niedziela, 21 października 2012

Część trzecia szarości pana G., w której dowiadujemy się skąd wzięły się jego pieskie odruchy

Wróciłyśmy (znowu)!
Tym razem mamy nadzieję, że na stałe. Przygotowaliśmy dla was kilka niespodzianek, które mamy nadzieję uda nam się zrealizować jeszcze w tym tygodniu. 
Aby wynagrodzić wam długie czekanie w tym tygodniu przygotowałyśmy coś niesamowitego. Oto jest, legendarna kuśka pana Greya w pełnej akcji!
Będzie się dużo działo, poznamy prawdziwą tożsamość Christiana, jego upodobanie do przyprawiania ludzi oraz nabierzemy pewności, iż Ana wychowała się wśród amiszów. Będzie bardzo religijnie a na osłodzenie analizy zaproponujemy kilka utworów pasujących klimatem do treści.
Indżojcie i niech Bór szumiący ma was w swojej liściastej opiece.

Przedmiot analizy:
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" autorstwa E. L. James

Analizę przeprowadziły:
Toldie
Żabencja




W końcu docieramy do strony, kiedy Christian dowiaduje się, że Ana jest extra Virgin. Nie ma co, jak na powieść, podobno erotyczną trochę nam to zajęło, ale cóż, zayebistość widocznie potrzebuje czasu.
Dla dobra ludzkości wycinamy kilkanaście stron, na których znajduje się kontrakt. Tak, nie mylicie się, Pisak zamieściła tu dosłownie cały kontrakt. To coś jakbyście rzeczywiście czytali umowę licencyjną zamiast po prostu kliknąć „zgadzam się”. Fragment równie ciekawy jak instrukcja obsługi suszarki dlatego robimy [ciach!].

– Chciałabyś coś dodać? – pyta grzecznie Christian. 
Kuźwa. Alem sem nogę wygięła! Ale chędogo! Nie mam pojęcia. Kompletnie mnie zatkało. Patrzy na mnie i marszczy brwi. – Jest coś, czego nie zrobisz?
– Nie wiem.
– Jak to nie wiesz?
Wiercę się na krześle i przygryzam wargę.
– Nigdy nic takiego nie robiłam.
– Cóż, a kiedy uprawiałaś seks, spotkałaś się z czymś, na co nie miałaś ochoty?
Po raz pierwszy od naprawdę dawna oblewam się rumieńcem.
Nie chcę nic mówić, ale Ana oblewa się rumieńcem statystycznie raz na stronę, więc „dosyć dawno” jest widocznie bardzo subiektywnym pojęciem w tym przypadku.

– Możesz mi powiedzieć, Anastasio. Musimy być wobec siebie szczerzy, inaczej to się nie uda. 
Znamy się przecież aż kilka dni, możesz więc całkowicie zaufać osobie, która jest twoim stalkerem, chociaż nic o mnie nie wiesz.
To samo zdanie może powtórzyć jej przyszły spowiednik.

Wbijam wzrok w splecione dłonie.
– Mów.
– Cóż... jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu, więc nie wiem – odpowiadam cicho. Zerkam na niego. Wpatruje się we mnie znieruchomiały i pobladły.
Christian ma fobię. Ma partenofobię, boi się kobiet, które nigdy nie uprawiały seksu. 

– Nigdy? – pyta szeptem. 
Kręcę głową. 
– Jesteś dziewicą? – pyta zduszonym głosem. Kiwam głową, ponownie się rumieniąc. Christian zamyka oczy i wygląda tak, jakby liczył do dziesięciu. 
Jak wygląda człowiek, który liczy do dziesięciu? Czy Christian zacisnął mocno powieki, a na jego czoło wystąpiły krople potu? Czy to tak wygląda?
Na czole oprócz kropel potu dało się dostrzec pulsującą małą żyłkę, a po chwili Christian przez zaciśnięte zęby zaczął odliczać: —  Jeden, dwa, dużo, mnóstwo… Uch…

Kiedy je otwiera, piorunuje mnie wzrokiem. 
– Czemu mi tego, kurwa, nie powiedziałaś? – warczy.


ROZDZIAŁ ÓSMY

Christian przeczesuje włosy palcami obu dłoni i w tę i z powrotem przemierza gabinet. Obie dłonie oznaczają podwójną irytację.
A jakby zaczął przeczesywać włosy nogą oznaczałoby, że zmienił się w owczarka.

 Jego zwykle żelazne opanowanie lekko się zachwiało.
– Nie rozumiem, dlaczego mi nie powiedziałaś – gani mnie.
– Do tej pory ten temat nie wypłynął. Nie mam w zwyczaju ujawniać swojej seksualnej przeszłości której nie mamkażdej nowo poznanej osobie.
Witam, jestem Ana Steele i tak, jestem dziewicą.

– Chodzi o to, że prawie się nie znamy. – Wpatruję się w swoje dłonie. 
Wreszcie Ana to przyznała. Tak, nie znają się prawie wcale. Jeszcze pół godziny wcześniej Ana nawet nie wiedziała, że Christian jest zainteresowany BDSM. Przedtem wiedziała o nim co? Że jest bogaty, przystojny i ma wielomilionowe przedsiębiorstwo i tendencję do kontrolowania ludzi? Tak to stanowczo wystarcza, żeby pozwoliła mu wsadzić się do helikoptera, przetransportować do innego miasta i spędzić z nim weekend w jego apartamencie, którego adresu wcześniej nie znała.
Słyszycie ten dziwny dźwięk? To scenarzyści programów z Polsat Crime zacierają rączki, bo kroi im się fabuła na niezły odcinek.

Dlaczego czuję się winna? 
Swoją drogą, no właśnie, dlaczego? To przecież jego wina, że nie spytał. Ona nie jest w obowiązku informowania go o każdym szczególe swojego życia. To, że on jest kontrolującym świrem, to już jego wina.

Dlaczego on tak się wścieka? Zerkam na niego.
– No cóż, ty wiesz teraz o mnie znacznie więcej – rzuca, zaciskając usta.
Jak jednocześnie może „rzucać” zaciskając usta? To brzmiałoby w rzeczywistości jakoś tak: nczyetbmnj.

 – Wiedziałem, że jesteś niedoświadczona, ale żeby dziewica! – Wymawia to słowo, jakby było naprawdę sprośne. – Do diabła, Ana, właśnie ci pokazałem... – warczy. Boje się, że w pewnym momencie Christian okaże się być wilkołakiem, albo shapeshifterem. Ciekawe czy szczeka przez sen? – Niech Bóg mi wybaczy. Czy ktoś cię wcześniej całował, poza mną?
– Oczywiście. – Staram się wyglądać na jak najbardziej urażoną. No dobra, może dwa razy.
– Żaden przystojny młodzieniec nie zwalił cię z nóg? Po prostu nie rozumiem. Masz dwadzieścia jeden lat, prawie dwadzieścia dwa.
To jest najstraszniejszy tekst tej książki! Coś w stylu starego barokowego porzekadła, że kobieta po dwudziestce nie może być już piękna. Ana, spójrz prawdzie w oczy, w tym wieku powinnaś mieć już męża, trzech kochanków i gromadkę dzieci.
Chociaż biorąc pod uwagę to, że Ana żyje w wirtualnej rzeczywistości stworzonej z wiktoriańskich romansów, ten argument jest całkiem uzasadniony. Niestety, już za późno — hańbę staropanieństwa może zmyć jedynie wstąpienie do klasztoru albo posada guwernantki z haczykowatym nosem.

 Jesteś piękna. – Znów przeczesuje włosy.
Może ma pchły? To by jednocześnie tłumaczyło dlaczego cały czas grzebie sobie we włosach i udowadniało, że jest wilkołakiem/shapeshifterem...

Piękna. Rumienię się z zadowolenia. Christian Grey uważa, że jestem piękna.
Christian uważa również, że jesteś niedorobiona, skoro jeszcze Cię nikt nie przeleciał, więc nie podniecaj się tak. Grunt to słyszeć tylko pozytywne rzeczy, które mówią o Tobie ludzie.

 Splatam palce i wpatruję się w nie intensywnie, starając się ukryć niemądry uśmiech. „Może jest krótkowidzem” – moja podświadomość wystawiła swą somnambuliczną głowę. Gdzie się podziewała, kiedy jej potrzebowałam?
Gdzie twoja głowa podziewała się, kiedy zgodziłaś się polecieć z nieznajomym jego prywatnym helikopterem do miasta oddalonego o dwieście kilometrów?
Spierdoliła na Hawaje. Nie chciała mieć nic wspólnego z tym wszystkim.

– I poważnie rozważasz, co chcę zrobić, gdy tymczasem nie masz żadnego doświadczenia. – Ściąga brwi tak bardzo, że się stykają.
Jednobrewy Christian. Bo tak na prawdę jest Edem.


 – Jak udało ci się uniknąć seksu? 
Chowałam się w kartonowym pudełku przez ostatnie pięć lat.
Czasem też zmieniałam się wawrzyn. A potencjalnych pożeraczy mojej cnoty zamieniałam w jelenie i zsyłałam szał na jego psy myśliwskie.

Powiedz mi, proszę.
Christian bardzo usilnie chce poznać jej sekret, może gość ma już dosyć. W końcu ile można?

Wzruszam ramionami.
– Nikt do tej pory, no wiesz... – Nie zabrał się do tego, dopiero ty. A ty okazujesz się być jakimś potworem. – Dlaczego jesteś na mnie taki zły? – szepczę.
– Nie jestem zły na ciebie, jestem zły na siebie. Po prostu zakładałem... – wzdycha. Przygląda mi się przenikliwie i potrząsa głową. – Chcesz już iść? – pyta łagodniej.
Nie rozumiem tego momentu. Wszystko jest w porządku, dopóki Christian nie dowiaduje się, że Ana nie uprawiała jeszcze seksu. I co z tego, pytam się? Kiedyś musi być ten pierwszy raz, a on przecież wyraźnie widzi, jak ona na niego leci. Swoją drogą nie da się nie widzieć, skoro na zachowuje się jak zombiak, jak on tylko na nią spojrzy. To tak jakby dziewictwo było jakimś tajemniczym jednorożcem, którego nie można tknąć, bo świat wybuchnie. Obudźcie się, nie żyjemy już w dwunastym wieku.

– Nie, chyba że ty chcesz, żebym poszła – szepczę. O nie... Nie chcę iść.
– Oczywiście, że nie. Cieszę się, że tu jesteś. – Mówiąc to, marszczy brwi, a potem spogląda na zegarek. – Późno już. – Odwraca się, aby spojrzeć na mnie. – Przygryzasz wargę. – Głos ma zachrypnięty i przygląda mi się badawczo.
– Przepraszam. – Nie przepraszaj. Po prostu sam chciałbym ją ugryźć. I to mocno.
Łapię powietrze... Jak on może mówić coś takiego i uważać, że mnie to nie poruszy?
– Chodź – mruczy. 
– Co?
 – Zaraz naprawimy tę sytuację.
– Co masz na myśli? Jaką sytuację?
– Twoją sytuację, Ana. Będę się z tobą kochać, teraz.
Ogłaszam tekst „naprawimy tę sytuację” najgorszym eufemizmem roku. Tak Christian napraw ją, napraw ją dobrze...
Swoim… śrubokrętem.

– O! – Grunt usuwa mi się spod nóg. Wstrzymuję oddech.
– To znaczy, jeśli chcesz. Wolę nie przeciągać struny.
– Sądziłam, że ty się nie kochasz. Sądziłam, że ostro się pieprzysz. – Przełykam ślinę, czując, że nagle zaschło mi w gardle.
Posyła mi szelmowskie spojrzenie, którego skutki czuję aż tam, na dole.
„Tam na dole”. Tak, proszę państwa, to jest właśnie to głośna opowieść erotyczna. Tam. Na. Dole.
W piwnicy?

– Mogę zrobić wyjątek, albo połączyć jedno z drugim, zobaczymy. Naprawdę chcę się z tobą kochać. Proszę, pójdź ze mną do łóżka. Chcę, żeby nasz układ wypalił, ale musisz wiedzieć, w co się pakujesz. Możemy zacząć twoje szkolenie już dziś, od podstaw.
Zacznij od tego, czym się różni kobieta od mężczyzny, a potem przejdź do wytłumaczenia jej co ma TAM NA DOLE. Ostrożności nigdy za wiele.

To nie znaczy, że stałem się nagle słodki i romantyczny, to środek do celu, ale takiego, którego chcę, i mam nadzieję, ty też go chcesz. – Jego szare spojrzenie jest intensywne.
Czerwienię się... O rany... Marzenia się spełniają.
– Ale nie zrobiłam wszystkich wymaganych rzeczy z twojej listy zasad. – Mój głos brzmi chropawo, niepewnie.
W moim posagu wciąż nie ma srebrnych sztućców i prześcieradeł z monogramem, nie zasznurowałam porządnie gorsetu, a przyzwoitka się spóźnia.

– Zapomnij o zasadach. Dziś wieczorem zapomnij o wszystkich szczegółach. Pragnę cię. Pragnę od chwili, gdy wpadłaś do mojego gabinetu i wiem, że ty też mnie pragniesz.
Nie ma to jak podryw na „wpadnięcie do gabinetu”, muszę tego kiedyś spróbować.
Lepiej nie, jeszcze zacznie cię prześladować facet-owczarek niemiecki, który lubi bawić się zabawkami dla kotów. I który wszelkie dyskusje zbywa pytaniami o ser.

 Inaczej nie siedziałabyś tutaj spokojnie, omawiając kary i granice bezwzględne. Proszę, Ana, spędź ze mną tę noc. 
Drogi czytelniku/ czytelniczko. Proszę Cię teraz, zatrzymaj się tutaj. Przy tym fragmencie i spróbuj go przeczytać jeszcze raz, wyobrażając sobie, że jest to tekst piosenki disco-polo.

– Wyciąga rękę, jego oczy są jasne, rozpalone... podniecone, a ja podaję mu swoją dłoń. Podnosi mnie i bierze w ramiona, czuję jego smukłe ciało przy swoim, zaskoczona tym nagłym manewrem. Gładzi mnie palcem po karku, owija mój kucyk wokół szyi i dusi nadgarstka i lekko pociąga, więc muszę podnieść na niego wzrok.
– Jaka z ciebie dzielna młoda kobieta – szepcze. – Podziwiam cię.
Rzeczywiście, z pewnością dużo odwagi kosztowało ją poddanie się jego zachciance poszpanowania helikopterem i zgodzenie się na uprawianie z nim seksu. Prawdziwa, dzielna kobieta z Ciebie, Ana.
Brawa dla ciebie, Dziewico Orleańska.

 – Jego słowa działają jak ładunek wybuchowy i moja krew wrze. Pochyla się i delikatnie całuje mnie w usta, ssąc dolną wargę. – Chcę gryźć tę wargę – mruczy w moje usta
Czy jeszcze ktoś ma wątpliwości, że Christian jest shapeshifterem? Bo ja nie, za chwilę zamieni się w owczarka i zacznie lizać po tyłku.
Weź, właśnie wyobraziłam sobie Anę, której u wargi wisi Szarik, na wzór tych murzyńskich kół do rozciągania warg.

i ostrożnie przygryza je zębami. 
Trzeba kupić mu świńskie ucho, bo zaraz dobierze jej się do butów.

Jęczę, a on się uśmiecha. – Proszę, Ana, pozwól mi się z tobą kochać.
– Dobrze – szepczę, ponieważ po to tu jestem.
Uśmiecha się triumfalnie, puszcza mnie i chwyciwszy za rękę, prowadzi przez apartament.
Sypialnia jest naprawdę duża i oczywiście cała z piaskowca. Sięgające do sufitu okna wychodzą na rozświetlone, zabudowane wieżowcami Seattle. Ściany są białe, a meble bladoniebieskie. Ogromne, ultranowoczesne łoże wykonano z surowego, szarego drewna, wyglądającego jak drewno wyrzucone przez fale, z czterema kolumnami, ale bez jaj baldachimu. Powyżej na ścianie wisi przepiękny obraz przedstawiający morze.
Trzęsę się jak liść. To jest to.
Tak, ja też chciałam zawsze stracić dziewictwo w pokoju z motywami marynistycznymi.
No cóż, szanty są bardzo rytmiczne, co jest pomocne przy puszczaniu kotwicy, że się tak wyrażę.
Albo stawianiu żagla. 

 Nareszcie, po tylu latach zrobię to. Zrobię to z samym Christianem Greyem. Oddycham płytko i nie mogę oderwać od niego wzroku. Zdejmuje zegarek, by położyć go na komodzie z tego samego drewna, co łóżko, potem marynarkę, którą wiesza na krześle.
Tak, prawdziwe z niego zwierzę. Take your time, Christian. Ana zaczeka.
Może jeszcze składa ubrania w kostkę tuż przed stosunkiem.

 Pozostaje w białej lnianej koszuli i dżinsach. Jest zabójczo przystojny. Ciemnomiedziane włosy już czekam na te określenia jak ciemnomiedzianowłosy ma w nieładzie, koszula zwisa luźno, a oczy patrzą zuchwale. Ściąga swoje conversy, a potem zdejmuje skarpetki.
Tak, bo on jest taki poważny, cały czas w garniturze, ale nigdy nie zapomina o swoich starych, dobrych trampolach.

Stopy Christiana Greya... O rany... 
Zapach roznosi się po całym pomieszczeniu, aż tracę przytomność. Słyszałam kiedyś o określeniu „głuszyć małolaty”, ale nie wiedziałam, że można to zastosować tak dosłownie.

Co jest w tych nagich stopach? Odwracając się, spogląda na mnie z łagodnym wyrazem twarzy.
– Podejrzewam, że nie bierzesz tabletek.
Co?! Do diabła!
– Tak myślałem. – Otwiera górną szufladę komody i wyjmuje paczkę prezerwatyw. 
No tak, bo on nigdy nie uprawia seksu w swojej sypialni, ale kondomy ma zawsze pod ręką. Z resztą nawet nie wiem po co je ma, skoro później dowiadujemy się, że wszystkie jego poprzednie partnerki były na pigułkach. Może to prezent od ojca z powodu dostania się na studia? Ktoś sprawdził datę ważności?

Patrzy na mnie uważnie. – Chcesz, żeby opuścić rolety?
– Wszystko mi jedno – szepczę. – Myślałam, że nie pozwalasz nikomu spać w swoim łóżku.
– Kto mówi, że będziemy spać? – mruczy łagodnie.
Po czym wyjmuje spod łóżka zestaw gier planszowych i karcianych.

– Och. – Jasny gwint.
Podchodzi do mnie powoli. Pewny siebie, seksowny, z płonącymi oczami, a moje serce zaczyna łomotać. Krew szybciej krąży w całym ciele. Podniecenie, gęste i gorące, wlewa się do mojego podbrzusza. Christian staje naprzeciw mnie i patrzy mi w oczy. Jest tak nieziemsko seksowny.
– Zdejmijmy ten żakiet, dobrze?
Żaaaakiet. „Nie skarbie, to garsonka!”
A może palto z pierwszego rozdziału?

 – mówi miękko, ujmując klapy i delikatnie zsuwając materiał z moich ramion. Kładzie żakiet na krześle. – Zdajesz sobie sprawę z tego, jak bardzo cię pragnę, Ano Steele? – szepcze. Oddycham płytko i nierówno. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Podnosi dłoń i delikatnie przesuwa palcem po moim policzku. – Zdajesz sobie sprawę z tego, co z tobą zrobię? – dodaje, głaszcząc moją brodę.
Mięśnie w najgłębszej, najciemniejszej części mnie kurczą się w cudowny sposób.
Po serii skurczów jelita grubego poczułam gwałtowne pragnienie skorzystania z toalety.

Ból jest tak słodki i ostry, że chcę zamknąć oczy, ale jestem zahipnotyzowana spojrzeniem jego szarych oczu, wpatrujących się płomiennie w moje. Pochyla się i całuje mnie. Jego usta są pożądliwe i powolne, dopasowują się do moich. Zaczyna mi rozpinać koszulę, składając delikatne jak piórko pocałunki na mojej brodzie i w kącikach ust. Powoli zdejmuje ją ze mnie i opuszcza na podłogę. Odsuwa się i przygląda mi się uważnie. Mam na sobie bladoniebieski, koronkowy, idealnie dopasowany stanik. Dzięki Bogu.
– Och, Ano – wzdycha. – Masz taką piękną skórę, jasną i nieskazitelną. Pragnę całować każdy jej milimetr.
Rzuca od niechcenia tekstem, który usłyszał we wczorajszym odcinku Mody na Sukces.

Rumienię się. O rany... Dlaczego powiedział, że nie może się kochać? Zrobię wszystko, czego sobie życzy.
Przyniosę mu pizzę i piwo, a sama będę robiła za stoliczek.

 Chwyta gumkę do włosów, ściąga ją i wzdycha, widząc, jak moje włosy kaskadą spływają na ramiona.
– Lubię brunetki – mruczy i zanurza obie dłonie we włosach, chwytając moją głowę z obu stron.
No to wiemy już, dlaczego pracownice Christiana są blondynkami. Facet nie ma po prostu ochoty na bujanie się po sądach, bo co i rusz ktoś oskarżałby go o mobbing.

 Jego pocałunek jest pożądliwy, język i wargi zachęcające. Jęczę, a mój język nieśmiało dotyka jego. Oplata mnie ramionami i przyciąga do siebie, ściskając mocno. Jedną rękę nadal trzyma w moich włosach, podczas gdy druga wędruje w dół kręgosłupa do mojej talii i niżej, do pupy. Ściska delikatnie moje pośladki. Przysuwa mnie do swoich bioder, a ja czuję jego erekcję, leniwie na mnie napierającą.
Jego erekcja miała dzisiaj leniwy dzień. Co prawda chciała zostać przed telewizorem i oglądać „Sekretne życie zwierząt” jednak to on jest tutaj Panem i to on decyduje o popołudniowych rozrywkach.

Znów jęczę w jego usta. Ledwie powstrzymuję rozpustne odczucia, 
Rozpustne odczucia. Autentycznie wyobraziłam ich sobie właśnie na skrzypiącym łóżku z pokoju rozświetlonym świecami gdzieś w wiosce amiszów. Albo we wsi w południowej Francji gdzieś na początku wieku szesnastego.

a może to hormony szaleją w moim ciele. Tak bardzo go pragnę. Chwytam go za ramię i czuję twardy biceps. Niepewnie podnoszę ręce do jego twarzy i wsuwam palce we włosy. O święty Barnabo. 
Na miłość wszystkiego co święte! Na rany Chrystusowe! O Matko Bosko po trzykroć przedziwna! O Boru Szumiący! O Jeżu Szeleszczący!
Święty Barnaba był misjonarzem w Antiochii, Azji Mniejszej i Cyprze, a jego atrybutami są stos i płomienie. Może to jakaś aluzja do spalającego się w grzesznym ogniu pożądania dziewictwa, czy coś w tym stylu.

Są takie miękkie i niesforne. Pociągam za nie lekko, a on jęczy. Popycha mnie lekko po czym lekko upadam na podłogę, robiąc lekki huczek, a na lekkich, boskich wargach Christiana zagościł lekki uśmiech w stronę łóżka, aż czuję je za kolanami. Myślałam, że pchnie mnie na nie, ale tego nie robi. Wypuszcza mnie z objęć i nagle pada na kolana.
Po chwili wyciąga z kieszeni różaniec i zaczyna odmawiać tajemnice bolesne.

Oburącz chwyta moje biodra, zatacza językiem kółka wokół pępka, a potem przygryza lekko skórę, posuwając się w stronę kości biodrowej, przez brzuch, aż do drugiego biodra.
– Ach – jęczę.
Widzieć go na kolanach przede mną, czuć jego usta na skórze, to takie nieoczekiwane i... podniecające. Moje dłonie pozostają w jego włosach, ciągnę za nie lekko i próbuję uciszyć zbyt głośny oddech. Christian rzuca mi spojrzenie spod niewiarygodnie długich rzęs, a jego oczy mają odcień rozpalonej, przydymionej szarości.
Jeszcze raz przeczytam o szarych oczach Christiana to wyślę Pisakowi maila z pogróżkami. Tak, wiemy już, że ma szare oczy, naturalnie, że z takim nazwiskiem musiał mieć coś szarego, przecież inaczej nie dałoby rady!
Szare włosy, szare znamię, szary wór pokutny, szara kuśka… To już zostańmy przy tych oczach.

Sięga do góry i rozpina guzik w moich dżinsach, by po chwili leniwie rozsunąć zamek. Nie spuszcza się jeszcze wzroku z moich oczu, jego ręce podążają w kierunku talii, muskając skórę, a potem przesuwają się do tyłu. Zsuwają się powoli po pośladkach aż do ud, zdejmując ze mnie dżinsy. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Zatrzymuje się i oblizuje wargi, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Pochyla się, przesuwając nosem po wzgórku między moimi udami. Czuję go. Tam. NA. DOLE!

– Pięknie pachniesz –
„Tak bardzo lubię zapach tuńczyka.”

mruczy i zamyka oczy z wyrazem czystej przyjemności na twarzy, a ja prawie dostaję konwulsji. Ściąga kołdrę z łóżka i popycha mnie lekko, tak że ląduję na materacu.
Dlaczego on ją ciągle pcha? A no tak, zapomniałam, że czytam powieść erotyczną.

Nadal klęcząc, chwyta mnie za stopę i rozwiązuje sznurówkę, po czym zdejmuje but razem ze skarpetką. 
Chcę tylko się spytać dlaczego, ach dlaczego Pisak nie może od czasu oszczędzić nam tych interesujących szczegółów? Poważnie, niekoniecznie czytelnik musi po kolei wiedzieć jaką część garderoby ściągają z siebie bohaterowie, szczególnie gdy jest to coś tak mało ciekawego jak skarpetki. Nie wiem, może to tylko ja, ale dla mnie skarpetki są najmniej erotyczną częścią ubrania, włączając w to dziergany szalik i kalesony. Poważnie, bez takich detali, szczególnie, że oni rozbierają się już od dobrych dwóch stron i jak na razie mało z tego wynika.
Zapomniałaś o cielistych rajstopach i barchaniastych pończochach. Pure sex.

Opieram się na łokciach, aby widzieć, co robi. Dyszę... spragniona. Podnosi moją stopę za piętę i paznokciem kciuka przesuwa po podbiciu.
Na serio, właśnie o takich szczegółach mówiłam. I znowu to ja będę dziwna. Mam koszmarne łaskotki, co znaczy, że stopy są dla mnie twardym limitem, nie do negocjacji, a kiedy muszę czytać o czymś takim jest mi bardzo niedobrze.

To prawie bolesne, ale czuję, jak ten ruch odbija się echem w moim kroczu. Nie spuszczając ze mnie wzroku, ponownie przesuwa po podbiciu, tym razem językiem, a potem zębami. 
I znowu mój zespół natręctw przypomina o tym, że gość właśnie zdjął z niej buta i skarpetkę, przepocone po całodziennym chodzeniu. Na miłość borską, przecież mamy wieczór!
Smak przepoconych skarpet i stóp w nich kiszonych. Omnomnom…

Cholera. Jakim cudem czuję to Tam?!
TAM. To magiczne miejsce, którego nazwy nie wolno wymawiać.
Piwnica , Biegun Południowy, Kraina Kucyponków, kurwa mać.

 Padam na materac, jęcząc. Słyszę cichy śmiech.
– Och, Ana, co ja mogę z tobą zrobić – szepcze. Zdejmuje mi drugi but i skarpetkę, potem wstaje i ściąga moje dżinsy. Leżę na jego łóżku w samej bieliźnie, a on wpatruje się we mnie z góry. – Jesteś bardzo piękna, Anastasio Steele. Nie mogę się doczekać, kiedy znajdę się w tobie.
Jasny gwint! Co za słowa! Jest taki uwodzicielski.
Rzeczywiście, nic nie jest tak kręcące jak prawdziwy romantyzm w ustach faceta...
Bo zajebałem się w tobie w chuj. <3

 Zapiera mi dech.
– Pokaż mi, jak sprawiasz sobie przyjemność.
Ana powinna teraz wstać, ubrać się, wziąć kartę kredytową z jego portfela i pójść na zakupy, bo właśnie takim typem dziewczyny jest.

Że co? Marszczę brwi.
– Nie wstydź się, Ano, pokaż mi – szepcze.
Potrząsam głową.
– Nie wiem, o co ci chodzi. – Mam zachrypnięty głos. Z trudem go rozpoznaję, tak zmieniło go pożądanie.
Ale na poważnie. Dziewczyna ma dwadzieścia jeden lat, wychowywała się w USA, z dostępem, przynajmniej najmniejszym do mediów i jej rówieśników (chyba, że rzeczywiście jest tym amiszem). Jakim, coornah, cudem mogłaby nie wiedzieć o co mu chodzi, no jakim, powiedzcie mi, bo ja tego już nie rozumiem. Ja wiem, że mogła nie uprawiać seksu, pewnie, ale kurczę, o ile nie jest aseksualna (a patrząc na jej reakcje to raczej nie jest), nie wierzę aby nigdy nie poczuła nawet najmniejszej dozy podniecenia. 

– Jak doprowadzasz się do orgazmu? Chcę to zobaczyć.
– Nie robię tego – mamroczę.
Unosi brwi, przez chwilę zadziwiony, a jego oczy ciemnieją.
Albo bardzo szybko zmienił sobie soczewki kontaktowe, albo nie mam pojęcia jak jego oczy mogą ciemnieć.
Wiemy jednak, kto jest jego pierwowzorem, więc w sumie nie jest to takie dziwne. Oczy Edka raz były złote, raz miodowe, a jeszcze kiedy indziej topazowe, albo jako te gorejące węgle… Dopiero teraz mogę w pełni docenić fakt, że Stefcia Meyer oszczędziła nam drobiazgowych opisów seksu.

 Potrząsa głową z niedowierzaniem.
– Cóż, musimy zobaczyć, co da się z tym zrobić. – Jego głos jest miękki, wyzywający, jak cudowna, zmysłowa groźba. Rozpina guziki swoich dżinsów i powoli je zsuwa, cały czas wpatrując się w moje oczy. Pochyla się nade mną i chwytając za kostki, szybko rozsuwa mi nogi i wpełza na łóżko pomiędzy nie. 
Nadal w koszuli. Ble, wiem, że znowu jestem dziwna, ale jak ktoś w sytuacji jednoznacznej pakuje się na łóżko, mając na sobie coś więcej poza bielizną, szczególnie kiedy jest facetem, to najwyższy czas, żeby wylogować się z tej imprezy i poszukać kogoś normalnego. Pamiętaj Anastasio Steele, nigdy nie ufaj facetowi, który uprawia seks w ubraniu.

Wisi nade mną, (Poproszę o motyw do Mission Impossible i... akcja )

a ja wiję się z pożądania. – Nie ruszaj się – mruczy i pochylając się, całuje wewnętrzną część mojego uda i dalej w górę, aż do cienkiego, koronkowego materiału majtek.
Och. Nie jestem w stanie się nie ruszać. Jak mogę leżeć spokojnie? Wiercę się pod nim.
– Będziemy musieli popracować nad unieruchomieniem cię, mała.
Ciężka cegła może być tu pomocna.

– Pocałunkami podąża w górę mojego brzucha i zanurza język w pępku. A po chwili rusza dalej. Moja skóra płonie. Czerwienię się, za gorąco, za zimno, i wbijam paznokcie w prześcieradło. Christian kładzie się obok mnie, dłonią sunie w górę od mojego biodra do talii i w końcu do piersi.
Aż dziw bierze, że nie mówi „tam na górze”.
Albo „te grzeszne wzgórki”.

 Spogląda na mnie z nieokreślonym wyrazem twarzy i delikatnie ujmuje jedną pierś.
– Idealnie pasujesz do mojej dłoni, Anastasio –
Ojeeeej, to przecież przeznaczenie!

mruczy, zanurzając palec wskazujący w miseczce stanika. Delikatnie pociąga koronkę w dół, uwalniając pierś, ale fiszbina i materiał miseczki podciągają ją z powrotem do góry. Jego palec przesuwa się do drugiej piersi i powtarza proces.
Proces? Czy ja czytam opis gry wstępnej, czy podręcznik do fizyki?

Sutki mi twardnieją pod jego gorącym spojrzeniem.
– Bardzo ładnie – szepcze z aprobatą.
On potrafi twardnieć sutki spojrzeniem. Gdzie jest profesor Xavier, kiedy na ziemi pojawiają się mutanci z coraz potężniejszymi siłami. Założę się, że naparzałby się z Magneto tygodniami, żeby tylko pozyskać Greya dla siebie...

Delikatnie dmucha na jedną pierś, podczas gdy jego dłoń podąża do drugiej, a kciuk wolno roluje czubek sutka, wydłużając go. Jęczę, czując słodkie doznanie, rozlewające się do samego krocza. Jestem taka wilgotna. Och, proszę, błagam w myślach, a moje palce mocniej zaciskają się na prześcieradle. Jego usta zamykają się na moim drugim sutku. Prawie skręca mnie z rozkoszy.
– Zobaczmy, czy uda nam się doprowadzić cię do orgazmu w ten sposób – szepcze, kontynuując powolne, zmysłowe natarcie.
Od strony morza, podczas gdy jego siły lotnicze nadal znajdowały się dziesiątki kilometrów od celu.
Swoją drogą, wypowiedział to zdanie, wciąż ssąc jej sutek. Już nie pierwszy raz udaje mu się coś jasno wyartykułować zamkniętymi (lub zajętymi) ustami — wow, nie dość że stawia sutki spojrzeniem, to jeszcze telepata.

Czuję na sutkach cudowny efekt działania sprawnych palców i ust, zapalający każde zakończenie nerwowe tak, że całe moje ciało śpiewa w słodkiej udręce.


– Och... proszę – odchylam głowę, jęcząc głośno i czując, jak sztywnieją mi nogi.
Wielkie nieba, co się ze mną dzieje?
Sztywnienie nóg może mieć podłoże nerwicowe albo może być objawem problemów z sercem. Tak tylko mówię.

– Dalej, maleńka – mruczy. Jego zęby zaciskają się na mojej brodawce, kciuk i palec wskazujący ciągną mocno, a ja rozpadam się w jego rękach na tysiące kawałków, z udręczonym ciałem, targanym konwulsjami.
Christian Grey, jedyny facet, który w łóżku potrafi doprowadzić kobietę do ataku padaczki.

 Całuje mnie mocno, jego język w moich ustach pochłania mój krzyk.
Nieważne, że orgazmu sutkowego dostaje jakiś jeden procent kobiet!
Nie ważne, mamy tu do czynienia z Greyem i Aną. On prawdopodobnie jest w stanie doprowadzić ją do orgazmu jedynie na nią patrząc.
Orgazm oczny. Freud obrócił się w grobie dookoła własnej osi, Wisłocka również, a Lew-Starowicz z wrażenia zaczął się krztusić własną śliną.

O rany. To było nadzwyczajne. Teraz już wiem, o co tyle szumu.
Bo wszyscy opowiadali mi o tym Seksie, a ja nie wiedziałam kto to.
Ona  tym mówi, jakby to była jakaś indiańska legenda przekazywana z ust do ust, z pokolenia na pokolenie: „I pewnego dnia... był seks!”

 Christian spogląda na mnie z zadowoloną miną, podczas gdy na mojej twarzy niewątpliwie malują się jedynie wdzięczność i zachwyt.
– Jesteś bardzo wrażliwa – szepcze. – Będziesz musiała nauczyć się to kontrolować, a uczenie cię będzie świetną zabawą. – Znów mnie całuje.
Nadal mam nierówny oddech, dochodząc do siebie po orgazmie. Jego ręce przesuwają się na biodra, apotem palec wślizguje się pod cieniutką koronkę majteczek
Znowu będę narzekać... Nie lubię zdrobnień, szczególnie kiedy w kij nie pasują do kontekstu. Tutaj bohaterka opowiada nam o swoim pierwszym orgazmie ze starszym od siebie, niesamowicie przystojnym mężczyzną a tu naglę atakują... majteczki!
Starszy mężczyzna i majteczki nasuwają tu jakiś niepokojący kontekst. Zaraz zacznie zachęcać ją czekoladą i obietnicą zobaczenia małych szczeniaczków.

 i powoli zatacza kółka wokół mnie – Tam. Na chwilę zamyka oczy, a jego oddech staje się nierówny.
– Jesteś tak cudownie wilgotna. Boże, pragnę cię. 
Christian właśnie odnalazł swoje powołanie. Jak nic zaraz stwierdzi, że jego życiowym celem jest wstąpienie do klasztoru.
A za swego patrona obierze świętego Barnabę.

Wsuwa we mnie palec, a ja wydaję okrzyk, gdy robi to ponownie, raz za razem. Masuje dłonią moją łechtaczkę, a ja znowu krzyczę. Wchodzi we mnie palcem coraz mocniej i mocniej. Jęczę z rozkoszy.
Nagle siada wyprostowany, ściąga moje majtki majtasy, barchany i płócienne pantalony i rzuca na podłogę. Gdy zdejmuje bokserki, jego erekcja wyskakuje na wolność.
Hopsa!

Rany Julek...
Julek dołączył do siedzących w kącie Boga i Barnaby, którzy chcieli obejrzeć to niezwykłe widowisko.

Sięga do nocnego stolika i chwyta foliową paczuszkę, a potem wchodzi między moje uda, rozsuwając je jeszcze szerzej. Klęczy, zakładając prezerwatywę na pokaźnych rozmiarów męskość. Och nie... Czy to...? Jak?
– Nie martw się – szepcze, patrząc mi w oczy. – Ty też się rozciągniesz.
Okeeej, to niezbyt zachęcający tekst jaki możesz rzucić do kobiety, którą zaraz pozbawisz dziewictwa, ale cokolwiek...



 – Pochyla się, trzymając ręce po obu stronach mojej głowy, tak że wisi nade mną, wpatrując się w moje oczy. Dopiero teraz zauważam, że nadal ma na sobie koszulę. – Naprawdę chcesz to zrobić? – pyta miękko.
– Proszę. – W moim głosie słychać błaganie.
– Podnieś kolana – każe mi łagodnie, a ja od razu spełniam polecenie. – Teraz będę cię pieprzył, panno Steele .
Zaczekaj, tylko skoczę do kuchni.



– mruczy, ustawiając czubek penisa u wrót mej kobiecości. – Ostro – dodaje i wchodzi we mnie z impetem.
– Aaa! – krzyczę, czując w głębi ciała dziwne ukłucie, kiedy przedziera się przez moje dziewictwo.
Nieruchomieje, patrząc na mnie oczami rozświetlonymi ekstatycznym triumfem. Ma rozchylone usta i ciężko oddycha.
– Jesteś taka ciasna. W porządku?
Kiwam głową z szeroko otwartymi oczami i dłońmi na jego ramionach. Czuję się taka pełna.
Poranna kaszanka wciąż leżała mi na żołądku.

Pozostaje w bezruchu, dzięki czemu mogę oswoić natarczywą, wypełniającą obecność jego męskości w moim ciele.
– Teraz będę się poruszał, mała – szepcze po chwili. Och.
Wycofuje się niezwykle powoli. Zamyka oczy, wydaje jęk i wbija się we mnie ponownie.
Znowu krzyczę, a on się zatrzymuje. – Jeszcze? – szepcze chrapliwie. – Tak – odpowiadam cicho. Robi to ponownie. I jeszcze raz. Jęczę, a moje ciało go przyjmuje... Och, chcę tego. – Jeszcze? – Tak. – To brzmi jak błaganie.
I będzie się tak pytał za każdym razem?
Jeszcze raz? I jeszcze? A teraz?
Przepraszam, ale zaraz będę szczytował.

Więc porusza się, ale tym razem nie przestaje. Opiera się na łokciach, więc czuję teraz na sobie jego ciężar. Najpierw rusza się powoli, wchodząc i wychodząc. Gdy zaczynam się przyzwyczajać do tego dziwnego uczucia, moje biodra nieśmiało wychodzą mu na spotkanie. Przyspiesza. Jęczę, a on wbija się we mnie, nabierając tempa, w bezlitosnym, niesłabnącym rytmie, który podchwytuję, wysuwając biodra ku jego pchnięciom. Chwyta w dłonie moją głowę i mocno całuje, a jego zęby znów przygryzają mi dolną wargę. Czuję, że coś we mnie narasta, jak przedtem.
Kaszanka chce wyjść.

Zaczynam sztywnieć, przyjmując kolejne pchnięcia. Moje ciało drży, wygina się, pokrywając potem. O niebiosa... Nie wiedziałam, że tak będzie... nie miałam pojęcia, że to się okaże takie wspaniałe.
Już potrafię wyobrazić sobie jej myśli w tej chwili: „To lepsze niż brytyjska literatura klasyczna!”

 Moje myśli znikają i pozostaje tylko doznanie... tylko on... tylko ja... och, proszę... Sztywnieję.
– Dojdź dla mnie, Ana 
A nagrodę za najmniej kręcący tekst w scenie łóżkowej otrzymuje...

– szepcze Christian niemal bez tchu, a ja, słysząc jego słowa, rozpadam się, eksploduję pod nim niczym nadepnięta purchawka w orgazmie i rozsypuję się na milion kawałków. Gdy dochodzi, wykrzykuje moje imię, pchając mocno, by chwilę później znieruchomieć i wlać siebie we mnie.
Gdy podniosłam głowę, Christiana nigdzie nie było widać, a prześcieradło było całe mokre. W dodatku miałam wrażenie, że coś we mnie chlupocze.
A tak serio... Dziewczyna, która nigdy nie doświadczyła orgazmu, osiąga wielokrotny przy rozdziewiczaniu? Seriously?

Wciąż dyszę, próbując spowolnić oddech i łomoczące serce, a w moich myślach panuje rozpustny zamęt. Rany... to było niesamowite. Otwieram oczy. On opiera czoło na moim; ma zamknięte oczy i nierówny oddech. Podnosi powieki i patrzy na mnie łagodnie. Nadal jest we mnie. Pochylając się, delikatnie składa pocałunek na moim czole i powoli się wysuwa.
– Uuu. – Wzdrygam się na to nieznane odczucie.
– Sprawiłem ci ból? – pyta Christian, leżąc obok, wsparty na łokciu. Zakłada niesforny kosmyk włosów za moje ucho. A ja muszę się uśmiechnąć. Szeroko.
Tak więc mamy magiczną kuśkę, instant orgazm i everlasting erekcja. I właśnie ta powieść ocaliła tysiące małżeństw na całym świecie.

11 komentarzy:

  1. O święty Barnabo! Dobra robota dziewczyny:P
    Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że ta książka docelowo miała zostać wydana jako wyrafinowana parodia literatury erotycznej ale ktoś się w wydawnictwie pomylił. Na złą kupke położył? I jakoś tak to wszystko wyszło. A teraz trudno im to odkręcić już. Czekam na więcej, przed wami jeszcze tylko 2 tomy!:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boru szumiący, nie jestem pewna, czy zdołałybyśmy zanalizować wszystko na raz. W tej chwili zostawiamy Pana G. na jakiś czas i powracamy (może tymczasowo?) do blogasków.

      Usuń
  2. Jeeejku, a już naprawdę myślałam, że jakaś sekta działająca na rzecz 50 twarzy Greya was pojmała i torturowała, weście tak nie znikajcie bez słowa.
    Dzisiaj niestety nie mogę sobie poczytać - kolowkium :( ale jutro tu wrócę.
    Tak się cieszę, że wróciłyście! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "grzeszne wzgórki" wzgórki mnie umarły!
    Przeborska analiza, choć uważam, że z tymi majtkami trochę za bardzo się czepiłyście, najpierw było źle jak wpisała "majteczki", a potem źle jak dała "majtki". Jest jakieś pośrednie określenie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba właśnie nie ma - 'bielizna' jest zbyt ogólna, a szukając innych określeń, schodzimy w rejony gaciowo-barchanowe... Chyba nie ma słowa, które w takiej sytuacji nie byłoby lekko groteskowe ;D

      Usuń
  4. Wczoraj czytałam to "dzieło" i kwiczałam ze śmiechu. A dziś przy lekturze analizy kwiczałam jeszcze głośniej. O święty Barnabo! Jesteście genialne :))

    Jeszcze jedno:
    "a kciuk wolno roluje czubek sutka, wydłużając go." - wizualizacja rolowania sutka aż mnie boli... rolowania, kurna, w rulonik...

    pozdrawiam
    małpa w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,On potrafi twardnieć sutki spojrzeniem. Gdzie jest profesor Xavier, kiedy na ziemi pojawiają się mutanci z coraz potężniejszymi siłami. Założę się, że naparzałby się z Magneto tygodniami, żeby tylko pozyskać Greya dla siebie...''
    Tak. Niezwykłe moce Greya. Tylko czy on wie, że nie powinien się z tym afiszować, bo co jak Ana rozpowie tą wspaniałą nowinę? Przecież rząd USA zastanawia się nad rejestracją mutantów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żądam dołączenia Greya do drużyny X-Menów. Chcę go widzieć w następnej części.

      Usuń
  6. Kiedy doszło do "niesłabnącego rytmu" naszło mnie na szanty. Tak właśnie skończyłem czytając powieść erotyczną do jakże adekwatnej szanty pod tytułem "Zrobię małe bejbi Juliannie".

    Pozdrawiam, Karol Emanuel

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie wiem, ja się nie znam i homo jestem, ale skoro miał prezerwatywę na sobie, to jak mógł "rozlać się" w Anie? D: Chyba gumki właśnie temu mają zapobiegać, ale ok, jak tam autorka chce. ;_;

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń