sobota, 27 kwietnia 2013

Dwóch braci z przyczepką, czyli co się dzieje gdy Sammy wychodzi na piwo i zostawia Deana z siostrą bliźniaczką i napalonym aniołem



Przyznajcie się, wszyscy wiedzieliśmy, ze w końcu to nastąpi. Analiza Supernaturalowego opka była bardziej niż pewna. Nie było łatwo, bo jak ktoś gwałci na twoich oczach postaci z ulubionego serialu to nie wiesz czy czas kupić shotguna czy szybciej będzie zawiązać pakt z diabłem, bo i tak będzie warto poświęcić swoją duszę. W końcu przez dziesięć lat można odwiedzić jeszcze parę ciekawych miejsc, a masz tę świadomość, że przynajmniej w żadnym z nich nie przeczytasz czegoś tak kiepskiego.
Czego możecie się spodziewać? Pamiętacie jak pod koniec pierwszego sezonu Impala została staranowana przez ciężarówkę i nie wiadomo było czy uda się ją naprawić? To będzie jeszcze bardziej bolesne.
Akcja opka rozgrywa się na początku czwartego sezonu, także jeżeli zależy wam na omijaniu spojlerów odradzamy. W sumie, jeżeli zależy wam na omijaniu wszelkich bolesnych przejawów skrzywionej twórczości to też odradzamy. Ale w takiej sytuacji, co tu w ogóle robicie?
Jeżeli nie wiecie czym jest Supernatural to opowiada on o dwóch braciach, którzy walczą z demonami i przez to często giną. Czwarty sezon skupia się na aniołach, którzy brew obiegowej opinii nie są pierzastymi blondasami ze słabością do harf, ale jak to ładnie ujmuje kanoniczny Cas "żołnierzami Pana", którzy potrafią skopać tyłki. To czy są dobrzy czy źli w rzeczywistości jest często kwestią dyskusyjną.
Naturalnie AŁtorka nie byłaby AŁtorką, gdyby nie wprowadziła do opka siostry bliźniaczki jednego z braci będącej pełnokrwistą Mary-Sue.
Indżojcie!

Analizowane opko: http://www.fanfiction.net/s/6884852/2/The-Other-Supernatural

Analizę przeprowadziły:

Żabencja
Toldie



Witam^^
To moje pierwsze opowiadanie na
Autorka jak widać dąży do maksymalnego suspensu w swojej twórczości. Niestety nie dane nam będzie dowiedzieć się końca tego zdania. Czy chodziło jej o to, że jest to jej pierwsze opowiadanie na zawołanie? na poważnie? na wynos? na wieczność?
Może to jakiś wyrafinowany zabieg literacki a la Młoda Polska, mamy sami sobie dopowiedzieć zakończenie zdania czy coś takiego.
AŁtorka po prostu stawia na integrację artysty z widzem. Czwarta ściana została zburzona. 

Na poczatek małe wprowadzenie. Jest to tylko i wyłącznie moje opowiadanie, tak więc proszę o nie kopiowanie go!
Hehehehehe.

















Fabuła jest w dużej mierze taka jak w serialu, ponieważ na nim właśnie sie opieram. 
Ponieważ na tym właśnie polega idea ff'a droga Autorko, jednak trzeba przyznać, że w jakiś sposób udało Ci się tak olać kanon, że mało z prawdziwego Supernatural tu zostało.

Wprowadziłam jednak wiele zmian.
Czyli fabuła jest w dużej mierze taka jak w serialu tylko, że... nie.
Kanon jest dla słabych!

Chcę jednak coś zastrzec. Większość charakterów pojawiająca sie w opowiadaniu jest odzwierciadleniem postaci z filmu a ja pod żadnym pozorem nie mam zamiaru ich sobie przywłaszczyć. Są one wlasnoscia pana Kripke.
Właściwie to nie. Co prawda Eric Kripke może i jest twórcą serialu i byłym jego producentem, jednak z momentem podpisania kontraktu z wytwórnią wszystkie prawa do postaci posiada Warner Brothers, tudzież stacja CW, która do WB należy.
Wyobraziłam sobie Mistera Kripke, który trzyma Sama i Deana w kojcu dla psów. 

 Postaram sie by owe postacie zachowały swoje cechy.

Postać Mary-Linnette jest całkowicie wymyślona przeze mnie.
Ej a teraz sobie wyobraźcie klasyczną amerykańską rodzinę. Ojciec, John Winchester, mechanik samochodowy, żona Mary, pani domu, dwóch synów, Dean i Samuel. Wszystko super klasycznie, do porzygu amerykańskie, wszyscy mieszkają w miasteczku Lawrence w Kansas, a tu kurna nagle wyskakują z Mary-Linette. Nie wiem co się tutaj stało, ale na to chyba nawet scenarzyści Supernatural musieliby trochę dłużej pomyśleć. 

Rozdział 1
Patrzyłam na śpiącego Deana. Chłopak nie wyglądał zbyt dobrze.
Z pewnością opisując swojego brata, używacie określenia "chłopak". Ja rozumiem, magia synonimów, ale nie do końca chyba o to chodzi.
Szczególnie jeżeli ów brat ma 34 lata i spędził rok w piekle, i zawodowo zajmuje się zabijaniem demonów. Poza tym tyko Bobby może mówić do nich "Boys".

Zresztą kto by wyglądał po pobiciu przez demona;
Alastair był wyjątkowo wrednym dupkiem. Dean znał go z piekła. 
Brzmi to tak, jakby "Piekło" było jakąś rednecką speluną przy autostradzie 66.
*gejowską rednecką speluną. Biorąc pod uwagę wcześniejszego "chłopaka" wszystko nabiera sensu. Jeżeli autorka jest fanką Destiela to ja się wypisuje z tej grupy.
A może nawet spotkali się w tym dziwnym, tracącym grecką wyspą Piekle z poprzednich analiz "Ja, diablicy".
O Boru, biedny Dean, najgorszemu wrogowi bym tego nie życzyła. Nic dziwnego, że nie mógł się po tym otrząsnąć.

Zdziwiłam się bardzo słysząc o co Uriel i Castiel poprosili mojego brata tego dnia. Podobno otrzymali takie rozkazy. Zadaniem Deana było dowiedzenie się kto i dlaczego zabija anioły. W czasie kiedy mój brat torturował demona, ja siedziałam z Castielem w pomieszczeniu obok.
Pijąc kawę i zagryzając keksem.
Tak swoją drogą, gdzie my się znajdujemy? W próżni? W mieszkaniu? W opuszczonym magazynie (bo większość złowrogich rzeczy zwykle dzieje się w opuszczonych magazynach)? Nigdzie nie jest to opisane, a "pomieszczenie" równie dobrze może być przytulną kuchnią, a Dean torturuje demona w salonie.

 To co słyszałam za ściany przerażało mnie. Nie miałam zielonego pojęcia o co chodzi temu cholernemu demonowi. 
Normalnie siedzi tam i daje się torturować przez Deana. Te demony są dziwniejsze z każdym rokiem.
Może Dean czyta mu rzewnym głosem przygody diablicy Wiktorii?
Myśląc nad straszniejszymi rzeczami jakie Dean mógłby mu przeczytać do głowy przyszły mi tylko kiepskie Wincestowe opka na ff.net

 Najgorsze było słuchanie przeróżnych rzeczy o Deanie.
 O Boru, to jest totalnie Wincestowe opko, nawet mogę powiedzieć które.

Chłopak twierdził że nie pamięta nic ze swojego pobytu w piekle, ale z tego co zrozumiałam przysłuchując się ich wymianie zdani,
Wymianie z Danii? Czyżby Mads Mikkelsen wpadł z wizytą?
Taki rodzaj Orgazmusa, przepraszam, Erasmusa.

 wychodziło że Dean pamiętał każdą sekundę. Czemu mi nie powiedział?
Tak, bo Dean tak bardzo lubi siadać sobie z kimś wieczorkiem i opowiadać o tym, co go gryzie.

 To nie wypowiedziane pytanie rozchodziło się echem z mojej głowie.
Czemu, emu, emu, emu...

Castiel wyglądał jakby nie był zbyt zadowolony z tego co się dzieje. 
Keks był zbyt suchy.

Mogłam wyczytać w jego oczach, że nie podoba mu się zmuszanie jej brata do torturowania Alastaira.
Czyjego brata, co się tutaj stało? To jest właśnie ten wielki sekret, to jest zakończenie ósmego sezonu, które jest tak skrzętnie ukrywane przez twórców! Na koniec Castiel okaże się być kobietą!!!
Yyy, w takim razie Castiel jest również bratem Deana...  Zatem jest też bratem bohaterki, zapamiętajcie to.

To właśnie Castiel wyciągnął Deana z piekła. Znaliśmy się zaledwie od miesiąca a ja czułam się jakbym znała go przez całe życie.
Skarbie, to jest tak jakby twój brak bliźniak, na prawdę znasz go przez całe życie.
To, albo bohaterka ma problem z podmiotami w zdaniach.
Albo narrację prowadzi niemowlak.

 Czułam się dobrze w jego obecności, co mnie trochę niepokoiło. W końcu był...Mistycznym stworzeniem. 
Dum dum dum...
Nie karmić, nie głaskać, czasem rzuca odchodami w zwiedzających.

Kimś kto według ludzi, którzy nie znają prawdziwego świata, nie powinien istnieć. Przywykłam do zabijania tak owych istot.
AŁtorce się czknęło chyba, bo nie widzę innego wyjaśnienia tej spacji.

Nagle za stalowych drzwi usłyszeliśmy odgłosy walki.
To Alastair okazał się być Houdinim, wydostał się z więzów i teraz ćwiczy z Deanem capoeirę. To tylko jedna z moich bardziej prawdopodobnych teorii dotyczących rozwoju zdarzeń w tym opku.

 Zerwaliśmy się na równe nogi i pobiegliśmy do "sali tortur". Zaczęłam się gorączkowo rozglądać w poszukiwaniu brata. 
 Bo pomieszczenie to było wielkości hali sportowej i całe zarośnięte drzewami, trudno było go wypatrzeć.
Nie, to Dean jest taki mikry.
Czy "sala tortur" to to samo pomieszczenie, co "czerwony pokój bólu" z 50shitów?
Ta capoeira musiała zboczyć na tę ciemniejszą stronę.

Chłopak leżał na podłodze. Najwyraźniej był nie przytomny.
Oj męcząca ta czkawka. AŁtorko, na to jest prosty sposób. Załóż papierową torbę na głowie, stań na jednej nodze i obracając się wokół własnej osi w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara nuć hymn Korei Południowej. Działa na 100% Nagraj całą akcję i wyślij mi na maila, będą z tego dobre gify.

 Widziałam kilka ran. Wyglądały na głębokie. O Boże czy to kość?
 Widzę bohaterkę, jak na widok złamanego piszczela, który przebił skórę, robi wielkie oczy i pokazuje palcem, ciągnąc Castiela za płaszcz.



Wydałam z siebie krzyk wściekłości, wyciągnęłam z kieszeni srebrny Anielski Nóż, który dostałam od Castiela i rzuciłam się na demona.
Aha, bo Cas to rozdaje te noże każdej napotkanej osobie. Bo jest na co dzień taki miły i przytulalski (szczególnie w czwartym sezonie, w którym dzieje się akcja opka).

 Zaskoczony Alastair nie zdążył odepchnąć ataku i nóż wbił mu się w ramie aż po rękojeść.
Tak BTW, czy tylko ja zastanawiam się gdzie jest Sam? Czy bohaterka już totalnie stwierdziła, że nie ma co zawracać sobie głowy Łosiem?
Stwierdził, ze ma dosyć i idzie na piwo. Jak się później okaże, nie jest to bezpodstawne podejrzenie.

 Demon wrzasnął i uderzył mnie w twarz. 
Aha, dał jej z liścia.


Poczułam jak krew napływa mi do ust a siła ciosu kazała mi się cofnąć kilka kroków. 
Skarbie, to jest demon. Siła ciosu mogła kazać Ci przebić się przez ścianę dwa pomieszczenia dalej.
Ale po drugiej stronie ringu jest Mary Sue, pamiętaj.

Alastair machnął dłonią. 
I jeszcze raz z liścia.

Jego demoniczna siła wzbiła moje ciało w powietrze. Kolejne machnięcie ręką i uderzyłam plecami o przeciw ległą ścianę.
Boru dziewczyno, weź się napij czegoś bo przez tę czkawkę nie da się tego czytać!

 Po chwili bezwładnie ześlizgnęłam się na podłogę.
Usłyszałam czyjąś krzyk. Kiedy otworzyłam oczy, usilnie próbując złapać oddech, zobaczyłam Castiela walczącego z Alastairem.
Który grzecznie czekał w kolejce na bęcki.
Castiel czy Alastair? No bo znając AŁtorkę to Cas mógł być tak miły i puścił kobietę przodem. 

Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i stanął w nich Sam. Jak on nas znalazł?
Użył swojego poroża, żeby połączyć się z internetem i wyszukać waszego telefonu przez moduł GPS. 

 Mnie przeniosło tu tylko dlatego że ja i Dean jesteśmy bliźniętami, pomyślałam nadal nie mogąc złapać oddechu.
Hmm, wyobraźcie sobie, ze się dusicie. Na pewno zastanawiacie się ze stoickim spokojem nad magią bliźniąt jednojajowych.
A swoją drogą to już widzę tę logikę Uriela i Castiela. 
"Dean, potrzebujemy Cię, jesteś jedyną osobą, która może wyciągnąć coś z Alastaira. A ty, Mary-Sue, czy jak ci tam na imię, chodź z nami bo w sumie wyglądacie podobnie."

-Zajmij się Mary, a ja załatwię Alastaira- zawołał Sam do Castiela.
Wreszcie prawdziwy mężczyzna łoś przejmuję kontrolę nad sytuacją. Pewnie nie jest mu łatwo po tych piwach, które wypił kiedy go nie było.

 Anioł spojrzał na mnie a na jego twarzy malował się wyraz zmartwienia i strachu. 
Walczył mniej więcej z takim wyrazem twarzy:


 

kiedy to zauważyłam, uświadomiłam sobie, że wciąż panicznie próbuję złapać powietrze, jak ryba, którą wyrzuciło morze.
Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że zdanie sobie sprawy z tego, że osoba nie jest w stanie nie zauważyć faktu, że się dusi nie wymaga jakiegoś strasznego researchu.
Belka tez tak miała, słyszała, ze ktoś wrzeszczy, a potem docierało do niej, ze to jej własny wrzask.

Podbiegł do mnie błyskawicznie, lecz ja bardziej to wyczułam niż widziałam.
Hmmm, Cas, czuję jak się zbliżasz, czy to nowy psikacz, czy użyłeś wody po goleniu Deana?
Albo tupał jak słonica w ciąży.

 Brak tlenu zamroczył mnie. Poczułam dłoń Castiela na swoich plecach i nagle znów mogłam oddychać, a rozcięta warga się zagoiła.
Zapamiętajcie fakt, iż Cas jest w stanie uleczyć każdego w przeciągi sekundy, będzie wam to jeszcze pomocne.

Podziękowałam mu i poprosiłam o pomoc w podniesieniu Deana. w tym momencie sam zabił Alastaira. 
Brak dużej litery w imieniu czasami może sprawić, że zdanie tak jakby zmienia swoje znaczenie. Tu na przykład nieprzytomny Dean zabija Alastaira.

Siłą umysłu. 
I wszystko jasne.
Użył czaru implozji, moc 250 obrażeń, koszt 30 many. 

Znowu to ćwiczył. Co ten dzieciak robi do diabła, pomyślałam z ulgą i przerażeniem jednocześnie.
Do diabła, hehe hehe he.

Okazało się że Dean jest potłuczony, ma złamaną rękę i kilka żeber. Do tego kości przebiły jakieś narządy wewnętrzne i konieczna była operacja.
Jakieś tam narządy, płuca, serce, jeden pies.
A Cas stwierdził, że od tej pory będzie leczył tylko niezłe szprychy, a Dean do nich się nie zalicza, więc niech siedzi w szpitalu.

Po drodze do szpitala Sam opowiedział mam co zdołał wyciągnąć od Alastaira. 
Kiedy to wyciągnął? W przeciągu tej sekundy poprzedzającej jego zabicie? Siła jego umysłu jest doprawdy niezmierzona.

Z tego wychodziło że to nie demony zabijają pobratymców Castiela. Anioł powiedział że musi coś załatwić i że spotkamy się w szpitalu, po czym zniknął.
Pomocny Cas zawsze do usług, mógłby kurna najpierw zająć się Deanem.
Też wyszedł na piwo?

Sam i ja zawieźliśmy Deana do szpitala gdzie zajęli się nim. Zrobili mu zdjęcia rentgenowskie, jakieś badania w trakcie, których Sam się ulotnił zostawiając mi samochód.
Bo zostawił browca na ladzie a szkoda, żeby piwo się tak marnowało.
Z cyklu Sam Jest Nudną Postacią, Pozbądźmy Się Jej.
Jakieś tam badania, założę się, ze z rozpędu zrobili mu kolonoskopię, skoro lekarzom było to obojętne.

Pól godziny później przyszedł do mnie jakiś szpakowaty lekarz ze zgodą na jakąś operację do podpisania. Podpisałam jakieś papiery po czym spytałam o stan jakiegoś brata. Dean niestety jeszcze nie odzyskał przytomności.
Po operacji przewieźli go do sali, w której - na szczęście - mogłam przebywać. Lekarz poinformował mnie że Dean jest w dość ciężkim stanie i że jeśli przeżyje najbliższe dwanaście godzin, t wszystko będzie z nim w porządku.
Uff, co za ulga. Wystarczy więc, że przeżyje następne 12 godzin i będzie spoko, nie ma co się martwić. Nic dziwnego, że Sammy się ulotnił.

Usiadłam na krzesełku obok łóżka. Ostatnio bardzo się martwiłam. Sam zaczął się dziwnie zachowywać i ciągle się gdzieś wymykał.
Boru, gość ma 30 lat, co może robić?
(Poza spotykaniem się z demonem, który uczy go jak zabijać inne demony siłą umysłu a później uprawiają seks, który sprawi, że fani oglądający te sceny w przyszłości będą się czuć dziwnie, bo aktorzy grający te role wkrótce po nakręceniu tego sezonu pobiorą się, więc zdajesz sobie sprawę z tego jakbyś oglądała ich prywatne seks taśmy)
To ja już wolę żyć w słodkiej nieświadomości, że naprawdę obala teraz kolejny kufel.

 Dean wrócił z piekła i twierdził że nic stamtąd nie pamięta. I nie wiedzieć czemu anioł, który wyciągnął mojego brata bliźniaka z piekła stał się moim przyjacielem.
 Twój brat leży nieprzytomny w ciężkim stanie, opowiedz na więcej o swojej kwitnącej relacji z Castielem.
W końcu zasnęłam lekko przytłoczona wydarzeniami z dzisiejszego dnia.
Opkowa narkolepsja strikes back!!!
Lekko przytłoczona, hehe. Przy apokalipsie i morzu ognia pochłaniającym cały kontynent pewnie poczuje lekki ucisk w gardle, ma dziewucha nerwy.
_
Mam nadzieje, że sie wam podobało ^^
Nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Poziom mojego zachwytu nad tym opkiem waha się gdzieś pomiędzy leczeniem kanałowym a przemawianiem przed audytorium pełnym ludzi na temat, o którym nie mam zielonego pojęcia. Więc masz mniej więcej obraz całej sytuacji.

Liczę również na jakieś komentarze oraz wytykanie mi moich błędów. Będę wdzięczna ^^
Zarówno komentarze jak i wytykanie błędów masz jak w banku.



Rozdział 2 (w którym za Chiny nie dojdziecie kto jest narratorem)
Stanąłem przy łóżku Deana. Ja Sam/Castiel/ Balthazar/ Bóg/ pan Rysio z warzywniaka
Nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Uriel, ten skurczybyk zabijał anioły.
AŁtoreczko - suspens, robisz to źle.

 Chciał zabić i mnie. Pewnie by to zrobił gdyby nie Anna... Uratowała mi życie.
Ej, poważnie nie mam pojęcia o kogo chodzi bo nie przypominam sobie  żeby Anna, która BTW nie wiem, skąd się tutaj wzięła, komuś w szczególności uratowała życie. Tu raczej sytuacja była odwrotna.

Popatrzyłem na Mary. Dziewczyna drzemałam oparta o łóżko brata. Od niedawna ta złotowłosa piękna dziewczyna wzbudzała we mnie dziwne uczucia. 
Na jej widok puszczałem obfite pawie, jak Stan w South Parku.
BTW, Mary-Linnette! Co ty sobie myślisz, panie anioł, boskie imię Mary Sue będziesz skracał?

Kiedy byłem w jej pobliżu chciałem być jeszcze bliżej.
O Boru to najromantyczniejsza rzecz, jaką facet może powiedzieć. "Kiedy jestem blisko Ciebie, chcę być jeszcze bliżej". Cas, ty to potrafisz dobierać słowa.
I skończyło się na tym, że pewnego ranka utknął w jej lewej dziurce nosa i nie chciał wyjść.

 to było dziwne, nowe uczucie.
Czyli, że co, chcesz powiedzieć, że miałeś takie dziwne uczucie tam na dole (copyrights by E.L. James)
A skoro Castiel, który ma stać się kobietą, jest jej bratem/siostrą... Trololo.

Podszedłem do niej i lekko potrząsnąłem jej ramie. Dziewczyna zerwała się na nogi, a jej piękna twarz stężała. 
A nie żyła od jakichś dwóch godzin, skoro widać już stężenie pośmiertne.

Kiedy zauważyła, że to ja ją obudziłem, rozluźniła się i posłała mi uśmiech, na widok którego szybciej zabiło mi serce. Hmmm... Dziwna reakcja, pomyślałem uśmiechając się lekko.
Aha, dziwne, że od razu Ci nie stanął. Przecież ona się UŚMIECHNĘŁA. Prawie uprawialiście przecież seks!
Skojarzyło mi się z tym.

Nigdy nie myślałem, że zaprzyjaźnię się z człowiekiem, ale faktem jest, że tak się właśnie stało. Dean i Mary stali mi się bardzo bliscy.
Aha, przez te całe... siedem odcinków czwartego sezonu, kiedy to pojawiałeś się jedynie, żeby burknąć kilka zdań po czym tajemniczo zniknąć. Totalnie się ze sobą zżyliście. BFF jak się patrzy.

 Bardziej Mary, ale to nie zmienia faktu że ich polubił.
 Kto? Tamten Rysio z warzywniaka?

-Co z nim?- zapytałem.
Bo zostawiłem swoje anielskie moce w domu razem z kluczykami do samochodu.

-Jest w ciężkim stanie. Miał operację i jeszcze się nie obudził. Lekarz twierdzi, że najbliższe godziny będą decydujące, jeśli się obudzi wszystko powinno być z nim dobrze.
 Długo spałam? - odparła podchodząc do okna. 
 Przysięgam, przez chwilę miałam wrażenie, ze to Dean się wybudził, gdzieś w międzyczasie zmienił płeć i łazi sobie teraz po pokoju jak gdyby nic.

 Na dworze było ciemno.
-Dopiero przyszedłem, ale chyba tak. Jest druga w nocy- powiedziałem. Mary rozejrzała się.
-A gdzie Uriel?- zapytała.-Ostatnio zawsze pojawiacie się razem.
Oprócz tych momentów, kiedy ktoś jest potrzeby do walki z demonem, wtedy razem z Samem jadą na piwo i rundkę dartów do najbliższego pubu.

-Uriel nie żyje. To on zabijał anioły i pomógł Alastairowi uciec z pułapki. chciał mnie zabić, ale pojawiła się Anna i zabiła jego- wyjaśniłem wyglądając przez okno.
Bo wątki poboczne są tak nudne, że lepiej je pominąć i kazać jednej z postaci szybko je streścić, żebyśmy nie stracili ani chwili patrzenia sobie w oczy i mentalnego obmacywania się.

-Przykro mi- powiedziała pocieszającym tonem. Nie przepadała za Urielem, ale akceptowała go na tyle żeby nie życzyć mu śmierci.
Aha, bo gość był taki miły i wszyscy go lubiliśmy. 

-Nie szkodzi, nie był najlepszym przyjacielem. 
Taki tam znajomy z  fejsa, nie pamiętam kiedy mnie zaprosił, to co się będę przejmował.

Nigdy się ze mną nie zgadzał. Poza tym chciał mnie zabić.
No to faktycznie niejako wyklucza go z kręgu najbliższych znajomych. 

Spostrzegłemm, że Mary patrzy na Deana zmartwionym wzrokiem. Miałem świadomość że ta dwójka bardzo się kocha, byli bliźniętami i łączyła ich bardzo silna braterska wieź. 
Braterska? Mary tak bardzo przesiąkła klimatem flanelowych koszul, ze urósł jej penis?
No wiesz, skoro AŁtorka totalnie zastąpiła nią Sama to może bohaterka odziedziczyła po nim to i owo.
I jak widać nie są to rogi.

Od śmierci matki opiekowali się młodszym bratem, który nosił piętno demonicznej krwi. Dzieciak zbłądził ostatnimi czasy.
Dzieciak szlajał się po tych spelunach, zamiast się uczyć do matury...

-Martwisz się o niego- zauważyłem. Dziewczyna spojrzała na mnie oczami zaszklonymi od łez.
Jej brat bliźniak umiera właśnie w szpitalu po tym jak został pobity przez demona. Mam pewne przypuszczenia, choć mogę się mylić, ale wydaje mi się, że rzeczywiście może być trochę zaniepokojona jego stanem.
No wiesz, ostatnio była aż lekko przytłoczona. Ale te zaszklone oczy można interpretować jako kolejną oznakę śmierci, w takim wypadku nie da się wymagać od niej zbytniej emocjonalności.

-Tak, po raz trzeci mogę go stracić. Jeśli on znowu umrze nie wiem co zrobię- po policzka popłynęły jej łzy.- Z pierwszym razem udało nam się to cofnąć, co prawda po pół roku, 
E? Może i nie jestem na bieżąco  jeśli chodzi o odcinki, ale za pierwszym razem to nie był ten motyw ze Żniwiarzem? BTW, umierał pół roku?
Tak, tu chodzi o początek drugiego sezonu, gdzie John poświęca się, żeby przywrócić Deanowi duszę. Co znaczy, że nie było go wśród żywych może jakieś 48 godzin po czym udało mu się pozostać żywym prawie dwa lata. Więc nie wiem AŁtorko o co kaman, ale chyba mamy problem.
A w pierwszym sezonie tez otarł się o śmierć, ale ten wielebny z żoną uprawiającą czarną magię to "cofnął".
Ano tak, ale mimo to, to na pewno nie trwało pół roku, wtedy Dean był bliski śmierci przez może 12 godzin?

ale się udało. Za drugim razem trafił do piekła, ale ty go wyciągnąłeś. A teraz to- opuściła głowę zrezygnowana.- twierdzi że nie pamięta nic z piekła, ale ja czuję, że tak nie jest. Ostatnio nic mi nie mówi, ukrywa różne sprawy. Chcę mu pomóc, pocieszyć jakoś, a on co? Zamyka się w sobie, unika tematu. To boli, biorąc pod uwagę to, że kiedyś rozmawialiśmy o wszystkich ważnych sprawach.
Tak, już to widzę, siadaliście razem na dywanie, on rozczesywał Ci włosy i opowiadał o dziewczynach, które ostatnio przeleciał i nowym oleju silnikowym, który kupił do Impali.
Ech, chłopcy tak się zmieniają, gdy wchodzą w okres pokwitania.

 A na dodatek Sam się dziwnie zachowuje, okłamuje nas na każdym kroku. teraz też gdzieś zniknął- powiedziała. 
Przyznaj się, wcale nie jest ci przykro, to po prostu dobra okazja do bycia dramatyczną księżniczką w centrum zainteresowania. 

Po policzkach płynęły jeszcze większe strumienie łez. Nagle poczułem nieodpartą chęć pocieszenia Mary i otarcia łez z jej twarzy. Nie mogąc powstrzymać łez dziewczyna rozpłakała się jeszcze bardziej.
 Brzmi to tak, jakby rzeczywiście chciał otrzeć te jej łzy, a to jeszcze bardziej ją załamało.

Delikatnie złapałem ją za podbródek, podnosząc go lekko do góry tak by Mary na mnie spojrzała. Oczy dziewczyny były zaszklone i zaczerwienione 
Szkło w oczach to nieprzyjemna rzecz.

a z ich kącików wyciekały łzy.
Tak, wiemy. Ostatnie trzy zdania poświęciłaś opisowi łez bohaterki, mniej więcej mamy jasny obraz sytuacji.

 Delikatnie otarłem łzy (alert powtórzeniowy!) z jej policzków po czym przyciągnąłem Mary do siebie i mocno przytuliłem. Dziewczyna objęła mnie lekko, wtulając twarz w moja klatkę piersiową.Oparłem brodę na jej głowie i przymknąłem oczy.
-Wszystko będzie dobrze- szepnąłem. Ta pozycja, trzymanie jej w ramionach, wdychanie zapachu Mary dziwnie mi się podobała.
Zacząłeś już merdać ogonem?
Podobała mu się ta pozycja (...fak je), ta tak zwana zapacha czy Mary?

-Cas, czemu do diaska, obmacujesz moją siostrę?- zapytał ktoś, słabym, zachrypniętym głosem.
O Boru, czyżby to był malutki przebłysk kanonicznego Deana?
Albo to Sam jakoś przytoczył się z tego baru.

Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni, lekko skrępowani tym, że ktoś przyłapał ich na przytulaniu się.
I rzeczywiście, mieszkając z Deanem bohaterka z pewnością żyje w stanie totalnej pruderyjności, gdzie jakikolwiek kontakt fizyczny z innym człowiekiem bez ślubu jest nie do przyjęcia.
Nawet własnych braci przytulała w plastikowym worku ochronnym.
A Dean dalej figuruje jako ktoś, bo co to za różnica.

Spokojnie, to był tylko przyjacielski uścisk. Chciałem ją tylko pocieszyć, pomyślałem chcąc się trochę uspokoić.
Cas, dla pewności nie wstawaj jeszcze przez chwilę. 

-Dean jak się czujesz?- spytała Mary szybkim krokiem podchodząc do brata.
-Wszystko mnie boli i chce mi się pić- wychrypiał chłopak ciągle wpatrując się we mnie.
-Przyniosę ci wody i powiadomię lekarza, że już się obudziłeś- powiedziałam Mary, 
Nie jestem obeznana w temacie, ale raz, ze w nowocześniejszych szpitalach są jakieś przyciski powiadomienia lekarza lub pielęgniarki, dwa, nie jest to dziwne, ze to bliski ma latać po szpitalu jak kot z pęcherzem, by powiadomić o wybudzeniu chorego?
Kobieto, olej wodę, daj mu whiskey!!!

po czym wyszła zostawiając mnie i Deana, samych.
-Co jest miedzy wami?- spytał Dean nie odrywają ode mnie wzroku.
Kochamy się i planujemy ślub na jesieni. Poza tym Sam chodzi z demonem, zostajesz w tyle, Dean. 

-Nic próbowałem ją tylko pocieszyć- wyjaśniłem. Dean patrzył na mnie podejrzliwym wzrokiem.
Tak to się teraz nazywa "pocieszyć". Co prawda nie jest to najlepsze imię dla dziecka, ale myślę, że łaciński odpowiednik się nada. 
- O, jaki słodki bobas, jak ma na imię?
LEVAMENTUM.
Ups, chociaż patrząc na imiona rodziców to w sumie może się przyjąć.
Za każdym razem, jak padnie to imię, gdzieś w oddali błyskawica przetnie niebo i rozlegnie się grzmot...

11 komentarzy:

  1. O,analiza opka z Supernatural!Fajnie,że na Was trafiłam.Dobre,ubawiłam się.
    Szukałam właśnie fanfików i Wy wyskoczyłyście.
    Jak w starym dowcipie o kobiecie z fabryki maszyn do szycia,która usiłowała wynosić części z fabryk ii złożyć własną maszynę,ale nie mogła,bo jej karabin wychodził,tak ja szukam dobrych fanfików i tylko destiele wychodzą...

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ja już przestałam się łudzić, że na FF.net znajdę po Polsku coś strawnego co nie byłoby Wincestem albo Destielem.

      Usuń
    2. Ja tam lubię Destiel, jeśli jest w miarę kanoniczne, ale muszę przyznać, że niektóre twory wywołują u mnie gęsią skórkę ;-;

      Usuń
  2. Przeczytałam resztę.Bardzo fajne.
    A to "Ja,diablica" to miało trzy częsci analizy?


    chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. A,znalazłam na fejsie,fajnie.A chyba wyszła druga część "Ja potępiona" czy coś takiego.W supermarkecie widziałam.Pewnie też by wyszła z tego świetna analiza albo dwie.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety muszę Cię zasmucić, albowiem wyszły nie dwie, a aż trzy części tej wspaniałej... sagi? Jeszcze nie przejawiam tak masochistycznych odruchów, żeby brać się za kolejne części.

      Usuń
  4. Rozumiem!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do fragmentu:
    Chciał zabić i mnie. Pewnie by to zrobił gdyby nie Anna... Uratowała mi życie.
    Ej, poważnie nie mam pojęcia o kogo chodzi bo nie przypominam sobie żeby Anna, która BTW nie wiem, skąd się tutaj wzięła, komuś w szczególności uratowała życie. Tu raczej sytuacja była odwrotna.

    Castiel rozmawiał z Urielem, który zaproponował mu, żeby stanął po tej samej stronie co on i pomógł w doprowadzeniu do apokalipsy. Gdy Cas się nie zgodził, Uriel postanowił go zabić, przeszkodziła w tym Anna, która zabiła Uriela i uratowała Castielowi życie. Było coś takiego w serialu :D

    Zakochałam się w waszych analizach, poprzednia książki "Ja, Diablica" była świetna!

    OdpowiedzUsuń
  6. "Witam^^ To moje pierwsze opowiadanie na
    Autorka jak widać dąży do maksymalnego suspensu w swojej twórczości. Niestety nie dane nam będzie dowiedzieć się końca tego zdania. Czy chodziło jej o to, że jest to jej pierwsze opowiadanie na zawołanie? na poważnie? na wynos? na wieczność?
    Może to jakiś wyrafinowany zabieg literacki a la Młoda Polska, mamy sami sobie dopowiedzieć zakończenie zdania czy coś takiego.
    AŁtorka po prostu stawia na integrację artysty z widzem. Czwarta ściana została zburzona."

    Nie nooo, to akurat wina FFNet, który wycina wszystkie linki, łącznie z tym do swojej strony głównej. Oczywiście, aŁtorka mogłaby zajrzeć do opublikowanego przez siebie tekstu, zobaczyć, że coś urwało, i rzecz edytować, ale umiejętność edytowania na FFNet tak wiele osób przerasta...

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko Zgrozo, gdyby nie Wasze komentarze, jedna butelka whisky by nie starczyła ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham.
    Hiperwentyluję.
    Śmieję się.
    Wielbię.
    Umieram.
    Ja idiotka.
    Wy mistrzynie.
    ( Tak bardzo dynamicznie - wzorowane na Ja diablica <333333333333 Wzpaniałym dźele łiteraćkim )

    OdpowiedzUsuń