sobota, 2 lutego 2013

Harry Potter i milusio- puszysta strona Severusa S., czyli jak zachować zimną krew w przypadku porwania.

Witamy!
Tym razem jedynie po tygodniowej przerwie zapraszamy na kolejną analizę AŁtoreczkowej twórczości. Ale zanim pozwolimy Wam wejść w świat idiotyzmów, braku kanonu i tradycyjnych dialogów z dupy wziętych pozwolimy sobie na chwilę bezczelnej autoreklamy.
Otóż, od kilku dni można nas wielbić również na Twarzoksiążce, gdzie mamy swój fanpejdż klikać tutaj. Będziemy na nim informować o nowych analizach, możliwe że również pojawią się tam inne treści, które niekoniecznie nadają się do naszej analizatorni, a z literaturą kiepską jak najbardziej mają sporo do czynienia. Zapraszamy do lajkowania a bez zbędnej zwłoki zapraszamy do analizy.
Tym razem udajemy się do świata J.K. Rowling, przynajmniej tak nam się wydaje, bo jeżeli rzeczywiście J.K. napisałaby coś takiego prawdopodobnie ktoś złapałby za widły. Będzie dużo dennych dialogów nieprzystających zupełnie do charakteru postaci, dowiemy się, że założyciele Hogwartu tak na prawdę należeli do polskiej szlachty, a Harry, pozbawiony instynktu samozachowawczego i choćby odrobiny inteligentnego myślenia zgubi się schodząc na śniadanie.
Indżojcie!

Przedmiot analizy:



Zanalizowały:
Żabencja
Toldie

1. Listy i Porwanie
Severus Snape wrócił właśnie z zebrania Wewnętrznego Kręgu. Jak zwykle stan jego zdrowia dosyć daleko odbiegał od normy. Na jego szacie widać było reszki zaschniętej krwi.
„Jak zwykle” — to znaczy, że cierpiał na nieustający krwotok/menstruację? Święty Mungo powinien chyba zareagować…
Stan zdrowia mocno odbiegający od normy po spotkaniu "Wewnętrznego Kręgu". Studiuję wystarczająco długo, żeby wiedzieć o co chodzi. Czas na kefirek, Severusie.

Wszedł do swojego gabinetu, z jednej z szuflad wyciągnął fiolkę z wygrawerowaną litera ‘S’. W środku była granatowa, lekko połyskująca substancja. Niezawodne lekarstwo na kaca autorstwa babci Snape. Wypił ją i zrobił sobie długą, odprężającą kąpiel.


Google nigdy nie zawodzi.

Jadł właśnie przygotowaną prze z skrzaty kolacje, gdy nagle jego spokój przerwało wtargnięcie sowy z listami.
Sowa wyważyła drzwi i zaczęła okładać Snape'a torbą listonosza. 

Z szokiem rozerwał dobrze znaną pieczęć,
Niewykluczone, że Szok to imię sowy, dosyć pasujące biorąc pod uwagę sposób w jaki weszła do pomieszczenia. 
Jesz kolację, a tu Szok!

której nie widział od dobrych 17 lat. „Lily? Jakim cudem?” pomyślał. Gdy przeczytał zawartość ręka mu zadrżała. Usiadł na krześle, mrucząc pod nosem przekleństwa.

Kochany Severusie!
Jeżeli czytasz ten list oznacza to, że nie zdążyłam Ci powiedzieć…
A mówię Ci teraz, bo miewam się całkiem dobrze.
(Chyba że sowa leciała 17 lat, coś w klimat tego dowcipu o nieświeżym gołębiu.)

Otóż jesteś biologicznym ojcem Harry’ego Pottera. Zapewne jesteś ciekaw, kto o tym wie. Prawdę zna tylko Rowena.
Ta Rowena Ravenclaw, która zmarła gdzieś w XI wieku? To jakaś apokalipsa zombie, czy ten list przyszedł z tego sielskiego wymiaru, w którym bawią Geralt i Yennefer?
Jeżeli prawdę zna tylko Rowena, to powiedziałabym, że ich tajemnica jest dosyć bezpieczna.


Ten gif nigdy mi się nie znudzi.
  

Nie powiedziała Ci tego, bo złożyła przysięgę wieczystą.
Rowena mu tego nie powiedziała? Urządzają sobie cotygodniowe seanse spirytystyczne czy co? 

Myślisz pewnie, że to pomyłka. Nie, to jest najszczersza prawda. Gdy Harry się urodził, Rowena rzuciła na niego starożytne zaklęcie, by przypominał z wyglądu Jamesa.
A zrobiła tak...
1. ...aby James się nie domyślił, że jego żona przyprawiła mu rogi 
2. ...bo James jest przystojniejszy od Severusa
3. ...bo ma to na celu zmylenie Voldemorta
4. …po kija?
5. Bo Imperatyw Blogaskowy ją zmusił.  

To zaklęcie przestanie działać, gdy Harry otworzy swój list.
Wyobraźcie sobie taki motyw podczas śniadania w Wielkiej Sali — Harry czyta list, i w okamgnieniu wydłuża mu się nos i przetłuszczają włosy…

Przypominam, złożyłeś przysięgę, że będziesz chronił wybrańca – naszego syna. Powiedz mu o jego pochodzeniu, zaklęcie adopcyjne zatrzymało jego moc i nadmierny łojotok na głowie, dlatego lepiej będzie, jeżeli przeszkolą go założyciele.

Twoja na zawsze Lily

„Ja? Ojcem tego dupka, Pottera? To chyba żart” pomyślał Snape.
"To chyba jakieś jaja" pomyślała Toldie, zastawiając się, gdzie AŁtorka przetrzymuje porwany kanon.
To nie są jaja. Severitus to już konkretna odmiana potterowych fanfików, gdzie Snape ex dupa dowiaduje się, że Harry jest owocem jego lędźwi, tak samo Snarry, gdzie dupa i lędźwie też występują, ale... w nieco innym kontekście.

Nagle wstał. Przypomniało mu się, co Czarny Pan mówił na zebraniu śmierciorzerców. Otóż Lord zamierzał o północy z 30 na 31 lipca zabić Pottera na Privet Drive 4. ” Ale do 30 lipca jest jeszcze czas” pomyślał, wziął szklankę i napił się Ognistej Whiskey Odegna, która uśmierzyła jego cierpienia.
Sevcio jak zwykle trzyma poziom postaci skomplikowanej i rozdartej wewnętrznie.
Obawiam się też, że ta whisky nie tak się nazywała.
Nie no, pewnie, mamy czas, przecież nie ma się co spieszyć, nie żeby ktoś tu był w niebezpieczeństwie bliskiej śmierci. BTW, to się nazywa prokrastynacja.

Na drugi dzień skoczył do Ish, aby porozmawiać z przodkami.
To brzmi mniej więcej jak: na drugi dzień skoczył do spożywczaka po kilo ziemniaków i koperek do krupniku. 
Nie wiem, co to jest Ish, słownik mi mówi, że znaczy to „mniej więcej” albo „wyrażenie często używane zamiennie z «shit». Mam coraz dziwniejsze odczucia co do tego opka. Chyba że to chińska świątynia kultu przodków, a Snape zaraz odkryje swoje przeznaczenie:



Jak gdyby nigdy nic, wszedł do salonu, gdzie Najwyżsi właśnie kończyli śniadanie. Było ich czworo. Godryk Gryffindor w czerwonych spodniach, białej koszuli, czerwonym żupanie. Miał jasne blond włosy i niebieskie oczy. Obok niego siedział wysoki mężczyzna w zielonych spodniach, czarnym żupanie i czarnym płaszczu.
Doceniam risercz odzieżowy, ale jakoś mi się nie wydaje, by strój typowy dla szlachty środkowoeuropejskiej — zwłaszcza polskiej — był przesadnie popularny w krajach anglosaskich.
Ja za to dziwię się, że AŁtorka nie zapisała nic o ich niesamowitej urodzie i arystokratycznych rysach twarzy, myślałam, że to już standard w opkach. 

Miał włosy w kolorze ciemny blond i czarne oczy. Był to Salazar Slytherin. Po przeciwnej stronie stołu siedziała wysoka kobieta w jasno-niebieskiej sukni. Miała brązowe włosy i zielone oczy – Rowena. Obok niej siadziała pulchna niebieskooka blondynka w żółtej sukni – Helga
- Severus! Dawno cię u nas nie było – powiedział Salazar.
- Jest sprawa. Mam syna. Musicie go wyszkolić – wyjaśnił krótko Snape.
Snape się nie patyczkuje, od razu przechodzi do rzeczy.

- Musimy? A to niby, dlaczego? My nic nie musimy – odparł arogancko Godryk.
Pełen godności jeden z założycieli Hogwartu, jeden z czterech najwspanialszych czarodziejów jacy przyszli na świat. Ogarniacie, o co mi chodzi?

- Wiem, ale on jest potomkiem waszej czwórki.
Jak to, całej? To znaczy zdarzało się przecież, że ktoś był potomkiem jednego z założycieli Hogwartu, ale żeby tak całej czwórki? Nieźle musieli szaleć w tym Hogwarcie, widocznie nie tylko Dumbledore'owi zależało na becikowym.
Cśśś, bo jeszcze aŁtoreczki podłapią ten motyw!

- Jak to?! Jego matką jest przecież… – zaczął Gryffindor.
- Lily Evans – dokończył za niego Severus – Tak moim synem jest Harry Potter – odparł widząc szok i niedowierzanie na twarzach Najwyższych – Przyprowadzę go 15 siepnia o 11.00 – powiedział i deportował się z charakterystycznym trzaskiem.
Powinien jeszcze tupnąć nogą dla zwiększenia efektu.
Okej, zatrzymajmy się na chwilę — facet, który cierpi na nieustającą menstruację, dostaje list od nieżyjącej od 17 lat kobiety, która informuje go, że ma z nim syna — a to, że ów syn wygląda kubek w kubek jak mąż tej kobiety, nie ma znaczenia, bo to dzieło innej kobiety-zombie, która nie żyje od średniowiecza. Napojony whisky facet udaje się do Shitu, gdzie w salonie zastaje całą czwórkę najwyższych jedzących śniadanie, każe im trenować swojego syna i zapowiada, że przyprowadzi go w Święto Wojska Polskiego. Coś pominęłam?

W tym samym czasie na Privet Drive 4
Pewien czarnowłosy chłopiec w wieku ok. 16 lat, z oczami koloru avady
— Dzień dobry, w czym mogę służyć?
— Poproszę trzy kilo avady, tej jadowicie zielonej.
Bo "zielony" jest taki passé.

miał na czole bliznę w kształcie błyskawicy, która odróżniała go od innych czarodziejów.
Bo poza tym nikt by go nie rozróżnił w tłumie, Anglia musi być ciekawym krajem, ze swoimi tłumami ciemnowłosych, niskich szesnastolatków o zielonych oczach. 
Którzy masowo się zaokrąglają w czasie wakacji i później odkrywają swoją prawdziwą orientację.

Tak, to był Harry Potter, najsłynniejsza osoba w całym magicznym świecie. A sławę tę uzyskał, ponieważ gdy miał rok zaatakował go Lord Voldemort, największy czarnoksiężnik dwudziestego wieku, który chciał zabić chłopca, gdyż istniała przepowiednia, że będzie on jego klęską.
Jeszcze raz, kto będzie czyją klęską? 

Jednak zaklęcie uśmiercające odbiło się od chłopca i uderzyło w rzucającego frisbee. Zapewne akcja przeniosła się do Central Parku.

Czarny Pan zniknął, a Harry zyskał sławę. Później Potter jeszcze kilkakrotnie spotkał Voldemorta, lecz zawsze wychodził z tych opresji zwycięską ręką. 
Nie chcę się przesadnie czepiać, ale brzmi to mniej więcej jakby co roku rozgrywali turniej tenisa stołowego, a nie walczyli na śmierć i życie.

W czerwcu podczas akcji GROMu w Departamencie Tajemnic zginął jego ojciec chrzestny. Harry postanowił zabić Voldemorta i taki sam los szykował dla Bellatriks Lestrange w ramach zemsty za śmierć Syriusza, gdyż to właśnie ona się do niej przyczyniła. 
****************************************************************
Była godzina 11.00.
- Już czas – mruknął do siebie Snape i teleportował się prosto do pokoju Pottera. Chłopak nic nie zauważył. Dalej spał niespokojnym snem, przewracając się z boku na bok i cicho jęcząc.
„Jak słodko wygląda, kiedy śpi.”
Tyle opek widziałam, że nawet kazirodczego slasha mogę się teraz spodziewać…
Przepraszam, ale skoro AŁtoreczka nie trzyma się kanonu to przynajmniej mogłaby zainwestować w jakąś spójność postaci. Skoro Snape tak hejtuje Harry'ego, że nazywa go dupkiem, to jednak mało prawdopodobne, aby na jego widok zaczął się rozklejać, jak to Potter słodko ślini się w poduszkę. 
Może się w niego wpoił?

Zadumał się Severus, zreflektował się jednak po sekundzie „Starzejesz się, Snape”.
W takim wypadku musi to być jakiś ostry przypadek demencji starczej. 

 Usiadł na jednym z krzeseł, wpatrując się uporczywie w chłopca. Po chwili namysłu użył delikatnie żelu Legilimencji, by sprawdzić, co śni się młodemu Gryfonowi.
Bella rzucająca drętwotę na Syriusza. Black wpadający za zasłonę.
„Będzie ciężko” pomyślał Snape.
No, skoro już Bellatrix zaczyna rzucać Drętwotami, zamiast zabrać się za porządną Avadę, to możemy się domyślić, że sytuacja jest dosyć napięta. 

- Obudź się Potter, Potter – warknął.
Harry przez chwilę myślał, że mówi do niego Lucjusz Malfoy z snu, lecz gdy otworzył oczy okazało się, że zwraca się do niego jak najbardziej realna osoba. Chwycił za różdżkę i wymierzył ją w swojego „ulubionego” profesora.
A przepraszam, gdzie on miał ukrytą tę różdżkę?
Jakby Ci to powiedzieć... Była na swoim stałym miejscu.

- Potter, spokojnie. Nie chcę ci zrobić krzywdy – powiedział spokojnie Mistrz Eliksirów.
- Akurat! Zwiążesz mnie i oddasz Voldemortowi!
Skąd mu przyszło do głowy akurat wiązanie?
Harry jest zaspany, nadal nie wie czy to jawa czy ten erotyczny sen, w którym on i Volde... ok, już przestaję.

Jakim cudem się tu dostałeś?! Przecież żaden śmierciorzerca nie powinien móc przedostać się przez osłony! Czego ode mnie chcesz?! – wrzeszczał.
- Nie tutaj. Pakuj się, zabieram cię stąd. Nie, nie do Voldemorta, tylko w bezpieczniejsze miejsce.
I w godzinę później siedzieli we dwóch w wagonie pełnym sklątek tylnowybuchowych — wszak odrobinę bezpieczniejszym od siedziby Voldemorta.
Za przeproszeniem, chyba już to przerabiałyśmy w innym opku, co jest bezpieczniejsze niż chroniony super efektywnymi zaklęciami rzuconymi przez Dumbledore'a dom przy Privet Drive, gdzie za Chiny ludowe Voldek nie może się dostać?

- Nigdzie z tobą nie pójdę! – krzyknął znowu Harry. Była zaskoczony. Snape nigdy nie używał imienia Czarnego Lorda.
Ekhm, tak w całej akcji Twój Nauczyciel Eliksirów Siedzi w Twojej Sypialni i Patrzy Jak Śpisz akurat to jest najdziwniejsze.

Profesor nie zdążył odpowiedzieć, gdyż do pokoju wpadł wuj Vernon ze swoją przerażoną żoną.
- Zamknij się, ty dziwolągu! Ja ci zaraz pokażę – wrzasnął wuj od progu i już miał zamiar uderzyć przerażonego Harry’ego, który zakrywał głowę, szykując się na cios, gdy Snape warknął i używając pięści, ogłuszył mężczyznę.
Snape po kryjomu brał lekcje boksu, chciał zerwać ze swoją opinią wychudłego nietoperza i przybrać trochę mięśni przez wakacje. 

 Do pokoju weszła ciotka Petunia.
Która wraz z zasadą "jeden przeciwnik na jednego bohatera" czekała na swoją kolej na korytarzu?

- Snape? Ty? Tutaj? – krzyknęła.
- Witaj, Evans. Kope lat. Powspominałbym stare czasy, ale nie ma czasu. Za jakieś pół godziny będzie tu Czarny Pan, więc pakuj się i uciekaj – odparł rozeźlony Snape, jego plan ratowania Pottera nie obejmował, spotkań, ze starą znajomą z podwórka.
Włam się do mugolskiego domu, narób mnóstwo hałasu, nie załóż zaklęć wyciszających i dziw się, że mieszkańcy robią awanturę.

 Ciotka Petunia wybiegła i po chwili dało się słyszeć odgłosy pakującej się rodziny Dursley’ów.
I tak zupełnie bezrefleksyjnie posłuchała czarodzieja, którego nie widziała kilkanaście (jak nie więcej) lat, a który pojawił się znikąd w jej domu i jeszcze ogłuszył jej ślubnego?

Wuj Vernon po chwili zamieszania, wstał lekko się chwiejąc, spojrzał wściekle na Snape i wybiegł z pokoju.
- To wy się znacie? – spytał zaskoczony Harry. Ciotki w Hogwarcie sobie nie potrafił wyobraź.( przecież to tępy Harry Potter)
Czyje to słowa? Harry'ego, bo ma problemy z samooceną/schizofrenię, Snape'a, Petunii czy narratora? O_o
Hmmm, to się nieczęsto zdarza, żeby AŁtoreczka była tak krytyczna wobec swoich bohaterów, ale w tej chwili jestem pod wrażeniem. Gratuluję refleksji nad własną twórczością. 

- To o pakowaniu dotyczyło również ciebie, Potter – mruknął Snape.
- Nigdzie nie idę, już mówiłem – odparł uparty Harry.
- W takim razie… Petrificus totalus.
Dokładnie, co będziesz się patyczkował Snape, nie można było tak od razu?
Albo związać go we śnie i zakneblować... *Christian G. approves*

Chłopak nagle poczuł, że nie może się ruszać. Wodził przerażonymi oczami po suficie. W tym czasie Mistrz Eliksirów sprawnie spakował jego rzeczy, a następnie chwycił dzieciaka za rękę i trzymając w drugiej kufer deportował do swojego domu. Tam położył chłopca na kanapie i już chciał mu zacząć wszystko wyjaśniać, gdy nagle poczuł palący ból Mrocznego Znaku. Zapał się kurczowo za ramię.
- Zaczekaj, Potter. Jak wrócę to wszystko ci wytłumaczę – warknął i deportował się do siedziby Mrocznego Pana.
Dla Harry’ego była to najgorsza noc w życiu. 
Na pewno? A czy najgorszą nocą w życiu Harry'ego nie była ta, kiedy w drugiej klasie po feralnym meczu odrastały mu kości w całej ręce? A może ta pod koniec trzeciego roku, kiedy okazało się, że nie uda mu się doprowadzić do ułaskawienia Syriusza i nie będzie mógł się do niego przeprowadzić? A może jednak ta, w której na jego oczach zamordowano Cedrica i odrodził się Czarny Pan? Nie? A może chodziło o tę noc, w której zmarła najbliższa mu osoba, i to po części przez niego, czyli Syriusz? Jednak nie? Czyżby rzeczywiście najgorszą nocą w życiu Harry'ego ma się okazać ta, którą spędził nieruchomo na kanapie?

Leżał unieruchomiony na kanapie w salonie Mistrza Eliksirów, osoby, której nienawidził równie mocno jak Czarnego Pana. Bał się, że Snape go zabije lub zrobi mu krzywdę, ale jednocześnie zszokowany był tym, że profesor obronił go przed wściekłym wujem Vernonem.
Dokonał tak bohaterskiego czynu, ale nie przesadzajmy z heroizowaniem Severusa, bo się chłopak speszy.

 Snape długo nie wracał. Harry czekał, ale w końcu zasnął.
Sytuacja była tak napięta, emocje sięgały zenitu tej NAJGORSZEJ NOCY W ŻYCIU HARRY'EGO, że włączyła mu się automatyczna blogaskowa narkolepsja.

Mistrz Eliksirów wrócił dopiero o czwartej nad ranem. 
Nieźle zabalowali u Voldka, facet musi niezłe imprezy kręcić. 
I ja tam byłem, eliksiry piłem...

Wszedł do salonu, a tam na jego zielonej sofie spał słynny Harry Potter, Zbawca Czarodziejskiego Świata. Zupełnie o nim zapomniał.
Ognista Whisky i tym razem spełniła swoje zadanie.

Snape wziął koc i nakrył nim chłopca. Ściągnął z niego spodnie niewerbalnie zaklęcie unieruchamiające i poszedł się wykąpać i położyć spać.
Wyjaśnienia później, najważniejsze jest osiem godzin snu, bo inaczej Snape wstanie cały zapuchnięty.

2 Wyjaśnienia
Gdy rano, Snape wszedł do salonu, Potter leża zamyślony tam gdzie go położył w nocy (kanapa) Dziękujemy Ci, o AŁtoreczko, bez tego byłabym pewna, że Harry śpi na parapecie w łazience.

i rozglądał się po pomieszczeniu. Salon był w kolorach zielonym i czarnym tapeta na ścianach była zielona szafka na książki czarna, i stół z krzesłami również przy kominku waz z fotelami Obok przy ścianie znajdowała się zielona kanapa na, której siedział Harry.
Doszczętnie pozbawiony instynktu samozachowawczego skoro jeszcze nie spitolił.

- Widzę, że się obudziłeś –powiedział Snape na przywitanie.
No shit, Sherlock.

- Dzień Dobry, gdzie jestem? – Zapytał Harry, tonem, jakim mówi się o pogodzie, chociaż był cały przerażony.
Cały, bo nie tylko jego ręce były przerażone, stopy i łokcie również chciały uciekać w popłochu.
Chciały, ale ich właściciel po najgorszej nocy w swoim życiu siedział na kanapie i podziwiał wystrój wnętrza.

- W moim domu. Snape Major.- padła odpowiedź.
Nam też miło pana majora poznać:


- Aha, czemu mnie Pan uratował skoro mnie pan nienawidzi? – pyta Harry
- Ponieważ złożyłem przysięgę wieczystą, że będę Cię chronił…. i………. –mówił Snape.
Za przeproszeniem, ale chyba nie tylko mówił, ale i nastawiał bobków.

Harry nie mógł uwierzyć, że wielki Mistrz Eliksirów się jąka po chwili zrozumiał, dlaczego
-Jestem twoim ojcem- wyjąkał, Snape
NOOOOOOOO!

 - To nie może być prawda, to jakiś żart –mówił zdziwiony Harry
- Nie mam zwyczaju żartować w takich sprawach …. Harry- powiedział Snape pierwszy raz w życiu używając imienia swego znienawidzonego ucznia.
Za każdym razem, gdy mówię komuś, że jestem jego ojcem, jestem całkowicie poważny. 

- Jakim cudem!?– sapnął Harry
No wiesz, kiedy Snape poznał Lily… A potem jakoś poszło.

- Od kiedy Pan wie?- zapytał Harry
- Od tygodnia- oparł Snape
Rzeczywiście się nie spieszył. Prokrastynacja, Snape, kiedyś cię to wykończy.

- Dumbledore wie?-pytanie Harrego
Tak, osobiście polecił im metodę kalendarzyka. 

- Nie, i wole, żeby tak zostało. –zaznaczył Snape
Pewnie, po co największy czarnoksiężnik i osoba, która chroniła Harry'ego od dnia jego narodzin, ma o czymkolwiek wiedzieć.
Bo jeszcze upomni się o swoje kalendarzykowe potomstwo i zgarnie całe becikowe!

- Kiedyś byliśmy nawet parą, poszliśmy do Hogwartu, a wtedy wtrącił się ten cały James Potter.
Kto był parą? Snape i Dumbledore? Zaraz się okaże, że Drops wie o wszystkim, a Lily była tylko surogatką. 
A może Lily to jedna wielka mistyfikacja:


O Boru, internety zaczynają mnie poważnie przerażać.

 Ona poszła do Gryfindoru, a ja do Sliterinu.
Aha, tak właśnie, tam dokładnie poszedłeś. 

 Gdy skończyłem Hogwart, byłem młody i głupi, lubiłem może Ona cię przekona
...lubiłem nie dokańczać zdań.
Proszę, niech ktoś zrestartuje AŁtoreczkę, chyba nam się zawiesiła.

 – powiedział Snape wyciągając kopertę z kieszeni szaty.
- Pokaże Ci twój pokój – powiedział Snape.
Już zdążył mu wszystko urządzić? Coś czuję, że przez ten tydzień Snape siedział w Ikei dopasowując nowe zasłonki do poszewek na pościel do pokoju Harry'ego. 

Poprowadził swojego syna, krętym ciemnym korytarzem po schodach obok były zdziwione obrazy przedstawiające przodków Snape, od tej pory i Harrego. 
Od tej pory, bo przodkiem się zostaje dopiero wtedy, kiedy ktoś się dowie, że jest częścią rodziny. 
Czy ktoś mi powie czym są zdziwione obrazy? To jakiś styl w sztuce nowoczesnej?

Weszli na piętro a tam były rząd czarnych mahoniowych drzwi. 
Coś mi się wydaje, że na zakupy w Ikei Snape wziął ze sobą niejakiego C. Greya. Mahoń przemawia do nich obu. Założę się, że Grey namawiał Severusa na czerwoną farbę do pokoju Harry'ego.

 Snape poprowadził Harrego do pokoju zaraz przy drzwiach.
Pokój obok drzwi, to lubię.

Otworzył drzwi był to pokój z wielkim łożem z baldachimem
Ja już znam takie klimaty. Zaraz zaczną śpiewać „In sleep he sang to me...”
Zaraz przeczytamy długi opis łańcuchów, lasek i batów. 

pościel zielona, duża czarna szafa, z boku brązowy stolik i 2 duże czerwone fotele. I wielkie okno dające dużo światła. Naprzeciwko wejścia duże białe drzwi prowadzące prawdopodobnie do łazienki.
Albo i nie...

- Spotkamy się w jadalni za godzinę, na śniadaniu, obiad o 14, kolacja o 20 –odparł Snape
i wyszedł pozostawiając Harrego pokoju.
Ogólnie jestem twoim ojcem, to jest twój pokój, obiad o 14, narka. Snape ma jeszcze sporo książek o tytułach zbliżonych do "Jak wychowywać nastolatka" do przeczytania.

Potter usiadł na łóżku, i spojrzał na pieczęć na kopercie –lilia. 
Czujecie, lilia bo jego matka miała na imię Lily, czy ktoś jeszcze dostrzegł tę dyskretną zależność?

Otworzył list i przeczytał:

Kochany Synku!
Jeżeli czytasz ten list znaczy to, że ja nie żyje. Zapewne jest już dorosły (ten list), dlatego chcę Cię powiadomić, że twoim ojcem jest Severus Snape, jeżeli wszystko dobrze poszło to jest nauczycielem w Hogwarcie i znacie się. 
Jeżeli nie, to sytuacja jest trochę do dupy, ale nie łam się, założę się, że jest równie zniewalająco przystojny i czarujący jak w czasach, kiedy go poznałam.

Jeżeli zastanawiasz się skąd się wziąłeś
Kiedy Snape bardzo lubi Lily, to przytula się do niej bardzo mocno…

spytaj swojego ojca on Ci wyjaśni, jeżeli już tego nie zrobił.
To najbardziej okrutny sposób na zwalenie na kogoś pogadanki o pszczółkach i bocianach.

 Znając Severusa i jego podejście do Jamesa, to nie ułatwiał Ci sprawy. 
Wyrysował mu cały proces w najmniejszych szczegółach, żeby nie było nieporozumień odnośnie tego co zaszło. Mam nadzieje, że Harry'emu spodobała się kolekcja lateksowej bielizny.

Posłuchaj uważnie: Snape nie jest takim zimnym draniem, za jakiego wszyscy go uważają, to tylko poza, w rzeczywistości to miły, opiekuńczy, czuły facet.
Aha, w wolnym czasie lubi głaskać małe kotki i obserwować wspaniały świat okrzemków.

PS. Niech powie Ci o Najwyższych.
Bo mi się już nie chce pisać.

Twoja mama Lili Evans-Potter.
A jeśli jest to jakaś intryga mająca na celu wywabienie Harry’ego z domu, gdzie ma magiczną ochronę, a Snape jest tylko narzędziem?
…I po co ja pytam?

3 Wakacje
Po pół godzinie Harry udał się na poszukiwanie jadalni, bo nigdy, w domu Snape nie był, a nie chciał się spóźnić.
First things first. Ja rozumiem, że gość go porywa i w ogóle, ale spóźnienie się na obiad byłoby szczytem chamstwa. BTW jak wielki musi być dom, skoro na kolację z pokoju trzeba wychodzić pół godziny wcześniej?
Na pewno tak wielki, jak w "Tajemniczym ogrodzie", gdzie było blisko sześćset pokoi. A Harry zaraz usłyszy dziwne zawodzenie, Snape go zignoruje, ale później w którymś z pokoi znajdzie przywiązanego do łóżka panicza Malfoya.


 Więc błądził po olbrzymim ciemnym domu, który kojarzył mu się z wystrojem na Grimuld  [ekhu, ekhu] Place 12. Za piętnaście minut miał być w jadalni, ale nie mógł znaleźć drogi, więc usiadł na schodach i oddał się smutnym rozmyślaniom.
Harry Potter – ten, który znalazł kamień filozoficzny, zabił bazyliszka, uwolnił Syriusza, pojedynkował się z Voldemortem podczas Turnieju Trójmagicznego i przeżył wypadki w Ministerstwie – załamał się i usiadł na schodku, bo nie mógł znaleźć drogi do jadalni.
To podstęp Voldemorta. Kiedy wszystkie inne środki zawiodą, po prostu nie daj mu trafić do jadalni, umrze z głodu po drodze. Takie genialne. 

W tym samym czasie.
Snape posiedział trochę pokrążył polatał trochę pofurkotał po swoim gabinecie. I obserwował w myśli Harrego, który nie wiedział gdzie jest jadalnia i próbował ją znaleźć. Snape śmieszyło to. Gdy chłopak się podał na obiad chyba i nie mógł dojść do celu Snape pomógł chłopakowi.
Nagle Harry zaczął słyszeć głos Snape w swojej głowie: ,, Zejdź tymi schodami na parter „.
Potter był zszokowany,, co jest zwariowałem?, że słyszę głosy „ pomyślał.
,, Używam telepatii. W potężnych czarodziejskich rodach występuje cos takiego, …„
– tłumaczył Snape.
,, Mógłbym gadać z Ronem i Hermioną„
- myślał Harry.
Prawdziwy Harry pewnie pomyślałby coś w stylu „Mógłbym podsłuchiwać myśli Malfoya, może bym się czegoś dowiedział” , no właśnie, prawdziwy.
Chciałabym jedynie zwrócić uwagę na nowatorstwo w stosowaniu przez AŁtoreczkę cudzysłowów  w tym zdaniu. W rzeczywistości to nie są cudzysłowy, to przecinki, widzicie jakie genialne?

,, Nie Potter, gdybyś mnie trochę słucha, to byś wiedział, że występuje to tylko między członkami danego rodu.„
Przepraszam, skoro jesteśmy w fanfiku, to mogę mieć Skojarzenie?
…Między członkami, hehe.

- warknął w myślach Snape.
,,.Przepraszam. Podsłuchujesz moje myśli„
– warknął Harry.
,,Wielki postęp Harry Potter przeprasza. A teraz zejdź tymi schodami, na parter „ – myślał z ironią Snape.
Harry zgodnie z instrukcjami Snape, doszedł do jadalni. Był to spory pokój z tapeta taką samą jak w salonie. Duży stół z białym obrusem. A Nietoperz siedział u szczytu stołu. 
Znaczy się, jako element wystroju wnętrza? 

Gdy Harry usiadł, Snape pstryknął palcami a na stole pojawiły się potrawy. Po posiłku, Harry udał się do swojego pokoju. I zaczął czytać pierwszą książke z brzegu, była to książka o eliksirach. Tak się zaczytał, że prawie spóźnił się na obiad potem kolacja i spać i tak Harremu minął tydzień. 
I tydzień mu minął w ciągu jednego dnia, yeah... 

10 komentarzy:

  1. Okej, zatrzymajmy się na chwilę — facet, który cierpi na nieustającą menstruację, dostaje list od nieżyjącej od 17 lat kobiety, która informuje go, że ma z nim syna — a to, że ów syn wygląda kubek w kubek jak mąż tej kobiety, nie ma znaczenia, bo to dzieło innej kobiety-zombie, która nie żyje od średniowiecza. Napojony whisky facet udaje się do Shitu, gdzie w salonie zastaje całą czwórkę najwyższych jedzących śniadanie, każe im trenować swojego syna i zapowiada, że przyprowadzi go w Święto Wojska Polskiego. Coś pominęłam?

    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeejku dawno się tak nie uśmiałam. Współlokatorki chciały mnie wysłać do psychiatryka :D

    a tak btw to bardzo dobry pomysł ze stroną na fejsie. Już polubiona i teraz będę śledzić każdy Wasz ruch, muhaha ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Snape Major! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Harry zjadł, poszedł czytać, potem obiad, kolacja, i tak zleciał mu tydzień" - epicki opis jest epicki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze strony Snejpiego:
    Wow mam syna.
    Wow ktoś chce go zabić.
    Wow napiję się.
    Wow te zasłonki takie ładne.
    Wow on taki ładny jak śpi.
    Wow porwanie.
    Wow libacja u Voldzia.
    Wow czytam sobie w myślach.
    U po co marnować czas i tekst ? ;D
    Analiza jak zwykle wspaniała, przez was utwierdzam się w przekonaniu, że jestem zboczona.
    ( Buaahahahha chyba tylko mi się nie chce logować i się nie podpisuję )

    OdpowiedzUsuń
  6. czy ktoś może mi powiedzieć..ten...ten obrazem z kimś w ciąży...
    To Snape Major ( XD ) czy ja jestem jakaś nienormalna? Snape w ciąży? Żeńska wesja Snape'a w ciąży? Bliźniaczka Snape'a w ciąży?
    kurwa, co tu się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  7. hahahahah, jeju, kocham Was!

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest świetne :D Trafiłam przez przypadek, ale śmiałam się na cały głos, aż babcia z drugiego pokoju się zapytała z czego się śmieję xD Pozdro, na pewno będę czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pozdro z podłogi XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Zbyt wiele dziwnych rzeczy jak na jeden ff. ;_; Ratunku.

    OdpowiedzUsuń