niedziela, 10 lutego 2013

Harry Gosling Stu Potter i Dziedzictwo Steve'a Jobsa

Witajcie!

Jednodniowa obsuwa nie jest chyba strasznym grzechem, a nawet jeśli, mamy nadzieję, że nowa analiza zmyje nasze winy. W dzisiejszym odcinku Harry co prawda nie zaokrągli się przez wakacje ani nie poczuje niewyjaśnionego pociągu do Malfoya, ale za to stanie się tak Zajebisty, że w miesiąc powtórzy materiał z pięciu lat nauki i dostanie uprawnienia aurora, niezmiennie będąc przy tym skromnym i wdzięcznym. Zewsząd sypią się stosy galeonów, Ron szpanuje smoczą skórą, Hagrid rozniósł Las Vegas, najbardziej jednak zaskoczy nas Syriusz. Ponadto obowiązkowo letnia susza, Szkolne Przedmioty z Dupy Wzięte, najwyższe oceny z sumów i pozwolenie na rzucanie Zaklęć Niewybaczalnych; jak widać, Harry ma jaja, nawet trzy.
Indżojcie, waść!

Przedmiot analizy: 

Blogaska zanalizowały:
Toldie
Żabencja

Rozdział I -Sowia Poczta
4 Październik 2005


Tegoroczne lato dawało się we znaki wszystkim mieszkańcom Pirvet Drive w Surrey.
Oczywiście jak każde lato w Potterowskich opkach. Rowling raz opisała w swojej twórczości wakacyjną suszę i już wszyscy uważają, że Anglia każdego lata przechodzi na klimat pustynny.
Nie dość, że dramatycznie suche lato, to jeszcze rozkosznie kanoniczny błąd w nazwie Privet Drive <3.

 Ludzie skryli się w wnętrzach swych chłodnych domów, otwierając na oścież okna w płomiennej nadziei choćby małego powiewu wiatru. W domu numer 4 siedziała na kanapie rodzina Dursley’ów oglądając jakiś teleturniej,
Rodzina Dursley'ów jest tak mało ciekawa, że AŁtorka nie pokusiła się wyróżnić z niej poszczególnych domowników. 
Wątpię też, że wszyscy Dursleyowie zmieścili się na jednej kanapie, Dudziaczek przecież co roku przybierał na masie.

 można by pomyśleć, że to całkiem normalna rodzina, gdyby nie to, że na I piętrze w sypialni na łóżku siedział 
Prosimy o werble dla zajebistości!!!

Harry Potter.
Oh yeah!
To znaczy – masz Pottera w sypialni, jesteś nienormalny? Może Ginny powinna się jeszcze zastanowić…

Był to czarnowłosy chłopiec w okularach można by pomyśleć, że to zwykły nastolatek, ale wyróżniał go mały szczegół.
Można by powiedzieć, że to zwykły szczegół... itd.

Ów chłopiec był czarodziejem i to diabelnie dobrym.
Był to jego znak szczególny, bardziej charakterystyczny od blizny na czole. Nawet był wpisany w jego paszport.

Właśnie studiował książkę pt. „Transmutacja dla zawansowanych”, a że były wakacje  można by powiedzieć, iż było to bardzo dziwne. Jednak Harry, pamiętając naukę przed SUM-ami pluł sobie w brodę, że nie poświęcił na naukę więcej czasu 
"Pluć w brodę" odnosi się jednak do tego co się powiedziało, a nie zrobiło. Tak tylko mówię. 
Hm, gdybym przez większość roku była bardziej zajęta spotkaniami GD, no i niedawno stoczyła walkę z Voldemortem i umarłby mój ojciec chrzestny, w wakacje na pewno zapluwałabym sobie brodę w środku nocy.

i postanowił nadrobić wszystko w wakacje. Można śmiało powiedzieć, że mu to się udało, bo przerobił materiał z 5 lat z transmutacji, eliksirów, zaklęć, zielarstwa, opieki nad magicznymi stworzeniami, astronomii, historii magii i obrony przed czarną magią, choć wcale nie musiał, bo był z tego najlepszy w całej szkole.
Czy tylko mi się wydaje, czy AŁtorka chce przez to powiedzieć, że Harry jest niesamowicie zdolny, i można by powiedzieć, iż od tej chwili będziemy do niego mówić Harry Stu?
Zważywszy na to, że wyniki sumów przychodzą zazwyczaj w lipcu, powtórzył 5 lat w niecały miesiąc, a nawet wszczepienie sobie mózgu Hermiony nie pomogłoby… hello, Harry Stu.

 Harry skończył czytać lekturę o godzinie 23, odłożył książkę i położył się spać; zasnął natychmiast.
Uwaga, Blogaskowa Narkolepsja atakuje!

O dziwo, nic mu się nie śniło, bo Harry zaczął ćwiczyć oklumencję i bardzo się w tym poprawił.
A AŁtorka napisała to tylko po to, żeby jeszcze raz podkreślić zajebistość Harry'ego. Czy wspominała już o tym, że przez wakacje mocno przypakował, wada wzroku mu się cofnęła i od teraz nazywa się Ryan Gosling?



***
Nazajutrz obudził go dziwny widok-na jego biurku siedziało rzędem siedem sów,
Jak to, czyżby jego zajebistość przytępiła mu trochę słuch?
Ale nie węch. Biurko optakane przez siedem sraków… ekhm, sów musi nieźle dawać.

które mu się bacznie przyglądały, gdy zauważyły, że się obudził rzuciły się na niego, bo każda chciała dostarczyć list pierwsza.
Harry Potter nie czeka na pocztę, to poczta czeka na Harry'ego Pottera. 

Harry szybko poodwiązywał listy i paczki, by sowy szybko wyleciały. Zapomniał, że są dziś jego szesnaste urodziny, ale myślał, od kogo są te listy.
AŁtorka w tym zdaniu nie tylko chce nam powiedzieć, że Harry jest niesamowicie skromny zapominając o swoich urodzinach, lecz także ma zdolności telepatyczne pozwalające mu określić kto w ostatnich dniach wysyłał mu sowy.

 Nie zastanawiając się długo, porwał pierwszy list
Nie jestem specjalistką, ale czy porwanie listu nie utrudnia przeczytania jego treści?
Nie Harry'emu, on zapewne często robi z listów puzzle w ramach rozrywki dla umysłu.

 i ze zdziwieniem stwierdził, że jest na nim pieczęć Ministerstwa Magii. Powoli i starannie rozpieczętował list i zaczął czytać:

Szanowny Panie Potter, mam zaszczyt przedstawić oceny, jakie Pan uzyskał ze
Standardowych Umiejętności Magicznych; oto one:
PRZEDMIOT
TEORIA
PRAKTYKA
Obrona przed czarną magią
Wybitny+
Wybitny+
Transmutacja
Powyżej Oczekiwań
Wybitny
Zaklęcia i Uroki
Wybitny
Wybitny
Eliksiry i Antidota
Powyżej Oczekiwań
Wybitny
Zielarstwo
Powyżej Oczekiwań
Wybitny
Opieka nad magicznymi stworzeniami
Wybitny
Wybitny
Astronomia
Powyżej Oczekiwań
Zadowalający
Historia Magii
Zadowalający
————–
Wróżbiarstwo
Powyżej Oczekiwań
Zadowalający
Gratuluję tak dobrych wyników i życzę dalszych sukcesów w nauce!
Zdał Pan 9/12 przedmiotów nauczanych w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
Pana oceny są wystarczające do kształcenia się na aurora.
W szóstej klasie będzie się Pan uczył pięciu przedmiotów obowiązkowych
m.in. Obrony Przed Czarną Magią, Transmutacji, Zaklęć i Uroków, Zielarstwa, Eliksirów i Antidotów.
Ma Pan możliwość wybrania czterech dodatkowych przedmiotów takich jak:
Historia Magii, Wróżbiarstwo, Astronomia, Opieka nad magicznymi stworzeniami, Starożytnych run, Mugoloznawstwa, Numerologii i trzech nowych przedmiotów takich jak: Rasoznawstwo, Ziołolecznictwo, Księgoznawstwo. Przypominam, że trzeba wybrać przy najmniej dwa dodatkowe przedmioty.
                                                                                           Z wyrazami szacunku:
  Czarodziejska Komisja Egzaminacyjna

OK, zacznijmy od początku. Harry zdając sobie sprawę z luk w swojej wiedzy zaczyna kuć ostro po nocach, mimo tego dostaje praktycznie same najwyższe oceny z egzaminów (swoją drogą, ja nie wiem jak AŁtorka zmusiła się do dania mu czegoś poniżej wybitnego). Następnie list z wynikami egzaminu dostaje nie z Hogwartu, lecz z samego Ministerstwa. To nie wszystko. Naturalnie Ministerstwo dokładnie wie, co wspaniały Harry Potter, niech jego włosy zawsze będą w idealnym porządku, chce robić w przyszłości i w liście dokładnie mu to wyjaśnia. 
To wszystko w połączeniu z tym rasoznawstwem brzmi trochę podejrzanie... Czyżby Harry nie był zwyczajnym Harrym Stu, a Ubermenschem?

Harry siedział jak oniemiały i wpatrywał się z pięć minut w list, nie mógł wprost uwierzyć, że może zostać aurorem, ma W z eliksirów. Zastanawiał się:
-Jakim cudem do tego doszło, ale co tam, ważne, że mogę zostać aurorem.
Jasne, Harry. Spitoliłeś egzamin praktyczny ale Imperatyw Blogaskowy jest z tobą. 
Może jednak nie aurorem, tylko AŁtorem?

Sięgnął po następny urzędowy list i zaczął czytać:

                                 Szanowny Panie Potter!
Chciałbym Pana przeprosić za szykany i przykrości z mojego powodu.
Ale przejdźmy do rzeczy. 
Racja, nie ma co się rozpisywać w nieskończoność. Ach, ci politycy, mogliby nawijać o pierdołach całą wieczność. 

Piszę do Pana z dobrymi wiadomościami. Jako Minister Magii zezwalam Panu na użycie magii poza szkołą i użycie Zaklęć Niewybaczalnych. Dostaje Pan licencję na teleportacje i świstokliki.
Ma Pan uprawnienia jak dorosły auror.
Właściwie to rób sobie co chcesz. Nie to, żebyś był niepełnoletni, a ta decyzja stałaby w sprzeczności z zasadami Ministerstwa, czy coś w tym rodzaju.
Niedługo wybudujemy też Panu świątynię, a dziewczęta już składają zamówienia na bransoletki z Pańskich włosów łonowych.

                                                              Korneliusz Knot
P.S. Śmierdzę i mam wszy.

Harry znowu dostał szoku:
Dobrze, że nie wylewu. Czy na pewno dobrze?

 może używać magii poza szkołą, może robić to, co dorosły auror. Był to najszczęśliwszy dzień w jego życiu. Zostało mu jeszcze pięć listów. Sięgnął po pierwszy z nich i od razu rozpoznał pismo swojego najlepszego przyjaciela Rona:

                                                    Cześć Harry!
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Mam dla ciebie dobrą wiadomość:
profesor Dumbledore przybędzie, by cię zabrać z domu twojego wujostwa.
Jestem w Kwaterze Głównej z Hermioną i nie możemy się doczekać, kiedy
Cię zobaczymy. Mój tata awansował; został szefem Departamentu Walki z Ciemnymi Mocami. To ważna fucha ma pod sobą 70 ludzi głównie aurorów.
Aha, Dumbledore przybędzie po Ciebie dziś o godzinie 19:00. Bądź już spakowany i czekaj na niego przed domem.
                                                   Do szybkiego zobaczenia:
Ron

O Boru, co teraz? Zaraz okaże się, że Hermiona została nowym dyrektorem Hogwartu, a od tej chwili Obrony przed Czarną Magią będzie uczył Zgredek.
Z tą Hermioną to chyba masz rację, bo skoro Ron rozporządza czasem Dumbledore'a, to chyba został zdegradowany do jakiegoś przynieś-wynieś-pozamiataj.
(I nie stawia się dwukropka po końcowych pozdrowieniach w liście, tak na marginesie)
                           
Do listu była przywiązana paczka sporej wielkości. 
Biorąc pod uwagę dotychczasowe wydarzenia prawdopodobnie zawiera górę galeonów, bo Weasleyowie nie mają gdzie już ich upychać w domu.

Harry rozerwał papier i na łóżko wyleciał komplet 5 tomowej „Encyklopedii Zaklęć i Uroków” oprawionych w skórę smoka.
Aha, to jest właśnie prezent w stylu Rona, książki z zaklęciami. 
Wiesz, skóra smoka, pokazać się chciał. Pewnie w ramach prezentowego rewanżu oczekuje dwóch wagonów piwa kremowego.
(BTW, jeśli piszemy tytuł kursywą, nie używamy już cudzysłowu)

 Harry się zastanawiał, skąd Ron miał tyle pieniędzy na prezent. Doszedł do wniosku, że to pan Weasley zaczął dobrze zarabiać w tym nowym departamencie.
Na pewno Molly postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i prowadzi teraz nowy program w telewizji- "Perfekcyjna Wiedźma w Domu."

Kolejny list był od Hermiony:

                        Drogi Harry!
Wszystkiego najlepszego, dużo szczęścia z okazji 16 urodzin. Jestem z Ronem w Kwaterze.
Kwater to gdzieś pod Birmingham?

 Mam nadzieję, że Ron przekazał ci, że profesor Dumbledore przyjeżdża po Ciebie dziś. Mam nadzieję, że mój prezent ci się spodoba, tylko się nie złość i nie tup nóżkami, że to jest książka, nawet nie jedna tylko trzy. Jest to trzy tomowa książka pt. ,,Najsilniejsze Eliksiry’’, bo musisz się podciągnąć z eliksirów.
                                                                   
 Do zobaczenia
                                Hermiona
O mujeju, czyżby to była krztyna ponaglającej do nauki, kanonicznej Hermiony? *łezka*

Kolejny list był od Hagrida, który życzył mu wszystkiego najlepszego i podarował książkę dotyczącą Opieki nad magicznymi zwierzętami pt. „Niebezpieczne stwory i jak się z nimi obchodzić” oraz wspaniałą myślodsiewnię z czerwonego kryształu.
Hagrid to chyba w Vegas był ostatnie trzy miesiące, bo z pensji gajowego to chyba myślodsiewni nie kupi, o ile dobrze pamiętam, to była dosyć niespotykana rzecz.
I skoro kryształowa, to chyba musiał te kasyna przejąć siłą.

Harry’ego to niezmiernie dziwiło: wszyscy przysyłają mu książki, chyba coś knują. 
Tak, Harry wszyscy chcą ci przez to powiedzieć, żebyś się ogarnął, bo twoje ego nie mieści się już w dormitorium. 
Chyba że to spisek, Hogwartu i Ministerstwa, by go wyszkolić na Turbo Aurora Ubermenscha Goslinga Stu, a potem będzie wysłany do samotnej walki z Voldim.

Musi się dowiedzieć tylko co. Ale najpierw musiał nacieszyć się myślodsiewnią i wypróbowywał ją, a potem zaczął czytać następne listy.
Następny list był od profesora Dumbledore’a:

Kochany Harry!
Wszystkiego najlepszego i spełnienia marzeń. Przybędę dziś po Ciebie. Mam nadzieję, że mój prezent ci się spodoba, choć bardzo trudno było go zdobyć. 
Ale nie przejmuj się, przecież jestem dyrektorem Hogwartu, najwyżej potrącę to z gwiazdkowych premii nauczycieli. 
A co, trudność zdobycia prezentu jest wprost proporcjonalna do jego szkaradności?

Uważaj na niego i opiekuj się nim.
Ta druga koperta zawiera testament Syriusza. 
Hahaha, wszystkiego najlepszego, nie zapominaj, że twój ojciec chrzestny nie żyje. Wesołego dnia urodzin. 

Nie musisz już mieszkać z wujostwem, jak przeczytasz testament to się wszystkiego dowiesz i będziesz tam mieszkał z opiekunem, bo sam nie możesz, bo jesteś niepełnoletni to będzie dla ciebie szok, ale będzie to… profesor Snape.
Dumbledore nie jest najlepszy jeżeli chodzi o budowanie napięcia. Poza tym wydaje mi się, że to najmniej zaskakujący obrót spraw ever. Bo kto inny mógłby być ultimate opiekunem Harry'ego jak nie Snape?
Już sobie wyobrażam minę Dumbla, kiedy stawiał ten wielokropek i chichrał się pod nosem "Ale będzie siurpryza!".

 Wiem, że to trudne, ale zrozum…
Połączenie mu zerwało podczas pisania tego listu, czy co?

Z poważaniem:
Albus Dumbledore

Harry sięgnął po małe pudełeczko i aż zabrakło mu tchu. Było w nim najprawdziwsze jajo feniksa. 
Fawkes okazał się kobietą! Też tak kiedyś miałam, ale ze świnką morską. Trzeba było szybko przechrzcić Bunię na Boona. A nawet nie lubiłam tej postaci z Lost. 
A swoją drogą, co niby ma z tym jajem zrobić? Wysiedzieć? Czy doprawić sobie jako trzecie?

Harry jeszcze z pół godziny mu się przyglądał bo się zawiesił, gdy sobie przypomniał o testamencie Syriusza. 
Niewiele Harry'emu potrzeba, żeby odsunąć te straszne myśli o zmarłych przyjaciołach. 

Szybko rozerwał kopertę i zaczął czytać:

Testament sporządzony 15 stycznia 1995 roku.

Ja, Syriusz Black, zdrowy na ciele i umyśle wszystko, co posiadam przekazuję Harry’emu Jemsowi (Dżems, huehuehue) Potterowi, czyli,  mianowicie:
=>dom, przy Grimmauld Place 12,
=>skrytkę numer 456 w banku, (na pewno PKO BP) w której znajduje się 25,5 mln galeonów,
Aha, milionów. I na czym on niby się tego dorobił? W ramach małej anegdotki, kwota 25 500 000 galeonów  odpowiada 127 500 000 brytyjskich funtów, co mniej więcej odpowiada 637 500 000 polskich złotych. Syriusz współzałożył Apple gdzieś w międzyczasie czy co?
Steve Wozniak długo się zastanawiał, dlaczego Steve Jobs nosi ze sobą piersiówkę i pije z niej co godzinę.

=>dwór w Anglii nazywający się teraz Potter Amon (Re),
=>oraz przekazuję mu klucze do grobowca rodzinnego i domu w Dolinie Godryka; owe klucze przekazali mi rodzice Harry’ego Pottera przed śmiercią.
Klucze do RODZINNEGO GROBOWCA? WTF? Po pierwsze, kto zamyka grobowce na klucz? Może Potterowie lubią być odwiedzani? Albo mają odpasioną kaplicę rodzinną... Po drugie, czy Potterowie współpracowali z mafią, czy sprzedali swoją duszę diabłu, że mieli taką kasę? 
Albo też robili w Apple. I na boku mieli zespół rockowy, w końcu według Żonglera Syriusz to w rzeczywistości Stubby Boardman, wokalista Hobogoblinów, który podczas koncertu został trafiony w ucho rzepą. Może Huncwoci to reszta instrumentarium, a Lily była ich groupie menedżerem?

Właściciel testamentu:                 Świadek sporządzania:
Syriusz Black                                Remus Lupin 
                                                      Albus Dumbledore
                                        
Harry odłożył list i zatracił się w zamyśleniach. Ocknął się po chwili i po przemyśleniach ucieszył się, że nie będzie już musiał mieszkać z wujostwem. 
Grunt to pozytywne myślenie. BTW, nie muszę nic mówić o tym przedwiecznym zaklęciu, które chroniło Harry'ego dopóki jest z rodziną, dzięki ofierze swojej matki?
Znając opkowy kanon, jakimś niesamowitym sposobem zostało przeniesione na dom Snape'a.

Zbliżała się 15:00 i zszedł na dół, na obiad (Aj, tak blisko, a mogłoby być śniadanie!) i od razu zaplanował sobie oznajmić cioci i wujkowi, że to ostatni dzień w tym domu.
-Ciociu, wujku … no i ty Dudley.
... oraz ty, dziwny chłopcze, o którym zawsze zapominam.

 Chciałbym wam powiedzieć, że to jest mój ostatni czas w tym domu.
Hę? Jaki czas? Teraźniejszy? Przyszły? Zaprzeszły złożony?

 Już więcej się w nim nie pojawię. Chyba, że podczas odwiedzin, choć to mało prawdopodobne- oznajmił, czekając na ich reakcje.
O dziwo, ciocia nie wyraziła żadnych emocji. Powiedziała tylko :
-W porządku.
- Whatever - powiedziała, sztachając się blantem.

Natomiast wuj Vernon ucieszył się niezmiernie. Śmiał się do rozpuku. A Dudley? Dudley zapytał:
-To znaczy, że już tu nie będziesz mieszkał?
-Tak, mój inteligentny kuzynie. Chyba widzisz mnie po raz ostatni.
Nie wiadomo, czemu Dudley zmarkotniał.
Bo nie będzie kogo już tłuc?
To jest ta scena, w której powinniśmy zobaczyć ludzką stronę Dudleya. Niestety AŁtorka zagłuszyła ja próbą zaimponowania czytelnikowi zajebistością Harry'ego.
A Vernon chyba dalej się rechotał, skoro nie zareagował na taką oczywistą chamówę.

Harry po zjedzonym obiedzie udał się do swojej sypialni, by się spakować.
Spakował wszystkie swoje wszystkie rzeczy, bo wiedział, że już tu nie wróci w związku z tym musiał rzucić na kufer zaklęcie powiększające. Zabrało mu to dużo czasu i gdy skończył, to dochodziła 19.
O boru, to jakieś super długie zaklęcie musiało być. Trzy godziny? Nawet Winchesterom inkantacje tyle nie zajmują. 
Skoro na jaju skupił się aż pół godziny... To Harry Stu czy Internet Explorer? Hańba, skoro Syriusz jest dla Microsoftu konkurencyjnym gigantem komputerowym.

 Szybko ubrał się i za pomocą czarów zniósł kufer na dół przed dom, i usiadł na ławce by poczekać na profesora Dumbledore’a.
W krzakach któryś ze śmierciożerców dotknął Mrocznego Znaku, zachwycony, że tak gładko poszło.

5 komentarzy:

  1. Jeśli się nie mylę, to analizowany przez Was blog pisze chłopak, nie dziewczyna - wystarczy uważnie przyjrzeć się treści, używa form męskoosobowych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha. Padłam i nie wstanę.
    Do mojego kochanego HP wsadziłyście wzmiankę o spn <3
    A co do analizy.......... ( Ja Dumb ) Jest świetna !

    OdpowiedzUsuń
  3. To feniksie było zajebiste. I rechoczącym Veronie. Po prostu padłam i nie wstaje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny blog! Wasze komentarze są bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuję się ogłuszona. Poważnie. Co wszyscy ałtorzy/ałtoreczki mają z tym jajem feniksa? Ptak zajebiście wygląda i dlatego tak się nim jarają? No błagam, zwierzęta to odpowiedzialność. To tak jakby kupić komuś psa, mimo że nie przejawiał chęci do opieki nad nim... Bo nie pamiętam, żeby kanoniczny Harry chciał mieć feniksa.

    OdpowiedzUsuń