sobota, 10 marca 2012

Zbiorowa Amnezja w Hogwarcie i Herr Draco

Dzisiaj blogasek podsunięty nam przed jedną z naszych znajomych czytelniczek (ach te tłumy groupies śledzące nas na każdym kroku i błagająće abyśmy zabrały się za ich... blogi). 
Tym razem będzie dłużej, bo nie wyrobiłysmy się czasowo i trzeba jakoś odpokutować za te dodatkowe 24 godziny zwłoki.
Dzisiaj będzie dziwna amnezja panosząca się po Hogwarcie, Malfoy odkrywający swoje niemieckie korzenie i przełomowe metody pedagogiczne.
Analiza oczywiście dedykowana Ani :)

Indżojcie.

Adres blogaska:
http://siostry-i-draco.blog.onet.pl/

Analizę przeprowadziły:
Toldie
Ranidae



1. Początek.
Pewnego dnia pewne trzy siostry wstały bardzo wcześnie a czwarta jeszcze spała, była dopiero godzina siódma. 
To dopiero pierwsze zdanie, a mi już się wydaje, że tego nie będzie się dało czytać bez wódki.
Mi też możesz polać.

Oczywiście jak w ich zwyczaju było musiały najpierw zacząć dzień od rozmowy.
Tak, trzy dziewczyny budzące się synchroniczne, i w ułamki sekund po otworzeniu oczu zaczynające ni stąd, ni zowąd rozmowę, seems legit.
Może to jakieś dystopijne opko o bliźniaczych, zaprogramowanych przez wszechwładną sektę organizmach, które rytuałem porannych rozmów chcą stworzyć iluzję swojego człowieczeństwa?
…Nie?

- Dziewczyny... - zapytała Nikola.
- Co ? - odpowiedziały hurem. 
Hurem, Benem Hurem.

- Jaki jest ten Hogwart.
- Niezwykły. - odpowiedziała Hermiona.
Hermiona jak zwykle daje się poznać, jako osoba o szerokim wachlarzu słownictwa.

- Czyli nie ma się tam wrogów jak w szkołach mugolskich ? - zapytała Sandra.
- No tu nie masz racji Sandro - powiedziała Miona.
WYmiona. Nie mogę nadal wytłumaczyć tego zjawiska nagminnego skracania przez AŁtoreczki imion bohaterów.
Miona, Hermi, Syri, Remi… Czekam na McGonagall przedstawioną jako Minnie albo Knota jako Korni.

- Jak to ?
- No bo, są tacy ślizgoni, mówiłam wam o nich i oni nie lubią takich jak my bo jesteśmy z mugolskiej rodziny. Więc dla nich jesteśmy "szlamami".
- Szkoda - powiedziała smutno Nicola. 
- Ale... - zaczęła Sandra
- ...są inne domy takie jak Gryffindor, Hufflepuff i Ravenclaw. - dokończyła Miona wcinając się w słowo Sandrze.
- Serio aż tyle? W bexobatanos były tylko dwa. - powiedziała Sandra - ale pomijając to, chodziło mi o to, że na pewno muszą być też mili ludzie.
Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi z bexobatanos. Wydaje mi się, że w przypływie desperacji AŁtoreczka po prostu walnęła głową klawiaturę. Droga AŁtoreczko, rada na przyszłość, jeżeli nie wiesz jak się coś piszę to przed taką próbą zamiast w klawiaturę, walnij głową w ścianę. Nie mówię, że pomoże, ale z pewnością nie zrobisz czegoś tak idiotycznego.
Bexobatanos. Brzmi jak nazwa jakiegoś mocarnego wirusa albo środka do czyszczenia wanien.

- Tak, zgadza się. - powiedziała Miona.
- Dobra czyli można wyglądać swwetttt - powiedziała z entuzjazmem Sandra.
Swwettt. Ni mniej, ni więcej jak swwetttt. Dla własnego dobra nie chcę pytać.
‘I’m just gonna make you SWWETTTT…’

- Tak, ale wy jak zawsze tylko o jednym - powiedziała Hermi.
- No baaa - odpowiedziały hurkiem.
Benkiem Hurkiem. Zapytałyśmy znajomego Benka co o tym sądzi, oto jego reakcja.


Trzeba przyznać, mocne słowa, ale wydaje mi się, że sam Ben Hur by tego lepiej nie ujął.

- Zajmuje pierwsza łazienkę. - Powiedziała Sandra i wybiegła jak oparzona.
Nicola i Hermiona zaczęły sprawdzać czy wszystko spakowały gdy w tym czasie Sandra rozczesywała swoje piękne blond włosy. Po dwudziestu minutach Sandra wyszła z łazienki na co dziewczyny zawołały....
- ...Wreszcie, dłużnej się - Nicola urwała w połowie zdania, bo zobaczyła jak pięknie jej siostra wygląda.
Zawołały synchronicznie, bo miały jeden mózg. Tak jak AŁtoreczka i pralka.

-Sandra miała Rozpuszczone włosy a na nich po obu stronach dwa warkoczyki. Oczy miała pomalowane na niebiesko fioletowo. A usta miała pomalowane szminką koloru malin. Ubrana była w czarne rurki, biały top i czarne balerinki. 
I to wszystko jeżeli chodzi o umiejętności Ałtoreczki tworzenia barwnych opisów.
Grunt, że make-up barwny. Moja pierwsza Barbie miała taką stylówę.

- Wyglądaszzzz ... - zaczeła Miona.
- Pięknie - dokończyła Nicola.
O godzinie 10:30 Sandra,
Dokładnie o 10:30, żeby nikt nie pomyślał, że była 10:29.
Ale… Dlaczego wcześniej nie zeszły na śniadanie?!? *panika*

 Nicola i Hermiona pożegnały się z rodzicami  i ruszył, złączywszy się w jeden niedookreślony płciowo twór, na peron 9 i 3/4. Gdy już się na nim znalazły Hermiona nie znalazła swoich przyjaciół.
Znalazła za to wcześniej nie znalezione zapasowe słowa. To dobrze, że je znalazła, ich znalezienie zawsze działało na nią kojąco.

- Gdzie oni są !!! - zaczęła niepokoić się Hermiona.
- Ale kto ? - zapytała Sandra?
Ci wszyscy moi przyjaciele ele ele ele!
Po czym zarzuciła grzywką i zaczęła grać na klawiszach... Biedny Grzegorz.

- Harry i Ron -  odpowiedziała Miona.
- Chyba tam są.
- Gdzie?- zapytała.
- Tam. - wskazała palcem Sandra.
Dziękujemy ci, o AŁtoreczko za ten dialog, którego sam Shakespeare by się nie powstydził.
Nic nie mów. Jestem olśniona.

Ruszyły w stronę chłopaków, a Hermiona rzuciła im się na szyje.
Jedną, wspólną. 
Zwizualizował mi się stwór z ciałem Puszka i długą szyją, z której wyrastają dwie maleńkie główki Harry’ego i Rona. Gdzie jest ten peron, w Czarnobylu?

- Hejka. - powiedziała Miona.
- czesc - odpowiedzieli ran i harry. 
Nie dosyć, że nagle pojawia się całkowicie nowa postać niejakiego Rana, to jeszcze zsynchronizował się z Harrym i razem zaczęli seplenić.
- Kim one są ? - zapytał po chwili Harry.
- To moje siostry, ta blondyna to Sandra ta "pomarańczowa" to Nicola a ta czarna to Cici ( czyt. sisi) - przedstawiła chłopakom siostry.
Ok, mamy więc jedną dziewczynę rasy kaukaskiej, jedną indiankę i jedną afroamerykankę. Skarbie, wydaje mi się, że rodzice czegoś wam nie powiedzieli...
Za to ich matka chyba zbyt często pytała tę ostatnią, czy chce ‘cici’ czy ‘sisi’, gdy mała grymasiła. To prawie jak pies, który był przekonany, że nazywa się Wypierdalaj.

- Hejka - przywitała ich Sandra - ty to pewnie Ron a to Harry dużo o was słyszałam.
- Do jakiej szkoły poprzednio chodziłyście ? - Zapytał Ron.
- Do bexobatanos.
- Aha.
Przytakujcie i uśmiechajcie się a może nic wam nie zrobią.

Idziemy szukać przedziału, zapytała Ginny.
A ta skąd się tu wzięła?
Nie pytaj, a nie będziesz cierpieć…

-Tak. - odpowiedzieli wszyscy hurem.
Jeden mózg, jeden głos, jeden Ben.
Amen.

Weszli do pociągu i zaczęli poszukiwać wolnego przedziału.
Rozwiesili plakaty „Ktokolwiek widział”, wynajęli psy poszukiwawcze a po przedziale nie pozostało ani śladu.
Uciekł na widok Harrona o Długiej Szyi i nie chciał wyjść.

 Po pięciu minutach gdy znaleźli, rozsiedli się wygodnie. Harry i Ron szybko polubili Nicole i Sandrę, mieli tyle wspólnych tematów, lecz wszystko co dobre musi się skończyć. W pewnym momencie do ich przedziału wtargnął...
Neville? Hercules Poirot? Obi-Wan? KANON?…

2. W pociągu & uczta

Malfoy !!! - Wykrzyczała Miona - Czego Ty tu ?
- Dla Ciebie pan Malfoy, szlamo! - odparł ze swoim cynicznym uśmieszkiem na twarzy - Kogo my Tu mamy, Głupotter , Wieprzlej, Wiewiórę , Szlame a te trzy to kto ? - tu nagle spoważniał.
- Moja siostry idioto. - Warknęła Miona.
Jasny gwint, one jeszcze się nie rozdzieliły. Ale Malfoy chyba nie takie rzeczy widział, skoro wcale się tym nie przejął.

- Uważaj na słowa, bo cię krzywda spotka, SZLAMO. - Zaakcentował ostatnie słowo.
- Nie obrażaj jej - wykrzyczał Ron wyciągając różdżkę.
- Ron, uspokój się, on jest nic nie wartym arystokratycznym dupkiem. - powiedziała spokojnie Sandra.
- Ty wredna... - zaczął Malfoy ale w słowo weszła mu Nicola.
- Szlamo ? Człowieku odkąd tu weszłeś [ARGH] mówisz to słowo po raz setny, nie umiesz wymyślić coś nowego ? Pan Malfoy chyba nie umie, ja mam dla ciebie trzy słowa, jesteś wielkim idiotą !!! - Powiedziała spokojnie Nicola. 
- Ty.. wredna... - już chciał mówić lecz tym razem Sandra mu przerwała.
- Znów nic nie dotarło ? Może to dotrze, Albo wyjdziesz sam, albo pomożemy - powiedziała to, wyciągając różdżkę. 
- Policzę się z wami, zobaczycie wy szlamy !!! - powiedziawszy to  wyszedł trzaskając drzwiami.
Ino, wszakże, jakobyż, azaliż, jednakowoż, bynajmniej, zadzierzgnąć, konsolidacja, przypuszczenie.
Tak tylko próbuję podnieść ogólny poziom językowy.

Po 15 minutach pociąg się zatrzymał i wszyscy powoli zaczeli wychodzić z pociągu. Gdy Cała grupka wyszła z Express Londyn - Hogwart zaczęli wchodzić do powozów. Po dziesięciu minutach dojechali do Hogwardu, wysiedli z powozów i ruszyli do zamku. W przejściu spotkali Irytka który majstrował coś przy zamkach w drzwiach do schowka na miotły. 
Widzicie te dokładne opisy, które pozwalają wam poznać każdy, najdrobniejszy szczegół wydarzeń i miejsc, w których rozgrywa się akcja?

Gdy weszli do Wielkiej Sali zauważyli nowych nauczycieli siedzących przy stole.  Gdy podeszli do stołu Gryffindoru wszyscy zaczeli się witać. W końcu po kilku minutach Dyrektor wstał a na Sali zapanowała cisza.
- Profesor McGonagall proszę o przydzielenie pierwszorocznych i nie tylko.
Proszę także o przydzielenie tygodniowych racji żywnościowych uczniom.
I zaopatrzeni w wojskowe suchary, pierwszoroczni poszli na front.

Do sali weszło mnóstwo dzieci i trochę osób starszych. 
A także emeryci i renciści.

Tiara przydziału zaczęła śpiewać swoją historię. Gdy już skończyła na sali rozległy się brawa. Profesor McGonagall rozwinęła pergamin i zaczęła wyczytywać imiona i nazwiska.
-  Abecombrie Euan 
- GRYFFINDOR
- Granger Nicola.
- GRYFFINDOR
- Granger Sandra
-  GRYFFINDOR 
- Granger Sisi(będę pisać od razu)
- GRYFFINDOR
Po przydzieleniu wszystkich uczniów, dyrektor wstał ponownie a sala znów ucichła.
- Witam naszych nowych jak i starszych uczniów. Witam naszych starych znajomych oraz nowych nauczycieli. Nadszedł czas na tegoroczną mowę, ale żadnej mowy na razie nie będzie. Wsuwajcie !!! 
I w ten sposób AŁtoreczka pozbyła się problemu napisania wypowiedzi dłuższej niż dwa zdania. W sumie może dobrze, bo kto wie, świat mógłby implodować...
Nie miałabym w tym wypadku nic przeciwko.

Gdy wszyscy się najedli głos Dumbledora znów zagrzmiał.
- Teraz kiedy wszyscy się najedliśmy, pozwólcie że po marudzę wam trochę przed snem. Otóż Pierwszoroczniakom zakazuje się wchodzenia do Zakazanego Lasu co powinni pamiętać też starsi uczniowie. Pan Filch prosił abym wam przekazał po raz czterysta sześćdziesiąty drugi że na korytarzach nie używamy czarów oraz rzeczy z listy pana Filcha. Miło mi powitać nowych nauczycieli. Profesor Alex Noelle która będzię nauczać Obrony Przed Czarną Magią. Dochodzą też nowe przedmioty takie jak : Taniec prowadzony przez Nimfadore Tonks, Śpiew obejmuje Rockie Mej (czyt: Roki) a WF będzie nauczał was Rumeus Lupin. No to koniec. Dobranoc. 
Wiedziałam, mogłabym przysiąc, że poczułam delikatne wstrząsy...
Matko Merkurowa, skąd wziął się ten pomiot Briana Maya i Rocky’ego Balboa? I kim jest Rumeus? *dazed and confused*

Gdy wszyscy się znaleźli w pokoju wspólnym powiedzieli sobie tylko "dobranoc" i poszli do swoich dormitoriów. 
~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam że taka krótka ale nie miałam za dużo czasu. 
Dziewczyno, o mało co nie doprowadziłaś do destrukcji świata i jeszcze Ci mało?!
Ambitna jest, to trzeba jej przyznać.

3. Pierwszy dzień.
    Nadszedł pierwszy dzień w Hogwardzie, wszyscy zaczęli powoli wracać z krainy snów, a słońce wdarło się przez okno. Siostry Granger obudziły się pierwsze, co było słychać po kłótni Nicoli i Sandry.
- Ja zajmuje pierwsza łazienkę. - powiedziała Sandra
- Nie bo ja. - zaczęła krzyczeć Nicola.
- Mam gdzieś co ty sobie chcesz, ja zajmuje pierwsza - gdy skończyła to zdanie 
wystrzeliła z łóżka w kierunku łazienki.
„Wystrzeliła z niezarejestrowanego Browninga L9A1 w kierunku naprzeciwległej ściany. Trzy naboje odbiły się od witryny drzwi raniąc trzy osoby znajdujące się w najmniejszej odległości od łazienki.„ Hej, mogłabym się zabrać za pisanie.

- Nicola, w końcu to Sandra ona zawsze postawi na swoim. - Powiedziała Miona.
- Może masz racje...ale to i tak nie sprawiedliwe. - powiedziała trochę weselej Nicola.
- Dziewczyny możecie nie ględzić cały czas o tej łazience ? Odkąd się narodziłyśmy słyszę jedno i to samo przez 13 lat!!! Dajcie se siana !! - Powiedziała Sisi.
Od narodzin? Wow, kozaczą jak średniowieczne święte, które w wieku niemowlęcym regularnie odmawiały Anioł Pański.

- Dobra - odpowiedziała Nicola.
Tym czasem w łazience Sandra szykowała się do swoich pierwszych zajęć. Wykonała poranne czynności. Ubrała się w mundurek w barwach Gryffindoru, prostownicą przejechała włosy 
Walec jako prostownica? Trochę radykalne, ale co ja tam wiem.

aby mieć idealnie proste oraz oczy pomalowała lekkim różem. Wyglądała pięknie, jakby to wszystko było dla niej stworzone. Gdy wyszła z łazienki poszły w jej ślady siostry. Po 30 minutach wszystkie były gotowe. Wszystkie były ubrane tak samo lecz fryzury miały inne. Sisi miała spięte w kucyka, Hermiona w koka a Nicola rozpuszczone. Wszystkie zabrały torby i ruszyły na śniadanie. 
Dziękujemy Ci, o AŁtoreczko za ten wyczerpujący opis, bez którego nasze życie byłoby takie puste i bezsensowne.
Ale przynajmniej na śniadanie poszły. To i poranne czynności przywróciły mi poczucie bezpieczeństwa.

- Ciekawe jaka będzie ta szkoła - zaczęła głośno myśleć Sisi.
- Niezwykła - odpowiedziała Hermiona.
Zaczynam myśleć, że Hermiona nie potrafi sklecić całego zdania. Cały czas odpowiada na  pytania monosylabami.

- Oby. 
- Dziewczyny...- zaczęła Sandra
- Co? - odpowiedziały hurkiem
No dajcie temu Benkowi wreszcie spokój!


Ten tam to jest ten cały Malfoy co tak nas wczoraj obrażał ? - zapytała wskazując na blondyna który zagadywał jakieś panienki.
Spytała bo ma pamięć jak złota rybka i nie pamięta niczego, co wydarzyło się dalej niż trzy minuty temu.
A uroda i składnia tego pytania jest nieprawdopodobna.

- Taaa- odpowiedziała Miona 
- Tzn? - zapytała zdziwiona Sandra. -
- Nigdy nie daj mu się zmanipulować.On wykorzystuje każdą dziewczynę jaką spotka, mówi komplementy daje prezenty, przelatuje nad Atlantykiem i zostawia. Jak zabawkę, proste.
- A to świnia !!! - zaczęła wrzeszczeć Sandra, że aż wszyscy idący sie na nią popatrzeli ze zdziwieniem. - No co nigdy nie widzieliście wkurzonej blondynki ? 
 Wszyscy popatrzeli na nią z uśmiechem i zdziwieniem na twarzy i z powrotem zajęli się swoimi sprawami. Dziewczyny wkońcu doszły do swojego celu, usiadły przy stole Lwa i spojrzały na chłopaków. 
Tołstoj nie miał pojęcia, kim są te zachowujące się niestosownie dziewczęta, ani też nie wiedział, dlaczego sam się tu znalazł.

- E co macie takie miny - zapytała Nic.
- Spójrz na plan - powiedział załamany Ron.
9:00 - Eliksiry (ślizgoni)
10:00 - Eliksiry (ślizgoni)
11:00 - Obrona Przed czarną Magią ( ślizgoni)
12:00 - Transmutacja (ślizgoni)
13:00 - 13:20 - Obiad
13:45 - Taniec ( ślizgoni)
14:40 - Śpiew (ślizgoni)
15:00- wykład pt. Czym jest kanon i dlaczego powinniśmy się do niego stosować.
16:00- Dlaczego niektórzy nie powinni publikować efektów swojej wątpliwej twórczości?

Czemu wszystko ze ślizgonami ? - zapytała Miona
Bo Imperatyw Blogaskowy tak nakazuje, głupia!

- Nie wiemy - odpwoiedzieli chłopcy
- To straszne. - powiedziała Sandra. - Ale jest jeden plus ciekawi mnie jaka jest nauczycielka od obrony.
- Nom to jest ciekawe - powiedziała Mionka z Sisi bo obie uważały, że zgłębianie wiedzy o jednostkach administracyjnych w starożytnym Egipcie jest wielce zajmujące.
- Idziemy ? - zapytała Nicola.
- Tak. - odpowiedziały wszystkie razem 
- My dojdziemy później - załamanymi głosami powiedzieli chłopcy.
Załamali się, że nawet nie mają co zarywać skoro wszystkie laski w szkole mają jeden wspólny mózg.
Więc dojdą później. W samotności.
   
Gdy dziewczyny doszły na miejsce, ślizgoni już tam byli. I zaczęła się walka która jak zawsze miała się zacząć pod tą klasą, o tej samej godzinie z tymi samymi ludźmi. 
- O szlamki przyszły - zadrwił Malfoy.
- O jakie orginalne Malfoy, Wymyśliłeś to Ty czy twój tatuś ? - zapytała z drwiną Sandra.
- Słuchaj Ty nic nie warta...- już miał dokończyć gdy weszła mu w słowo Nicola.
- Ile razy mamy ci powtarzać że to już nas nie rusza ? 
- To się staje nudne - powiedziała Sisi.
- Mamy jeszcze czas, mogę zrobić wam krzywdę - powiedział Malfoy siląc się na spokój. 
- hahaha - sandra wybuchła nie pohamowanym śmiechem - Ty mi nic nie zrobisz, jestem od Ciebie mądrzejsza, jak chcesz wiedzieć to umiem rzucać Cruccio na takich jak Ty.
- Cruc...
- Protego - wykrzyczała nagle Sandra.
Rabarbar, chrobotać, wątpliwy, nadwrażliwość, przyczyna, nadgorliwość, wyszczególnić.
I znowu, coby się nie załamać z powodu tej słownej masakry.
Cruccio? To jakaś włoska przyprawa? 

Nagle zza drzwi wyłonił się Snape.
- A co tu się dzieje ? - warknął Snape.
Bo jak wiemy Snape tylko warczy, zawsze.
Gnata z obiadu mu rzucić, to może się uciszy.

- Panie profesorze on chciał na mnie rzucić Cruccio.
- Malfoy? Przecież on nawet tego nie umie. Gryffindor traci 10 punktów.
- Ale to nie sprawiedliwe. - powiedziała do dziewczyn Sandra.
-Gryffindor traci kolejne 10 punktów.
-Ale...
-I 20, kto da więcej?!

- Aha Granger do Malfoya. - syknął Snape.
- Ale która panie profesorze - zapytała Nicola.
- A ile was jest ? - zapytał z drwiną.
- cztery - odpowiedziała Miona.
- No to Sandra do Malfoya. 
- Zabije go - syknęła cicho Sandra.
 Sandra Przesiadła się do Malfoya, nawet na niego nie spojrzawszy walnęła go z całej siły w żebro.
Widzę, że niespodziewanie wszyscy teleportowali się sprzed klasy do jej wnętrza.

- Za co to ? - warknął
- Za to że jesteś takim idiotą. - syknęła w odpowiedzi.
 Zaczęli ważyć eliksir poprawy samopoczucia. 
Nie poprawia mi samopoczucia to, że prawdopodobnie nie ma tam żadnej wagi, a jest ort.

Pod koniec dwugodzinnej męczarni skończyli. Gdy wychodziła z klasy Snape jej powiedział:
- Ty i Malfoy o 20 u mnie, dziś !!!
 I wyszedł . 
Chyba nie chcę wiedzieć, jakie dokładnie są jego plany…

- AAaaaaaaa - Sandra zaczeła się wściekać - Co za Idiota z niego, myśli ze mu wszystko wolno ? ja mu pokaże. Jeszcze pożałuje że jego mama go urodziła!!!
- Sandrusiu, uspokój się , próbowała załagodzić sytuacje Sisi.
- Chciałabym, aby ten parszywy arystokrata zostawił nas w świętym spokoju. - powiedziała Sisi - szkoda że to nie możliwe.
Pierdzielony burżuj! Precz z arystokracją, stop podziałom klasowym... oh wait...

  W końcu doszli do klasy Obrony Przed Czarną magią, Sandra i Nicola siadły w pierwszej ławce, a za nimi Sisi i Miona. Harry i Ron już mieli siadać za nimi gdy wyprzedził ich....
- Malfoy, my byliśmy tu pierwsi !!! - powiedział Ron.
- A co mnie to obchodzi, zdrajco krwi.
- Pożałujesz!!!!  Drętwo... jakoś na tej imprezie…
Expeliarmus. - Wykrzyczała nauczycielka. -  Slittherin i Gryffindor tracą po dziesięć punktów. Drodzy uczniowie mam na imię Alex Noelle i będę was nauczać obrony przed czarną magią. jak wiecie czeka was coraz więcej pracy, gdyż w tym roku musicie wybrać czym będziecie się zajmować w przyszłości. A na dzisiejszej lekcji będziemy, mursze was zmartwić omówić podręcznik i bezpieczeństwo dotyczące na tej lekcji. 
Będę tu murszeć i mam nadzieję, że to czegoś was nauczy. Później zabierzemy się za BHP i dowiecie się jak ewakuować się z zamku w przypadku pożaru.

  W końcu przyszedł czas na ostatnią lekcje a był to śpiew. Wszyscy weszli do klasy, a zaraz za nimi profesorka.
- Witam was wszystkich. Jestem Rockie Mej i będe was uczyć śpiewu. Dziś zaczniemy od piosenek no nie powiem spokojnych bo to chyba by nie pasowało. Zna ktoś zespół Paramore ?
Wyczuwam zło. Niczego nie mam do Paramore, ale coś mi się wydaje, że nie byłby to pierwszy wybór nauczycielki wokalu. 

- Ja, pani profesor. - powiedziała Sandra i nicola.
- To dobrze, więc może wyjdziecie na środek klasy i zaśpiewacie?
- Dobrzem miona idziesz ? 
- Tak. 
  Wyszły na środek klasy i zaczęły śpiewać.
How can I decide on what’s right?
when you’re clouding up my mind
I can’t win your losing fight,
All the time
Nor could I ever own what’s mine,
When you’re always taking sides
But you won’t take away my pride,
No not this time
Not this time…
How did we get here
When I used to know you so well
But how did we get here
Well I think I know
The truth is hiding in your eyes
and it's hanging on your tongue
Just boiling in my blood
but you think that I can't see
What kind of man that you are,
if you’re a man at all
Well I will figure this one
out on my own
(I'm screaming i love you so)
on my own
(my thoughts you can't decode)
How did we get here
when I used to know you so well
But how did we get here
Well I think I know
Do you see what we’ve done
We’re gonna make such fools of ourselves
Do you see what we’ve done
We’re gonna make such fools of ourselves
How did we get here
when I used to know you so well, yeah, yeah
But how did we get here
when I used to know you so well
i think i know
i think i know
There is something I see in you
It might kill me
I want it to be true 
…Kawałek z Twilight. To jedna z najmroczniejszych fuzji fandomów jakie widziałam.

Gdy skonczyły przez strone Łwa przeszła burza oklasków. 
Tak, wszyscy zaczęli klaskać, dziewczyny uroniły pojedynczą łzę a chłopcy nie wytrzymali tego napięcia i zemdleli z wrażenia. Proza życia...

I tak skończyły się lekcje. 
Ja rozumiem, że przy dobrej zabawie czas szybko leci, ale albo Paramore nagrywa godzinne kawałki, albo dziewczyny miałby bardzo wolne tempo.

Lecz gdy wyszły z sali podszedł do nich jakiś pierwszoroczniak. 
- Hejka, są tu może gdzieś Nicola i Sandra Granger ? 
- Tak to my.
- Dyrektor was prosi jest w pokoju nauczycielskim. 
- Dziękujemy, zaraz tam będziemy. Tylko ze mamy szlaban jeszcze dziś ;/
Klasyczna blogaskowa konwersacja za pomocą emotikonów.

 Dziewczyny ruszyły w stronę pokoju nauczycielskiego...
~~~~~~~~~~
Następna notka we wtorek. 
Przepraszam
Ale jadę w góry dlatego we wtorek będzie :(
   Dziewczyny szły w niepokoju w stronę pokoju nauczycielskiego. Później w pokoju poszły w stronę niepokoju. Gdy doszły na miejsce Sandra zapukała.
- Proszę. - Dziewczyny otworzyły drzwi i weszły do środka.
- Chciał nas pan widzieć ? - zapytała Nicola.
- Tak, otóż doszły do mnie słuchy że Sandra ma szlaban u profesora Snepa. 
Który jest rumuńskim kuzynem profesora Snape’a. Mamy wymianę akademicką wykładowców.
Jego innowacyjne metody nauczania z zastosowaniem nabijania na pal przyniosły mu powszechne uznanie.

Czy to prawda?
- Tak. 
- No to jeśli chcecie wiedzieć twój szlaban odbędzie się pod salą numer 324 nikt jej nie używał od pięćdziesięciu lat. 
Dumbledore też ma szlaban. Wydaje mi się, że ktoś tu nie pojmuje idei dyrektora placówki naukowej.
- Aha, a Malfoy wie?
- Tak, już go o tym powiadomił profesor Severus.
Który znowu jest szwedzkim kuzynem drugiej linii profesora Snape’a. Duża rodzina z tradycjami pedagogicznymi.
- Aha, rozumiem.
- No to do zobaczenia.
- Dobranoc.
 I wszyły nowy zamek w dżinsy. Nicola była strasznie czymś zmartwiona. Dżinsy i tak się nie dopinały.
- Nic co ci jest?
- Nic, tylko boje się aby ten idiota nic ci nie zrobił.
- Oczywiście ze mi nic nie zrobi, nie martw się.
- Dobrze, to już idę. Widzę ze gamoń się spóźni. 
- haha nom, to na razie powiedz dziewczynom i chłopakom co sie stało.
- Ok, papa. - I wyszła.
 W tej samej chwili ktoś podszedł do niej od tyłu i ręką zasłonił oczy, obrócił ją delikatnie, uniósł jej podbródek do góry i lekko pocałował. Gdy odchylił już rękę Sandra szybko się obróciła i zamarła...
- Malfoy ty parszywy... jak.. czemu to zrobiłeś? - zapytała gdy jej odpowiednie pytanie przyszło do głowy.
- Hmmm bo tak mi się podobało. - odpowiedział z ironicznym uśmieszkiem. 
Imperatyw Blogaskowy mi nakazał...
- O to już nie boisz się ze ubrudzisz sie szmalem ? - zapytała z drwiną
— Kobieto, ja kocham szmal — odparł Draco, tuląc do piersi sakiewkę pełną sykli i galeonów.
- Hmmm troszkę ale warto było. 
- wiesz, chodź jestem nowa to wiem pewne informacje o tobie. Np. że przeleciałeś chyba połowę lasek w szkole. I takie tam różne.
- Od kogo to wiesz? - zapytał wściekły 
- nie powiem ci. 
Malfoy nie wytrzymał , wziął złapał („wziął złapał był”, skoro już sięgamy po archaiczne formy gramatyczne) ją za nadgarstki i przystawił różdżkę do gardła, Sandra zawyła z bulu i nadzieji, I w ty momencie zza rogu wyłoniły się dwie postacie były to Profesor McGonagall i Profesor Snape.
- Malfoy !!!! Zostaw ja.!!! - wykrzyczała Profesorka.
- Ja ja .
Malfoy odkrywa swoje niemieckie korzenie jak widzę.
- Sandro nic ci nie jest ? 
- Nie, jakos żyję.
- Nie mamy wyboru Sandro ale  Malfoya trzeba nauczyć przebywania w twoim towarzystwie... dlatego On i ty zamieszkacie razem przez miesiac.
Żelazna logika, albo Dumbledore czeka na becikowe. Ciężkie czasy dla edukacji.
- Co!!!!!!!!! - wykrzyczeli równo. W tonacji e-moll.
Tak, to wina Twoja panie Malfoy a tak wgl prawda i tak za niedługo się wyda.
„Wgl”, że tak za przeproszeniem się wyrażę- LOL.

- Jaka prawda? - znów zapytali rózwno.
- Nie mogę narazie nic powiedzieć, przykro mi. A teraz podajcie sobie dłonie (wymówiła jakieś tam zaklęcie) (uwaga, bo to z pewnością bardzo ważna informacja, zapamiętajcie bo z pewnością będzie miała kluczowe znaczenie w rozwoju głównego wątku) Oto teraz łączy was niewidzialna linia, nie możecie od siebie się oddalić na 3 metry. N... tzn Granger mieszkasz w prywatnym dormitorium Malfoya. Lekcje macie według Gryfonów. A teraz dobranoc. 
Malfoy, jesteś zboczeńcem, chcącym zgwałcić tę dziewczynę. Jednym rozwiązaniem tej sytuacji jest połączenie was tak żebyście nie mogli się od siebie oddalać i umieszczenie was w jednym pokoju. Mam nadzieje, że to czegoś Cie nauczy, młody człowieku.
Gdy doszli do portretu Malfoy wymówił hasło.
- Czysta Krew. Po czym zaintonował ‘I wanna do bad things with you…’
I weszli, niestety ku ich przeszkodzie nagle zerwała się do nich Pansy.
Zerwała się z łańcucha.
- Co ona tu robi? - zapytała Pansy histerycznym tonem
- Nie twoja sprawa.
- Yh ale ona to szlama.
- Nie mów do niej tak , tylko JA mam takie prawo. I spadaj z łaski swojej tarasujesz przejście.
Zatruwasz powietrze, weź spłyń.
 PArkinson zalała się łzami i pobiegła do pokoju gdy Malfoy ciągnął ją dalej do dormitorium. (Rozumiem, że to Pansy była ciągnięta. Malfoy albo ma głęboko upośledzony mechanizm decyzyjny, albo bardzo krótką pamięć.) W końcu doszli Ukazał się piękny zielono srebrna sypialnia.
- No wiec musimy spać razem, innego wyjścia nie ma  - powiedział wesoło Malfoy.
- Oh nieeee, ja nie chce.
- Ale musisz. 
- Dobra, idę się kąpać.
- Okey.
-Nie chcę!
-Ale musisz
-OK
No nie trudno jest ją przekonać.
 Sandra szła przez pokuj (Grrrr) , weszła do łazienki i juz chciała wejść do wanny gdy
- Ała, Granger mamy problem !!!
- Trudno, ja chce się wykąpać. - Ałłł...
- haha dobrze ci tak nie wykąpiesz sie bo wanna jest dalej niż 3 metry.
- Nieee.. to jakiś Międzynarodowy dzień pecha czy jak?
- Tak Granger wiesz. 
- Zamknij się!!!
 Sandra rozebrała się i jednak udało jej się wejść do wanny. " Czemu moge, przecież 3 sekundy temu nie mogłam" 
Nie chcę Cię martwić ale... nieważne.
pomyślała. Jednak olała to i zaczęła się bawić wodą, nie zdając sobie sprawy że pewna osoba ją cały czas obserwuje. Nagle Sandra pomyślała że chce sobie popływać w basenie, wiec wyszła z wody i przeszła do basenu i w tym momencie coś zrobiło wielkie plusk do wody (w basenie).
- Malfoy co ty tutaj robisz !!!!???? - wykrzyczała Sandra zakrywając swoje kobiece miejsca. 
Zakryła więc swoje kobiece dłonie, kobiece nogi i kobiece ramiona. 
- Nie krzycz tak , drzwi się otwarły gdy przesunęłaś się dalej. 
- Aha czyli to moja wina że siedzę tu naga a ty w ubraniach i patrzysz się takim łapczywym wzrokiem na mnie ?
Twoja wina, skoro nie potrafisz skojarzyć najprostszych faktów.
Wystarczyło też zamknąć drzwi na zasuwkę. Nie podejrzewam, by blogaskowy Malfoy umiał rzucić Alohomorę bez żadnej literówki.
- Nieee.. ale to bardzo ciekawy widok.
- Haha A parkinson ? i reszta lasek ? 
- One nie mają czegoś tego czegoś co ty, ty jesteś cudowna - 
Ej laski na serio lecą na taki bajer?
mówiąc to zaczął podpływać do niej bliżej A ona zaczęła się oddalać aż w końcu ....
- Kurwa, po co tu ta ścianka 
Z jakichś powodów po przeczytaniu tego zdania dostałam ataku śmiechu…
- Oh przynajmniej to wyjdzie na moją korzyść - uśmiechnął się tym swoim "malfoyowskim " uśmieszkiem.
- Nie nie zrobisz tego !!! 
- Ależ zrobisz to - wyjął różdżke i wypowiedział jakieś zaklećie któe spowodowało ze niemogła uciec gdyż nogi zostały "przyklejone" do ścianki.
- Malfoy proszę !!! - zaczęła łkać.
- Niee, za długo na Ciebie czekałem.
Cały... dzień? Gośc jest albo bardzo zdesperowany, albo dawno nie zamoczył.
- Tak, kilka godzin, bardzo długo. - powiedziała z sarkazmem.
- Trudno jesteś zbutwiała piękna abym mógł sobie odpuścić ciebie. 
 I w tym momencie zaczął ją całować, najpierw delikatnie, namietnie potem szybciej i zachłanniej. Później zaczął składać drobne pocałunki na szyji, dekolcie aż w końcu Sandra postanowiła działać chociaż sparwiało (w sensie, ze barwnie spawało? No no, Malfoy wprowadza nowe technologie) jej to mase przyjemności. Wzięła jękę i przywaliła mu prosto w brzuch, 
Chociaż przed chwilą nie mogła w ogóle się ruszać.
Jak się bierze jękę, tak na marginesie?
wykorzystując chwile nie uwagi ślizgona wyjęła różdżkę i zdjęła z siebie zaklęcie. Wzięła ręcznik i podbiegła do piżamki, ubrała ją i wtedy próbowała iść dalej gdy odskoczyła i wpadła w ramiona Malfoya.
- Jasna cholera...
- Lubie jak się wkurzasz.
- Malfoy uspokój się, chce już spać !!!
- Dobrze księżniczko, ale jeszcze ci udowodnię że będziesz moja..!
 Weszli do pokoju i Sandra od razu położyła się na łóżku, i zapadła w kraine morfeusza.( czy jakoś tak XD )
No jakoś tak, AŁtoreczko. Mamy więc dowód głupoty AŁtoreczk, jej boCHaterki, oraz tradycyjną Narkolepsję Blogaskową. 
To raczej materac zapadł się pod ciężarem głupoty. 
~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam ze notka dziś
a nie we wtorek
Ale i tka nikt tego bloga nie czyta więc nie miałam
zbytnio co się przejmować. ;(((
Było się nie przejmować i dać sobie spokój. 
Niestety, adrenalina wydzielana w oczekiwaniu na komcie jest zbyt uzależniająca.
 Nadszedł kolejny dzień, Sandra wstała i pomyslała że to co się wczoraj zdażyło było jakimś koszmarek, niestety gdy otworzyła oczy wiedziała już że to prawda. Jedynym plusem było to że Malfoya nie było w pokoju, więc szybko się ubrała i pobiegła na śniadanie. Weszła do Wielkiej Sali i zobaczyła swoje siostry i Harry'ego oraz Rona.
Podsumowując, poprzedniego dnia o mało co nie została zgwałcona. To jednak nic, dzisiaj po prostu wstała i „zeszła na śniadanie” nie przejmując się drobnym faktem, że już nie musi być do Malfoya przywiązana. 
Zaczynam podejrzewać, że Hogwart jest gazowany czymś, co źle wpływa na pamięć.
- Hejka.
- Hej.
- Coście tacy smutni ?
- Bo Dumbledore kazał nam tu zostać i poczekać aż wszyscy przyjdą bo chce nam coś ogłosić.
- Aha.
Nagle pojawił się Dumbledore i pokazał gest uciszenia, i przemówił.
Gest uciszenia. Do głowy przychodzi mi jedna myśl.

Witam was moi drodzy w ten piękny sobotni poranek. Chce wam przekazać jedną ważną rzecz. Jak wszyscy wiecie Panny Granger są siostrami ale nie prawdziwymi.
Stary Dumbel się starzeje skoro musi o tym opowiadać przed całą szkołą i to z taką składnią.
- CO!!!!!!!!!! - wykrzyczały zdziwione.
- Tak, otóż Jak były małe 2 z nich zostały oddane w ręce państwa Grengerów. Ale to tez nie było do końca trafnym wyborem gdyż Państwo Grenger udają tylko mugolów. Tak naprawdę Państwo Grenger i ich 2 córki: Sisi i Hermiona nie są mugolkami, są prawdziwymi czysto krwistymi czarodziejkami. A jeśli chodzi o Sandre i Nicole one też są czysto krwiste, prawdziwe nazwisko budzi obrzydzenie, dlatego będą musiały wybrać czy chcą nosić po mamie czy po ojcu. Otóż ich mama była narzeczoną samego Voldemorta, potem on kazał im się wynieść gdy usłyszał od niej że będą mieć dzieci. I tak otóż w tym roku dla bezpieczeństwa zatrudniłem z naszej szkole profesor Alex Noelle gdyż to ona jest matką Sandry i Nicoli. Dziewczynki podejdźcie tutaj.
O Dubledore, dziękujemy Ci za tę opowieść wygłoszoną przed całą szkołą, dzięki której nikt się nie dowie o smutnym pochodzeniu dziewczynek, które prawdopodobnie chciałyby ukryć przed ludźmi.
Dziewczyny utrzymywały w tajemnicy, że są czysto krwiste i wmawiały wszystkim, że są średnio wysmażone.
 Dziewczyny wstały i podeszły do dyrektora. 
- Chcecie nosić nazwisko waszej matki czy ojca ?
- Matki.
- Wiec od dziś będziecie nazywane panną Sandrą Noelle i Nicolą Noelle. Aha i jedna rzecz proszę panienkę Sandrę i pana Malfoya aby zostali po śniadaniu na chwilkę. 
Musimy obgadać sprawę becikowego.
Dumbledore ściągnął z nich zaklęcie, ale życie Sandry Nicoli oraz profesor Alex obróciło się o 180 stopni. 
Obróciło się na pięcie, strzeliło gargantuicznego focha i odeszło w stronę zachodzącego słońca.

8 komentarzy:

  1. Ejej, bo ja się wzruszyłam, dedykacja i w ogóle :) Choć może są to łzy spowodowane salwami śmiechu, które towarzyszyły czytaniu Waszej analiz?:D
    W każdym razie uważam, że powinnyście jeszcze zaznaczyć, iż AUTORKA,świadoma swego talentu, tak na zaś, gdyby jakiś holiłudzki producent pragnął zekranizować jej opowiadanie umieściła zdjęcia sugerujące, jak powinni wyglądać bohaterowie- i tak mamy Cameron Diaz w roli narzeczonej Voldemorta oraz Britney Spears w roli Roki (piszę od razu tak, żeby łatwiej było czytać) Maj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jau, cztery Mary Sue w opku to niezły wyczyn. Tylko zmarginalizowany intelekt Hermiony trochę boli, a Harry i Ron sprawiają wrażenie biernych członków kółka adorującego cztery Mary. Wyraźnych osobowości brak, bo za takową nie uważam pojedynczych cech - zdolności szybkiej irytacji u sióstr czy wiecznego malfoyowego napalenia.
    Wiem, że analiza dosyć niemłoda, ale lubię sobie wędrować po notkach tematycznie, a świat Harry'ego Pottera wzbudza mój sentyment :3 Oczywiście, jest on potem brutalnie zdeptany antypomysłami autorek, ale często tłumaczę sobie je tak, że sama kiedyś od czegoś zaczynałam. No, może nie od precyzyjnych opisów strojów i beztroskiego swatania po kilku dniach znajomości, ale takie standardowe budzenie promieniami słońca czy kończenie bloga po kilku notkach "ups, pomysł mi się skończył", to już niestety tak. Bywało.

    Dziękuję Wam, analizatorki, za świetne, trafne komentarze, które rozpraszały mroki tego opowiadania :)

    Pozdrawiam,
    Funtasie

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta analiza najlepsza :D Śmiałam się, jak to określiła moja mama, aż za głośno. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawstydzona AUtoreczka zakończyła swoją działalność blogaskową. Alleluja!

    OdpowiedzUsuń
  5. KURWA nie tylko ty po przeczytaniu TEGO zdania dostałaś napadu śmiechu hahahaahhaahahahha

    OdpowiedzUsuń
  6. Popłakałam się. Prawie się pocięłam. Zwyzywałam wszystko. No bo ja do cholery można bronic się PROTEGO przed CRUCIATUSEM?! Moje biedne serce krwawi, gdyż dom mój, Slytherin, został sponiewierany. Salazarze, pomóż mi. Panie mój, Voldemorcie, wezwij swe sługi i wspomóż mnie w zagładzie tego świata. I się dziwić, dlaczego Ślizgoni popierają Czarnego Pana. Tym można torturowac każdą przeciętnie inteligentną jednostkę ludzką. I nie ludzką też. Jezu, Jahwe, Allachu, pomocy??

    OdpowiedzUsuń
  7. 1. Początek.
    Pewnego dnia pewne trzy siostry wstały bardzo wcześnie a czwarta jeszcze spała, była dopiero godzina siódma.
    To dopiero pierwsze zdanie, a mi już się wydaje, że tego nie będzie się dało czytać bez wódki.
    Mi też możesz polać.
    Mi też!

    Oczywiście jak w ich zwyczaju było musiały najpierw zacząć dzień od rozmowy.
    Tak, trzy dziewczyny budzące się synchroniczne, i w ułamki sekund po otworzeniu oczu zaczynające ni stąd, ni zowąd rozmowę, seems legit.
    Może to jakieś dystopijne opko o bliźniaczych, zaprogramowanych przez wszechwładną sektę organizmach, które rytuałem porannych rozmów chcą stworzyć iluzję swojego człowieczeństwa?
    …Nie?
    Bardziej prawdopodobne, że to kolejne Mary Sue'ki...
    - Dziewczyny... - zapytała Nikola.
    - Co ? - odpowiedziały hurem.
    Hurem, Benem Hurem.

    - Jaki jest ten Hogwart.
    - Niezwykły. - odpowiedziała Hermiona.
    Hermiona jak zwykle daje się poznać, jako osoba o szerokim wachlarzu słownictwa.
    TO na pewno była Hermiona Granger, czy sobowtór?... Albo ktoś mi znany wypił Wielosok...

    - Czyli nie ma się tam wrogów jak w szkołach mugolskich ? - zapytała Sandra.
    - No tu nie masz racji Sandro - powiedziała Miona.
    WYmiona. Nie mogę nadal wytłumaczyć tego zjawiska nagminnego skracania przez AŁtoreczki imion bohaterów.
    Miona, Hermi, Syri, Remi… Czekam na McGonagall przedstawioną jako Minnie albo Knota jako Korni.

    - Jak to ?
    - No bo, są tacy ślizgoni, (zajechało moim czteroletnim bratem...) mówiłam wam o nich i oni nie lubią takich jak my bo jesteśmy z mugolskiej rodziny. Więc dla nich jesteśmy "szlamami".
    - Szkoda - powiedziała smutno Nicola.
    - Ale... - zaczęła Sandra
    - ...są inne domy takie jak Gryffindor, Hufflepuff i Ravenclaw. - dokończyła Miona wcinając się w słowo Sandrze.
    - Serio aż tyle? W bexobatanos były tylko dwa. - powiedziała Sandra - ale pomijając to, chodziło mi o to, że na pewno muszą być też mili ludzie.
    Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi z bexobatanos. Wydaje mi się, że w przypływie desperacji AŁtoreczka po prostu walnęła głową klawiaturę. Droga AŁtoreczko, rada na przyszłość, jeżeli nie wiesz jak się coś piszę to przed taką próbą zamiast w klawiaturę, walnij głową w ścianę. Nie mówię, że pomoże, ale z pewnością nie zrobisz czegoś tak idiotycznego.
    Bexobatanos. Brzmi jak nazwa jakiegoś mocarnego wirusa albo środka do czyszczenia wanien.
    bexobatanos to powszechnie znana wersja batonika toaletowego... Ale jego się zwraca, nie przyjmuje...
    - Tak, zgadza się. - powiedziała Miona.
    - Dobra czyli można wyglądać swwetttt - powiedziała z entuzjazmem Sandra.
    Swwettt. Ni mniej, ni więcej jak swwetttt. Dla własnego dobra nie chcę pytać.
    ‘I’m just gonna make you SWWETTTT…’
    Ijmn dżust ła gonna ołnłeeeej... Sziur mi swwettttt...
    - Tak, ale wy jak zawsze tylko o jednym - powiedziała Hermi.
    - No baaa - odpowiedziały hurkiem.
    Benkiem Hurkiem. Zapytałyśmy znajomego Benka co o tym sądzi, oto jego reakcja.

    Trzeba przyznać, mocne słowa, ale wydaje mi się, że sam Ben Hur by tego lepiej nie ujął.

    OdpowiedzUsuń
  8. - Zajmuje pierwsza łazienkę. - Powiedziała Sandra i wybiegła jak oparzona.

    Muszę przyznać, że 100% ludzi po oparzeniu skacze, płacze (sama niekiedy kogoś doprowadziłam do płaczu oparzeniem... W tym rodzeństwo) syczy, warczy lub podskakuje. Nieliczni jak najszybciej idą się opatrzyć... Nie słyszałam o przypadku, gdy osoba wybiega jak oparzona...

    Nicola i Hermiona zaczęły sprawdzać czy wszystko spakowały gdy w tym czasie Sandra rozczesywała swoje piękne blond włosy. Po dwudziestu minutach Sandra wyszła z łazienki na co dziewczyny zawołały....
    - ...Wreszcie, dłużnej się - Nicola urwała w połowie zdania, bo zobaczyła jak pięknie jej siostra wygląda.
    Zawołały synchronicznie, bo miały jeden mózg. Tak jak AŁtoreczka i pralka.
    Tylko ja zauważyłam, że prosiły, by się wydłużyła?...

    -Sandra miała Rozpuszczone włosy a na nich po obu stronach dwa warkoczyki. Oczy miała pomalowane na niebiesko fioletowo. A usta miała pomalowane szminką koloru malin. Ubrana była w czarne rurki, biały top i czarne balerinki.
    I to wszystko jeżeli chodzi o umiejętności Ałtoreczki tworzenia barwnych opisów.
    Grunt, że make-up barwny. Moja pierwsza Barbie miała taką stylówę.
    Opisałaś ubiór mojej siostry?... O nie! Ona wzięła Cię za przykład... *zwiewa pod kołdrę*

    - Wyglądaszzzz ... - zaczeła Miona.
    - Pięknie - dokończyła Nicola.
    O godzinie 10:30 Sandra,
    Dokładnie o 10:30, żeby nikt nie pomyślał, że była 10:29.
    Ale… Dlaczego wcześniej nie zeszły na śniadanie?!? *panika*
    *patrzy na zegarek* W Hogwarcie zejdą.

    Nicola i Hermiona pożegnały się z rodzicami i ruszył, złączywszy się w jeden niedookreślony płciowo twór, na peron 9 i 3/4. Gdy już się na nim znalazły Hermiona nie znalazła swoich przyjaciół.
    Znalazła za to wcześniej nie znalezione zapasowe słowa. To dobrze, że je znalazła, ich znalezienie zawsze działało na nią kojąco.

    - Gdzie oni są !!! - zaczęła niepokoić się Hermiona. I dlatego wścieka się jak typowa Hermiona. Masz o jeden punkt mniej na minusie.
    - Ale kto ? - zapytała Sandra? I 10 więcej.
    Ci wszyscy moi przyjaciele ele ele ele!
    Po czym zarzuciła grzywką i zaczęła grać na klawiszach... Biedny Grzegorz.

    - Harry i Ron - odpowiedziała Miona.
    - Chyba tam są.
    - Gdzie?- zapytała.
    - Tam. - wskazała palcem Sandra.
    Dziękujemy ci, o AŁtoreczko za ten dialog, którego sam Shakespeare by się nie powstydził.
    Nic nie mów. Jestem olśniona.

    Ruszyły w stronę chłopaków, a Hermiona rzuciła im się na szyje.
    Jedną, wspólną.
    Zwizualizował mi się stwór z ciałem Puszka i długą szyją, z której wyrastają dwie maleńkie główki Harry’ego i Rona. Gdzie jest ten peron, w Czarnobylu?
    Gorzej... W wyobraźni aUtorki...

    - Hejka. - powiedziała Miona.
    - czesc - odpowiedzieli ran i harry.
    Nie dosyć, że nagle pojawia się całkowicie nowa postać niejakiego Rana, to jeszcze zsynchronizował się z Harrym i razem zaczęli seplenić.
    ‘And I raaaan, I ran so far awaaayyy…’
    Bieg zsynchronizował się z Harrym? Może coś z tego będzie?...
    Wybaczcie, boli mnie głowa. W połowie czytania musiałam do toalety, a teraz muszę się dowodnić. Za jakiś czas wrzucę resztę moich myśli...

    OdpowiedzUsuń