środa, 1 sierpnia 2012

Doctor WUT, czyli egzystencjalny syndrom sztokholmski


Po nieznośnie długiej przerwie, podczas której prawdopdobnie zapomnieliście jak koszmarne rzeczy znajdują się w internecie (nie, nie mamy na myśli stron z paniami, które mają uczulenie na tkaniny zarówno naturalne i syntetyczne (z drobnymi wyjątkami) powracamy, aby dręczyć was kolejnymi porcjami kiepskiej gramatyki, kiepskich dialogów, postaci, których charaktery nie zasługują nawet na drugi wymiar oraz wątkami tak niekanonicznymi, że aż chce się powiedzieć o co kur... może tu chodzić.
Tym razem coś dziwnego podwójnie. Otóż jest to opko wygrzebane z czeluści internetu tak mrocznych iż Toldie długo musiała przechodzić terapię podwójną herbatą z mlekiem.
Tak czy inaczej, zmieniając temat, po przeczytaniu opka  musiałyśmy przejść terapię, umieścili nas w ośrodku odwykowym od heroiny i alkoholu, a po przejściu trzymiesięcznego okresu próbnego AA mogłyśmy powrócić do analizy.
A jest co analizować. Opko podobno dotyczy serialu Doctor Who, chociaż jest tak niekanoniczne, że Ałtorka prawdopodobnie wzięła jedynie imiona bohaterów i wepchnęła ich w wydarzenia żywcem zerżnięte (i zarżnięte) z serialu.
Mamy tu tony bezsensu, kilometry zdań, których pisanie powinno być karalne, hektolitry głupoty, bardzo kiepskie dialogi i jeszcze gorsze opisy.
Tym zachęcającym wstępem, po długiej (i mamy nadzieje, że ostatniej, bo blogasków trochę się zebrało) nieobecności, zapraszamy!!! (A co tam, jak szaleć to szaleć. Trzy wykrzykniki!)

Analizę przeprowadziły:
Toldie
Żabencja


Doctor Who: Lonely Angel War!
Doktor (11th)
Amy
Płaczące Anioły
Wir czasu. Pokład TARDISA.
Nie, nie Tardisa. Sorry — Tardis też była kobietą...
Biedna, pewnie na terapię niedługo ją będzie trzeba wysłac, ja nie czułabym się dobrze, gdyby wszyscy myśleli, że jestem mężczyzną (tudzież policyjną budką płci męskiej).

-Czym ty jesteś?- Amy pyta się Doctora
Eksperymenta z czasem teraźniejszym? No, no, zatem będziemy śledzić bohaterów bez żadnego czasowego dystansu, obserwując ich tu i teraz, tę wartką akcję, nieprawdopodobne zwroty akcji!…
…Nie?
Oj, łudzisz się tak bardzo...

-Mówiłaś, że wiesz…- odpowiada
Taaa, wszytskie tak mówią, a potem jest problem...

-Ale chodzi mi o to, że chciałabym wiedzieć czy… jesteś… człowiekiem- mówi zakłopotana dziewczyna 
Nie, jestem krypto-jednorożcem. Żeby pokazać się w mojej prawdziwej formie musisz potrzeć mój róg...

-Aaa.- zrozumiał- nie, nie jestem człowiekiem.- powiedział roześmiany
Bo jestem z gwiezdnego smalcu.
Krypto-jednorożec z gwiezdnego smalcu. Chyba idę się napić.

-A czym?
Jak to łatwo młodzież zapomina o podstawowych zasadach dobrego wychowania. Nie czym, tylko „kim”, skarbie.
Chociaż skoro jest jednorożcem z gwiezdnego smalcu, jego status ontologiczny jest dość zagadkowy.

-Władcą Czasu- mówi
-Czyli???
Co prawda Amy niekoniecznie jest najbardziej inteligentną osobą na świecie, ale założe się, że potrafi sklecić pełne zdanie nie musząc uciekać się do używania pojedynczych słów. Tak tylko mówię.

-Będę z tobą szczery. Dawno temu żyła potężna i wspaniała rasa Władców lub jak kto woli Panów Czasów. Niestety była też gigantyczna wojna z Dalekami. Nazwano ją Wojną Czasu, a w jej trakcie obie rasy zginęły. Zostałem sam z Mistrzem. Niedawno jednak Władcy powstali z niebytu.
Tomasz z Akwinu albo Jean-Paul Sartre może rozwinęliby nieco ten wątek niebytu, ale pamiętajmy, wciąż jest nadzieja na wartką akcję.
I oto wspaniała opowieść o dwóch rasach, które rywalizując między sobą doprowadziły do ksenodydu. Oto opowieść o ambicji i nienawiści, o władzy, z którą nikt nie powinien żyć, o tragedii jednej rasy, która przerodziła się w tragedię innej. Oto opowieść o wojnie, która doporadziła do upadku wspaniałej kultury Gallifrey u schyłku swojego istnienia. Oto opowieść, z którą AŁtoreczka nie dała sobie rady...
I którą opowiedziała z rozmachem najkrótszego streszczenia Wojny i Pokoju — „Walczą, a potem przestają”.

-To wspaniale! Nie będziesz już sam!- zawołała Amy
-Nie bardzo…
Nope, just Chuck Testa...

-Ale przecież mówiłeś, że byli wspaniali.
-I takich ich chciałem pamiętać.- mówi Doctor- jednak pod koniec wojny władza strzeliła im do głowy.
Uprzednio trzymając ich w celi, a potem brutalnie przesłuchawszy — wszystko dla dobra partii. Jeszcze chwila, a okaże się, że Lenin naprawdę jest wiecznie żywy, tylko się co jakiś czas regeneruje.
Władza strzeliła im do jednej, wspólnej głowy. Zimna suka...
Oszczędzała na nabojach.

Po powrocie chcieli mnie nawet zabić, ale Mistrz…
-Co Mistrz?- pyta Amelia
-Zawsze byliśmy wrogami, ale on się za mnie poświęcił- opowiada nieco wzruszony Władca Czasu.
To było tak wzruszające, gdy w kościele rzucił się na stół z pokarmami do poświęcenia…
Zawsze byliśmy wrogami, no poza okresem dzieciństwa, które spędziliśmy razem na Gallifrey. Nie wymagam znajomości całej serii, która w przyszłym roku obchodzi swoje pięćdziesięciolecie, ale miejmy szacunek dla kanonu...

Nagle coś zatrzęsło budką. 
Ja wiem, że niefortunna „budka” to nie wina AŁtorki, ale brzmi to jakby podróżowali budką na narzędzia.
Po ich zachowaniu mniemam, że te narzędzia latają po całej budce i raz czy dwa ktoś oberwał młotkiem w głowę.

-Już jesteśmy tam gdzie mieliśmy być?- pyta 
-Nie wiem. TARDIS jest nowy (ONA JEST KOBIETĄ!) więc może coś się schrzaniło- tłumaczy.
Ekhem, TARDIS nie była NOWA, to przecież i tak ostatni model 42, a schrzaniło to dosyć mocne słowo jak na faceta, który ma ponad 900 lat.
Niech to indor kopnie zadnią nogą trzy razy!

 Doktor wyjrzał za drzwi i po chwili powiedział:
-Amelio! Witaj w Nowym Nowym Jorku.- Amy wyszła za drzwi i ku jej zdziwieniu świat był nieco zacofany i bardzo brudny (dużo spalin). 
Ah, jak ja kocham te rozbudowane opisy w nawiasach.

-Dlaczego mnie tu zabrałeś?- pyta nieco wkurzona
Gość zabiera ją dziesiątki tysięcy lat w przyszłość, nowe kraje, nowe idee, świat się zmienił, kto wie kim są obywatele Nowego Nowego Yorku. A jej nie podoba się, bo jest brudno?!
Jak się nie podoba, może zacząć sprzątać.

-Taka tradycja- odparł
Na pierwszą randkę wszystkie tam zabierał. Taki bajer, podryw na „brudne miasto”.
Bo w brudnym mieście rodzą się brudne myśli.

-Co!?
-Myślisz, że jesteś pierwsza?- pyta sarkastycznie- nie lubię samotności- tłumaczy się Doktor.
Kochana, tyle dzierlatek tu było przed tobą, że to miasto powinno nazywać się Non-Cnota York.

Nagle coś przykuło jego wzrok. Był to napis na ścianie w postaci graffiti.
Napis sprytnie przebrał się za graffiti, przybierają jego kolor i formę.

 Pisało na nim (na tym napisie pisało) (Graffiti pisało na tym napisie) „Not Blink! If you blink, you die!” (w wolnym tłumaczeniu: Nie mrugaj! Jeśli mrugniesz zginiesz!)
Nie ‘zginiesz’, tylko już umierasz. Właściwie umierasz już w momencie, gdy dochodzisz do wykrzyknika, a poza tym z każdą sekundą umieramy coraz bardziej i w ogóle vanitas.
Jak tak dalej pójdzie, to zanim przeanalizujemy to opko do  końca, na pewno postanowimy jako ci wczesnochrześcijańscy eremici zamieszkać w odosobnieniu i jeść korzonki.
Nawet nie chce mi się poprawiać tego byka w zdaniu po angielsku, po prostu nie chce. Myślę, że to vanitas dorwało i mnie.

-Jeśli to oznacza to co myślę to ja już wolę Vashta Naradę i Sycoraxów razem wziętych.- stwierdził Doktor. 
-A o czym myślisz- pyta Amy
-O Płaczących Anioła (ch?) - odpowiada- są to psychopatyczni mordercy, którzy mają bardzo wyrafinowane sposoby mordu.
Psychopatyczni mordercy kojarzą mi się tylko z Płaczącymi Aniołami biegającymi po okolicy z siekierami w rękach.
Bardzo wyrafinowane.

Otóż poprzez dotyk wysyłają swoje ofiary w przeszłość aż umrą ze starości.
Wcześniej to się porżną z nudów, jak będą tak lecieć i lecieć w tę przeszłość.

Mają również wyjątkowy i perfekcyjny mechanizm obronny: Kiedy ktoś się na nich patrzy są zmienione w kamień. To chroni je przed śmiercią, „Ty nie możesz zabić kamienia a kamień nie może zabić Ciebie.”
Cegłówka uderzająca z impetem w potylicę ma odmienny pogląd na sprawę.
Że tak się młodzieżowo wyrażę LOL.

Zdolność ta odbiła się na ich wizerunku.
Taka zdolność, to bowiem wielka odpowiedzialność. Płaczące Anioły musiały wymyślić sobie logo i uszyć kostiumy ze spandeksu z elementami odblaskowymi.

 Zasady mechanizmu oddziaływują nawet wśród ich własnego gatunku, patrząc na siebie utknęliby w kamieniu na zawsze. Dlatego mają zasłonięte oczy. Stąd ich nazwa: Płaczące Anioły. Mechanizm ma jednak jedną wadę- mogą ruszać się tylko wtedy, kiedy nikt na nich nie patrzy, rekompensuje to jednak ich szybkość. To ich największy dar, ale i przekleństwo.- wyjaśnia Pan Czasu świadomy obecności tych stworzeń w okolicy
Kurcze, poruszanie się z ogromną szybkością to dopiero musi być przekleństwo...
Flash potwierdza.

-Jak zwykle ciekawa opowieść- mówi roześmiana dziewczyna- lepiej niż na Wikipedi- porównuje uśmiechnięta Amy
Chcę wiedzieć, gdzie na Wikipedii ukryte są te wszystkie opowieści. Przy okazji, Amy rzeczywiście przejęła się opisem jednej z najniebezpieczniejszych i najbardziej przerażających ras w universum.
Może naprawdę doznała ciężkiego urazu głowy przez latający młotek.

-Taki już jestem- opdowiada Doctor.
Tia, jak Wikipedia...

- A to co?- zastanawia się Władca Czasu widząc nadjeżdżający pojazd unoszący się nad ziemią. Po chwili wychodzą z niego żołnierze, którzy celują w Doctora i Amy futurystycznymi karabinami i innymi pukawkami.
Tysiąclecia rozwoju technologicznego broni a żołnierze nadal dysponują za przeproszeniem pukawkami.
Zależy jakimi…

-Co tu robicie?- pyta się człowiek wyglądający na porucznika lub innego wysokiego posadą jegomościa.
-Eee… zwiedzamy?- odpowiada Doktor
Sprytneeee...

-Aresztować go! Jest podejrzany- powiedział porucznik.
Jesteś aresztowany na mocy Imperatywu Blogaskowego!

Żołnierze już mieli ich zaaresztować gdy nagle Pan Czasu wyjął śrubokręt soniczny i wycelował w ich bronie, które przestały działać.
— Wow, z takim cackiem to od razu pokonałbym Daleków w Wojnie,  i w zasadzie mógłbym mieć władzę nad całym wszechświatem — powiedział Kanoniczny Doktor, mając na twarzy bardzo mieszane uczucia. — Ale wtedy nie byłoby o czym robić serialu…
Nie wiedziałam, że były z nimi jakieś Bronie. Czy to jest  nazwa funkcji czy po prostu do wojska przyjmowane są tylko Bronisławy?

-Jak za poprzednich wcieleń!- krzyknął po czym złapał Amy za rękę i razem pobiegli przed siebie.
Ja nie wiem, kiedy były te poprzednie wcielenia, ale biorąc pod uwagę fakt, że AŁtoreczka najprawdopodobniej widziała tylko nowe serie, to ja sobie nie przypominam podobnych akcji.

Na miejscu okazało się jednak, że są otoczeni przez Płaczące Anioły.
A Płaczące Anioły to teleportowały się tam, czy co?

-Nie mrugaj!- rozkazał Doktor.
-Nie miałam zamiaru- odpowiada przerażona Amy.
Cholera, coś mi właśnie wpadło do oka…

-Mam pomysł, ale musisz mi zaufać i bez względu na wszystko na nie patrzeć. Inaczej zginiemy!- mówi Władca. Po chwili chwycił znajdujące się za nimi lustro i pokazał je Płaczącym Aniołom, które nie mogły się już ruszyć.
Ciekawa jestem,  co pomyślałby Matt Smith, widząc coś takiego w scenariuszu — prawdopodobnie miałby niezłego mindfucka, że musi zagrać wyciągnięcie lustra z tyłka. Bo innego wyjaśnienia to ja nie widzę.
Ja jestem ciekawa na jakich prochach musiałby być Moffat, żeby coś takiego wymyślić. Swoją drogą wizja Doctora wyciągającego sobie z tyłka stojące lustro jest... ciekawa.

Nagle Amy została chwycona przez kilku bandytów, którzy mieli zamiar uciec z planety swoim statkiem, ale potrzebowali jeszcze jednej osoby.
Zanim ją porwali, rzeczowo i spokojnie wyjaśnili, o co im chodzi. Popijając przy tym soczek i sypiąc jak z rękawa fantazyjnymi żartami, aby zabawić damę.
W tym momencie mogłoby się wydawać, że AŁtoreczka ma całkiem niezłe pomysły. BŁĄD! Wszystkie opisane tu sceny (no, poza tym całym nonsensem) znajdziemy także w filmie. Także motyw porwania dla ominięcia limitów, jest.

-A niech te zasady ilościowe- krzyknął Doktor- to już trzeci raz- stwierdził poirytowany, ale już było za późno.
Taki stary a nadal się nabiera.
Albo wręcz przeciwnie, jara się tym po raz kolejny.

 Amy znajdowała się na pokładzie. Bandyci zdjęli kominiarki.
Po kij je zakładali, skoro teraz pokazują jej swoje twarze?
Może są tak brzydcy, że liczą na to, że Amy zemdleje, a nie chce im się iść po eter.

-Statek Sherman BW prosi o zgodę na lot pozaorbitowy.- mówi dziewczyna, która porwała wraz z chłopakiem Amy
-Ilu macie załogantów?- pyta głos w komputerze.
-Trzech!- odpowiada
-Zgoda udzielona! Z Władcą!- powiedział głos. W tym czasie Amy zdążyła się nieco uspokoić.
A no pewnie, co ma się martwić, skoro już wie gdzie leci to już w sumie wszystko jej jedno.

-Z Władcą?- pyta Amy
-Takie powiedzenie. Coś jak kiedyś „z Bogiem”- tłumaczy chłopak
Całkowicie nie zwracając uwagi na brak elementarnej wiedzy dziewczyny na temat czasów współczesnych.

-Dlaczego lecicie? Uciekacie?- pyta.
Oho, syndrom Sztokholmski jej się włączył. Już nie ważne, że ją porwali, zamknęli na swoim „statku” (bo AŁtorka z łaski swojej nie wytłumaczyła nam w sumie czym dokładnie lecą) i wiozą nie wiadomo gdzie, najważniejsze jest dlaczego lecą.
To musiał być naprawdę ciężki młotek… Albo Amy ma jakieś ukryte skłonności masochistyczne.

-Słyszałaś o inwazji Aniołów- odpowiada pytaniem na pytania zdziwiona, że nie Amy nie wie o ataku.
Dokładnie, to nie Amy nie wie o ataku, to ktoś inny. Ciekawe tylko kto?

 Tymczasem na Ziemi Doktor znów został zatrzymany przez wojsko. 
Za szybką miał prędkość przy przenoszeniu się w czasie, to go na suszarkę zatrzymali. Oj, będzie mandat i punkciki karne.

-Nie radze wam mnie zatrzymywać!- grozi Władca Czasu. Wojskowi tylko się uśmiechnęli i wycelowali w niego swoją broń.
Nie zadawając zbędnych pytań. Wreszcie doprosił się z tą swoją muszką i szelkami.
Wszyscy zbyt stylowi międzygalaktyczni hipsterzy muszą być wyeliminowani.

Doktor wyjmuje swój śrubokręt i wcelowuje w lustro, które pęka, a Płaczące Anioły zabijają żołnierzy.
I tak stał i sobie podziwiał tę rzeź.
Kanoniczny Doktor jest kanoniczny.

Doktor wchodzi do TARDISA i rusza na ratunek swojej towarzyszce. W tym czasie na pokładzie statku pasażerowie jakby zaczęli się dogadywać, a nawet śmiać z nawzajem wypowiadanych żartów.
Ostry przypadek syndromu Sztokholmskiego, albo Amy po prostu totalnie zatraciła już instynkt samozachowawczy.

Nagle kontrolki pokładowe zaczęły się świecić na czerwono. 
-Co się dzieje- pyta Amy
-Czarna dziura, ale co ona tu robi. Nigdy jej tu nie było.- krzyczy pilot
Czarna dziura powstała na skutek niestotowania przez Ałtorkę znaków zapytania, przez co została zachwiana równowaga wszechświata.
…To znaczy, że kiedy mi mrugają Biedronkowe lampki na choince, w pobliżu jest jakaś czarna dziura?

-No to teraz zginę w przyszłości!- myśli zrozpaczona dziewczyna. Nagle coś zatrzymało statek.
-Ekhem.- słychać głos w radiu.- macie coś mojego- mówi
-Doktor?- pyta od razu rozweselona Amy
-Doktor!!??- dokrzyczaną (jest taki wyraz?) porywacze
Muszę cię rozczarować: ten wyraz istnieje tylko w twoim mózgu, a to zły znak.
Cichy głos w jej głowie co wieczór szepce jej cicho „dokrzyczaną, dokrzyczaną, dokrzyczaną...” a słowa odbiajają się echem w pustce pozostawionej przez niegdyś istniejący tu mózg, który już dawno usechł nieużywany.

-To znowu wy!?- stwierdza Doktor.- No dobra, ale trza was ratować-
Ino roz!Doktor nagle odkrył swoje wiejskie korzenie. Jak tylko opanują sytuacje wróci do swojego ulubionego zajęcia, a mianowicie do ubijania masła sposobem klasycznym.
Ty się śmiejesz, a masło ma swoją stronę na Doctorowej wiki: http://tardis.wikia.com/wiki/Butter

 powiedział, a po chwili TARDIS przy pomocy pola magnetycznego ściągnął statek z pola czarnej dziury i nakierował na jedną z kolonialnych planet. 
Gońcie się Moffat i Gatiss, żaden z was na to nie wpadł, co?

-Ładny statek- chwali Władca- co to za model?- pyta
- Sherman Bad Wolf- odpowiada. Doktor znów biegiem ruszył powrotem do TARDISA.
-Gdzie tym razem?- zastanawia się Amy
-Do innego wymiaru- krzyczy poczym rusza TARDISEM w kolejną przygodę… 
Ja wiem, że Doktor nie jest zwykle skory do tłumaczeń, ale fakt, że Amy idzie za nim jak owca, nie pytając się o nic i nie domagając się wyjaśnień jest, delikatnie niczym płatek róży mówiąc, niekanoniczny.

7 komentarzy:

  1. hahaha nie mogę ledwo siedzę na krześle... Super że wróciłyście i piszcie dalej hahaha na prwde szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Racja ^^ A co do analizy, brawa dla was, za wytrwałość xD
      Shina Laufeyson

      Usuń
    2. A czarna dziura to jest w aŁtoreczkowej głowie. W miejscu gdzie ongiś był Mózg. Uczcijmy jego pamięć minutą ciszy

      Usuń
  3. ,, -A niech te zasady ilościowe- krzyknął Doktor- to już trzeci raz- stwierdził poirytowany, ale już było za późno.
    Taki stary a nadal się nabiera.
    Albo wręcz przeciwnie, jara się tym po raz kolejny.''

    Hmm? Zasady ilościowe? Ktoś mógłby mi wyjaśnić o co chodzi, bo chyba przegapiłam któryś odcinek. Teraz trzeba go TYLKO znaleźć... ;-;

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh nooooo! Jako fanka Doctora ostro protestuję przeciwko faktowi powstania tego opka. Pls, powiedzcie, że to zwidy... Biedny, kanoniczny Doctor i biedna, kanoniczna Amy! Mam nadzieję, że chociaż zjedli razem paluszki rybne z sosem waniliowym, bo to boski przysmak (swoją drogą, dobrze że twórcy serialu nie wpadli na nic bardziej karkołomnego, bo potruli by fanki :'D).
    Te pościgi, te wybuchy! Normalnie miSZCZostwo.

    OdpowiedzUsuń