tych wszystkich środków usypiających, które w ciebie pompowaliśmy, żeby nie musieć znosić twojego pierdzielenia jednak się obudziłaś. 

- Lea byłaś w śpiączce prawie 2 tygonie. Niektórzy lekarze myśleli, że się nie obudzisz. 
*głosem dra House'a* Potencjalną przyczyną śpiączki może być zapalenie lub guz mózgu, zatrucie, katatonia, mocznica, powikłania cukrzycy i podobne. Nie widzę u pacjentki niczego podobnego, więc podejrzewam ciężką bieberozę. Idziemy na kawę?

Rodzice poszli na chwilę do doktora, zaraz ich zawołam. – powiedział i podniósł się z krzesła i wyszedł z pokoju.
Myślałam co mogło ciekawego się wydarzyć przez ten miesiąc, 
Dowiadujesz się, ze 2 zeszłe tygodnie byłaś pogrążona w śpiączce? Hm, ciekawe, co się wydarzyło w ostatnim... miesiącu, tak swoją drogą?
Może FB jej odcięło na dwa tygodnie przed zapadnięciem w śpiączkę, wiesz po miesiącu to tak jakbyś już umarła. 

gdy nagle do sali wbiegli uradowani rodzice, Liam, Scooter i dziadkowie ze strony mamy. 
Jak będą biegać po szpitalu, to zaraz ich wyproszą z sali.

Po kilkunastu minutach zorientowałam się, że nie ma z nami Carin.
Czy ktoś może sprawdzić skutki tej śpiączki, bo jak zauważyła, że jednej z przyjaciółek (nie mamy pojęcia o którą chodzi bo przecież AŁtorka nie zniżyła się do przestawiania nowych postaci) nie ma przy niej dopiero po kilkunastu minutach to coś jest nie tak. 

- Ej a Carin nie przyszła ? – zapytałam szeptem.
Bo znajdujemy się w kościele/ bibliotece?

W sali zrobiło się cicho. Spojrzałam na Scootera, w jego oczach zobaczyłam łzy ? 
Puście mu to, a na pewno poczuje się lepiej:


No ja nie wiem, jak tego słucham to mi też łzy napływają do oczu, ale bynajmniej nie ze wzruszenia ani smutku. 

Odkąd pamiętam on nigdy nie okazywał słabości.
Zawsze postępował według zasady: prawdziwi mężczyźni nie piją miodu, oni gryzą pszczoły. Golił się zaostrzonym krzemieniem a na klacie hodował gobelin, taki twardy facet z niego był!




 Nagle wstał z plastikowego krzesełka i wyszedł z sali.
 Jest tak męski, że siedzenie na plastikowym krzesełku jedynie sprawia, że krzesełko staje się bardziej męskie. 

- Zerwali. – powiedziała mama.
- Aha. – wykrztusiłam ze zdziwienia.
No ja kumam, dramat osobisty i w ogóle, ale w sytuacji, gdy twoja siostra leżała nieprzytomna 2 tygodnie, to trochę nawet nietaktowne, zrywać się z plastikowego krzesełka i wychodzić bez słowa.
Nie rozumiesz, są priorytety w życiu, zerwanie z dziewczyną jest bardziej dramatyczne od śpiączki. 

Nie mogłam tego pojąć. Przecież mieli wziąć ślub i razem się zestarzeć. Byli ze sobą ponad 5 lat.
Po przekroczeniu 5 lat bycia z daną osobą można skorzystać z pakietu Chajtnij Się. W zestawie opcja Starzejmy Się Razem, a kolejno odblokowują się nowe promocje: Kochanie Co Się Stało i Wypierz Mi Skarpety.
Dopiero po pięciu latach odblokowuje się opcja "Zaręczyny" w zakładce "Romantyczne".

Po jakiś 3 godzinach wszyscy opuścili moją salę.
Z pewnością lekarze, którzy musieli wykonać teraz badania mające sprawdzić czy jej mózg nie doznał trwałych uszkodzeń podczas śpiączki nie mieli nic przeciw temu. 

 W między czasie podczas wizyty najbliższych zawitał lekarz, który oznajmił że potrzyma mnie z jakieś 3 dni na obserwacji.
 Tak na wszelki wypadek, żeby sprawdzić czy nie zacznie jeść zupy nożem albo nie będzie mówić nagle z rosyjskim akcentem. 
 3 godziny odwiedzin na 3 dni obserwacji, to jakaś tajemna proporcja stosowana przez lekarzy? 

Leżałam na tym szpitalnym niewygodnym łóżku i bezsensownie wgapiałam się w telewizor, gdy do mojej sali zawitał Bieber z ogromnym bukietem czerwonych róż.
- Hej. – pocałował mnie w policzek, chociaż bliżej kącika ust i podał bukiet. 
Gdzie znajduje się ten policzek bliżej kącika ust. To znaczy, że to nie jest ten policzek bliżej ucha?

- Cześć. – odpowiedziałam i położyłam je na szafce. 
- Jak się czujesz? – zapytał, siadając na krześle. 
- Bywało lepiej. Opowiedz co tam w Bieber Team słychać. – na moje słowa zaśmiał się. 
No racja, dosyć o mnie, posłuchajmy trochę o twojej międzynarodowej karierze, przyczyna mojej śpiączki może przecież zaczekać, i tak nikogo ona nie obchodzi. 
Jeżeli to bieberoza, to lekarze powinni zabrać tego osobnika z sali, jeszcze Lea dostanie wysypki lub czegoś.

- Jak wiesz Scooter i Carin nie są razem, obydwoje to przeżywają. 
Pakiet im się zablokował. To takie smutne!
...Ale dlaczego się zablokował, to taki nieistotny szczegół. Podobnie jak przyczyna śpiączki.

Ryan kupił sobie kolejny samochód. Alfredo ma nowy apartament w LA. Kenny odkrył dobrą cukiernię w Malibu. – na to obydwoje się zaśmialiśmy.
W myśl zasady aby żyć dalej pomimo tragedii życiowych każdy z jej przyjaciół totalnie olał jej śpiączkę i zajął się swoimi sprawami. Jak to dobrze wiedzieć, że ktoś się o ciebie martwi. 



 – Mel poleciała na wakacje do Tunezji.
- Zazdroszczę jej. 
- Czego ? 
- Wakacji w Tunezji. 
- Dlaczego?
- Bo to wakacje w Tunezji.
-Bo nie przejmowała się pierdołami i mimo mojej śpiączki wyjechała na wakacje. Szczerze, wakacje mogę zrozumieć, bo coś takiego się planuje ale nowy samochód, mieszkanie i cukiernia wymykają się mojej percepcji. To jak tekst:
"Moja przyjaciółka zapadła w śpiączkę. Hmmm, wydaje mi się, że ten czarny Chevrolet będzie strzałem w dziesiątkę."

- Jak wyjdziesz ze szpitala jedziemy do Azji. Pójdę z Tobą na zakupy w Tokio.
Tokio, małe miasteczko gdzieś na azjatyckich stepach. 
Może chodzi o sklep o nazwie Tokyo w centrum handlowym Azja?

- Trzymam Cię za słowo. – znowu się zaśmialiśmy obydwoje.
Tacy pocieszni są, widzicie?



W jego towarzystwie czas płynął szybciej. Kochałam jak się uśmiechał. Kochałam jego oczy. 
Jego osobowość trochę kuleje i w zasadzie chciał mnie bzyknąć będąc w związku z Seleną, ale co mi tam.
Nie zapominając, że po tym jak spędziliśmy razem noc nie odezwał się do mnie słowem obściskując się rano ze swoją dziewczyną, która nawet nie zrobiła mu awantury za zdradę. 

Przy nim czułam się taka szczęśliwa. I tak wiem, że nigdy nie będziemy razem, bo to jest nie możliwe, nie ładnie dalej wciskać między przymiotniki z przeczeniem spację, ale Never Say Never.
Więc jest niemożliwe, ale jednak jest możliwe? Tak ciężka bieberoza…

- To jak Ci się układa z Seleną ?! – wyryczałam na cały szpital, bo tak sugeruje interpunkcja, wiem, że nie powinnam zadawać tego pytania, że odpowiedź będzie mnie bolała, ale ja zawszę mam taki nie wyparzony język. 
Bo na koniec zdania dorzuciłam jeszcze soczyste '"..chuju?!'"

- Dobrze. – odpowiedział, taki smutny. Wiedziałam, że albo zerwali, albo się pokłócili. 
Nie żeby od kołdrą zaciskała kciuki z nadzieją, czy coś...

- Ej. – złapałam jego twarz w swoje ręce – Tego kwiatu jest pół światu. 
Pocieszenie przyjaciela, robisz to źle. 
Może jeszcze znacząco nakierowała jego twarz na siebie i dawała mu znaki oczami.

- Pokłóciliśmy się o Ciebie. – powiedział i spojrzał na mnie.
Zatkało mnie. Pokłócił się ze swoją dziewczyną o mnie. O zwykłą, tak jakby młodszą siostrę.
Ta patologia nadaje się na serial HBO: zajęty gość chce zaliczyć po pijaku laskę, która jest  jego jakby młodszą siostrą; rano przychodzi jego tró dziewczyna, która wie, ze spędził z nią noc, ale jak gdyby nigdy nic oglądają sobie serial; jakby młodsza siostra siedzi w łazience kwadrans, a potem zapada na ciężką bieberozę i dwutygodniową śpiączkę, w czasie której Selena wybucha niespodzianie niczym wulkan St. Helens - bo wydało się, ze ta dziewczyna na zdjęciu wcale nie robiła mu sztucznego oddychania, a do hotelu przyszła tylko sprawdzić , czy wielki gwiazdor ma się dobrze - ale i tak wszystko jest w porządku, jedziemy do Azji. Na pewno do Ułom Bator.
To co opisałaś brzmi jak kolejny odcinek Californication. Założę się, że przerabiali tam podobny scenariusz. 

Z przemyśleń wyrwał mnie Justin, który zbliżał swoją twarz ku mojej …
I zbliżał, i zbliżał do momentu, w którym bohaterka zdała sobie sprawę z tego, że cś się dzieje. 
Znowu to robi, założę się, ze będzie tak się zbliżał i nie zauważy, jak mu się domaluje wąsy markerem.

BEZNADZIEJA ! 
Nie mam zastrzeżeń do tego zdania. 

Liczę na dużo waszych komentarzy i dziękuję za poprzednie
No problemo.

Ogólnie mówię, że całe opowiadanie mi się za bardzo nie podoba, więc rozdziały też.
Co ile dni mam dodawać rozdziały 3 czy 4 ? 
Wielki mędrzec Kontuzjusz powiedział kiedyś: "Liczy się nie ilość, a jakość, chociaż im więcej puszystych kotków, tym lepiej". W przypadku pisania całkiem się to sprawdza.

Wszystkiego najlepszego Sel, żebyś urodziła Justinowi syna ! Hahahahaha.
I wszyscy zaśmiewaliśmy się przez równe dwie godziny...
Bo narodziny dziewczynki zawiodą nadzieje całego starożytnego rodu von Bieberstein.

Cztery.
Z przemyśleń wyrwał mnie Justin, który zbliżał swoją twarz ku mojej, gdy do mojej sali weszła pielęgniarka. 
To znaczy, ze w momencie, gdy weszła pielęgniarka, to on zaczął zbliżać twarz? Co ona, miała ze sobą jakiś motywujący transparent z stylu "Zrób sobie kogoś, kto będzie na Ciebie płacił składki do ZUSu"?

Justin szybko się odsunął ode mnie. Ja pewnie na twarzy miałam kolor czerwony.
Pewnie jego szminka. 

 Pielęgniarka wymieniła mi tylko kroplówkę, która się już skończyła z godzinę temu i wyszła z sali.
 Grunt to dobra opieka pielęgniarek. Widocznie ta darmowa służba zdrowia w Kanadzie nie jest tak dobra jak o niej mówią. 

  Spojrzałam w stronę Justina, który wyglądał przez okno. Wyglądaliśmy teraz jak para. 
Jeśli wspólne gapienie się przez okno implikuje romantyczny związek, to ja idę przez nie wyskoczyć. Boru, w liceum miałyśmy z Toldie matematyczkę, która gapiła się w okno prawie non stop (z przerwą na obserwowanie dziennika i swoich paznokci).
Boru, czasami przecież razem z nią gapiłam się przez to okno, czy to dlatego ludzie myśleli, że jestem lesbijką?

Nie wiem co ta pielęgniarka o nas mogła pomyśleć.
Na pewno ze się mało co nie zaryćkali na śmierć na tym szpitalnym łóżku.
Na pewno pielęgniarka nuciła "Just had sex".

- Justin. – szepnęłam, odwrócił się w moją stronę. – Co to miało być ?
- Pocałunek.
Co? Przecież on tylko zbliżał i zbliżał, był tu jakiś pocałunek?
Może chciał się dokładnie przyjrzeć jej oczom, wiecie, niektórzy mają takie fajne obwódki na tęczówkach, dziewczyny uwielbiają się w nie wpatrywać. Oh wait...

- To ja to wiem, ale jaśniej. – spojrzał mi głęboko w oczy. 
No wiesz, kiedy dwoje ludzi ma się ku sobie może wykonać tak zwany pocałunek do czego ich usta muszą znaleźć się na tym samym poziomie, po czym te dwie osoby zbliżają się dopóki nie dojdzie do zetknięcia się ich ust. 

- Nie wiem Lea. – powiedział i podszedł do drzwi – Cześć.
Odpowiem za ciebie, to było zbliżanie się twarzą do twojej tak jakby młodszej siostry. What's the problem?

- Cześć. – powiedziałam jak drzwi się zamknęły.
Czułam się źle z tym, że on zostawił mnie tak bez wyjaśnienia i po prostu uciekł.
Powinnaś się już do tego przyzwyczaić, jeżeli macie być razem lepiej do tego przywyknij. 

Po kilku dniach zostałam wypisana z szpitala. Wreszcie mogłam odetchnąć świeżym, miejskim powietrzem. 
*kaszel* W Warszawie od 40 lat nie było względnie świeżego powietrza, a co dopiero w wielkim mieście w Ameryce...
Ale to jest Kanadaaaaaa. Chyba, bo oczywiście AŁtorka nie powiedziała, no bo po co. 

Razem z mamą, która po mnie przyjechała udałyśmy się do domu, w którym panowało zamieszanie.
Już? A to lekarze nie mieli jej zostawić na obserwacji przez całe trzy dni!?

 Tak jak przed każdym wyjazdem, każdy z Bieber Team przyjeżdża do naszego domu.
Dlaczego? Bo ty tak mówisz i tak ma być? W ogóle to kim ona jest w tej całej ekipie jak nie tylko znajomą "tak jakby siostrą" Justina? 
Wyguglałam, ze ta ekipa to jakieś hermetyczne towarzystwo wzajemnej adoracji, w tym trzech managerów (o zgrozo, Scooter istnieje naprawdę i jest jednym z nich!), ochroniarz, tancerze, jacyś dwaj speszul przyjaciele, znane tylko w Kanadzie supporty, coach od głosu i mamusia (sic). Lea, jako chrześnica Scootera, w tym świetle robi za właścicielkę bazy wypadowej i dodatkowe koszta podczas trasy.

  Dziś podobno wieczorem wyruszamy do Tokio. 
Podobno wyruszamy do Tokio czy podobnie wieczorem? W te czy we wte, i tak organizacja lezy i zdycha.
Oj kto tam by się przejmował takimi szczegółami jak spójność?

Potem jeszcze w Azji chyba jakiś kraj czy kraje odwiedzimy 
Chiny albo Bhutan, jeden pies...
Azja, Afryka, Australia czy jakoś to tam leciało. 
Prawie jak Italia, Indie, Indonezja, niczym Jedz, módl się, kochaj. Czy możemy wiec wymienić Justina na Javiera Bardema?
Jestem za. 

potem Nowa Zelandia i Australia.
Aha, wiedziałam. Tak po drodze, a potem do Francji, gdzie zobaczymy jakąś wieżę, i do Berlina gdzie jest jakiś mur. A może to nie tam? Może to jednak było w Azji. A z resztą nie ważne, Justin prawie ją pocałował, więc nie czepiajmy się braku sensu. 

 Ja sama poleciałam do pokoju pakować się.
 Wszyscy inni lecą do Azji a ona do pokoju, he he he <boru, taki suchy żart, że prawie wysuszyło Warszawę>

Koło 20 wszyscy czekaliśmy już tylko na Biebera, który jak prawie zawsze się spóźniał. Każdy po kolei nagrywał mu się na pocztę głosową. Dobrze, że samolot mamy o 22:47.
Świetnie, szczególnie, że na loty międzykontynentalne na odprawę musisz się zjawić maksymalnie dwie godziny przed odlotem. Powodzenia. 
Może ma swój prywatny samolot, Justinliner, który ma w dupie... w ogonie takie odgórne zarządzenia.

 Po kilkunastu minutach patrzenia się w drzwi wreszcie pojawił się Pan Gwiazdka śmiejąc się i rozmawiając przez telefon, pewnie z Seleną. 
 Ha ha ha, czy mogę się zapytać kto jeszcze lubi tego dupka?

 Wkurzona wstałam ze schodów, na których siedziałam i wzięłam jego iPhone. 
 Zaraz, to z ręki mu go wyrwała?
 Dobrze, że zaznaczyła, że wstała akurat z tych schodów, na których siedziała, bo już zaczęło mi się mieszać. 

 Powiedziałam do telefonu: ” Justin teraz nie może rozmawiać, oddzwoni później.” Wrzuciłam go do własnej kieszeni szortów. 
Żeby nie było, ze do czyjejś innej i ze kogoś wrabiam w kradzież.

Wróciłam do reszty, gdzie już go opierdzielali za kolejne spóźnienie. Gdy skończyli, mogliśmy wreszcie udać się na lotnisko.
Samolot poczeka, musieli go starannie opierdzielić od góry do dołu.

Lecimy już 2 godzinę.
No to jeszcze tylko jakieś sześć, bardzo ciekawe doprawdy...

 Justin się nie skapnął, że nie ma swojego iPhone. Mimo że siedzi obok mnie. 
iPhone piszczał juz tak drugą godzinę "Tu jestem!" i szamotał się w kieszeni, ale jego właściciel tego nie zauważył. Pech!
Kurde, gość nie musi nosić telefonu w swoich przyciasnych rurkach a ona myśli, że mu jakoś to przeszkadza. 

Nie jestem zadowolona z tego faktu. 
To jakaś nowa forma negatywnej interakcji społecznej? Zawaliłem ci ajfona, jak tego nie zauważysz, to śmierdzisz?
Ona chyba nie jest zadowolona, z tego, że Bieber siedzi obok niej, może zapomniał antyperspirantu?

Ale cóż postawili mnie przed tym dając mi bilet. 
Ten się zbliża, ta się stawia...

Zasypiałam na fotelu, gdy Justin zaczął się kręcić i szukać czegoś po kieszeniach.
Poważnie, laska zabrała mu telefon z ręki a on tego nie zauważył przez następne pięć godzin? Nawet wtedy gdy powinien wyjąć go podczas przechodzenia przez bramki na lotnisku?

- Zostawiłem swojego iPhone w LA. – krzyknął, aż kilka ludzi się obejrzało. 
A jak wykrzyczał tę kropkę!
Tragedia, nie ma przecież szans, żeby kupił sobie nowego na miejscu, bo jak wiadomo Azja jest tak zacofanym krajem, że mają tylko Samsungi i brak jakiegokolwiek dystrybutora Apple. 

Ja tylko bardziej nakryłam się swoim fioletowym kocem. – Ostatnio go miałem w Twoim domu Lea. – popatrzył na mnie z tak jakby mordem w oczach. Pewnie się skumał, że mam jego telefon. 
- Jak śmiałaś dopuścić do tego, ze zapomniałem wziąć telefonu z twojego mieszkania!

-Dobra, mam twój iPhone. – podałam mu i ponownie zasnęłam.
Justin włączył sobie Angry Birds i sprawa rozeszła się po kościach.
Może musiał Pou nakarmić a ty się nabijasz z niego. 
Jeśli to Pou, no to ja rozumiem.

Obudziłam się już na lotnisku, co dziwniejsze, że u Justina na rękach, otulona swoim ukochanym kocykiem.
Ja bym się bardziej martwiła, że twoja narkolepsja sprawiła, że przespałaś moment lądowania, wyszarpywania cię z fotela i przeprowadzania przez odprawę. 
A miała zostać na obserwacji...

 Wszędzie było słychać wrzask Beliebers. 
Jako ze miał na rękach dziewczynę, której zdjęcie ostatnio widniało w gazecie, zewsząd zaczęły latać końskie łby i zgniłe ryby.

Gdy doszliśmy do odprawy, Justin postawił mnie na ziemi, mimo że byłam w białych skarpetkach. 
Jakby były zielone, to juz by jej nie postawił.
Oj skoro oni są przed odprawą to skąd bleblebers? Albo Japońskie lotniska mają dziwą strukturę albo ja czegoś tu nie rozumiem.  

Po skończonej odprawie Liam wziął mnie na barana (bo wreszcie zaskoczyło moje porażenie spowodowane długotrwałą śpiączką) i tak dotarłam do samochodu, w którym był spokój więc jeszcze zasnęłam.
Właśnie przeleciałaś ocean, znajdujesz się w jednym z najpiękniejszych miast na świecie w otoczeniu masy fanek i jednej niby gwiazdy. Co robisz?
- idziesz spać
Nie ma innej odpowiedzi, tylko ta jest właściwa. 

Tym razem obudziłam się już w nocy w łóżku hotelowym.
Ja bym na jej miejscu sprawdziła czy ma jeszcze obie nerki, jak ona tak śpi cały czas to ja bym uważała. 

 Wszędzie było pogaszone światło, tylko w łazience słyszałam lejącą się wodę, gdy poszłam do kuchni napić się soku multiwitaminowego. 
 Jak wiadomo każdy pokój hotelowy jest wyposażony w kuchnię, w której zawsze znajduje się sok multiwitaminowy. 
A chlustająca w łazience woda w ogóle jej nie zastanowiła. Może myślała, że to fontanna się włączyła na jej cześć czy coś takiego.

 Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam oświetlone Tokio, które wyglądało nieziemsko.
- Pięknie tu. – powiedział tajemniczy głos, który okazał się być głosem Justina,
W takim razie piekielnie był on tajemniczy. 

 który stanął za mną, bo czułam jego oddech na moim karku. 
 Tego głosu.

- Justin, wystraszyłeś mnie. – powiedziałam, głęboko oddychając gdy zobaczyłam go przepasanego tylko ręcznikiem. – A ty nie powinieneś brać prysznicu u siebie ?!
- Jestem u siebie. – powiedział szczerząc się. Zatkało mnie. 
- Yyyy … Jak to ?! 
- Mój apartament będzie gotowy dopiero jutro ranem bo wymieniają tam jakąś usterkę w łazience i
w hotelu nie ma absolutnie żadnego innego apartamentu, w którym mógłbym się przespać. Mistrz wymówek wkracza do akcji. 
Zarząd hotelu w ogóle się nie przejmuje, ze rozkapryszona gwiazda popu lub jej manager może im zrobić awanturę, nie zapłacić i potem zrobić negatywny PR choćby na Twitterze. Obrzucanie holu galaretką było modne w czasach Led Zeppelin.

 Scooter kazał mi iść do Ciebie, bo jako ty jedyna masz dwu osobowy pokój. 
 Coś za niesamowity zbieg okoliczności. Praktycznie jakby to ktoś z góry zaplanował...
Niemalże jak pokój prefektów tylko do dyspozycji Hermiony i Draco.

- Nie mogłeś sobie wziąć innego pokoju ?! – krzyknęłam wkurzona, bo znowu postawili mnie przed faktem dokonanym. Oni nas chcą zeswatać czy co ? 
- Nie. – odpowiedział spokojnie.
Nagle do naszego pokoju wpadł Scooter, który nie był raczej zadowolony. Czyli się szykuję kolejna kłótnia.
- Dzieciaki spokój, jest noc. Lea jutro już go nie będzie, to tylko jedna noc. – powiedział wujek. 
- To tylko jedna noc, zamknij oczy, myśl o Anglii Kanadzie i potraktuj to jako tworzenie materiału promocyjnego.

- No, ale on nie może iść na tą (TĘ) noc do Liama na przykład ? 
- Nie, bo on ma apartament z Alfredo. Zdania nie zmienię. Dobranoc. 
- Dobranoc. – odparliśmy jednocześnie i Scooter poszedł. Ja poszłam do łazienki ogarnąć się po podróży.
Gdy wróciłam z łazienki do sypialni, zobaczyłam …
...gołego Biebera rozwalonego na łóżku w pozie eksponującej krocze i trzymającego różę w zębach.

Wiem, że czytacie moje wypociny, ale ich nie oceniacie w komentarzu za bardzo i nie wiem co mam poprawiać a co jest dobrze.

Ten rozdział jako jedyny na razie mi się podoba. Na razie do przodu mam tylko jakieś 1.5 rozdziału. Zamierzam dalej pisać, ale jakoś nie mam czasu się zebrać.
Wczoraj licznik przeskoczył 400 komentarzy i 12 tys wyświetleń ! Jestem taka dumna ! A miesiąc lipiec zaczynaliśmy z liczbą komentarzy 200coś a teraz już jest 400. OMG !
Rozdziały będą co 4 dni aż do 31 sierpnia, potem co tydzień w piątek lub sobotę. 
NN 30.07
Nieznany?


2 komentarze:

  1. Spojrzałam w stronę Justina, który wyglądał przez okno. Wyglądaliśmy teraz jak para.

    Wzruszające.

    Zarząd hotelu w ogóle się nie przejmuje, ze rozkapryszona gwiazda popu lub jej manager może im zrobić awanturę, nie zapłacić i potem zrobić negatywny PR choćby na Twitterze.

    No przecież!

    No dobra,nie przedłużajmy:poszli do łóżka,zerwał z dziewczyną, bohaterka zaszła z bóstwem w ciążę i zaczęła z nim śpiewać?

    Analiza fajna, jak zawsze.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Można się udławić śliną podczas śmiechu.
    2. Nawiązania do HP, gify z SPN i nieśmiertelny ( nieśmiertelne ? ), wszechobecny ( wszechobecne ? ) POU ! XD

    Analiza jak zawsze najlepsza, bez niej nie doszłabym do 2 rozdziału.

    OdpowiedzUsuń