poniedziałek, 17 czerwca 2013

Moda na Asgard, czyli czego nie robić z dobrym uniwersum

Niekiedy szukanie odpowiedniego materiału na analizę zajmuje długie godziny. Człowiek czyta rozdział za rozdziałem zastanawiając się czy opowiadanie na pewno jest warte zachodu. Czasami jednak już pierwsze zdanie wydaje się krzyczeć "Oto jest opko warte zanalizowania!" Tak było w tym przypadku.
Będzie wiele nonsensu, równie dużo absurdalnego alkoholu, olewanie zasad rządzących uniwersum po całej linii oraz postaci tak niekanonicznych, że same zastanawiamy się czy AŁtorka oglądała ten sam film co my. 

Adres opka:
http://www.fanfiction.net/s/8570099/1/Wpadka

Zanalizowały:
Toldie
Żabencja



- Jestem w ciąży - oznajmił Loki,
Jak to powiedział Hitchcock: zacznij od wybuchu a potem niech napięcie stopniowo wzrasta...

 a w zasadzie oznajmiła, wbijając w Thora spojrzenie oczu, których koloru nigdy nie umiał określić jednoznacznie. 
Ja z kolei po tym zdaniu nie mogę jednoznacznie określić, kto tu jest w ciąży i kto komu określa kolor oczu.
Sytuacja jest skomplikowana i prosta zarazem. Otóż Loki, który/a przechodzi zmianę płci (stąd też niejednolitość w przyimkach), zmaga się z poważną odmianą daltonizmu, która nie pozwala jej poznać prawdziwego koloru swoich oczu. 

Teraz wydawały się zielone we wręcz jadowity sposób.
To pewnie kwestia światła.
Jasne, taki kit to Edward Bellę, nie traktujmy potencjalnych czytelników jak bezmózgie nastolatki. 

- Co? - odpowiedział zdezorientowany bóg gromów.
On zawsze taki wygadany był i wiedział, co powiedzieć w każdej sytuacji. 

Zresztą, bądźmy szczerzy, kto z nas zareagowałby elokwentnie słysząc takie stwierdzenie w ustach swojego brata?
Ośmielę się powiedzieć, że Thor. 

 Nawet jeśli umie on magicznie zmieniać swoją płeć. 
Na niemagiczne zmiany płci nie było refundacji z NFZ. Swoją drogą, wyobraźcie sobie teraz minę Toma Hiddlestona, gdyby zobaczył coś takiego w scenariuszu.
Nie wiem jak tam Hiddleston, ale jestem w stanie wyobrazić sobie minę osoby, która by to napisała:


Poważnie, ten człowiek może wszystko. 

Z drugiej jednak strony, po tej historii z koniem, Thor był w stanie uwierzyć we wszystko.
Historia z koniem wyglądała mniej więcej tak: pewien budowniczy zobowiązał się zbudować mury, które miały ochronić bogów przed inwazją olbrzymów. W zamian miał otrzymać boginię Freję. Loki tymczasem zmienił się w klacz i uwiódł konia, Swadelfariego, pomagającego przy budowie. Po upływie stosownego czasu nasza klaczka przyprowadził(a) do Asgardu swoją progeniturę, ośmionogiego konia Sleipnira, i dał(a) go Odynowi. Takie nordyckie Trudne Sprawy.
Odyn: nie może uwierzyć, że ośmionogi koń, którego dostał w prezencie od syna, jest w rzeczywistości jego wnukiem. 

- Czemu mi to mówisz? - zapytał, przeczuwając zbliżającą się burzę.
Kolana go bolały i coś dziwnie szarpało go w krzyżu. A poza tym od północy nadchodziły w kij wielkie chmury. 

Bo Loki, od kiedy wrócili z Nowego Jorku, nie odzywał się do niego, jeśli naprawdę nie miał ku temu ważnego powodu.
Jestem ciekawa, jaki był powód małomówności Lokiego, bo z pewnością nie mogło to mieć nic wspólnego z tym:


- Bo jestem w ciąży z tobą!
A tego to nawet w fanfikach Supernatural nie było...
Boję się, że kiedyś fanki Destiela spotkają się z fankami Thorkiego i nastąpi koniec świata. 

Gromowładny zbaraniał.
Meeeeee...

Sądząc z wyrazów twarzy dwójki towarzyszących Lady Loki strażników, oni również.
Składając CV do tej roboty nie spodziewali się, że będą świadkami takich scen. 

- To... to nonsens! - Thor cofnął się, unosząc dłonie, jakby odżegnywał się od brata. - Kiedy? Jak?!
Przecież zabezpieczaliśmy się... zaiste. 

- W dniu, kiedy zakończono odbudowę bifrostu. 
"Bifrost" pisany z małej litery przypomina mi jakąś odmianę studenckiego bifora w knajpie.
Czytając to, z przyjemnością odbudowałabym sobie jakiś szybki bifrost. Najchętniej za pomocą tej szkockiej, którą mam w lodówce. 

Chyba nie myślałeś, że poważna pani naukowiec wyraziłaby swoją tęsknotę w aż tak widowiskowy sposób?
No ta, bo po doktoracie to już tylko na misjonarza i to przez dziurę w prześcieradle WAIT. Czy dobrze rozumiem, że w którymś momencie Hiddleston zmienił się w Natalie Portman?...
Nie. NIE. Błagam, niech ktoś mi powie, że to była magiczna inseminacja w stylu Oglafa i biegających shotów spermy. BŁAGAM.
Loki'd!



Thor zamrugał i pokrył się rumieńcem.
- Ale... - szepnął jeszcze, cały czas się cofając. - Przecież... przecież jesteś cały czas pod strażą... twoją moc ograniczono...
Możecie odebrać mi moc, ale nie odbierzecie mi mojej kuśki!
A może to nie sperma biegała, tylko kuśka właśnie? Jak Rączka.

- Ograniczono, nie odebrano - Kształtne, pełne wargi rozciągnęły się w psotnym uśmiechu, kusząc głęboką czerwienią pomadki.
Od wyobrażania sobie Toma Hiddlestona w przebraniu drag queen kręci mi się w głowie. 

 - Powinieneś się cieszyć. Będziesz ojcem.
Wincest, Destiel, Snarry... kij z tym, tu jest THORKI.
Nie wiedziałam, że kiedykolwiek uda nam się natrafić na coś dziwniejszego do tego opka, w którym Snape zaszedł w ciążę z Harrym. A jednak...
W następnej kolejności Spock będzie w ciąży z Kirkiem, albo mi się zdaje, albo gdzieś w oddali słyszę odgłos stukających klawiszy w klawiaturze Ałtoreczki...

- Nie... - powtórzył Thor nieprzytomnym głosem, jak człowiek uwięziony we wnętrzu sennego koszmaru. - Nie! - krzyknął mocniej.
No nie mów. Wychowałeś się razem z bogiem kłamstwa i od razu wyobrażasz sobie, że pod jego serduszkiem właśnie kiełkuje twoje dzieciątko. Daj spokój, gość przeleciał konia i urodził ośmionogiego źrebaka, ty go jeszcze traktujesz poważnie?

Nie był w stanie tego słuchać. Odwrócił się i rzucił biegiem przed siebie, odprowadzony przez perlisty kobiecy śmiech.
Śmiech dreptał za nim jeszcze przez jakiś czas, potem przyłączyło się do nich biegające nasienie zainteresowanego i tak odeszli w stronę zachodzącego słońca.

xxx
Stark był najbardziej oczywistym wyborem.
Jeżu, czy oni chcą go wybrać na niańkę dla dziecka Lokiego, czy będzie on tylko lekarzem nadzorującym ciążę? Bo po poprzedniej scenie jestem w stanie spodziewać się wszystkiego. 

 W zasadzie jedynym z Avangers, którego syn Odyna umiał znaleźć bez pomocy S.H.I.E. . 
S.H.I.E. - Shit Happens with Internet Explorer.
Hmmm, poza tym, że Thor, jakby nie było, jest bogiem i z pewnością ma swoje metody wyszukiwania ludzi, EKHU Heimdal EKHU - to wydaje mi się, że akurat SHIELD byłaby daleko na liście sposobów wyszukiwania kogokolwiek, jakoby Thor jakoś zawsze trzymał się od nich z daleka. 

Dlatego, kiedy tylko ochłonął na tyle, by móc prowadzić logiczne ciągi myślowe na poziomie średnio zaawansowanym, udał się wprost do Tonnego. 
Tonne zapewne był Japończykiem, który w swoim barze sushi nielegalnie pędził sake.
Czy na tym etapie może przystąpić do egzaminu, czy poziom średniozaawansowany zalicza się na podstawie obecności?

Ten nie wydawał się być tym specjalnie uradowany.
Nie no, ja myślę, że każdy byłby zachwycony, gdyby do jego domu wbił się jeden z nordyckich bogów mówiąc, że jego brat zaszedł z nim w ciążę. 

Widząc jednak pobladłe oblicze Asgardczyka, postanowił go wprost nie prowokować.
Prowokowanie nie wprost to jak wyzywanie kogoś szeptem siedząc w pustym pokoju. Albo władanie wyzywającej bielizny pod habit.

- W sumie to nie lubiłem tego okna. Mam z nim złe wspomnienia - zauważył zamiast przywitania. - Drinka?
Ehehehehe. 



 No bo wiecie, Thor jest taki męski, że wbił do niego przez okno, ehe ehe ehe, te motywy komiczne mnie wykończą. 

- Okno? - Thor obejrzał się za siebie i popatrzył na wybitą szybę jakby dopiero dowiedział się o jej istnieniu.
Thor może nie był najsubtelniejszym członkiem Avengers ani też nie szczycił się porażającym intelektem, ale każdy mający IQ nieco większe niż kukurydza lub Johnny Bravo zauważyłby, że ma odłamki szkła we włosach...

- Nie, serio, nic się nie stało - Stark podszedł i strzepnął szklane odłamki z jego naramiennika, wkładając w rękę Asgardczyka szklankę rumu z colą.
Tak, bo jak już widzieliśmy jedną scenę, w której Stark coś pije, to musimy uznać, że nie rusza się z łóżka, uprzednio nie wypiwszy połowy butelki Jacka.

Władca błyskawic popatrzył na nią jakoś tak bez wyrazu.
- Thor?
- Loki jest w ciąży...
Po raz pierwszy odkąd się spotkali, geniusz, miliarder, filantrop i playboy nie wyglądał inteligentniej od swojego złotowłosego rozmówcy.
Z tego zdania jasno wynika, że było tam pięć osób i nieznany z imienia playboy wyglądał głupkowato. Ani chybi Loki i w tym maczał kopyta palce.

- ... ze mną - dodał Thor martwym głosem.
Stark, nawet mocno zszokowany, wiedział, że żarty w tym stylu nie są domeną boga piorunów.
Stark raczej a) puknąłby się w głowę b) kazał gościowi się walić c) oznajmił konieczność uczesania swojego żbika i oddaliłby się dyskretnie.

- Będziemy potrzebować tego więcej - stwierdził tylko, uderzając palcem w trzymaną przez gromowładnego szklankę i bez dalszych wyjaśnień kierując się do barku. - Jarvis! Nie ma mnie dla nikogo!
To brzmi jakby Tony bardzo chciał wysłuchać opowieści Thora z najmniejszymi szczegółami. I nie mam tu na myśli tego, w jaki sposób Loki odnalazł swoją prawdziwą tożsamość. 

xxx
- Jesteś pewien, że to był on? - po raz setny już, odkąd zamelinowali się w garażu z kilkoma butelkami osiemdziesięciowoltowego rumu, zapytał Tony.
Rzeczywiście istnieją tak mocne odmiany rumu - ale obawiam się, że walenie go tak dziarsko, jak robi się to z 40-procentową wódką, grozi czymś więcej niż zgonowaniem w garażu.
Dwa zastrzeżenia:
1. Tony Stark reagujący na kryzys alkoholem, a nie, jak to miał w swoim zwyczaju, działaniem i nauką.
2. Obalanie czegoś co ma przynajmniej 80%, bo AŁtoreczka wyraźnie nie ma pojęcia o alkoholu. 

Thor po raz setny nie znalazł dość argumentów, żeby zaprzeczyć.
A tak na marginesie, facet, który wkręca ludzi jak może, mówi Ci, że zamienił się w twoją ukochaną, uprawialiście razem seks, wyszło z tego dziecko i wierzysz mu bez jakichkolwiek dodatkowych dowodów?
Loki oszukałby nawet test ciążowy.

Rozparty na tylnym siedzeniu kabrioletu, obserwował oczy swojego rozmówcy w tylnym lusterku, szukając w nich zrozumienia i pociechy. 
Czekaj, to oni obalali te procenty w samochodzie? Patrząc na chałupę Starka mogę sobie wyobrazić, że posiada coś takiego jak salon, lub choćby zwyczajne fotele i nie musi przyjmować gości w swoim samochodzie w garażu. BTW, jaki kabriolet, bo patrząc na kolekcję Tony'ego, to w swojej kolekcji ma chyba tylko dwumiejscowe kabriolety? Toż to nawet E.L. James przeprowadza lepszy research czasami.

 Do Tony'ego to wszystko raczej nie przemawiało, ale naprawdę się starał.
Po takiej dawce rumu dziwię się, że jedynym jego staraniem nie jest powstrzymanie pawia.
No przecież widzisz, że "coś do niego przemawia" jest bardzo starannie sformułowaną metaforą. Do mnie na imprezach też czasami coś przemawia. 

Ta cała historia utwierdzała go w kiepskim zdaniu, jakie miał na temat Asgardu. Oczywiście rozumiał, że Loki był członkiem rodziny królewskiej i nie wypadało go zabijać, 
- Wiem, że nie wypada, ale rozumiesz - powiedział Roger Mortimer, wpychając w odbyt Edwarda II rozżarzony pogrzebacz.

ale już takie wrzucenie do lochu na resztę wieczności brzmiało naprawdę całkiem rozsądnie!
Proponuje jedną z tych szklanych cel, z których jeszcze nikt się nie wydostał.




Oh, wait...

Tym czasem ortografia padła na pysk i nie chciała wstać wszystko wskazywało na to, że jedyna faktyczna zmiana nastąpiła w nazewnictwie. Z księcia stał się jeńcem. 
No, bo pozbawienie kogoś praw do tronu i wykluczenie z rodziny królewskiej to też jedynie kwestia nazewnictwa. Odyn zapewne przysłał mu liścik o treści "I tak jesteś adoptowany i zawsze bardziej kochaliśmy Thora, hehe".

Odebrano mu również prawo do swobodnego poruszania się bez nadzoru straży i ograniczono moc - ale, na litość boską!
Może rzeczywiście nie ruszał się bez straży, bo w tamtym momencie pochowała się ona po metaforycznych krzakach by popatrzeć, jak Loki uprawia seks z Thorem.

- Tony... co ja mam teraz zrobić? - zapytał niemal płaczliwie Thor.
Czy my na pewno czytamy fika opartego na uniwersum Marvela, czy to już jest bardziej to?



Stark musiał opróżnić do połowy dość mocnego drinka, by powiedzieć o jedynym rozwiązaniu, jakie jego umysł zdołał znaleźć dla tego problemu.
- Ożeń się z nią... z nim. Nieważne - oznajmił, patrząc w lusterku na swojego rozmówcę, który, jeśli zdążył się, choć minimalnie upić, właśnie wytrzeźwiał z powrotem.
Wydaje mi się, że ktoś kiedyś nazwał Starka takim jednym rzeczownikiem na G, ale nie jestem pewna jak to było, wydaje mi się, że rymowało się z "parweniusz". 

- CO!?
- Wiem, wiem jak to brzmi! - zapewnił Stark.
Chyba jednak nie wiesz. 

 - Ale posłuchaj - dodał, odwracając się do tylnego siedzenia.
Tony rzeczywiście musi być mocno wcięty, skoro rozmawia z tapicerką.

 - On jest synem Laufeya, tak? 
Laufiego, ale nie przeszkadzaj sobie w rujnowaniu gramatyki. PS. Wiecie, że w mitologii Laufey była kobietą?
Ojciec jest kobietą i syn jest kobietą, ciekawe jak to będzie z dzieckiem...

 A Laufey nie żyje... czyli, jeśli dobrze rozumiem, Loki jest dziedzicem i prawowitym królem Jotunhaimu (Jotunheimu, patrz wyżej). W normalnych warunkach byłoby to idiotyczne, ale skoro już się stało, to czemu tego nie wykorzystać?
- Bo to mój brat, wychowałem się z nim, prowadziłem z nim wojnę i do tego nie będzie zawsze wyglądał jak Natalie Portman?

 Wasz związek mógłby być pretekstem do unii personalnej między od dawna zwaśnionymi światami.
 Boru, ta logika sprawia, że poważnie rozważam otwarcie tej whiskey.

- Jotunowie już zapewne znaleźli innego władcę...
Tak, odnaleźli przez portal poszukiwaniu nowych władców olbrzymów. Albo przez program telewizyjny "Jotunheim Next Top King".

- Wpuście tam Lokiego na dwa tygodnie, oczywiście już po porodzie, a założę się o Jarvisa, że znajdzie drogę do tronu -
Tak, olbrzymi z pewnością pójdą za facetem, który jest w rzeczywistości laską, która właśnie urodziła dziecko Thorowi. Czy tylko ja nie widzę żadnego powodu, dla którego ten plan miałby się nie udać?

 Tony dopił drinka i odstawił go na usłużnie podawaną przez hydrauliczne ramię robota tackę, biorąc w zamian następnego. - Naprawdę, nie znam lepszej metody, żebyś wyszedł z tego z twarzą.
Bzyknąłeś swojego adoptowanego brata i zrobiłeś mu dziecko? Ożeń się z nim! Ploty będą chodzić po wsi i proboszcz będzie krzywo patrzył, ale co tam.

Thor westchnął głęboko, patrząc jak Stark odwraca się z powrotem, unikając jego spojrzenia.
- Ale to mój brat - zauważył cicho, po czym, idąc za przykładem kompana, również się napił.
Oj tam, oj tam, od lat AŁtoreczki piszą Wincestowe opka, już nikt nawet nie zwraca na to uwagi. Przypomina mi się jedna scena z Ten Inch Hero odnośnie kontrowersji w sztuce: http://youtu.be/b7TXCnNBuYw?t=8m52s

- Adoptowany... co twój ojciec, zdaje się, anulował - przypomniał miliarder z nutami doskonale udawanego spokoju.
Gromowładny utopił spojrzenie w szklance z rumem,
Kij tam ból spowodowany wylaniem alkoholu na gałki oczne, ale po co marnować dobry alkohol?

po czym stwierdził, że chyba nie zdoła zaakceptować tego pomysłu na trzeźwo.
Patrząc na tempo, w którym Thor się upija, to rzeczywiście może stanowić problem. Tony już powinien zameldować się w szpitalu z marskością wątroby. 

xxx
Obudzili się w jakichś krzakach. Tony niejasno pamiętał, że chyba się pobili.
Jeżeli jedynie niejasno to pamiętał, to nie może być aż tak źle. 

 Miał na sobie zbroję IronMana i, mimo przekonania o niezawodności zastosowanych w niej systemów filtracji, odnosił wrażenie, że czuje zapach wymiocin.Otworzył maskę. 
Bełt w zamkniętym hełmie, taki z niego rock'n'rollowiec.
To mi przypomniało:
"W skali od Mishy Collinsa do Roberta Downey Juniora, jak bardzo aktor jest podobny do postaci, którą gra?"

Thor leżał kawałek dalej, z amerykańską flagą zamiast peleryny i ręką dalej na rękojeści młota. 
Rękę mu urwało?

W pamięci Starka pojawiła się wizja ich obu, rzucających się na coś wielkiego i zielonego z okrzykiem "za Asgard".
Ja już znam te wielkie i zielone rzeczy po pijaku. A potem będą się dziwić, co tak zbobrowało górkę na osiedlu.

- Hulk? - zapytał z pewną obawą, rozglądając się.
- Nie, jestem tylko ja - odpowiedział ze swoim spokojem doktor Banner, ubrany w finezyjne strzępy fioletowych spodni i wyraźnie zdrowo przemarznięty. - A szkoda, bo inaczej zaniósłbym was do jakiegoś hotelu.
Oho, podryw na Biebera...
Aha, kanoniczny Banner z pewnością poszedłby na tekst "Hej, Bruce, chodźmy się najebać, na pewno nie skończy się to źle".

IronMan podniósł się do siadu.
I zaczął merdać ogonem, bo Ałtorka uznała, że "usiadł" jest takie pospolite.
Może to był siad prosty, albo płotkarski? Wiesz, trzeba dzień zacząć od gimnastyki. 

 Od strony gromowładnego doleciał nieartykułowany jęk.
- Co to w ogóle była za impreza? - Banner rzucił Starkowi butelkę kefiru.
Którą miał schowaną w... spodniach?

- Wieczór kawalerski Thora.
xxx
I wreszcie nadszedł dzień, który wydawał się Thorowi zdecydowanie bardziej przerażający od nawet najczarniejszych wizji Ragnaroku. Pora rozmowy z ojcem. 
Oho:
- Tato, muszę ci coś wyznać. Nie będę owijać w bawełnę: zapłodniłem Lokiego.
- Wreszcie, od kilku lat wydaje mi się, że Slejpnir zaczyna być trochę powolny, czas przesiąść się na coś szybszego.
Taki tam, żarcik na rozluźnienie atmosfery. 

Przynajmniej nie musiał wyjaśniać wszystkiego od początku - przez czas jego pobytu w Mitgardzie Loki postarał się, by wiadomość obiegła całe królestwo.
Że niby jak, chodził po mieście śpiewając "I'm keeping my baby"?

Wcześniej z Tonym i Bannerem starannie przygotowywał swoją argumentację i ćwiczył ją do momentu, w którym znał cały najeżony trudnymi słowami wywód dwójki geniuszy na pamięć. Mimo to żałował, że jednak sobie tego nie zapisał.
"Zapłodnienie", "ojcostwo", "mój brat debil", trudna słowa, trudna.

Przynajmniej Odyn wykazał tyle litości i zrozumienia, że mogli odbyć tę rozmowę bez świadków. Nawet bez matki. Wciąż nie był pewien, czy będzie umiał spojrzeć jej w oczy.
- Wiesz, że prawdopodobnie Loki tego właśnie chce - odpowiedział spokojnie wszechojciec po wysłuchaniu długiego, pełnego zająknięć wywodu.
Thor opuścił głowę. Policzki piekły go niemiłosiernie. Nigdy jeszcze nie przeżył tak wielkiego upokorzenia na próżno!
- Dziecko powinno mieć ojca - powiedział, wobec porażki w argumentacji politycznej, uciekając się do własnych odczuć. - Spróbuję... spróbuję zmienić Lokiego. Przeraża mnie to, nigdy nie chciałem by łączyły nas tego typu więzi, ale jestem za to odpowiedzialny!
Thor chyba naczytał się za dużo fanfików Supernatural, skoro obawiał się, że na widok swojego brata może kiedyś poczuć to słynne "dziwne ciepło".

Odyn uśmiechnął się.
- Teraz mówisz jak mój syn - zauważył, a Thor słysząc już cieplejsze nuty w jego głosie, poczuł, jak spada mu kamień z serca.
Odyn zawsze miał duże wymagania, ale to, w którym trzeba było zapłodnić Lokiego, zawsze wydawało się trochę przesadzone. 

- Długo rozmyślałem nad tą sytuacją. I chyba faktycznie jest to jedyna możliwość, byś zachował swój honor.
Znając fantazyjność mitów, dobrym sposobem byłoby też ukręcenie dzieciakowi głowy albo zakopanie Lokiego pod menhirem, ale co ja tam wiem.

xxx
Gdy szedł do komnaty, w której Loki odbywał swój areszt domowy, był niemal szczęśliwy. Wszystko zostało już postanowione, rozpoczęły się przygotowania do ślubu... pal sześć, kto jest panną młodą, najważniejsze że to będzie jego dziecko!
Pod nosem nucił "Just had sex" i nagle przyszła mu do głowy myśl, że kiedyś były czasy, gdy miał większe wymagania, jeżeli chodzi o małżonkę. 

Ta myśl dotarła do niego, gdy opuścił komnaty ojca: za nieco ponad pół roku Asgard zyska nowego wspaniałego wojownika! 
Skoro zostało pół roku, to już trzeci miesiąc, fantastycznie! Piersi nie są już tak obrzmiałe i nie ciśnie tak bardzo na pęcherz...

Albo wojowniczkę. W najgorszym wypadku maga, po matce.
Otworzył drzwi zamaszyście, od razu chcąc pochwalić się swoim negocjacyjnym sukcesem:
- Loki, ojciec wyraził zgodę! Pobieramy się w przyszłym tygodniu! - obwieścił z szerokim uśmiechem, który zaraz spełznął mu z twarzy, pod wpływem spojrzenia szaroniebieskich oczu.
Oczu, które zdecydowanie należały do mężczyzny.
- Loki...
- Wiesz... żartowałem 
Zadzwoń i zamów teraz nasz poradnik Jak szybko zajebać intrygę w opowiadaniu za jedyne 4.99, a otrzymasz breloczek zrobiony z resztek spodni Bruce'a Bannera.

- bóg kłamstwa wypowiadając te słowa już wiedział, co stanie się chwilę później.
Lecz nawet w chwili, kiedy wśród elektrycznych wyładowań Miolnir spotkał się z jego twarzą, uważał, że było warto.
Boru, dlaczego ja sobie to robię?

22 komentarze:

  1. Ja pi*dole, co ja czytam?
    Tak głupiego opka, to nie czytałam chyba nigdy nigdy w życiu. Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tego to nawet w fanfikach Supernatural nie było...
    Mpregi supernaturalowe są..
    Boję się, że kiedyś fanki Destiela spotkają się z fankami Thorkiego i nastąpi koniec świata-dobre!
    W następnej kolejności Spock będzie w ciąży z Kirkiem -na pewno już jest.
    W skali od Mishy Collins do Roberta Downey Juniora, jak bardzo aktor jest podobny do postaci, którą gra? - nie wiem, czy chcę wiedzieć..
    Sama mam ochotę się napić.
    Dobra analiza!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chomik, przez Ciebie wyszukałam Supernaturalowe mpregi, miałam nadzieję, że jednak nie ma ich tak dużo. A jednak...
      Co do Spock/Kirk miałyśmy nadzieję znaleźć coś takiego, ale niestety polscy fani Star Treka okazali się nie być tak skrzywieni psychicznie, albo przynajmniej dobrze się maskują.

      Usuń
  3. Nie wiem czy się śmiać czy płakać... Podziwiam wytrwałość i odporność psychiczną na ekstremalną dawkę debilizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, jak się cieszę, że Was znalazłam, znowu jest co czytać żeby przypadkiem nie zacząć robić ważniejszych rzeczy, he he (:
    Niektóre komentarze naprawdę mnie rozbroiły - Loki oszukujący test ciążowy, Stark "parweniusz" czy dowcip z Odynem na rozluźnienie atmosfery. Najlepsze, czy może najgorsze, jest jednak to, że ten niby plan przejęcia władzy w Jotunheim brzmi z pozoru dosyć logicznie. A to zakończenie, to pewnie miał być element komiczny. Ha. Ha.
    W ogóle czy analizy mają jakąś, hm, regularność, jeśli chodzi o pojawianie się, czy po prostu będą kiedy będą? Bo widzę, że blog już trochę czasu istnieje, a analiz raczej mało... I pierwszy obrazek nie działa. Smuteczek.

    Krakatoa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedzią na twoje pytanie dotyczące regularności naszych publikacji niech będzie ten komentarz, który piszę po dwóch tygodniach. Niestety do tej pory regularność nie była ani naszym drugim ani nawet trzecim imieniem, co staramy się zmieniać. Dzięki magicznemu narzędziu motywacji jakim jest automatyczna publikacja posta odtąd mamy nadzieję publikować co tydzień w poniedziałki wieczorem. W końcu są wakacje i co innego robić jak nie ślęczeć nad kiepską literaturą? :)

      Usuń
  5. Hej, dopiero tu wpadłam, a zauważyłam, że zanalizowałyście mojego "ulubionego" fanfika.

    Wiąże się z nim pewna historia. Otóż jego ałtorka... Wydała książkę. Tak, prawdziwą książkę, w wydawnictwie specjalizującym się w wydawaniu złych gejowskich opek. Książka nazywa się "Kochanek Magii", a wydawnictwo The Cold Desire. Krążą słuchy, że to dzieło wyląduje w recenzji na z-piwnicy.blogspot.com

    Khem. W każdym razie - krótko po premierze "ksiurzki" ktoś wyszukał ten fanfik - ałtorka nie bardzo się kryła, że to jej - podlinkował na wydawnictwie i napisał, że jeśli to próbka zdolności ich autora, to chyba sobie żarty robią.

    Oczywiście, rozpętało się piekło, fanki ałtorki przybyły na ratunek, sama ałtorka się popłakała i ogólnie cuda na kiju.

    A. Jeszcze w kwestii analizy... te fragmenty dotyczące chlejącego Starka nie są akurat tak wzięte z kosmosu. W komiksach facet był rasowym alkoholikiem i rzeczywiście odreagowywał chlaniem. Tylko później mu przeszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia o autorce fantastyczna. Jednak jest sporo prawdy w tym, żeby uważać co się publikuje w internecie, bo prędzej czy później to wypłynie.
      A co do Starka- alkoholika to rzeczywiście jestem w stanie uwierzyć w jego tendencję do sięgania po alkohol, ale za każdym razem jak czytam coś takiego w opkach to mi się nóż otwiera. To coś jak z tym, że w Londynie zawsze pada. Niby poprawnie, ale jak słyszysz to po raz setny w kolejnym opku to masz zamiar jednak kupić maczetę.

      Usuń
  6. A ja tu tak tylko, żeby powiedzieć, że mi się nie podobało ani opko, ani tym bardziej analiza. Bo żeby analizować, warto byłoby też trochę wiedzieć, a nie sadzić byki pierwsza klasa, typu zaimek wielką literą. W DIALOGU. Taki śmieszny ten dowcip o Odynie był, no, że własnym oczom nie uwierzyłam.
    Dodatkowo - nie jest dobrze analizować z podejściem, że wszystko, co czytam, jest głupie i tępe, bo otóż nie, a nawet jeśli, to był tam taki przykład o belce i oku w którejś z bardziej znanych książek. Analizatorki gonią ałtorkę i nie ustępują w konkurencji pisania andronów. Nie jest dobrze, kiedy zamiast nad opkiem, wyję nad analizą i spieram się z analizatorkami, nie ałtorką, bo to one, a nie opko, podnoszą mi ciśnienie. Ałtorki jedynym grzechem jest to, że pisać nie umie, a pomysły ma średnio głupie, natomiast analizatorek grzechem jest to, że są przekonane o swej nad nią wyższości i staniu na piedestale mądrości. Zamiast nad ego, mogłyby skupić się na tym, co czytają i, przede wszystkim, co piszą. Bo im ktoś jeszcze uwierzy, że tak, jak one mówią, to dobrze jest.

    O co mi się rozchodzi? O parę spraw. Rozbawiło mnie "dobre uniwersum" w tytule, bo jak tak spojrzeć na nie dwa razy, to - zwłaszcza to filmowe - jest pełne nie mniejszych absurdów niż te w opku. Ale nic to, nic to. Trochę gorzej, że analizatorki mówią o poprawności językowej, nie stosując przecinków. Jeszcze trochę gorzej, choć to już chyba osobiste preferencje, że przy okazji analizy nie zapomniały pogardzić trochę tym czy innym pairingiem, bo tak.
    Dalej. Kilka konkretów.
    "Eeeee, nie. Nie ma czegoś takiego jak Asgardczyk. Ja wiem, że Polska język jest trudna, ale jeżeli chodzi o mieszkańców Asgardu, to mówi się o nich jako o Asach. Takie tam, wiecie, nordyckie mitologie." No tak się składa, że wiem. W uniwersum Marvela - które, powiedzmy to sobie szczerze, nie ma prawie nic wspólnego z mitologią - mieszkańców Asgardu nazywa się Asgardczykami (Asgardians, prawdaż). As, o którym wspomniałaś, to po prostu As, coś jak ranga, gałąź; po wojnie Asgardu z Wanaheimem w Asgardzie mieszkali także Wanowie (mieszkańcy, jak sama nazwa wskazuje, Wanaheimu; na przykład Freya). Nazwać Wana Asem byłoby raczej bardzo nie na miejscu i vice versa.

    "Tak, bo jak już widzieliśmy jedną scenę, w której Stark coś pije (przecinek) musimy uznać, że nie rusza się z łóżka (przecinek) uprzednio nie wypijając (wypiwszy) połowy butelki Jacka." Tony Stark jest alkoholikiem.

    "   - On jest synem Laufeya, tak? 
    Laufiego, ale nie przeszkadzaj sobie w rujnowaniu gramatyki. "
    Laufeya jest tak samo (nie)poprawne, jak Laufiego. Działa to na tej samej zasadzie, co Weasley (Łisli) - Weasleya (Łesleja), nie Weasliego (Łisligo). Dodatkowo słowo Laufey w polskim wymówi się nieco inaczej (akcenty; zwłaszcza odmieniając!) niż po angielsku (Laufi), że nie wspomnę o islandzkiej wymowie (Louwej; kto jest ciekawy, niech sprawdzi w internetsach).

    "- W skali od Mishy Collins do Roberta Downey Juniora, jak bardzo aktor jest podobny do postaci, którą gra?" O, i byczek. Misha Collins jest mężczyzną, odmieńże nazwisko, bo wygląda, jakby był Rosjanką, która wyszła za Amerykanina.

    Altair Black

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja i Toldie dziękujemy za wytknięcie konkretnych literówek lub braków w interpunkcji, tu akurat nie zamierzamy się bronić, bo z konstruktywną krytyką nie wygrasz. Przyjąć też przyjmujemy pozostałe zarzuty – tak, wiemy, jak ma się Marvel do mitologii nordyckiej, a temat alkoholizmu Starka został już podniesiony w poprzednim komentarzu, bo nie tylko Ty to zauważyłaś.

      Co do stania na tak zwanym piedestale mądrości, to z całą odpowiedzialnością mogę Cię zapewnić, że nie uważamy się za nieomylne. Dlatego bez spiny przyjęłyśmy Twoją krytykę – trudno nie docenić obszerność i wnikliwości Twojego komentarza. Błędy te poprawimy i w tej materii będziemy dokładniejsze. I bez wnikliwego czytania tej całkiem znanej książki (gdzie notabene wytyczne moralne bywają dość mętne) zarówno źdźbło w oku bliźniego, jak i belkę w oczach naszych dostrzegamy, żeby tak rzec w klimacie. Ergo, zdajemy sobie sprawę, że analizowanie czegoś, gdy samemu ignoruje się swoje własne niedociągnięcia, jest tak trochę bardziej niż nie w porządku. Gdybyśmy miały ochotę podnieść sobie w ten sposób samoocenę, pastwiłybyśmy się nad opowiadaniami dzieci, klasykami, lub rzeczami po prostu przyzwoitymi, żeby sobie udowodnić, jakie to my nie jesteśmy duże i mądre. Jeśli uważasz, że prowadzimy bloga nie dla rozrywki, a po to, by udowadniać światu, że wszystkie płody literackie prócz naszych są głupie i tępe – okej. Szanuję Twoją opinię, ale nie muszę się z nią zgadzać ani się przed Tobą tłumaczyć.

      Tak na marginesie, powiedzmy, że Thorki jednak nie jest jednak jednym z tych sensowniejszych pairingów, choć rozumiem, co kto lubi. Ale czepiam się go nie „bo tak”, tylko dlatego, że nijak do mnie nie przemawia i mam do tego prawo. Dla mnie z kolei istotniejsze są te nieszczęsne przecinki niż to, że zbijamy się z tej pary.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. "Daj spokój, gość przeleciał konia i urodził ośmionogiego źrebaka, ty go jeszcze traktujesz poważnie?" - nie przeleciał, został przeleciany xD Ale tak się czepiam dla zasady, bo wiem, że o tym wiecie, i wspominałyście wcześniej. Analiza przednia. Dawno durniejszego opowiadania nie widziałam. <3

    Sasha

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam pytanie, historia o Lokim-klaczy to z mitów czy z Marvela? Opko jest niby na podstawie Marvela, ale to tak mitowa historia, że wolę się upewnić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To historia z mitologii, choć Sleipnir wystąpił w pierwszej części "Thora". Był pokazany, gdy Odyn pojawił się w Jotunheimie, by ratować synów.

      Usuń
  9. O kurde... Co? Co? CO?! Jestem w zbyt wielkim szoku...
    A poza tym leżę i kwiczę:
    ,,No nie mów. Wychowałeś się razem z bogiem kłamstwa i od razu wyobrażasz sobie, że pod jego serduszkiem właśnie kiełkuje twoje dzieciątko. Daj spokój, gość przeleciał konia i urodził ośmionogiego źrebaka, ty go jeszcze traktujesz poważnie?''
    :D :D :D i:
    ,,Loki oszukałby nawet test ciążowy.'' xD
    Życzę cierpliwości do takich opek - Shina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze ten żart: ,, Oho:
      - Tato, muszę ci coś wyznać. Nie będę owijać w bawełnę: zapłodniłem Lokiego.
      - Wreszcie, od kilku lat wydaje mi się, że Slejpnir zaczyna być trochę powolny, czas przesiąść się na coś szybszego.
      Taki tam, żarcik na rozluźnienie atmosfery. ''
      Cudo^^

      Usuń
  10. Yyy, ale kanoniczny Tony Stark jest alkoholikiem. Komiksy ukazują to dość mocno ("Devil in the Bottle" bodajże), filmy może odrobinę słabiej. Toniowe urodziny-popijawa w IM 2 to niezłe przybliżenie tego, co pokazano w komiksach. Starkowi zdarzało się opuszczać misje albo równo je knocić - właśnie wskutek alkoholu. Tu akurat autorka trzymała się kanonu.

    Co do dzieci Lokiego - oprócz Sleipnira był jeszcze wąż, wilk i Hel półzombinka (i dwoje w miarę normalnych jak na Asgard dzieci). Wcale się Thorowi nie dziwię, że uwierzył w kolejne.

    Opko bolesne do wypęku, tym bardziej, że czytałam wdzięczniejszą wersję tego pomysłu, gdzie Loki podrzuca Avengerom kwiatek w doniczce, mówiąc, że to jego dziecko, i że tylko u nich będzie bezpieczne. Avengerzy nie do końca wierzą, ale Thor zakłada, że po koniu, wężu, wilku i innych et consortesach w roślinkę też w sumie można uwierzyć. No więc hodują, podlewają, czytają bajki, hołubią - aż Dummy tłucze doniczkę. I wypada karteczka "Anturium, podlewać obficie, trzymać w nasłonecznionym miejscu; Flower Power, hipermarket ogrodniczy". :D

    Ija Ijewna

    OdpowiedzUsuń
  11. "Demon in the Bottle", nie "Devil". Sami specjaliści... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezusie Maryjo, kto tak gwałci te niewinne fandomy...

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam to po tych dwóch latach, bo szukałam jakiegoś dobrego Thorki.
    Płaczę ze śmiechu jak to czytam i zastanawiam się co brała AŁtoreczka skoro tak bardzo zgwałciła ten biedny pairing xD
    Pomijam fakt, że chociaż ja sama zaczęłam się tym interesować niedawno to gdybym chciała to napisać jako-tako znałabym te postaci!
    Podsumowując: Ocena piękna i boska (jak Thor bez koszulki, ale ciii on nie musi wiedzieć), a sam fanfick to dno i wodorosty (denne niczym humor Doktorka)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie no! Takiego oka jesżyczę nie czytałam.. nigdy. Przyjaciółka mi go podała i warto było go przeczytać. Warto.. mimo ze opek.jest słaby to uśmiałam się na nim .. więc masz za to plusa.

    Pozdrawiam-Shizu-chan

    OdpowiedzUsuń
  15. Loki który wyrwał się yaoicowemu schematowi ocalił opowiadanie. To nie było uśmiercenie intrygi - to był jedyny sposób na logiczne zakończenie opka (bądźmy szczere - lepiej żartem niż ślubem, trulafem, dzidziusiem niańczonym przez dwójkę wikingów i wszech obecnego pokoju we wszystkich dziewięciu swiatach). Szczerze mówiąc to nawet się uśmiałam i to pozytywnie. Pozatym to jedyne ff z Marvela, które czytałam i w którym loki zachowuje się ,w miarę rozsądku ,jak na lokiego przystało (pomijając oczywiście to szwędanie się samopas z ogonkiem w postaci strażników i to pod postacią ''Lady Loki'' litościwie przemilczę, pomimo że nieco inaczej zapamiętałam uwięzionego Lokiego w filmie, ale nie można się wszystkiego czepiać i brać pod lupę, to znaczy można, ale gdyby každa autorka kluczyła wydeptanym szlakiem kanonu, nie byłoby opek, śmiechu ani (zszarganych nerwów) analiz. To opko jest (w porównaniu z moimi wcześniejszymi doświadczeniami) dobre tylko dla tego, że jest krótkie, niedopracowane. Dzięki autorce, za to że nie poświęciła mu więcej czasu! ::::'D

    OdpowiedzUsuń